Witam wszystkich rowerzystów i pieszych. Od jakiegoś czasu przeglądam Wasze forum i... zazdroszczę liczby uczestników debaty oraz działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa rowerzystów i pieszych. Mieszkam w Olsztynie, znacznie mniejszym mieście, gdzie zainteresowanych tą tematyką ze świecą szukać... Niewielkie zainteresowanie tematem ze strony drogowców i innych urzędników tylko przelewa czarę goryczy.
Do tematu! Cieszę się, że znalazłem ten temat. Nie wiem na ile aktualne są Wasze problemy, ale chciałbym się z Wami podzielić olsztyńskimi "rozwiązaniami". Nie wiem też czy to "na temat", ale nie zauważyłem ograniczenia dyskusji na forum do problemów mazowieckich. Zacznę od tego, że od zeszłego roku walczę z MZDiM o oznakowanie znakami D-6 i D-6a wyposażonych w sygnalizację świetlną przejść i przejazdów dla rowerów. Do tego ostatnio doszła ciekawostka, którą widać np. na poniższym przykładzie:

Opis sytuacji:
- brak D-6a,
- brak P-11,
- brak C-13a,
- ale jest za to S-5/S-6 oraz P-10.
W nocy sygnalizacja przechodzi w tryb awaryjny = sygnalizacja dla pieszych i rowerzystów w ogóle nie działa.
W Olsztynie są co najmniej dwa takie miejsca i pewnie kilkadziesiąt podobnych do opisywanych w tym wątku (przejście z sygnalizacją dla pieszych i brak C-13a).
Zwróciłem się do Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów z prośbą o wyjaśnienie jak w tym miejscu mają się zachować rowerzyści. Polecam Waszej uwadze odpowiedź MZDiM, którą zamieściłem pod wpisem pod adresem:
http://kmo.borol.net/node/42Teraz pojawia się pytanie: co dalej? Wg mnie przejeżdżanie tu rowerem, choć sugerowane przez drogowców oznakowaniem, jest nielegalne, a przede wszystkim niebezpieczne. Z kolei jeśli wywalczę zmianę, to jedyne co zrobią to dostawią C-13a, zmienią S-5/S-6 na S-5 i ogłoszą wszem i wobec, że ten oto młody pieniacz zlikwidował rowerzystom przejazd dla rowerów (jestem ulubieńcem dyrektorów MZDiM

). :/