A tymczasem na granicy Jabłonny w kierunku Warszawy pojawił się zakaz jazdy rowerem.
O ile na samej obwodnicy Jabłonny można było to jeszcze zrozumieć, to na tym odcinku to jest kwestia typu który przepis złamać - czy ten ze znaku, czy ten zabraniający jechać po chodniku, który ma mniej niż 2m szerokości (art. 33 PoRD:
5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy:szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów dozwolony jest z prędkością większą niż 60 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brak jest wydzielonej drogi dla rowerów). Niestety na przebudowie tego odcinka drogi zyskali tylko kierowcy, a cała reszta straciła, bo polikwidowano przejścia i przystanki. Stara droga miała przynajmniej pobocza asfaltowe, którymi dało się w miarę normalnie przejechać, skręcić gdzie trzeba i w ogóle, ale nie zamierzam się dać tak łatwo i chcę nasłać GDDKiA samą na siebie, bo Departament Studiów GDDKiA zaleca dokładnie odwrotne rozwiązania do tych, które zastosowano na obwodnicy Jabłonny:

Od strony Warszawy do tego chodnika nie ma nawet jak dojechać, bo trzeba byłoby jechać albo pod prąd albo chodnikami:

W przeciwną stronę jest jeszcze gorzej, bo chodnik i droga rowerowa urywają się przed granicą Warszawy przy ul. Dębowej:
