Problem wypłynął kiedyś marginalnie przy dyskusji o DDR na ul. Marymonckiej, potem dotknął mocno wszystkich użytkowników świeżo wyremontowanej ul. 3 Maja na trasie do Izabelina.
Zgodnie z projektem opracowanym przez gminę Izabelin i zatwierdzonym przez "specjalistów" z Zarządu Dróg Powiatowych w Ożarowie, czyli zarządcy wspomnianej ulicy, do odwodnienia ulicy konieczne są szerokie rowy odwadniające po obu stronach. W efekcie zabrakło miejsca nie tylko na ścieżki rowerowe, ale nawet na chodnik po jednej stronie ulicy. W dwóch punktach, w okolicy nowego ronda w Laskach (zob.
viewtopic.php?f=2&t=1628&p=9399&hilit=karykatura#p9399) rowy zostały zasypane - jak donosi lokalna gazetka - po ostrych protestach grupy mieszkańców i dwóch radnych powiatowych, m.in. znanego nam dobrze z tego forum Macieja Różalskiego vel Johnkelly. Po bardziej obfitych deszczach, których ostatnio nie brakowało, na tych krótkich odcinkach tworzą się ogromne, głębokie na 20-30 cm kałuże. Anonimowy autor triumfuje w imieniu gminy - teraz widzicie, że rowy są niezbędne. Argumentuje zarazem, że takie rozwiązanie stosuje się również w miastach, a przykładem jest ul. Marymoncka w Warszawie. Przypominam, że uznano tam za niemożliwe poprowadzenie ścieżki rowerowej konsekwentnie po jednej stronie z powodu braku miejsca, a chodziło o odcinek z właśnie z rowem. Teraz mamy tam trzy kawałki, licząc od strony TMP: 1,5 km drogi dla rowerów z jedną zmianą strony ulicy, następnie 800 m po bardzo wyboistym chodniku oznakowanym jako droga dla pieszych i rowerzystów, dość nieprzyjemne przejście piesze przez wjazd na AWF, następnie 1 km DDR z jedną zmianą strony ulicy. Czyli krótko mówiąc kolejny pijany zygzak z dodatkowymi atrakcjami.
Mam w związku z tym dwa pytania.
1. Czy ktoś wie, kiedy powstał rów wzdłuż Marymonckiej?
2. Jak kosztowna jest kanalizacja burzowa na terenie o bardzo wysokim poziomie wód gruntowych - czy rzeczywiście jej zastosowanie podnosi drastycznie koszty inwestycji w porównaniu z rowami. Remont odcinka ok. 1700 m kosztował 6 mln, z czego 2 mln poszły podobno na wspomniane rondo.
Rzecz jest o tyle istotna, że przy planowanym remoncie kolejnego odcinka tejże ulicy pytanie wróci z pewnością. Jeśli projekt nie jest jeszcze ze gotowy, to pewnie powstanie niedługo. Tam nie da się na dłuższą metę wpuścić rowerzystów na chodnik, bo często chodzą nim niewidomi i byłoby to niebezpieczne (konsultowałem sprawę z zespołem nauczycielek orientacji przestrzennej niewidomych: spotkanie na wąskim chodniku kończy się zazwyczaj białą laseczką wetkniętą w szprychy jadącego roweru...). A na ulicy ruch przekracza 20 tys. samochodów na dobę. Nie da się tego odcinka sensownie ominąć bocznymi uliczkami. Jeśli więc powstaną tam rowy, to można zapomnieć o sensownej infrastrukturze rowerowej w gminie Izabelin - to jedno z niewielu miejsc na jej terenie, gdzie DDR jest naprawdę niezbędna.