Boulogne-sur-Mer to niespełna 50-tysięczne miasto francuskie nad Kanałem La Manche. Ma uroczą starówkę ("Ville Fortifie", w pełni zachowany obwód murów pokrywa się dokładnie z linią obwarowań obozu rzymskiego), a na jej centralnym placu urządzono na sezon letni 2009 r. instalację artystyczną pt. Samochód kontra natura.
Kilka fotek z niej można zobaczyć tu:
http://picasaweb.google.pl/marekslon1/BoulogneSurMerFrancja#Towarzyszy im pompatyczny tekst po francusku, angielsku i niemiecku:
„Założony na położonym na Starym Mieście pl. Godefroy de Bouillon (1100 m2), niezwykły i zdumiewający ogród – >>Samochód kontra natura<< – skłania nas do refleksji nad relacją między przemijającymi dobrami konsumpcyjnymi a ponadczasową naturą.
Samochód, w zasadzie wynaleziony dla pokonania geografii, nie dotrzymuje kroku roślinom. Kierownica, siedzenia, szyby, lusterka, opony i inne części są wchłaniane przez naturę. Samochód jako przedmiot staje się mineralny i roślinny.
Przewyższając ludzkie wytwory, natura znów zwycięża.”
Wrażenia estetyczne nie są raczej porywające, poza dość oczywistym hasłem mało w tym treści. Pozostaje nadzieja, że ogródek ten rzeczywiście skłoni mieszkańców miasta i jego władze do jakiejś refleksji. Na razie ów placyk był jednym z bardzo niewielu miejsc na starówce, gdzie można było stać na ulicy przez minutę i nie być przegonionym przez jadący samochód. W porównaniu do tamtejszego warszawskie Stare Miasto wydaje się być oazą spokoju. W Boulogne nie odkryto jeszcze roweru jako środka transportu (choć dla cyklistów wyznaczono już w mieście jeden pas rowerowy), a prywatne samochody mają w przestrzeni miejskiej zdecydowany priorytet.
Jutro - 10 listopada 2009 r. - ogródek ze swą "ponadczasową naturą" zniknie. Umieszczone na tablicach informacyjnych hasło "Cóż za triumf natury!" przestanie drażnić egzaltacją i fałszem, a teren ten odzyska wreszcie rozsądną funkcję, zapewne jako parking.