Hermes napisał(a):
1. Co do chodnika. Nie tyle nie chcę zmieniać chodnika koło RJP, co przyjąłem założenie, że skupię się na problemie rowerzystów. Jakoś chodnika rzeczywiście nie jest najlepsza, jakkolwiek stawiam, że znalazłoby się jeszcze trochę równie rozwalających się płyt np. koło kładki czy przy rostafińskich. Oczywiście zgadzam się z tym, że jego wymiana byłaby wskazana. Proponowane przeze mnie rozwiązanie nie pogorszyłoby jakości chodnika, i absolutnie nie wierzę, że rowerzyści dalej jeździli by po trawie mając wybudowaną i oznakowaną DDr. Rolkarzy i pieszych chodzących po DDR uważam za problem wyolbrzymiony. Mi osobiście, o ile nie torują drogi, ani jedni ani drudzy specjalnie nie przeszkadzają. I biorąc pod uwagę intensywność ruchu rowerowego myślę że aktywność innych uczestników ruchu nie byłaby tak wysoka jak sugerujesz.
ZOM nie jest od rozwiązywania problemów rowerzystów. Park ma być przede wszystkim dla pieszych. Jesli nie przeszkadzaja to także dla rowerzystów. Osobiście uważam że w parkach powinny być ciągi piesze z dopuszczonym ruchem rowerowym, a ewentualne DDR powinny biec obrzeżem parku. Istniejacy DDR w zachodniej części Pola Mokotowskiego wogole bym zlikwidował. Alejki z dopuszczonym ruchem rowerowym sa systemem samoregulującym sie. W dni powszednie spacerowiczów jest mało, a jadacych (spieszących) sie do pracy duzo. W dni wolne spacerowiczów jest duzo, a jadących do pracy mało. Wzrasta też ilosć rowerzystów rekreacyjnych, ale oni maja czas

. Reasumując wydaje mi sie że ZOM mysli podobnie i forsowanie rozwiazania czysto rowerowego nic nie da.
Hermes napisał(a):
2. Dzieci. Jeżdżę tamtędy codziennie. Piąty już rok - najpierw na politechnikę, teraz do pracy. I z moich doświadczeń wynika, że dzieci biegające samopase w tym miejscu są równie częste co miłośnicy natury obserwujący rabatki kwiatków. Powtórzę to, co napisałem w liście do ZOMu. To jest teren przy ogromnych drogach, głośny jak diabli. Praktycznie jego jednym zastosowaniem jest transport do i z środkowych części parku. Dzieci są oczywiście częste w parku ale od zupełnie innej strony - tj. od Batorego gdzie po pierwsze znajdują się bloki mieszkalne (których jest stosunkowo mało w okolicy RJP), a po drugie znajduje się tam plac zabaw. Znajduje się tam zresztą DDR i mimo biegających dzieci i matek z wózkami nigdy nie widziałem tam żadnych nieprzyjemnych sytuacji.
Gwoli ścisłości nie twierdzę, że tam rodziców z dziećmi w ogóle nie ma - po prostu uważam, że nie ma ich więcej niż w innych miejscach z DDR połączonymi z chodnikami.
Nie wiem czy jest tam duzo dzieci czy mało. Pisze z perspektywy rodzica. swego czasu dzielnica Ursus zafundowala na ulicy Skoroszewsiej DDR, w miejscu gdzie był szeroki chodnik. Chdonik zaostal zwezony do 1,5 -2m. Obok biegnie DDR. Nie jest miło i przyjemnie. Wydaje mi sie ze dodanie DDR bez poszerzenia chodniczka tylko pogorszy komfort pieszych. Wogole jesli jest miejsce nie powinno sie robic DDRow przylegajacych do chodnika.
Hermes napisał(a):
3. Proponowana DDR łączyłaby się z jednej strony z ciągiem pieszo rowerowym tj. główną aleją Pola Mokotowskiego a z drugiej strony z mającą powstać na wiosnę DDR od Nowowiejskiej do Batorego wraz z przejazdami dookoła ronda, po trzecie z planowanym (chyba na ten rok) ciągiem pieszo-rowerowym wzdłuż Trasy Łazienkowskiej.
ciągi pieszo rowerowe proponujesz połaczyc DDRem, nie najlepszy pomysl
Hermes napisał(a):
4. Pomysł oczywiście popieram. Uważam go, wbrew pozorom, za bardzo podobny w praktyce do mojego i dający podobne korzyści.
Nie mozesz popierać swojego i mojego rozwiazania bo są dosyc rózne.
Hermes napisał(a):
Po prawdzie to każde rozwiązanie będzie lepsze od obecnego absurdu zafundowanego przez ZOMo.
Odważne stwierdzenie. Zapewne tak samo myslaleś kilka miesiecy temu. Od tego czasu został zbudowany wał i postawiony zakaz dla rowerów. Mysle ze można jeszcze postawic jakies barierki przeciwrowerowe.

Można postawić ogrodzenie wokól całego parku i zamykac na noc. Możliwosci jest wiele. Z doswiadczenia wiem że zawsze da sie cos sp...ć.
aradoslaw napisał(a):
chciałem dorzucić swoje 3 grosze do tej dyskusji
1) czepianie się, że pismo Hermesa słabe i niechlujne to moim zdaniem nieporozumienie. Pewnie można je było napisać poprawniej, krócej, bez literówek. Ale to są sprawy drugorzędne. Generalnie wyłożył o co chodzi i fajnie wskazał kilka absurdów w argumentacji - np. porównując powierzchnię łacznika do całkowietej powierzhcni parku czy do powierzchni zajmowanej przez parking.
Pisma, podania, wnioski to interfejs w jakim sie komunikuje urzędnik. Urzedniacy piszą jezykiem urzędowym i do nich trzeba sie zwracać w taki sposób. Jesli coś sie napisze nie tak urzędnik może to wykorzytsać przeciwko nam. Nie tylko treśc sie liczy ale i forma. Gdyby to ZOM odpisal niezbyt ładnie to bysmy tu ich zjedli.
aradoslaw napisał(a):
Ładnie, poprawnie i zwieźle napisane pismo (najlpeiej z numerem i dwoma pieczątkami) robi pewnie lepsze wrażenie na urzędniku. Ale przecież szczerze mówiąc nie każdy potrafi i też nie kazdy ma czas na dopracowanie takiego pisma.
Pewnie tak, ale dlatego nie kazdy wogole pisze. Pisac aby pisac nie ma sensu. Pisać trzeba z sensem. Znalezc argumenty, poszukac porozumienia.
aradoslaw napisał(a):
Moim zdaniem problemem jest raczej, ze za mało takich działań jest podejmowanych. Zgadzam sie z Hermesem, że lepiej gdyby forumowicze napisali swój wniosek albo wykoanli jakiś inny krok w celu rozwiązania problemu, niż toczyli dyskusje o tym, ze za dużo literówek i zła składnia zdań.
Masz rację, ale jakość też sie liczy. Jedno mądre pismo, ktore uświadomi cos urzędnikowi, jest lepsze niż 100 aroganckich lub konfrontacyjnych.
aradoslaw napisał(a):
2) ciagle chodzi mi po głowie, że byc może za bardzo przyzwyczaliśmy sie do pisania wniosków. Po prostu zamiast zaproponować jakis własny styl rozwiązywania problemów przejmujemy styl urzędników - przerzucamy się z nimi papierami. Nie kwestionuję, że pisanie wniosków może przynosić efekt, ale myślę, że jest przez nas przeceniane. Traktowałbym to raczej jako podkładkę/uzupełnieie innych działań.
Jak napisalem wczesniej pisanie pism to podstawowy sposób komunikacji urzędników. Można inaczej ale trzeba mieć jeszcze więcej czasu niż napisanie wniosku. swego czasu złozylem wniosek o obniżenie krawęznika. najpierw ZDM przerzucał sie odpowiedzialnościa z dzielnicą. Gdy ustlili, sprawa ucichła. Zacząłem więc dzwonic. Pdobnie jak wczensiej urzędnicy podawali mi kolejne numery pod którym moge sie cos dowiedziec. W koncu sie udalo. Nie było łatwo. Urzednik na każdą swoja dzialanośc musi mieć podkladke w postaci papieru. Z drugiej strony urzędnik na pisany wniosek musi odpowiedziec. Na telefon nie musi.
aradoslaw napisał(a):
Być może rozmowa telefoniczna - tak jak zaproponowała Miroslavka jest dobrym pomysłem? Może warto coś rozkręcić na facebooku? Może można się spotkać z tymi ZOMowcami? Może wysłać info do mediów? Może ktoś ma jakiś inny pomysł?
Może warto zapytać Pełnomocnika co o tym myśli, może warto zapytać ZM co o tym myślą...
aradoslaw napisał(a):
3) wiem, że odpowiedzi urzędników bywają debilne (tak jest w tym przypadku) ale może trochę za często ustawiamy się w pozycji "zajadłych krytykantów"? Urzędnik też człowiek. Nikt nie lubi być krytykowany. Efekt może być taki, że ktoś po drugiej stronie może się zaprzeć albo zrobić na złość.
No i skrytykowałeś. Jesli to czytaja to jeszcze bardziej sie zepnął i jeszcze bardziej moga zrobic na złośc...
aradoslaw napisał(a):
Z kolei pozytywne nastawinie jest czesto w stanie pomóc znacznie więcej niż miażdżąca krytyka (choćby i słuszna). Nie mówię, ze trzeba ich chwalić za to co zrobili, ale może spróbowac z nimi rozmawiać trochę w innym tonie. I może niekoniecznie przez wysyłanie pism. Sami trochę (bardzo) podkręcamy mit urzędasa-lenia-debila, co może być tylko częścią prawdy o tym dlaczego pewnych rzeczy "niedasię" zrobić? Być może czasem się nie da, bo ktoś nie ma wpływu na decyzję i nie ma innego wyjscia niż wymyślenie głupiej odpowiedzi? Albo wpadł na jakiś głupi pomysł, bo po prostu troche zabrakło mu wiedzy albo wyobraźni. A zanim poszerzył trochę swoją wiedzę lub horyzonty w danej spawie juz mu jakiś rowerzysta udowodnił, że jest debiem-urzędasem i go zdemotywował?
Nie twierdzę, że mam złotą receptę na rozwiązanie problemów, ale myślę, ża warto wziąć pod rozwagę to co napisałem.
Proponuje więc poszukać rozwiązania ktore zadowoli obie strony. Wedlug mnie zamiast tego chodnika powinna powstac szeroka aleja w stylu juz istniejacych. Na poaczatek proponuje wyslac prośbe o opinie do ZM i do Pełnomocnika. Czy lepiej dobudować DDR , czy lepiej szeroka aleja , a moze cos innego , a moze lepiej poczekac.
miroslavka napisał(a):
Wg mnie wydzielone DDRy w parkach się dawno skompromitowały. Przykładem może być park Szymańskiego - z wydzielonymi dróżkami na rowerzystów, rolkarzy i matek z dziećmi.
Przyznam sie że całą swoja argumentacje o DDR w parkach oparłem na przykładzie parku Szymańskiego , w ktorym jestem z 10 razy częsciej niz na Polu Mokotowskim. Są tam wydzielnoe DDR obok pasów dla rolkarzy, obok sciezki ogolnej. Własciwie to ze istnieje DDR to nie znacyz ze rowerzysci nie moga jezdzic częscia ogolna. Sytuacja rolkarzy jest jeszcze bardziej zagmatwana. Żadne prawo nie definuje drogi dla rolek. weic ani rolkarze nie sa zobligowani zebynia jezdzic, ani piesi nie maja zakazu na nia wchodzic. Zreszat jazd na rolkach po wydzielonej scizece ani nie jest bezpieczna ani przyjemna.
Tworzenie DDRów w parkach przypomina mi segregacje na zwykłych ulicach, gzie chce sie wypchnąc rowerzystów ze zwykłych ulic tworząc im wydzielone DDR. Nadmierna separacja nie sprzyja bezpieczeństwu. Także separacja w parkach nie wpływa dobrze na bezpieczństwo.
miroslavka napisał(a):
O ile z kosmosu wygląda ok, to nie sprawdza się w praktyce.
Własnie z kosmosu nie wygląda ok. Zawsze jak włącze warstwe rowerowa na Parku Szymańskiego i Moczydło to wyglada to jakoś nie tak jak powinno. Za duzo, zbyt pokrecone, w rzeczywistosci nie realizujące relacji komunikacyjnych. DDR przez park szymańskiego zaczyna sie na skrzyzowaniu Wolskiej i Elekcyjnej. Chcac jadąc na polnoc lądujemy jakiez kilkadziesiąt metrów od skrzywania elekcyjnej z Górczewska. Rowerzysta jadący w strone Deotymy nadrabia zamiast pojechać wzdłuż Elekcyjnej pasem rowerowym lub DDRem.
Parki powinny być królestwem pieszych (w tym małokółeczkowych -rolki, hulajnogi) z dopuszczonymi rowerami respektujączymi pierwszeństow pieszych.