Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: N lip 26, 2009 17:17 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Cz maja 29, 2008 9:46
Posty: 307
Lokalizacja: Ursus
Mocny artykuł, napisany przez ludzi, których koleżanka z pracy została zabita na przejściu dla pieszych:
http://wyborcza.pl/1,76842,6815724,Pola ... ochod.html

Cytuj:
Obrazek
Skrzyżowanie na warszawskim Ursynowie. Tutaj zginęła na przejściu dla pieszych Ewa Grzeszczyk.

Polak, honor, samochód
Małgorzata Durska, Agnieszka Graff, Krystyna Mazur

Na polskich drogach panuje ścisła hierarchia podszyta pogardą, niechęcią i strachem. Reguły narzucają ci najbardziej agresywni. Jeśli zatrzymasz się, by przepuścić pieszych, patrzą z niedowierzaniem

Nie padał deszcz. Nie było ciemno. Kierowca nie był pijany. Nie był też szarżującym wyrostkiem, który dopiero co zrobił prawo jazdy. Ewa nie przebiegała na czerwonym. To było słoneczne piątkowe popołudnie, a ona spokojnie weszła na pasy dla pieszych, bo samochód zatrzymał się, żeby ją przepuścić. Wracała z pracy, po drodze zrobiła jeszcze zakupy. Była kilkaset metrów od domu. Nie żyje. Na drodze została jej torebka, rozsypane zakupy.

Siła uderzenia samochodu, który nie zatrzymał się na pasach, była tak duża, że ciało Ewy wyrzuciło na środek pobliskiego skrzyżowania. Na zdjęciach rzuca się w oczy jaskrawy błękit torebki. Ewa lubiła żywe kolory. W ogóle była żywa, pogodna, "rozpędzona życiowo" - tak to ujęła koleżanka Ewy, która w Ośrodku Studiów Amerykańskich UW prowadzi bibliotekę.

Naukowo - jako socjolożka - też była rozpędzona. Parę lat temu obroniła doktorat, przygotowywała habilitację. Zajmowała się samym życiem, tym co w nim intensywne, zbiorowe. Wzorcami sukcesu. Kulturą popularną, reklamą, serialami, graffiti. Współczesną amerykańską religijnością, megakościołami, teleewangelistami. Studenci garnęli się na jej zajęcia, bo dyskutowała z nimi o współczesnym świecie. Nikt jej nie zastąpi.

Szybciej, czyli jak gonimy Zachód

20 lat polskiej demokracji to 20 lat rozwoju motoryzacji. Jednym z wyznaczników skoku cywilizacyjnego jest rosnąca ilość samochodów. Zaroiło się na naszych drogach od beemek, merców, toyot, subarzaków. Samochód to awans. I coraz częściej - samochód to arogancja i agresja. Ci za kierownicą patrzą z lekceważeniem na tych w tramwaju. Kierowcy drogich marek patrzą z pogardą na tych w gorszych samochodach. Na tych na pasach patrzą z politowaniem. Albo w ogóle nie patrzą

Na polskich drogach panuje ścisła hierarchia podszyta pogardą, niechęcią i strachem. Znana powszechnie kolejność dziobania. Ludzi w drogich autach niecierpliwią ci w małych i tanich. Jeśli się taki nie usunie w porę z lewego pasa, oślepiają ksenonami, podjeżdżają na odległość pół metra, trąbią.

Reguły narzucają ci najbardziej agresywni. Jeśli prowadząc samochód, zatrzymasz się, by przepuścić pieszych, ci spoglądają na ciebie z niedowierzaniem i niepewnością. Może to tylko podpucha? Może zaraz ruszy z piskiem opon? Zresztą, strach się zatrzymać na pasach, żeby przechodnia nie wpuścić wprost pod koła samochodu pędzącego po sąsiednim pasie. Ewę też ktoś przepuścił.

Przestrzeganie przepisów, szacunek dla ludzkiego życia i społeczna wyobraźnia sięgająca dalej niż przedłużone samochodem ego to realne dylematy osób cywilizowanych. Kierowca, który uznał pierwszeństwo Ewy na pasach, będzie się pewnie długo zastanawiać, czy gdyby się nie zatrzymał, to ona by żyła. Nie wiemy, czy Pani z mercedesa - ta, która zabiła Ewę - będzie miała podobne dylematy. Nie znamy jej. Nie pojawiła się w szpitalu, gdzie przez dwa tygodnie Ewa walczyła o życie. Podobno ma już prawnika i gotową obronę.

Kto tu rządzi

Scenka rodzajowa, jakich w Warszawie wiele. Duży drogi samochód zatrzymuje się na środku ulicy pod prywatną szkołą. Stoi na środku i blokuje ruch - kierowca czeka, aż jego dziecko wyjdzie ze szkoły. Na pogróżki, że ktoś wezwie policję, wystawia głowę przez okno i zaczyna rechotać: "I co, mandat zapłacę?!". Nie przychodzi mu do głowy, że są też inne konsekwencje jego zachowania niż ewentualny mandat. Ich dostrzeżenie wymagałoby od niego bycia człowiekiem społecznym czy - jak mawiał socjolog Znaniecki - "człowiekiem dobrze wychowanym", a nie tylko człowiekiem, któremu "wisi" płacenie mandatu.

Kobieta w mercedesie, która nie zwolniła, wpadając na pasy, najwyraźniej gdzieś się spieszyła. Teraz zapewne zwolni, ale Ewie to już na nic się nie zda. Jakie zostaną jej postawione zarzuty? "Nieumyślne spowodowanie śmierci"? Gdzie się kończy "nieumyślność", a zaczyna świadomość i odpowiedzialność? Dla Ewy nie ma to już znaczenia. A dla nas? Jakie dla Polaków świętujących 20-lecie demokracji ma znaczenie to, że jakiś pieszy z błękitną torebką ginie w biały dzień na pasach? Wypadek przeszedł właściwie bez echa. Na polskich drogach ginie przecież co roku ponad 5 tys. osób, co w przeciwieństwie do innych wskaźników rozwoju społeczno-ekonomicznego plasuje nas w europejskiej czołówce.

Wyścigi i polowanie, czyli honor kierowcy

Wykładowca historii, Amerykanin od kilku lat mieszkający w Warszawie, opisuje tutejsze relacje na linii kierowca - pieszy jako połączenie wyścigów i polowania: "Mam wrażenie, że są tylko dwa gatunki pieszych, których polscy kierowcy choć trochę szanują na pasach: ludzie w podeszłym wieku i kobiety z wózkami. Reszta to zwierzyna łowna. Czasem mam wrażenie, że kierowcy starają się sprawdzić, jak blisko można podjechać, żeby kogoś nie zabić, ale nie być zmuszonym do zwolnienia".

Polacy kochają swoje auta. Wolność, swoboda i dziewczyna młoda. Gaz do dechy i dalej wyprzedzać na trzeciego. Francuski filozof Jean Baudrillard pisze, że jazda samochodem w USA jest kwestią konsensu, zaś w Europie kwestią honoru. Coś w tym jest, tyle że w innych krajach Europy prawa (drogowego i innego) albo się przestrzega, albo dąży do jego zmiany. My, zaś nadal zachowujemy się tak, jakby przepisy drogowe stanowiły pole do walki z wrogą władzą. Zamiast prawo kształtować, wolimy je łamać. Tego wymaga honor?

Zygmunt Bauman, opisując mechanizmy kształtujące młode państwa, szczególnie te, które obawiają się, że ich obecność w świecie nie jest do końca akceptowana na zasadach równości, pisze o "prymitywnej akumulacji legitymizacji". Czyżbyśmy mieli nadzieję, że tymi szybkimi samochodami dogonimy Europę?

W radiowym programie o zmysłowych przyjemnościach pewien rozmarzony warszawiak opowiada, że nic mu nie sprawia takiej frajdy jak zapach spalonej gumy, który czuje, gdy rusza ze świateł. Oczywiście z piskiem opon. Dlaczego nikt nie powie, że to obciach? Artykuł w jednym z portali ostrożnie potępiający szalonych motocyklistów na zakopiance zaczyna się pojednawczo: "Nikt nie dał nam prawa oceniać innych, każdy ma na sumieniu własne motoryzacyjne grzeszki".

Kto by tam kogoś oceniał? Wolność Tomku w swoim autku. I czy nie pięknie tak pędzić 200 km/godz. po zakopiance? Wypadki lubimy zwalać na stan dróg. Co z tego, że w zachodniej Europie, na wielopasmowych autostradach nikt 200 km/godz. nie jeździ. My, Polacy, kochamy zapach spalonej gumy i jazdę "z fasonem".

Niecywilizowana cywilizacja

W bibliotece OSA wspominają, jak Ewa wpadała czasem i mówiła: "Trzeba gdzieś razem pójść, do kina, na piwo; nie możemy tak tu tylko razem pracować". Teraz jesteśmy boleśnie świadomi, że już z nią do kina nie pójdziemy. Wszyscy słyszymy lepiej, co chciała nam powiedzieć. Że zbyt łatwo się od siebie oddalamy.

Zamykamy się na strzeżonych osiedlach, w dużych samochodach z poduszkami chroniącymi nas przy zderzeniu, w anonimowym świecie wirtualnych kontaktów. Przestrzeń publiczna pustoszeje, staje się nieudomowiona, groźna. Tym bardziej cenimy izolującą rutynę życia codziennego. Dociskamy gaz, chcąc szybciej być we własnych czterech ścianach.

Kapitalizm już mamy, kulturę demokracji przyswajamy dużo wolniej. Okazuje się, że 20 lat to za mało, by rozwinąć poszanowanie wspólnych zasad współżycia, uznanie i zrozumienie, że cywilizacja - również ta motoryzacyjna - to nie coś, co rządzi się prawem silniejszego, lecz poszanowaniem prawa i równym traktowaniem wszystkich uczestników życia społecznego, w tym ruchu drogowego.

Śmierć Ewy uzmysławia nam, jak bardzo wroga jest polska rzeczywistość. Niebezpieczna dla naszych studentów, dla naszych przyjaciół, dzieci, dla nas samych. Jak przestać udawać, że tego nie widzimy? Jak rozpoznać i zacząć udomawiać tę przepaść pomiędzy salą uniwersytecką i realnym światem?

Ewa co roku na Wielkanoc przynosiła siatki pełne czekoladowych baranów dla wszystkich. Żebyśmy nie byli tak całkiem osobno. Ale Ewy już nie ma. Czy jej śmierć może się na coś przydać? Czy potrafimy zwolnić?



Pracownicy i studenci Ośrodka Studiów Amerykańskich ogłaszają konkurs na hasło, które prowokowałoby do myślenia o bezpieczeństwie pieszych i rowerzystów na warszawskich ulicach. Będziemy drukować naklejki na samochody, przypinki i plakietki dla warszawiaków.
Wasze propozycje prosimy przesyłać na adres: haslodlakierowcow@gmail.com

Małgorzata Durska, Agnieszka Graff i Krystyna Mazur pracują w Ośrodku Studiów Amerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego.

Ewa Grzeszczyk, socjolożka z Ośrodka Studiów Amerykańskich zmarła 22 maja 2009 r. w wyniku obrażeń doznanych po uderzeniu przez samochód. Do wypadku doszło na pasach przy ul. Belgradzkiej w Warszawie.


Źródło: Gazeta Wyborcza

_________________
www.rowerowy-ursus.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N lip 26, 2009 20:33 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): N mar 01, 2009 12:43
Posty: 368
Wczoraj przechodziłem koło kościoła św. Anny. Na chodniku tłum, obok niego zaparkowane (na chodniku) kilkanaście samochodów, w środku majestatycznie stoi czarny zabytkowy mercedes, obok młoda para i tłum.

Bardziej celebrowany wydaje się samochód, niż młoda para. To na Samochód wszyscy patrzą, wokół Niego zebrali się ludzie. Auto.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N lip 26, 2009 21:27 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 17, 2008 21:55
Posty: 2010
Lokalizacja: Śródmieście, trzecie piętro
Kilka pań mówiło mi, że NIGDY nie wychodzą na przejściu przed samochód, w którym za kierownicą jest kobieta.
Może mercedesowa byznesłoman pozazdrościła niebieskiej torebki? Freud się kłania...

A gdyby za spowodowanie wypadku było pięć lat bez zawiasów, wielu ćwoków zastanowiło by się.

Znajomy miał podobną sytuację -- zatrzymał się, żeby przepuścić pieszą i zobaczył w lusterku, że na drugim pasie jakiś samochód grzeje bez opamiętania. Na szczęście wpadł na pomysł, jak ostrzec i zaczął trąbić. Niedoszła ofiara zatrzymała się, a wyścigowiec przemknął z gwizdem.

_________________
We made it idiotproof. They grow better idiots.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn lip 27, 2009 13:35 
Offline
Sympatyk

Dołączył(a): Wt lip 17, 2007 22:53
Posty: 13
Monty B. Ike napisał(a):
Na szczęście wpadł na pomysł, jak ostrzec i zaczął trąbić. Niedoszła ofiara zatrzymała się, a wyścigowiec przemknął z gwizdem.

Podobna sytuacja już kilka razy przytrafiła mi się na Stawkach przy wysiadaniu z tramwaju: motorniczy otwiera drzwi a za moment włącza brzęczyk - samochód radośnie przemyka po przystanku. To tym groźniejsze, że za przystankiem są pasy, po których często ktoś biegnie na tramwaj.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt lip 28, 2009 22:11 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 13:11
Posty: 1024
Lokalizacja: Warszawa
Świetny artykuł. W takim własnie tonie powinno się pisać o wypadkach.

Ja tam się oglądam nawet na zielonym. Zarówno jak wchodzę na pasy, jak i jak wjezdżam (samochodem czy rowerem). Kretynów bez wyobraźni jadących pierdzilion kilometrów na godzinę nie brakuje i już nieraz mi to tyłek uratowało.
No ale powszechnie wiadomo, że winne są drogi. Droga nie wyhamowała, filar wiaduktu wyskoczył pod koła, drzewo targnęło się na życie biednego szoferaka, pieszy bezczelnie przesiadywał na przystanku. Kierowcy są absolutnie bez grzechu.

Osobiście jestem za dobudowaniem trzeciego pasa autostrad w Polsce - bez asfaltu, bez wycinania drzew. Może być to nawet jeden pas wspólny dla dwóch kierunków. Niech się kretyni pozabijają poza miastem z daleka od ludzi nie mając szansy na przekazanie genów potomstwu. Inni będą mieli szansę przeżyć i jednocześnie podniesie się średnie IQ - czyli podwójny zysk dla społeczeństwa.

_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lip 29, 2009 7:13 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:18
Posty: 2049
Lokalizacja: Z Warszawy
Cytuj:
motorniczy otwiera drzwi a za moment włącza brzęczyk - samochód radośnie przemyka po przystanku. To tym groźniejsze, że za przystankiem są pasy, po których często ktoś biegnie na tramwaj.


Dlatego właśnie główne ostrze kampani na rzecz bezpieczeństwa skierowane jest do pieszego biegnącego po pasach, a nie kierowcy jadącego po przystanku. A niech pieszy założy kamizelkę odblaskową, albo grzecznie poczeka aż kierowca raczy skończyć. ;-)

_________________
Byłem i jestem jawny, świadomy oraz chętny do współpracy.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lip 29, 2009 10:03 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 17, 2008 21:55
Posty: 2010
Lokalizacja: Śródmieście, trzecie piętro
Opisy wypadków
Autentyczne wyjątki z opisów wypadków samochodowych sporządzonych przez kierowców w protokołach
zgłoszeniowych firm ubezpieczeniowych -- polskich i nie tylko (czyli idioci są także za granicą :wink: ):

1. Wracając do domu podjechałem do złego domu i zderzyłem się z drzewem którego nie mam.
2. Inny samochód zderzył się z moim nie ostrzegając o swoich zamiarach.
3. Myślałem, Że mam opuszczone okno jednak okazało się, że jest podniesione kiedy wystawiłem przez nie rękę.
4. Zderzyłem się ze stojącą ciężarówką nadjeżdżającą z drugiej strony.
5. Ciężarówka cofnęła się przez szybę prosto w twarz mojej żony.
6. Odholowałem swój samochód z jezdni, spojrzałem na teściową i uderzyłem w nasyp.
7. Przechodzień uderzył we mnie i przeszedł pod moim samochodem.
8. Facet był na całej drodze i wiele razy próbowałem go wyminąć zanim uderzyłem w niego.
9. Budka telefoniczna zbliżała się, kiedy próbowałem zjechać jej z drogi uderzyła w mój przód.
10. Nie chcąc zabić muchy wjechałem w budkę telefoniczną.
11. Prowadziłem samochód już czterdzieści lat, kiedy zasnąłem za kółkiem i miałem wypadek.
12. Broniąc się przed uderzeniem zderzaka samochodu przede mną uderzyłem przechodnia.
13. Mój samochód był legalnie zaparkowany kiedy wjechał w inny pojazd.
14. Mój samochód był prawidłowo zaparkowany w tyle innego samochodu.
15. Nagle znikąd pojawił się niewidoczny samochód, uderzył w mój samochód, po czym zniknął.
16. Byłem pewien, że ten stary człowiek nie dotrze na drugą stronę ulicy kiedy go stuknąłem.
17. Przechodzień nie miał żadnego pomysłu którędy uciekać, więc go przejechałem.
18. Nie pamiętam dokładnie okoliczności wypadku, ponieważ byłem kompletnie pijany. W celu uzyskania
dalszych szczegółów proszę zwracać się do policji.
19. Kiedy wróciłam do samochodu to okazało się, że on umyślnie albo nieumyślnie zniknął.
20. Jechałem do lekarza z chorym kręgosłupem, kiedy wypadł mi dysk, powodując wypadek.
21. Nie wiedziałem, Że po północy też obowiązuje ograniczenie prędkości.
22. Dałem sygnał klaksonem, ale nie działał, ponieważ został skradziony.
23. Pośrednią przyczyną wypadku był mały człowieczek w małym samochodzie z dużą buzią.
24. Zdałem sobie sprawę, że może być nieciekawie. Golf jedzie nam w maskę. Spojrzałem na zegarek -
była 7:05.
25. W pewnym momencie drzewo dostało się między kabinę ciężarówki i przyczepę.
26. Jechałem sobie spokojnie, a tu nagle zaatakowała mnie wysepka tramwajowa.
27. Cały dzień byłem na zakupach - kupowałem rośliny. Gdy wracałem do domu, to żywopłot wyrósł jak grzyb po deszczu, przysłaniając mi pole widzenia w taki sposób, Że nie zobaczyłem nadjeżdżającego samochodu.
28. Mój samochód przeleciał przez barierkę i wylądował w kamieniołomie. Mam nadzieję, że spotka się
to z państwa aprobatą.
29. Kiedy dojeżdżałem do skrzyżowania, nagle pojawił się znak drogowy w miejscu, gdzie nigdy przedtem się
nie pojawiał i nie zdążyłem zahamować.
30. Wjeżdżając na parking, uderzyłem w ogromną, plastikową mysz. ( i w ryj dostała dopis A.S.)
31. Ubezpieczony nie zauważył końca mola i wjechał do morza.
32. Jechałem powoli, usiłując dosięgnąć szmatki, aby wytrzeć okno, która zaczepiła się o fotel. Kiedy ją pociągnąłem, uderzyłem się w twarz, straciłem kontrolę nad kierownicą i wjechałem do rowu. Gdy
przyjechałem z powrotem z pomocą drogową, moje radio zniknęło.
33. Ostrożnie przyhamowałem, aby ta kobieta upadła jak najdelikatniej.
34. Zatrąbiłam na pieszego, ale on tylko się na mnie gapił, więc go przejechałam.
35. Ten pieszy strasznie latał po szosie, musiałem kilka razy wykręcać, zanim na niego wpadłem.
36. Źle osądziłem kobietę przechodzącą przez jezdnię.
37. Kierowca, który przejechał człowieka: "Podszedłem do leżącego pieszego i stwierdziłem, że jest bardziej pijany ode mnie".
38. Poszkodowany przeze mnie obywatel jest teraz w szpitalu i nie chowa urazy. Powiedział, Że mogę
korzystać z jego samochodu i wziąć jego żonę aż do czasu, kiedy wyjdzie ze szpitala.
39. Zobaczyłem wolno poruszającego się starszego pana o smutnej twarzy, jak odbił się od dachu mojego
samochodu.
40. Motorniczy tramwaju potrącona przez samochód podczas przestawiania zwrotnicy: "Zostałam uderzona w
tył mojej osoby i wywróciłam się na jezdnię".
41. Świadek potrącenia pieszego: "Zobaczyłem, Że w powietrzu na wysokości 2 do 3 metrów leci, znany mi
osobiście, mieszkaniec Orzechowa".
42. Piesza potrącona przez samochód: "Stwierdziłam, że nie mam butów na nogach. Okazało się, że jeden
but jest za kioskiem Ruchu, a drugi na dachu kiosku".
43. Potrąciłam tego mężczyznę, który przyznał, że to jego wina, ponieważ już poprzednio był poszkodowany.
44. Świadek potrącenia pieszego: "Usłyszałem jak Przemek krzyknął do głuchoniemego Tokarczuka: STÓJ".
45. Samochód przede mną potrącił przechodnia, który jednak wstał, więc też na niego wjechałem.
46. Pytanie: "Czy próbował pan dać ostrzeżenie?" Odpowiedź ubezpieczonego: "Tak, klaksonem" Pytanie: "Czy druga strona próbowała dać ostrzeżenie?" Odpowiedź ubezpieczonego: "Tak. Zrobiła muuuuuu"
47. Tego byka chyba ugryzła osa, bo rzucił się na moje auto.
48. Szczury rozmyślnie pożarły tapicerkę mojego wozu.
49. W moim samochodzie zaczęły się bić dwie osy i zostałem ukąszony, przez co wjechałem w auto przede
mną.
50. Wyrzuciło mnie z samochodu, kiedy zjechał z szosy. Dopiero potem znalazły mnie w rowie dwie
zabłąkane krowy.
51. Usiłując zabić muchę, wjechałem na słup telegraficzny.
52. Na samochód wpadła krowa. Później dowiedziałem się, że była trochę przygłupia.
53. Ubezpieczony zostawił auto na polu. Kiedy wrócił, samochód zaatakowały owce.
54. Wiedziałam, Że pies jest zazdrosny o samochód, ale gdybym myślała, Że coś się stanie, nie prosiłabym go, żeby prowadził.
55. Doberman zjadł wnętrze samochodu, kiedy byłem w sklepie.
56. Kiedy jechałem przez park safari, mój samochód otoczyły małe, brązowe, zezowate małpy. Gruba
małpa zaczęła kręcić się na antenie mojego samochodu zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara.
Pomimo moich usilnych starań nie chciała zaprzestać i mniej więcej w trzy minuty później zniknęła w
poszyciu leśnym z anteną w pysku.
57. Sprawca wypadku: "To jest niemożliwe, Żebym jechał na piątym biegu. Jechałem na pewno na
czwartym albo na piątym biegu".
58. Ten pan jest bezstronnym świadkiem na moją korzyść.
59. Jedynym świadkiem była pewna córa Koryntu, która tam stała w bramie, ale ona nie chciała podać swoich
personaliów.
60. Dziewczyna w samochodzie obok wystawiła na widok swoje piersi i wtedy wjechałem w auto przede mną.
61. Powiedziałem policjantce, że nic mi nie jest, ale kiedy zdjąłem kapelusz, stwierdziła, że mam pękniętą czaszkę.
62. Co mogłem zrobić, aby zapobiec wypadkowi? Jechać autobusem?

_________________
We made it idiotproof. They grow better idiots.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lip 29, 2009 18:16 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 13:11
Posty: 1024
Lokalizacja: Warszawa
Wojtek napisał(a):
Dlatego właśnie główne ostrze kampani na rzecz bezpieczeństwa skierowane jest do pieszego biegnącego po pasach, a nie kierowcy jadącego po przystanku. A niech pieszy założy kamizelkę odblaskową, albo grzecznie poczeka aż kierowca raczy skończyć. ;-)


I kask koniecznie, bo większość urazów u pieszych to zapewne urazy głowy. Nie ma na ten temat żadnych badań jak sądzę, ale przecież ten kask to taki dobry wynalazek, że nie zaszkodzi ;-)

Tak piesi na pewno giną od urazów głowy - zazwyczaj urazu głowy urzędników odpowiedzialnych za bezpieczeństwo na drogach, którzy to bezpieczeństwo postrzegają tylko jako bezpieczeństwo kierowcy - odmieniają przez wszystkie przypadki wciskając nam schody na kładki i przejścia podziemne, a jednocześnie nabierając wody w usta gdy mowa o uspokojeniu ruchu i ograniczaniu zapędów niektórych wariatów za kółkiem.

_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL