mpilch napisał(a):
Nadal upieram się że edukacja powinna być po obu stronach (nawet piesi tez powinny być w tą zabawę wciągnięci).
Tego nikt nie neguje. Jednak nawet edukacja nie musi być pozytywna. Przy pewnym poziomie ignorancji może nawet szkodzić. Wyobrażasz sobie, żeby policja rozdawała poradnik jazdy samochodem w trudnych warunkach napisany przez niedzielnego kierowcę niedługo po egzaminie na prawko? Czy na pewno lepsza taka edukacja niż żadna? Druga sprawa to forma: dzieci rzeczywiście potrzebują dobrej nauki jazdy na rowerze po ulicach. Broszury mają tu znaczenie marginalne. To powinno być szkolenie w praktyce. U kierowców jest to wymagane, u dzieci przygotowujących się do egzaminu - zabronione. Nawet sam egzamin odbywa się na boisku szkolnym. Od instruktorów i egzaminatorów nie wymaga się żadnych umiejętności praktycznych, mogą to robić ludzie, którzy w życiu nie jeździli rowerem po ulicach. I tak dalej: nie wytykam tego, że policja edukuje rowerzystów, tylko to, jak to robi.
mpilch napisał(a):
Jeszcze w cały proces edukacji powinny być włączone ośrodki szkolenia kierowców. Niestety ale spotkałem wiele agresji właśnie ze strony instruktorów, którzy uczą kursantów jak walczyć o miejsce na drodze a nie się nią dzielić.
Masz pełną rację. Czy dla policji byłoby jakąkolwiek trudnością podjąć inicjatywę w tym kierunku? Wydać (zamówić) dobrą broszurę na ten temat, skontrolować wyrywkowo praktykę w szkołach jazdy pod tym kątem? Przeprowadzić szkolenie dla instruktorów? Jakoś nie słyszałem o żadnej podobnej akcji. A o takich jak w Zielonej Górze - dziesiątki razy.
mpilch napisał(a):
Zgadzam się, że można wytykać Policji ich błędy jednak chyba nie powinniśmy w ten sposób podchodzić do tego spotkania.
Żeby to spotkanie cokolwiek dało, musimy wyjść z jasnym, przekonującym komunikatem: panowie, nie tędy droga. Nie wystarczy działać tak jak dotąd, bo są w głównie działania chybione. Nie ten adresat, nie ta forma, nie ten poziom wiedzy. Nie jest niestety tak, że policja świetnie działa w celu podniesienia bezpieczeństwa ruchu rowerowego, a my chcielibyśmy pomóc, żeby ten dobry stan jeszcze troszeczkę poprawić. Punktem wyjścia musi być zmiana, a nie kontynuacja. Ich odpowiedź na moje pismo była taka, że w zasadzie nie widza potrzeby poprawiania czegokolwiek, bo już robią to co trzeba: rozdają kamizelki, pouczają o kaskach, odbyli tyle spotkań w szkole. Trzeba grzecznie i delikatnie, ale sprowadzić ich na ziemię. Jeżeli oferując pomoc dobrze uświadomimy im ignorancję w tej dziedzinie, jednocześnie ich nie obrażając, to da to najlepszy efekt.