pieniacz napisał(a):
Z tego co wiem to ZDM, a raczej Inżynier Ruchu - nie wiem czemu te dwie instytucję są ciągle mylone
Przez kogo?
Cytuj:
próbował wykrywania rowerów przy pomocy detektorów magnetycznych. Skończyło się na tym, że albo były tak nastrojone, że nie wykrywały nic albo wszystko dookoła, w tym samochody na innych jezdni nie będącej DDR. Nie wiem jak to dalej rozwinęli ale takie coś słyszałem. pętle się nie sprawdzają
Dlaczego zatem sprawdzają się w Holandii, Danii czy Niemczech? Słynny polski syberyjski klimat? Żyły wodne pod skrzyżowaniami? 40 lat komunizmu i 120 lat zaborów? Mityczne opary asfaltu?
Cytuj:
zwłaszcza pod kostką (problem prawidłowej i trwałej instalacji)
To jest argument przeciwko kostce (kolejny), a nie detekcji.
Cytuj:
a video detekcja ma sprawność 70% (potwierdzone badaniami - sorry ale nie będę teraz tego szukał musicie uwierzyć na słowo

)
Jednak poczekam z wiarą na linka / artykuł

Cytuj:
Rozporządzenie o którym mowa w piśmie (tzw czerwona książka) to gniot. Niestety. Jest tam więcej błędów niż wytycznych prawidłowych. No może lekka przesada ale jest zła. [...]
A takich kwiatków w całym opracowaniu jest wiele. Rozporządzenie wielu rzeczy nie precyzuje, wiele pomija a jeszcze więcej pozostawia domysłom.
Nie musisz mnie przekonywać, że Czerwona Książeczka to gniot. Zwracam uwagę, że proponowaliśmy wręcz całkowite wycofanie tego rozporządzenia:
http://www.zm.org.pl/download/mdr/zmian ... wa2008.pdfAle akurat wymóg / wytyczne automatycznej detekcji rowerzystów, i to z odpowiednim wyprzedzeniem, jak wykazałem w poprzednim poście, jest w Europie Zachodniej znany i z powodzeniem stosowany co najmniej kilkunastu lat.
Na marginesie: zainteresowanie rowerzystów CzeKa wzięło się stąd, że wielu projektantów i zarządców dróg / ruchu uwalało sensowne, dobrze uzasadnione postulaty - np. wyniesione przejścia i przejazdy, pasy i kontrapasy rowerowe - zasłaniając się przy tym zapisami tejże CzeKa. I w końcu jeden z drugim zdecydował się powiedzieć "sprawdzam", przeczytał te przepisy i przy okazji znalazł też parę innych, równie ciekawych. Cóż - kto rozporządzeniem wojuje, od rozporządzenia ginie

I pytanie na deser - skoro w rozporządzeniu jest tyle błędów i kwiatków, i wszyscy o tym wiedzą, to ile politechnik, zarządców ruchu, zarządców dróg, biur projektowych, organizacji branżowych przez te 7 lat oficjalnie wystąpiło do ministerstwa o zmianę / usunięcie wadliwych przepisów?
Cytuj:
Jak była pisana, sejm wysłał ją do politechnik. Super, ale zrobił to na kilka dni przed głosowaniem.
1. Sejm ani nie pisze, ani nie wysyła, ani nie głosuje rozporządzeń.
2. Jak to otwartym tekstem przyznaje pan dyrektor w swoim piśmie, większość czerwonej książeczki nie powstała w 2003 r., tylko została skopiowana z wcześniejszych wytycznych. Co więcej, autorzy tych wytycznych nie wzięli się z kosmosu, ale z polskich uczelni technicznych.
Cytuj:
nikt nie będzie robił takich numerów, by lokalizować detektor nie wiadomo gdzie by rowerzysta jechał płynnie. Nie wiem jak sobie to wyobrażacie ale chyba nie tak, że pojawia się rower i bez względu na wszystko sterownik realizuje fazę dla tego rowerzysty.
Bez urazy, ale jeśli nie wyobrażasz sobie nic pośredniego pomiędzy bezwzględną dyskryminacją a bezwzględnym priorytetem, to wiele tłumaczy z tego, dlaczego "niedasię" różnych rzeczy.
Cytuj:
Czytałem to forum już trochę czasu i wiele fajnych rzeczy jest załatwianych ale nie do końca jestem przekonany czy ta detekcja jest najważniejsza.
Być może detekcja nie jest "najważniejsza", ale jest coraz poważniejszym problemem. Średnie straty czasu rowerzysty na sygnalizacji na typowych ścieżkach w Warszawie są absurdalne, o rząd wielkości większe niż w Amsterdamie czy Kopenhadze, a Warszawa nie jest jeszcze najgorsza. Oczywiście, to nie tylko kwestia detekcji, ale też np. beznadziejnych programów czy ogólnego nadmiaru sygnalizacji, ale detekcja, związane z nią wymuszenia zatrzymania i często strata całego cyklu, stanowi istotną część tego problemu.
Cytuj:
zwłaszcza w kontekście tego, że nie eliminuje praktycznie potrzeby każdorazowego zatrzymania się przed skrzyżowaniem
Znowu: pomiędzy "zawsze musi się zatrzymać" a "nigdy nie musi się zatrzymać" jest całe mnóstwo stanów pośrednich.
Żeby nie było niejasności - uważam, że to, co zaproponował w swym piśmie dyrektor, czyli odejście od detekcji pieszych i rowerzystów na kierunku głównym na rzecz spięcia zielonego dla niezmotoryzowanych na sztywno z zielonym do jazdy samochodów na wprost (ciekawe, co zainspirowało Oddział w Warszawie do takiej zmiany polityki, hmm !-) - w dużej mierze rozwiązałoby problem. Gdyby było faktycznie stosowane. I gdyby ścieżki rowerowe nie zmieniały strony jezdni co pół kilometra. I gdyby... eh, może już starczy na dzisiaj.