Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: N lis 09, 2008 23:07 
Offline
Bywalec

Dołączył(a): Śr lut 14, 2007 23:13
Posty: 32
Lokalizacja: Warszawa
Artykuł o Stowarzyszeniu "Serce za serce", które na łamach "Gazeta - Praca" poszukuje w Warszawie pracowników. Komentarze na forum.gazeta.pl (kliknij)
"Lekkie nabijanie w długopis"

"Zapraszamy do przyłączenia się do naszej akcji. Dożywiamy dzieci z domów dziecka". Codziennie setki łodzian jest zaczepianych w ten sposób przez osoby sprzedające długopisy na ulicy Piotrkowskiej. Podobno kupując taki długopis za 5 zł, fundujemy dzienne wyżywienie jednemu podopiecznemu domu dziecka. Sprawdziliśmy, ile z owych pięciu złotych może być faktycznie przekazane tym instytucjom.

Akcję organizuje Stowarzyszenie "Serce za serce", które swoją siedzibę ma w Warszawie. Od kilku miesięcy oddział stowarzyszenia jest także w Łodzi. Jego biuro mieści się przy ul. Łagiewnickiej 54/56.

Prezes stowarzyszenia, Justyna Hagemajer, zapewnia, że osoby sprzedające długopisy to wolontariusze, którzy nie pobierają za swoją pracę wynagrodzenia.

- Jedynie 20 procent sumy ze sprzedaży długopisów idzie na utrzymanie naszego biura. Domom dziecka przekazujemy nie mniej niż 4 zł z każdego sprzedanego długopisu - mówi.

Ludzie krążący po Piotrkowskiej z paczkami długopisów w rękach także podają się za wolontariuszy. Tylko jeden z nich mówi co innego.

- Część osób jest zatrudnionych i otrzymuje prowizję od sprzedanych długopisów. Mnie nie zależy na kasie, tylko od czasu do czasu dostaję niewielką sumkę - wyznaje wysoki młodzieniec.

"Niewielkie" wynagrodzenie
Dzwonię do biura stowarzyszenia w Łodzi.

- Dzień dobry! Chciałabym przyłączyć się do akcji sprzedawania długopisów. Czy można się u was zatrudnić? - pytam.

- Oczywiście - mówi kobiecy głos w słuchawce. - Dziennie można zarobić od 60 do 100 zł. Resztę informacji przekażemy na spotkaniu. Zapraszamy jutro na godz. 9.50.

Na spotkaniu dowiaduję się, że prowizja od każdego sprzedanego długopisu wynosi 30 proc., czyli 1,50 zł. Mogę także liczyć na zatrudnienie na umowę zlecenie. Składki na ubezpieczenie zdrowotne i emerytalne oraz podatek zostaną odprowadzone także z pieniędzy zarobionych na długopisach. Każdego chętnego do pracy czeka dzień próbny, podczas którego podpatruje doświadczonego sprzedawcę. Ruszam więc w miasto z moją opiekunką Sylwią, która pracuje na stałe w stowarzyszeniu w Warszawie, a do Łodzi przyjechała na 3 tygodnie, by szkolić nowych pracowników.

- Ile można zarobić? - pytam.

- W Warszawie sprzedaję każdego dnia 60-70 długopisów - odpowiada dziewczyna. - W Łodzi nie idzie mi tak dobrze, średnio jest to 40-50 sztuk dziennie. Nie zależy mi jednak na pieniądzach, po prostu lubię pomagać.

Kiedy zwracam jej uwagę, że okłamuje przechodniów, gdy zapewnia ich o przekazywaniu całego zarobku z długopisów na domy dziecka, odpowiada oburzona: - To sama tu sobie stój za darmo!

Dołącza do nas Eliza, studentka, która szczerze przyznaje, że chce zarobić w wakacje. Przy długopisach pracuje od tygodnia.

- Nie jest łatwo - opowiada. - Mój rekord to 31 sprzedanych długopisów. Zazwyczaj jest to od 20 do 30.

Są tupeciarze, którzy dziennie sprzedają nawet 60, ale taka natarczywość nie podoba się szefom, bo psuje wizerunek stowarzyszenia.

Proszę iść do Tuska
Większość przechodniów przyspiesza kroku i omija dziewczyny albo mówi, że nie ma czasu.

Ci, którzy zgadzają się zamienić 5 zł na długopis zachowują się, jakby robili to dla świętego spokoju. Tylko nieliczni sprawdzają, kto jest organizatorem akcji.

- Nie wierzę w takie uliczne zbiórki - mówi starsza pani. - Proszę iść po pieniądze do premiera Tuska!

Kilka osób zachowuje się jak starzy znajomi. Podchodzą do dziewczyn i pytają, jak im idzie.

- Wczoraj jeden mężczyzna wrzucił mi 50 zł i nawet nie chciał długopisu - cieszy się Eliza.

Wolontariusz czy pracownik - wszystko jedno
Kiedy dziewczyny poczują się zmęczone, robią sobie przerwę, ale niedługą, bo przecież muszą sprzedać jak najwięcej długopisów - od tego zależy ich zarobek. Praca kończy się ok. 15.30. Potem powrót do biura i podliczanie zysków. Wynagrodzenie wypłacane jest raz w tygodniu.

Chciałam dowiedzieć się, które domy dziecka z Łodzi i jaką kwotą wspomogło dotychczas stowarzyszenie. Dzwonię do warszawskiego biura.

- Przez telefon nie udzielamy takich informacji, bo nie wiemy, kto pyta - mówi kobieta, która podniosła słuchawkę. - Proszę napisać list lub mail.

Krzystof Kosakowski, podający się za osobę odpowiedzialną za pozyskiwanie funduszy w stowarzyszeniu, przyznał, że organizacja prowadzi działalność gospodarczą i zatrudnia pracowników.

- Pani prezes musiała się pomylić, mówiąc, że sprzedający są wolontariuszami - tłumaczył.

Jednak nie był w stanie wskazać domów dziecka, którymi opiekuje się stowarzyszenie.

- Jeżeli dyrektorzy pozwolą podać takie informacje, zrobię to - zapewniał.

Wiadomość przekazał nam dopiero następnego dnia. Oto co usłyszeliśmy we wskazanych placówkach: - Nie znam tego stowarzyszenia - mówi Leszek Baranowski, dyrektor Domu Dziecka nr 2 w Łodzi.

- Dzisiaj wpłynęły do nas po raz pierwszy pieniądze od tej organizacji.

- Dotąd tylko w lutym tego roku Stowarzyszenie "Serce za serce" wpłaciło na nasze konto 500 zł - mówi dyrektor Domu Małego Dziecka Anna Wysocka-Stasiak. - Natomiast wczoraj przekazano nam 4 tysiące złotych. Jesteśmy wdzięczni za wsparcie, ale ubolewam, że nie miałam przyjemności poznać członków tego stowarzyszenia. Powiedziałabym im, że nasze dzieci nigdy nie głodowały.

Ilona Jadczyk - Express Ilustrowany

_________________
Przyjedź do PRZYBYSZEWA :-)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL