jacor napisał(a):
Może dajmy szansę temu rozwiązaniu?
Ano, dajmy, chociaż ja nie wierzę w trwałe powodzenie tego systemu w takiej postaci. Jeśli będzie inaczej - będę mile zaskoczony.
jacor napisał(a):
bo teraz droga nie daje kierowcom żadnej informacji zwrotnej na temat prędkości z jaką jadą
Od dawania informacji zwrotnej na temat prędkości jest licznik na desce rozdzielczej. Każdy kierowca wie, z jaką prędkością jedzie i jaka prędkość obowiązuje w terenie zabudowanym.
jacor napisał(a):
A co do fotoradarów, to nie do końca się zgodzę - fotoradar nie zmusza do jazdy z przepisową prędkością, co najwyżej zwiększa szansę, że będzie się ukaranym za jej przekroczenie.
To prawda, dokonałem skrótu myślowego. Nie zmusza. Ale jeśli faktycznie działa (nie jest to pusta puszka, jak wspomniał pduncz) i jest ustawiony na odpowiednią prędkość (a nie +20 / +30 km/h) - to jest skuteczny.
jacor napisał(a):
Najlepsze byłyby najprostsze rozwiązania, o których od dawna na tym forum się trąbi - fizyczne elementy uspokajające ruch.
Pełna zgoda. Z pewnością wolałbym we wspomnianej przeze mnie sytuacji w Ursusie, zamiast fotoradaru czy tym bardziej zabawnej migającej tablicy - wyniesione przejście dla pieszych dostosowane do przejazdu z prędkością 40 km/h. Ale póki co możemy o tym tylko pomarzyć, przecież tam jeżdżą autobusy, od razu by się połamały, nie?
klemens napisał(a):
Przy fotoradarze jechałbym z maksymalną dozwolona prędkością i nie miałbym takich nerwowych przeżyć.
Też jestem za. Zniknęłaby presja ustępowania z lewego pasa przed piratami, jak to ma miejsce obecnie. Jeśli jadę dłuższy odcinek Trasą Łazienkowską czy Prymasa Tysiąclecia, to wolę jechać lewym pasem, bo dzięki temu ja jadę płynnie, a samochody włączające się do ruchu z bocznych wjazdów mają łatwiej - drugi pas jest luźniejszy.
A tak jadę lewym pasem z maksymalną dozwoloną prędkością albo nawet ciut szybciej, i widzę w lusterku jak pacjentowi z tyłu ciśnienie skacze, bo nie może docisnąć. Na szczęście takich skrajnych sytuacji z zajeżdżaniem drogi i hamowaniem jeszcze nie miałem, współczuję.