|
Ja mam zawsze mieszane uczucia jeżeli chodzi o te zatoki.
Na pewno nie ma sensu ich robić na lokalnych ulicach i kosztem chodnika. Ale jeśli jest duże natężenie ruchu i tylko po jednym pasie w każdą stronę to może się i przydają. No bo tak: niby jeśli nie ma zatoki i autobus zatrzymuje się na jezdni (i nie ma możliwości go wyprzedzić) to przed nim robi się trochę miejsca i może sobie potem szybciej pojechać. Ale z drugiej strony za nim robi się lokalny korek, w którym mogą utknąć kolejne autobusy...
W każdym razie: nie bardzo rozumiem po co ten remont skoro na nic nie ma kasy. Mimo że w studium to jest ulica klasy G, to i tak tu w praktyce zawsze będzie powolna jazda, żadnej znaczącej poprawy przepustowości się nie uzyska, na żadne poszerzenia tu nie ma miejsca. Poza tym przecież kawałek dalej powstaje Nowolazurowa i większość ruchu powinna się przenieść właśnie tam. Mam nadzieję, że nie rozgrzebią Kleszczowej zanim skończą Nowolazurową, przecież tu się już wszystko totalnie zatka - Dźwigowa zamknięta, Nowolazurowa nie gotowa, Gierdziejewskiego nie gotowa, pociągi pozapychane, a jeszcze jak zamkną Kleszczową to co - wszystko ma 'wisieć' na jednej Popularnej ? Nie będzie jak się w ogóle wydostać z Włoch i Ursusa (już się nie da).
No i co to za pomysł z sygnalizacją na skrzyżowaniu z Krańcową ? Jak znam życie to tak je ustawią, że autobusy będą czekały pół godziny żeby wyjechać z zajezdni. Pamiętam, że kiedyś był na Waszej stronie projekt i w nim było rondo, to by było znacznie lepsze, i drugie rondo miało być przy Ryżowej. To nie robią tego według tego projektu ? A ścieżkę zrobią ? Była w tym projekcie.
Dla mnie najrozsądniej byłoby zrobić tak: poczekać aż zrobią Nowolazurową i wtedy ewentualnie zamykać Kleszczową, wtedy można ją zrobić tak żeby był tu głównie lokalny, powolny ruch - rondka, wtedy już może być bez zatok, ścieżka albo nawet lepiej pasy dla rowerów. Tylko czy ktoś w tym mieście myśli rozsądnie ?
|