Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 15 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Cz paź 27, 2011 9:38 
Offline
Bywalec

Dołączył(a): Śr kwi 06, 2011 11:28
Posty: 51
Lokalizacja: Józefosław/ Warszawa
Dawno nie jeździłam samochodem po Warszawie. I powinnam była zostać przy tym przyzwyczajeniu. Niestety
okoliczności życiowo zdrowotne zadecydowały za mnie. Grzechów, które popełniają warszawscy kierowcy wystarczyło by
do zapełnienia wielotomowego dzieła, ale kilka z nich szczególnie mnie zirytowało i zmusiło do smutnych refleksji:

1. absolutnie, pod żadnym pozorem nie należy wpuszczać innych współużytkowników drogi. Z drogi podporządkowanej - no to jeszcze, jeszcze
chociaż przecież spieszymy się bardzo i każde 5 sekund się liczy i ma decydujące znaczenie dla losów wszechświata oraz powszechnej szczęśliwości
i dobrobytu. Generalnie się spieszymy, chyba wszyscy wychodzą o 15 minut za późno z domu, bo pośpiech jest tym co zauważa się od razu.
Oraz irytację. Warszawscy kierowcy są zasadniczo zirytowani. Wszystkim. Wpuszczeniem zabłąkanego kierowcy, który grzecznie chce zjechać z pasa do skrętu
w prawo bo planuje jechać prosto, nawet jeśli robi to w ostatniej chwili, bo - być może zaćmienie nie pozwoliło mu dostrzec, że ów pas do skrętu w prawo
się kończy. Nie należy go wpuszczać, bo jest na pewno "cwaniakiem". Owszem, jest. Może i jest. Ale jeśli w swoim zacietrzewieniu nie pozwolimy mu
wjechać, to będzie tak stał do końca świata, blokując osobników, którzy chcą jednak skręcić w prawo. I tych, którzy jadą prosto.
Nie należy wpuszczać


2. cwaniak warszawski
Owszem każdemu się zdarzy pojechać nie tym pasem. Który nagle i niespodziewanie się kończy, ale cwaniactwo na ulicy Puławskiej - od strony
Piaseczna do Warszawy przechodzi wszelkie pojęcie. Grane jest pobocze, pasy do skrętu, boczne uliczki w które można wjechać z tegoż pasa po czym zawrotka i myk,
że niby wyjeżdżamy z tej uliczki, chodniki jak trzeba (bo w zasadzie skoro skręcam za 200 metrów to czemu nie mógłbym pojechać chodnikiem, pusty był), pas zieleni
odddzielający ulicę - do zawracania, po co czekać na światłach, nic nie jedzie. Notoryczne wjeżdżanie na skrzyżowanie na "późnym żółtym" - które chyba w magiczny sposób
czasem zamienia się w zielone, licząc na to można spokojnie wjechac i zatarasować przejazd wszystkim.
W każdym warszawskim kierowcy budzi się cwaniak. Bo jak się nie obudzi - czyli nie wykorzysta się okazji, żółtego światła, innego
pasa, luki, czyjegoś zagapienia się na ułamek sekundy - to jest się frajerem. Zwykłym. Bo tylko cwaniakując dojedziemy do celu tak jak powinniśmy, czyli o 15
sekund wcześniej niż ja.

3. Pędzić.
Czasem wydaje mi się, że przyczyną jest bezmyślność. Ale czy to możliwe, żeby 95% kierowców wsiadając do swoich maszyn, z których starają się wycisnąć ile fabryka dała, traciło
jak jeden mąż mózg? Przestawało myślec, niejako automatycznie? z przęceniem kluczyka w stacyjce? może... No właśnie - wycisnąć.
Każda, nawet najkrótsza prosta - nawet pomiędzy dwoma spowalniaczami, na których o ile nie chcemy stracić zawieszenia - musimy zwolnić do 30 km/h - nadaje się do pędzenia.
Do przyspieszenia, do wyciśnięcia z tego silnika ile się da. Ponadto taki pusty odcinek jest doskonałym miejscem do wyprzedzenia wlokących się kierowców, którzy z powodu wrodzonego
debilizmu jedynie i złośliwości - nie pędzą 80 km/h aby zwalniać przed progiem i potem znowu szybciej i szybciej....Tamują ruch, to co.
Tak samo autobusy tamują ruch. Nie daj Boże trafić za takim autobusem, który w dodatku się zatrzymuje na przystanku - bez zatoczki. I ileż czasu się traci za takim
grzmotem? nie można tak. Trzeba ten autobus wyprzedzić, przecież on tak będzie stał z 20 minut, co najmniej! Chyba jestem jedynym kierowcą, który cierpliwie czeka za
autobusem, aż wykona swoją powinność i ruszy. Przecież to trwa kilkanaście sekund! Manewry zniecierpliwionych kierowców, którzy MUSZĄ natychmiast wyprzedzić autobus
stojący na przystanku, bez względu na to jaka linia jest namalowana na drodze, jaka widoczność i co najważniejsze - jaka dalsza perspektywa jazdy - to kolejny grzech warszawskich
kierowców.

Prędkość poruszania się jest tematem rzeką - jeśli nie ma progów spowalniających, a droga jest w miarę równa (niekoniecznie prosta), należy deptać pedał gazu, ile się da.
Ograniczenia są dla frajerów. Co za debil ustawił tutaj te 50 km/h? Bezsensowne te znaki, na pewno zostały po jakiejś budowie. Spróbujcie kiedyś pojechać Mostem Siekierkowskim
prawym pasem już niech będzie - z przepisową prędkością 80 km/h, niemałą dodajmy. Wyprzedza Was nawet czterdziestoletnie skody, śmieciarki powiewające siatką spod której wypadają niczym białe
ptaki plastikowe torebki, szambiarki, furmanki, a nawet rowerzysta jak się uprze. Po prostu na TAKIEJ drodze się tak nie jeździ!
Jeżdżenie w terenie zabudowanym z prędkością 50 km/h jest strasznym frajerstwem i powszechnie wiadomo, że spowalnia ruch. Powoduje korki. Tacy kierowcy powinni być uczeni porządku.
Jak uczyć? Proste, podjeżdżamy w tym celu tak blisko jak się da samochodu przed nami, manifestując dobitnie, że jak trzeba to możemy popchnąć. Możemy też że zniecierpliwieniem czynić
manewery przygotuwujące do wyprzedzenia, wjeżdżać na środek drogi, lub podjeżdżać pod zderzak marudera i odjeżdżać. Migać światłami no też można, w końcu nam się spieszy, jesteśmy w niedoczasie.
Przecież "nikt nie jeździ 50 km/h."

4. Skręcamy.
Powszechnie wiadomo, że pas do skrętu w prawo, lub w lewo, szczególnie jeśli jest jeden, zawsze jest zakorkowany. Powszechnym też zjawiskiem jest korzystanie zatem z innego pasa, oraz skręcanie
"na doczepkę". Ma się wtedy ogromną satyfakcję z przechytrzenia frajerów, którzy karnie stoją w ogonku, zgrzytając zębami ze złości, że tak się dali wyrolować. Czasem zdarza się, że
gramy "na gapcia". Czyli w ostatnim momencie próbujemy wcisnąć się na ten pas do skrętu, a ponieważ ogonek zgrzyta zębami oraz patrz punkt 1 - to blokujemy pas z którego skręcamy.
I teraz już wszyscy zgrzytają i warczą. A przecież wszystkim się spieszy!!

5. Parking to nie miasto!
Wszystkie zasady ruchu drogowego zasadniczo biorą w łeb, kiedy wjeżdżamy na parking. Na przykład podziemny w świątyni konsumpcji czyli galerii handlowej. Znaki poziome oraz pionowe przestają
obowiązywać. obowiązuje zasada... braku zasad. Prawa strona? nakaz jazdy albo zakaz wjazdu z uwagi na drogę jednokierunkową? e tam, przecież nam się spieszy. Bo jestesmy - jak zwykle - spóźnieni
a dochodzi jeszcze kwestia braku miejsca. Trzeba łapać okazję!

6. Łapać okazję, czyli wszędzie się wcisnę.
Załóżmy, że grzecznie czekamy przed skrzyżowaniem, mając już zielone światło, ale marne szanse na zjazd ze skrzyżowania, więc czekamy sobie aż się zrobi wystarczajco dużo miejsca dla naszego wozu.
Dochodzące z tyłu cmokanie z dezaprobatą dla naszego kompletnie irracjonalnego zachowania słychać aż w naszym aucie. Z przodu robi się miejsce, więc ruszamy, aby przejechać (mamy zielone cały czas).
I co się okazuje? że nasze wyczekane wolne miejsce - zajmuje samochód stojący do tej pory obok, na drugim pasie, wykorzystuje fakt wolnego miejsca, no co, myślał że go puszczam? W związku z tym - my nadal
nie mamy miejsca dla siebie, a w dodatku kierowca (który jest spóźniony, biedny), wykonał swój manerw bardzo szybko, więc możliwe jest, że ruszyliśmy już z miejsca. I stoimy na skrzyżowaniu.
Inny przykład? proszę bardzo. Skradamy się koło prawej krawędzi jezdni wypatrując miejsca parkingowego. Uwaga - nie MIEJSCA DO ZAPARKOWANIA które ma bardzo szeroką definicję - ale miejsca parkingowego.
Takiego, które ma wyznaczone, wyrysowane liniami miejsce, albo znak pozwala. Miejsca, za którego użytkowanie w centrum płaci się grosze, wsuwając potem bilet za przednią szybę.
Zniecierpliwieni kierowcy oczywiście wyprzedzają nas, bo kto to widział tak się wlec na zastawionej z obu stron drodze, przeważnie wąskiej - bo zastawionej z obu stron - bez widoczności. A my sobie szukamy.
Wreszcie - o cudzie, jakiś kierowca postanawia tuż przed naszym nosem - wyjechać z pięknego, legalnego miejsca parkingowego. Zatrzymujemy się zatem z boczku i grzecznie czekamy dla zwizualizowania naszego
zamiaru migając kierunkowskazem. Kierowca wyjeżdża a my już szykujemy się do skrętu, gdy nagle? co to? ktoś kto nas właśnie wyprzedzał, bo mu się spieszyło - wjeżdża tuż przed naszym końcem maski - w
upatrzone przez nas miejsce!
Mógłby skłamać, prawda? Było by miło, gdyby powiedział cokolwiek. A na co możemy liczyć w dzisiejszym zdziczałym świecie? Na bluzg, przekleństwo, które w najbardziej delikatnym tłumaczeniu przekłada się na:
Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam teraz zrobi?
To temat rzeka bo dotyczy też stania w kolejkach - na poczcie, w aptece, do kasy. Zagapisz się? Twoja strata, jak mawiał Kwinto: Trzeba było uważać.
Ale miało być o samochodach i ich kierowcach.

Gdyby hipotetycznie, jakiś kierowca z rejonu Skandynawii zaplątał się o godzinie 8 na warszawską jezdnię, podejrzewam, że po godzinie wysiadłby histerycznie szlochając. Zostałby obtrąbiony,
zniszczony psychicznie i wdeptany w brudne błoto pobocza. Nie dałby rady. Ja próbuję codziennie - jechać płynnie, dynamicznie a przy tym myśląc i przestrzegając przepisów. Przewidując choćby
w elementarnym stopniu poczynania innych kierowców, świateł (to akurat proste), sytuacji na drogach. I codziennie frustracja narasta.
Pytanie jest - czy możemy coś - cokolwiek - z tym zrobić? Jak z tym walczyć albo - jak to leczyć? jak mamy kształtować pokolenie przyszłych kierowców - w domniemaniu - na lepszych - jeśli oni dziecięciem
będąc jeżdżą teraz ze swoimi rodzicami, którzy jeżdżą jak powyżej? Gdzie są ludzie, którzy jeżdżą jak ja? Czy wyginęli jak dinazaury? Czy wszystkich spotykam w lesie, jadąc rano rowerem?
Czy gdzieś jeszcze są kierowcy, którzy wyszli o czasie? których nie zbawi 2 minuty dłuższa jazda? którzy nie muszą ścigać się spod świateł, skoro za 100 metrów są kolejne i w dodatku czerwone?
Gdybyśmy wszyscy - jednego dnia, tak na próbę - wyjechali wcześniej, i jechali mniej agresywnie, płynnie uczynnie i uprzejmie, może by się okazało, że się da???

Wracam na rower. Obyśmy zdrowi byli!

Bisette

_________________
Fanom „starożytnej mądrości ludów Wschodu” przypominamy, że medycyna chińska zaleca stosowanie azbestu na niepłodność, tygrysiego penisa na osłabienie, a suszonego ludzkiego łożyska na astmę.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz paź 27, 2011 10:12 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): N mar 01, 2009 12:43
Posty: 368
Twoje uwagi odnoszą się chyba ogólnie do Polski, nie tylko do Warszawy.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz paź 27, 2011 10:19 
Offline
Bywalec

Dołączył(a): Śr kwi 06, 2011 11:28
Posty: 51
Lokalizacja: Józefosław/ Warszawa
ajarmoniuk napisał(a):
Twoje uwagi odnoszą się chyba ogólnie do Polski, nie tylko do Warszawy.

Oby nie...
Mam porównanie z Krakowem - tam jakoś wszyscy wolniej jeżdżą i jest spokojnie, a płynnie. Nie tak nerwowo. Nie ma takiego szarpania....

_________________
Fanom „starożytnej mądrości ludów Wschodu” przypominamy, że medycyna chińska zaleca stosowanie azbestu na niepłodność, tygrysiego penisa na osłabienie, a suszonego ludzkiego łożyska na astmę.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz paź 27, 2011 10:48 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): N mar 01, 2009 12:43
Posty: 368
Bardzo fajny artykuł. Wg mnie, nadaje się na główną stronę ZM. Co Wy na to?


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz paź 27, 2011 12:02 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): So sty 23, 2010 16:46
Posty: 350
Lokalizacja: Żoliborz / Warszawa
dodam kilka własnych spostrzeżeń co do jazdy po wa-wie i nie tylko.

Bisette napisał(a):
absolutnie, pod żadnym pozorem nie należy wpuszczać innych współużytkowników drogi.


Mnie trochę bawi jak wpuszczam ludzi na suwak przy zamianie 2 pasów na 1 i za jednym autem chce się wpakować kilka następnych. Chcą do czasu aż się zorientują, że wpuszczam tylko jednego i jego dalsze wpychanie skończyłoby się na wjechaniu w mój bok. Na takie wpychanie najchętniej po prostu wezwałbym Policję na miejsce -- może 300pln i 6pkt uspokoi nerwusa na kilka dni.

Cytuj:
Notoryczne wjeżdżanie na skrzyżowanie na "późnym żółtym"


Swego czasu wracając z działki i widząc żółte światło zahamowałem -- nie było to nawet bardzo ostre hamowanie. Sekundę po tym usłyszałem pisk opon -- kobieta za mną myślała, że już przelecę na tym żółtym. Cały czas później jechała min 100m za mną.

Cytuj:
Tak samo autobusy tamują ruch. Nie daj Boże trafić za takim autobusem, który w dodatku się zatrzymuje na przystanku - bez zatoczki. I ileż czasu się traci za takim grzmotem?


Raz dla testów zatrzymałem się za PKSem na przystanku (zajmował połowę pasa, a linia podwójna ciągła) i czekałem aż wymieni pasażerów i ruszy. Kilka osób oczywiście ominęło mnie i busa, ale i tak spotkaliśmy się na światłach w najbliższej miejscowości. Busa spokojnie wyprzedziłem w najbliższym możliwym miejscu.

Cytuj:
Migać światłami no też można, w końcu nam się spieszy, jesteśmy w niedoczasie. Przecież "nikt nie jeździ 50 km/h."


Na miganie światłami najlepsze jest nic nie robienie. Taki cwaniak się dodatkowo zdenerwuje, że mamy gdzieś jego widzimisię. To takie drogowe trolle.

Popieram też wrzucenie tego na główną zm'u.

_________________
maciek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz paź 27, 2011 13:10 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): N mar 01, 2009 12:43
Posty: 368
Bisette, czy też jesteś za tym, aby to wrzucić? Jakieś uwagi redakcyjne ktoś ma? :)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz paź 27, 2011 14:18 
Offline
Bywalec

Dołączył(a): Śr kwi 06, 2011 11:28
Posty: 51
Lokalizacja: Józefosław/ Warszawa
ajarmoniuk napisał(a):
Bisette, czy też jesteś za tym, aby to wrzucić? Jakieś uwagi redakcyjne ktoś ma? :)

Och jasne, będzie mi bardzo miło

Bisette

_________________
Fanom „starożytnej mądrości ludów Wschodu” przypominamy, że medycyna chińska zaleca stosowanie azbestu na niepłodność, tygrysiego penisa na osłabienie, a suszonego ludzkiego łożyska na astmę.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz paź 27, 2011 21:02 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): N paź 18, 2009 19:39
Posty: 416
Ja mam uwagę do tego wpuszczania z podporządkowanej. Nie wiem, może mam za duże i za bardzo zdewastowane auto, ale ja nie mam z tym problemu. Gdziekolwiek nie podjadę prawie natychmiast jestem wypuszczany na "główną". To akurat chyba nie jest problem w Warszawie.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz paź 27, 2011 21:48 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Cz wrz 06, 2007 19:35
Posty: 302
Lokalizacja: Bemowo
Cytuj:
Ja mam uwagę do tego wpuszczania z podporządkowanej. Nie wiem, może mam za duże i za bardzo zdewastowane auto, ale ja nie mam z tym problemu. Gdziekolwiek nie podjadę prawie natychmiast jestem wypuszczany na "główną". To akurat chyba nie jest problem w Warszawie.


Zgadzam się, też mam takie obserwacje, albo może umiem się zawsze wepchać :) Powiem więcej - wydaje mi się że w Warszawie zdecydowanie chętniej wpuszczają niż gdzie indziej (albo może poza Warszawą nie chcą wpuszczać jak widzą warszawską rejestrację ?)

Jeszcze z tego co mi się wydaje co u nas jest na + to że jazda na suwak chyba całkiem nieźle wychodzi, tzn. zwykle jest tak że przed zwężeniem wszystkie pasy (również te które się kończą) są w miarę równomiernie wykorzystane. Gdzie indziej zawsze się trafi jakiś 'antycwaniak' który kilometr przed zwężeniem jedzie pasem który się kończy na równi z samochodem na pasie obok, mimo że ma miejsce z przodu, przez co korek jest 2 razy dłuższy i blokuje kolejne skrzyżowania.

Natomiast co do wad, to dodałbym jeszcze brak poszanowania dla pieszych. O ile jeszcze z przepuszczaniem na pasach nie jest tak źle, zwykle nie trzeba czekać zbyt długo na przejściu (chyba że jest to ruchliwa ulica z wieloma pasami), to wielu kierowców chyba w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego:
- co to jest strefa zamieszkania i że nawet jak pieszy zrobi tam desant na spadochronie tuż przed maską samochodu to ma tam pierwszeństwo,
- że skręcając ma obowiązek przepuścić pieszych przechodzących przez jezdnię w którą skręca (w przypadku gdy nie ma świateł), łaski nie robi, nawet gdy nie ma tam przejścia dla pieszych;
Nie mówiąc już o przypadkach omijania pojazdu który się zatrzymał aby przepuścić pieszych, za to powinno być z 5000 PLN mandatu i konfiskata pojazdu.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt paź 28, 2011 11:28 
Offline
Bywalec

Dołączył(a): Śr kwi 06, 2011 11:28
Posty: 51
Lokalizacja: Józefosław/ Warszawa
"Nie mówiąc już o przypadkach omijania pojazdu który się zatrzymał aby przepuścić pieszych, za to powinno być z 5000 PLN mandatu i konfiskata pojazdu.[/quote]"
Za to chyba jest jakoś dużo jakiś czas temu zmieniono kwalifikację tego czynu, na przestępstwo drogowe, a nie wykroczenie. Czyli 10 punkciorów.
Ostatnio sama miałam taki przypadek, Bardzo Spóźniony postanowił mnie wyprzedzić i mało nie pacnął pani, która na szczęście ostrożnie wychynęła mu przed samym nosem. Oczywiście została zbesztana, na szczęście słownie i na szczęście szyby były zamknięte.

Bisette (dziś w glorii chwały) 8-)

_________________
Fanom „starożytnej mądrości ludów Wschodu” przypominamy, że medycyna chińska zaleca stosowanie azbestu na niepłodność, tygrysiego penisa na osłabienie, a suszonego ludzkiego łożyska na astmę.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 15 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL