ZOM zarządza praktycznie całym parkiem
http://www.zom.waw.pl/pm_mapa.htm , a jeszcze dostanie kawałek po bazie MPO. Jako zarządca jest odpowiedzialny za infrastrukturę, jaka powstaje. Nie ma co ukrywać, że ostatnie remonty alejek są nietrafione - do Boboli niby asfalt, ale obok dawno wyjeżdżona dróżka, bo ludzie się nie mieszczą, dodatkowo ławki utrudniające poruszanie. Odcinek od parkingu do pubu Merlin - ograniczony ławkami, z obrębkiem z OTOCZAKÓW! Od Merlina do Żwirek żwir niemożliwy do przejścia przez około pół roku - po deszczach, roztopach, śniegach itp.
Jeśli nie ZOM jest za to odpowiedzialny, to kto?
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Właśnie skończyłam rozmowę z Panią Rafalską.
Kierowniczka tłumaczyła działanie tym, że próbują uporządkować ruch rowerowy w parku. Są ścieżki (jedna?) i po nich należy jeździć. Wydaje mi się, że kierowniczka jednak nie do końca czuje ruch rowerowy (mimo, że podobno jeździ). Mówi, że samochody też nie wszędzie mogą wjechać. Na informację o wydłużeniu czasu jazdy poprosiła, żeby zbadać o ile wydłuży mi przejazd dodatkowych 40 m. Podobno używam argumentów kierowców, że będę jechać dłużej.
Z jednym się zgodzę - kierowniczka zauważa różne funkcje parku rekreację (spacer z psem, odpoczynek z książką...) i komunikację. I należy dążyć do minimalizacji konfliktów. Tylko, czy zakazy sa dobrym środkiem? Wg mnie nie. Nawet mogą przynieść skutek odwrotny - jak ktoś zobaczy rowerzystę w parku, będzie chciał go wygonić (taką sytuację miałam, mimo że takich zakazów nie ma). A chyba chcemy, żeby do parku mieszkańcy przyjeżdżali właśnie na rowerach (co już praktykują) a nie samochodem. Z drugiej strony najbardziej bezczelne jednostki, potrącające staruszków itp takie zakazy chyba oleją, a cierpieć będzie każdy szary rowerzysta.
Kierowniczka mówiła, że ich obecne działania nie są skierowane na złość rowerzystom, więc mam nadzieję że zarządca będzie otwarty na argumenty i Pełnomocnikowi uda się jakoś cofnąć te zakazy. A może znajdą wspólnie kasę na poszerzenie najważniejszych ciągów komunikacyjnych z rezerwy?

Moje argumenty, że wydzielone DDR w parkach się nie sprawdzają chyba nie zostały dobrze zinterpretowane.
Zapomniałam tylko spytać, czy zostały przeprowadzone pomiary ruchu przed takim działaniem. Dowiedziałam się tylko, że nie spodziewano się, że rowerzyści (których liczba bardzo ostatnio wzrosła) tak bardzo pokochają alejki żwirowe, na których jest wąsko. Argument, że rowerzyści się przyzwyczaili do starych ścieżek i wymienione przedepty sami wyjeżdżali okazał się nieskuteczny. Rowerzyści nie powinni jeździć po ścieżkach przewidzianych dla pieszych. Tu chyba jest pies pogrzebany - bo projekty najwyraźniej były robione pod dyktando w/w urzędnika ochockiego i mu podobnych o "szerokich" prerspektywach myślowych. Skutkiem jest zwężanie planowanych alejek.
Jest jeszcze chyba najważniejszy argument - człowiek jest dziki. Wybira optymalne dla siebie trasy(tak pieszo jak i rowerem). Czy tę dzikość należy poskramiać? Czy park jest do tego odpowiednim miejscem? Czy raczej chcemy z duchem czasu zaspokajać istniejące potrzeby (m.in. komunikacji) klienta (mieszkańca) i przewidywać następne.
Chwilowo to zaspokajanie potrzeb, jak również ich przewidywanie leży na łopatkach.
http://www.slideshare.net/KasiaOstojska/crm-przewidywanie-potrzeb-klientw Slajd 12
