Piwoslaw napisał(a):
A tak w ogóle to zastanawia mnie jeszcze jedno: Dla samochodów jest detekcja, podobnie jak (tyle że ręczna) dla pieszych i rowerzystów. Gdy nie ma sygnału od pieszych lub rowerzystów to ich sygnał pozostaje czerwony, lecz jeśli pieszy wciśnie guzik, to i dla samochodów robi się zielone, nawet jeśli nikt nie jedzie. Mi to pachnie
dyskryminacją. Idąc dalej, sygnały dla pieszych i rowerzystów zawsze zapalają się razem, nawet gdy wpłynęło żądanie tylko od jednego z nich. Więc jak to jest - samochód ma własne fazy, a pieszy i rowerzysta wrzuceni są do jednego worka? Mimo że rower to pojazd, podobnie jak auto, zaś pieszy pojazdem nie jest.
Mnie właśnie ostatnio też zaczęło to zastanawiać dlaczego światła zapalają się razem i razem gasną. Tym bardziej że w rozporządzeniu podane są inne czasy dla jakich oblicza się czas ewakuacji w przypadku pieszego i rowerzysty. Wniosek jest z tego taki że dla pieszego migające zielone oraz czerwone może zapalać się znacznie wcześniej niż dla rowerzysty.
Tyczy się to oczywiście sygnalizacji stałoczasowej gdzie długość sygnałów zielonych powinna wynosić co najmniej:
- 100% czasu przejścia pieszych przez całe przejście przy prędkości pieszego równej 1,4m/s (1,0 m/s w przypadku przejść uczęszczanych przez osoby z dysfunkcją ruchu lub na wózkach inwalidzkich),
- 100% czasu przejazdu rowerzystów przez skrzyżowanie (jezdnię, torowisko) przy prędkości 2,8 m/s
Z jednej strony jeśli na przejściu/przejeździe mamy bardzo krótki cykl powinien być dostosowany do szybkości pieszego i światło nie powinno palić się krócej niż ten czas. Z drogiej strony skoro rowerzysta ma większą prędkość czas świecenia się zielonego mógłby być dłuższy niż dla pieszego który już znalazłby się w strumieniu kolizyjnym (rowerzysta zdąży się ewakuować, zaś pieszy nie).
Widać idzie się na łatwiznę i światła dla rowerów i pieszych wzbudzane są przez ten sam sterownik i nie ma znaczenia czy pieszy naciśnie przycisk czy rowerzysta. Idzie to po tym samym kablu i tylko sygnalizatory są różne.. a właściwie szkiełko mają inne (jedno z ludzikiem, drugie z rowerkiem).
Nie jestem pewien, ale wydaje mi się że w Holandii sygnalizacja dla rowerzystów i pieszych ma trochę inne cykle i jest niezależna. Jakoś wtedy nie zwróciłem uwagi, ale powiedziałbym że miałem sytuacje że dla rowerów zapalało się zielone (wzbudzone z pętli indukcyjnej), a na tym samym sygnalizatorze palił się czerwony ludzik.
Piwoslaw napisał(a):
A tak w ogóle to zastanawia mnie jeszcze jedno: Dla samochodów jest detekcja, podobnie jak (tyle że ręczna) dla pieszych i rowerzystów. Gdy nie ma sygnału od pieszych lub rowerzystów to ich sygnał pozostaje czerwony, lecz jeśli pieszy wciśnie guzik, to i dla samochodów robi się zielone, nawet jeśli nikt nie jedzie.
Czy w ogóle samochody są jakąś detekcją objęte? Wydaje mi się że dla samochodów sygnalizacja domyślnie chodzi w cyklu (upraszając):
1. Zielone N-S Czerwone E-W
2. Zielone E-W Czerwone N-S
bez znaczenia czy coś jedzie czy nie. Dla pieszych i rowerzystów o ile nie wcisną przycisku może stale wszędzie palić czerwone.
A tak już kompletnie na marginesie. W Holandii detekcja za pomocą przycisków jest również stosowana. Pojawiają się zarówno na skrzyżowaniach z detekcją automatyczną (pętle indukcyjne), jak i tam gdzie nie jest tylko ręczna. Generalnie nigdy z tym nie miałem problemu i działało to wyśmienicie.
Szczerze? Wcale mi te przyciski nie przeszkadzały. Różnica jest jednak taka że:
- przyciski były umieszczone z prawej strony, a dostęp do nich był wygodny
- przyciski naprawdę działały. Często było tak że: podjeżdżam, naciskam przycisk i w ~5 sekund zmiana cyklu świateł na całym skrzyżowaniu i mam zielone. Czasem czekało się dłużej (bo większe skrzyżowanie, bo przed chwilą był cykl zielonego itp.) ale nigdy nie było to uciążliwe i długie czekanie (np. 3-5 minut jak na niektórych warszawskich skrzyżowaniach gdzie dwóch jezdni nie można przejechać na jednym cyklu).
- często i tak nie były potrzebne bo umieszczone praktycznie na każdym dużym skrzyżowaniu pętle indukcyjne same aktywowały przycisk i dawały zielone światło nim dojechałem do skrzyżowania i musiałem się zatrzymać.
Wniosek. Generalnie o ile sam przycisk nie jest niczym złym i mogę go wciskać. Jednak z praktycznego punktu widzenia, strasznie uciążliwe, nie ergonomiczne, źle działające albo udające że działa (placebo). Przyciski w takiej formie w jakiej są na polskich drogach rowerowych to po prostu tragedia. To dlatego z nimi walczymy.