Jak się tym interesowałem na potrzeby Wołomina, to w mazowieckim Regionalnym Programie Operacyjnym było 10 mln euro na ścieżki rowerowe. Było na to paru chętnych, tutaj na oko sensownie wyglądający przykład:
Cytuj:
Powiat Ostrołęcki złożył wniosek do RPO o dofinansowanie projektu "Dolina Dolnej Narwi" dla rowerzystów, planują budowę 102 km DDR. Łączna długość ścieżek to 102 km o szerokości 2 m. Całkowita wartość projektu 19 482 607,00 zł. Poziom dofinansowania 85%.
[...]
c) Podbudowy
- wykonanie koryta mechanicznie wraz z profilowaniem i zagęszczeniem podłoża w gr. kat. I-VI, głębok. koryta do 10 cm,
- wykonanie podbudowy z kruszywa łamanego w-wa dolna, gr. w-wy 10 cm;
d) Nawierzchnie
- wykonanie nawierzchni z betonu asfaltowego o uziarnieniu 0/8 warstwa ścieralna, gr. w-wy 3 cm,
[...]
Projekt przewidziany jest do realizacji w latach 2010- 2013.
Założeniem projektu jest budowa, kompletne oznakowanie i wypromowanie ścieżek rowerowych na terenie Doliny Dolnej Narwi. Przebieg ścieżek warunkowany jest położeniem najciekawszych miejsc przyrodniczo – kulturowych wzdłuż istniejących dróg powiatowych. Projekt zakłada doprowadzenie turysty do najcenniejszych przyrodniczo i kulturowo miejsc, które tworzą charakter tego regionu. Nowopowstałe ścieżki pozwolą na bezpieczne poruszanie się rowerzystów i zwiedzanie Doliny Narwi.
Szczerze pisząc - wątpię, czy Warszawa schyli się po unijne pieniądze na ścieżki. Budowa infrastruktury rowerowej to "od zawsze" był problem organizacyjno-mentalnościowy a nie finansowy. Zwłaszcza w Warszawie, która obraca budżetem liczonym w miliardach złotych.
Kiedyś, z 10 lat temu, poszliśmy do ówczesnej Gminy Centrum w zasadzie z gotowym projektem (była dokumentacja techniczna na kilkanaście km ścieżek, która potem się w 95% zmarnowała). Ówczesna pani burmistrz, historia litościwie zapomniała jej nazwiska, wprost i wyraźnie powiedziała, że ona się takimi pierdołami nie będzie zajmować, bo to mniej niż 1% budżetu i szkoda zachodu. Potem doświadczenie powtarzaliśmy jeszcze kilkukrotnie z prywatnymi sponsorami, którzy gotowi byli ufundować np. kilometr ścieżki przy okazji jakiejś inwestycji lub dla reklamy, a miasto spuszczało ich po brzytwie.