| zm.org.pl http://forum.zm.org.pl/ |
|
| O estetyce po warszawsku http://forum.zm.org.pl/viewtopic.php?f=5&t=841 |
Strona 1 z 1 |
| Autor: | Karolina [ So maja 31, 2008 12:40 ] |
| Tytuł: | O estetyce po warszawsku |
Po przeczytaniu na stronie ZM odpowiedzi na pismo w sprawie azylu na Rondzie Starzyńskiego taka mnie naszła refleksja... "Azyl z elementów prefabrykowanych z tworzywa sztucznego - wyglądałby nieestetycznie i mało profesjonalnie, przy inwestycji, która została dopiero zrealizowana." - piszą fachowcy. O gustach się nie dyskutuje, ale moim zdaniem zdecydowanie mniej estetyczne są masowo produkowane przez wandali malunki na tej "nowej inwestycji" i moście Gdańskim. Kto jeździ tamtędy rowerem lub tramwajem wie doskonale o co chodzi. Napisałam w tej sprawie do ZDM. Odpisali, podziękowali za postawę obywatelską i poskarżyli się na niski poziom kultury mieszkańców stolycy. Przetarg na likwidację malunków na mostach i estakadach jest ponoć ogłoszony. A wandale szaleją w najlepsze. Może miasto powinno raczej zainwestować w kursy z zakresu estetyki - dla wandali i dla własnych urzędników - pewnie byłoby taniej i z większą korzyścią dla wszystkich. Pozdrawiam, Karolina |
|
| Autor: | Stary Trampek [ So maja 31, 2008 18:59 ] |
| Tytuł: | |
To ja także gratuluję obywatelskiej postawy! Niestety wszędzie w Warszawie ten problem się pojawia - wystarczy choćby wymienić takie miejsca jak Most Siekierkowski po praskiej stronie, tzw. wieżyce na Moście Poniatowskiego, stację PKP Powiśle. Rozumiem, że o "kursach z zakresu estetyki" pisałaś ironicznie, ale warto się też zastanowić, jak by ten problem faktycznie ugryźć. Problem nie jest zresztą specyficznie warszawski, lecz raczej światowy. Mnie się wydaje, że - przynajmniej w pewnym zakresie - graficiarzy zachęca fakt, iż nikt nie zajmuje się czyszczeniem pozostawionych przez nich napisów. Nabazgranie czegoś na murze na pewno nie przynosi satysfakcji, jeśli napis po kilku dniach znika. Ale np. o wieżyce przy M. Poniatowskiego nikt po remoncie nie dbał i można było zaobserwować, jak stopniowo coraz bardziej były niszczone. Na początku wandale jakby nie mieli odwagi się za nie zabrać, potem pojawił się napis, potem dwa, ktoś zbił szybę, no a potem już nikt nie miał oporów. Nie sądzę, aby sprawa rozwinęła się podobnie, gdyby przy pierwszych zniszczeniach zarządca tych budowli zareagował, i te zniszczenia usunął. A tak było widać, że nikt o to nie dba - więc można dalej niszczyć. Myślę, iż wbrew pozorom nawet ludzie piszący po murach mają pewien szacunek dla tego, iż coś jest zadbane, bo ktoś wkłada w to pracę. Warto też wspomnieć w tym kontekście o tej inicjatywie http://www.przestrzenmiasta.pl/. Dotyczy ona co prawda jedynie napisów rasistowskich, niemniej przyniosła już widoczne skutki - ku memu szczeremu zdziwieniu - np. w Al. Waszyngtona. Wynika z tego, iż daje się zmusić zarówno służby, jak i zarządców budynków, do dbania o estetykę miasta. Problem napisów w bardzo dużym stopniu został rozwiązany w Rzeszowie dzięki konsekwentnemu egzekwowaniu przez miasto usuwania napisów. Jeśli ktoś odmawiał, sprawa lądowała w sądzie. To w ogóle jest przepis na rozwiązanie większości problemów Warszawy - konsekwentne egzekwowanie prawa. Niestety, absolutnie przerasta możliwości naszych służb miejskich. |
|
| Autor: | Wojtek [ N cze 01, 2008 12:24 ] |
| Tytuł: | |
Ja uważam, że generalnie jest problem w Warszawie z konstruktywnym wykorzystaniem czasu wolnego młodzieży. Najwięcej jest chyba jakiś imprez pseudopatriotycznych, które nikogo nie kręcą. Brakuje natomiast podstawowych jakichś urządzonych miejsc do jazdy na deskorolkach, rowerkach, wrotkach i do grafitti też (bo można to także w ten sposób próbować cywilizować). Zbyt mało wagi przywiązuje się do tego, by także młodzi brali udział w kształtowaniu miejsc w Warszawie - władza chce zrobić wszystko sama i tak efekt, że komuś często chce się to zamalować. |
|
| Autor: | Karolina [ Pn cze 02, 2008 9:27 ] |
| Tytuł: | |
Też uważam, że brak reakcji władz miasta i zarządców budynków wpływa na znaczne nasilenie tego problemu. Ale u nas w mieście nie ma nikogo, kto poczułby się gospodarzem. ZDM ogłosiło przetarg na usuwanie malunków, który pewnie potrwa parę miesięcy i zostanie rozstrzygnięty albo nie. Oni zrobili swoje. Nie ważne, ze dewastacja postępuje lawinowo. W tym konkretnym wypadku chyba nawet mniejszy udział mają grafficiarze. Najbardziej widać "twórczość" kibiców różnych drużyn (stadion Polonii o rzut beretem). Podejrzewam, że w innych stolicach do sprawy podchodzi się znacznie poważniej. Wiadomo, że pogorszenie estetyki i wandalizm wpływa na spadek poczucia bezpieczeństwa mieszkańców. Dziwnie w tym kontekście brzmi miejskie hasło: "Zakochaj się w Warszawie"... Zgadzam się też, że młodym ludziom trzeba stwarzać możliwości do bardziej konstruktywnych działań. Póki co premier obiecał boisko w każdej gminie. Ale np. w związku z budową trasy mostu Krasińskiego na moim osiedlu ma zostać zlikwidowane boisko i plac zabaw dla dzieci. Ot tak sobie, lekką ręką... Pozdrawiam, Karolina |
|
| Autor: | axxenfall [ Śr kwi 13, 2011 7:55 ] |
| Tytuł: | Re: O estetyce po warszawsku |
Może bardziej po pekapowsku, ale jest to kolejny przypadek (po ekranach dźwiękochłonnych na którejś z naszych n+1 stołecznych tras ekspresowych), kiedy inwestorzy wprost przyznają, że po kilku miesiącach wszystko będzie zasyfiałe po staremu. Pozdrawiam, Maciek http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34 ... zorka.html Cytuj: Drobne prace - typu odmalowanie i załatanie największych dziur szykowane są także na zapuszczonym Dworcu Zachodnim. W obu przypadkach Jan Telecki zamierza je przeprowadzić wiosną 2012 roku, czyli tuż przed mistrzostwami Europy w piłce nożnej. Według niego nie warto wcześniej zaczynać prac, bo wandale szybko popsuliby ich efekt.
|
|
| Strona 1 z 1 | Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ] |
| Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|