| zm.org.pl http://forum.zm.org.pl/ |
|
| [proj] Plac Wileński http://forum.zm.org.pl/viewtopic.php?f=2&t=1712 |
Strona 1 z 5 |
| Autor: | jacor [ Pn lis 09, 2009 9:59 ] |
| Tytuł: | [proj] Plac Wileński |
Szykują maksymalny bubel, trzeba będzie temu zapobiec: http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,95190,7233905,Piesi_w_Warszawie_beda_spychani_do_podziemi.html Cytuj: Piesi w Warszawie będą spychani do podziemi
Krzysztof Śmietana 2009-11-09, ostatnia aktualizacja 2009-11-08 17:40 W czasie drążenia drugiej linii metra w planach jest definitywna likwidacja niektórych przejść przez ulice. Najwięcej zniknie ich przy Dworcu Wileńskim. - Tak się już w Europie nie buduje. Po co wtłaczać pieszych na siłę do podziemi? - krytykują eksperci W ciągu kilku dni włosko-turecko-polskie konsorcjum zacznie przygotowywać projekt budowlany centralnego odcinka metra od ronda Daszyńskiego pod Wisłą do Dworca Wileńskiego. Za rok Śródmieście i część Pragi zostaną totalnie rozkopane. Przy okazji budowy metra planiści zamierzają jednak już na zawsze utrudnić życie pieszym. W kilku miejscach znikną zebry wymalowane na jezdniach. W zamian przy stacjach zostaną wykopane przejścia podziemne. Niepewny jest los zebr na skrzyżowaniu Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej, gdzie druga linia będzie się krzyżować z pierwszą. Wytyczeniu pasów dla pieszych mają tam przeszkadzać wejścia do wind na przystankach tramwajowych. Definitywnie przejścia znikną z pl. Wileńskiego, razem z pomnikiem "czterech śpiących". - Bez sensu. To duże utrudnienie dla tych, którzy nie będą chcieli wchodzić do metra. Zwłaszcza dla rodziców z wózkami i niepełnosprawnych, bo windy często są zepsute, a korzystanie z nich jest czasochłonne. Przy Dworcu Wileńskim do metra mają się przesiadać tysiące ludzi. W przejściu podziemnym będzie niezwykle ciasno. Gdyby pozostało alternatywne przejście górą, byłoby luźniej - proponuje Wojciech Szymalski ze stowarzyszenia Zielone Mazowsze. Szerokie jezdnie, wąskie chodniki Koncepcję węzła przesiadkowego przy Dworcu Wileńskim opracowała w zeszłym roku firma Faber Maunsell. Oprócz likwidacji przejść zakłada chwaloną przez specjalistów zmianę lokalizacji przystanków tramwajowych. Tramwaje mają zabierać pasażerów za skrzyżowaniem. Dzięki temu wszystkie linie kursujące np. w stronę pl. Bankowego, Bródna czy Grochowa zaczną się zatrzymywać w tym samym miejscu. Przystanek w kierunku ul. Ratuszowej i 11 Listopada znajdzie się w miejscu pomnika "czterech śpiących", który ma być przesunięty na chodnik w pobliżu cerkwi św. Marii Magdaleny. Koncepcja zakłada jednak poszerzenie niektórych ulic przy skrzyżowaniu. - Ten projekt preferuje kierowców kosztem pieszych. Przejścia w poziomie powinny zostać. Niepotrzebnie ulice będą mieć aż tyle pasów - np. dla jadących z Targówka aż pięć, w tym trzy na wprost na Trasę W-Z, na której pozostał już tylko jeden pas dla prywatnych kierowców. Kiedyś musi wreszcie powstać obwodnica Pragi, i to na nią powinien być kierowany ruch większości samochodów - twierdzi Robert Chwiałkowski ze stowarzyszenia SISKOM, które walczy o budowę nowych dróg i rozwój komunikacji. Inż. Stefan Sarna z firmy Faber Maunsell, główny autor węzła przesiadkowego przy Dworcu Wileńskim, twierdzi, że przejścia w poziomie jezdni muszą tu zniknąć z kilku powodów. - Po pierwsze, tak będzie bezpieczniej dla pieszych. Po drugie, trudno byłoby je tam zmieścić, bo kolidowałyby z wejściami do metra. Po trzecie, po likwidacji przejść można poprawić przepustowość skrzyżowania dla samochodów - przyznaje Stefan Sarna. Byłoby to kolejny raz w Warszawie, kiedy pod pretekstem poprawiania bezpieczeństwa pieszych drogowcy likwidują im przejścia przez ulice. Tak się stało w 2000 r. w al. "Solidarności", gdzie zamiast ustawić sygnalizację świetlną, zamalowano zebry na wysokości sądów i Orlej. Od tamtej pory ludzie muszą nadrabiać po 200-300 m. To robota dla architektów Metro w piśmie do Zielonego Mazowsza twierdzi, że zastanawia się nad pozostawieniem przejść u zbiegu Marszałkowskiej ze Świętokrzyską. Na pewno znikną spod Dworca Wileńskiego, bo w tym wypadku wiążąca jest koncepcja firmy Faber Maunsell. Rzecznik Metra Krzysztof Malawko zapowiada, że mieszkańcy będą mogli jeszcze na ten temat wypowiedzieć się podczas konsultacji społecznych podczas przygotowywania projektu budowlanego. Nie wiadomo jednak, jak duże mogą być zmiany w przyjętej już koncepcji. Niektórzy uważają, że miasto popełniło błąd, zlecając zaprojektowanie pl. Wileńskiego drogowcom. Ci znowu chcą go w większości zalać asfaltem, a niektóre chodniki nawet zwęzić. - Przy okazji budowy drugiej linii metra można by tam urządzić naprawdę ciekawe miejsce, w którym byłoby się gdzie zatrzymać, posiedzieć na ławce czy napić kawy. Teraz ten plac kojarzy się głównie z węzłem komunikacyjnym, gdzie przetaczają się tysiące samochodów, a piesi spieszą się do pociągu lub tramwaju. Powinni go zaprojektować architekci, a nie drogowcy - podsumowuje dr Andrzej Brzeziński z Politechniki Warszawskiej. Prosimy o listy: Czy zachować przejścia dla pieszych nad stacjami metra? Co można zmienić na pl. Wileńskim przy okazji budowy drugiej linii metra? Czekam na opinie: krzysztof.smietana@agora.pl |
|
| Autor: | Wojtek [ Pn lis 09, 2009 10:23 ] |
| Tytuł: | Re: II linia metra |
Haha. Wojtek_s i Robert_c unisono w jednym artykule! |
|
| Autor: | axxenfall [ Pn lis 09, 2009 13:36 ] |
| Tytuł: | Re: II linia metra |
Z załącznika 1.I do Studium wynika, że Dworzec Wileński leży jeszcze w pierwszej (b) strefie obsługi komunikacyjnej, a plac Wileński już w drugiej. Ale nie ulega wątpliwości, że Marszałkowska/Świętokrzyska leżą w strefie I (a). Zgodnie z przyjętą raptem parę miesięcy temu Strategią transportową miasta (por. np. str 146), w strefie I należy wytyczać przejścia naziemne w miejscach, gdzie obecnie istnieją podziemne, a nie na odwrót. Ciekawe, czy okaże się, że metro ma gdzieś uchwały Rady miasta. Pozdrawiam, Maciek |
|
| Autor: | jacor [ Pn lis 09, 2009 13:45 ] |
| Tytuł: | Re: II linia metra |
axxenfall napisał(a): Z załącznika 1.I do Studium wynika, że Dworzec Wileński leży jeszcze w pierwszej (b) strefie obsługi komunikacyjnej, a plac Wileński już w drugiej. Możesz podać link do tego załącznika? Nie bardzo rozumiem gdzie miałaby w takim wypadku przebiegać granica między strefami. Zresztą część przejść znajdowałaby się chyba tak czy siak w pierwszej strefie? |
|
| Autor: | axxenfall [ Pn lis 09, 2009 14:13 ] |
| Tytuł: | Re: II linia metra |
jacor napisał(a): Możesz podać link do tego załącznika? Nie bardzo rozumiem gdzie miałaby w takim wypadku przebiegać granica między strefami. Zresztą część przejść znajdowałaby się chyba tak czy siak w pierwszej strefie? http://um.warszawa.pl/wydarzenia/studium/2.php Załącznik 8 (stan obecny) i 19 (kierunki rozwoju). W sumie na 19 cała okolica jest już w strefie I. Pozdrawiam, Maciek |
|
| Autor: | Wojtek [ Pn lis 09, 2009 14:26 ] |
| Tytuł: | Re: II linia metra |
Axxenfall - mylisz się! Wyśpij się! Cały pl. Wileński znajduje się I strefie, jest to strefa Ib lub Ic (niezależnie od rysunku 8 lub 19). Strefa druga zaczyna się dopiero na torach kolei obwodowej Pragi (E65 do Gdańska). I oczywiście powinniśmy stosować się do studium według rysunku nr 19, bo w końcu przecież to studium teraz obowiązuje i te kierunki realizujemy. |
|
| Autor: | Raffi [ Pn lis 09, 2009 18:31 ] |
| Tytuł: | Re: II linia metra |
Nawet gdyby nie leżała, to te przejścia podziemne nie mają na Wileńskim racji bytu - dziś piesi się tam nie mieszczą na chodnikach, przejściach, a także w jedynym istniejącym przejściu podziemnym. Próba zmieszczenia większej ilości ludzi (trudno uwierzyć, że po wybudowaniu tam metra liczba przesiadających się tam nie wzrośnie) w samych ciasnych przejściach podziemnych musi się skończyć katastrofalną porażką. Ludzie albo będą łazić górą i płacić mandaty, albo będą się cisnąć jak śledzie i dojdzie do jakiegoś niemiłego wypadku. A co do projektu - na pewno będzie musiał być konsultowany z ZDM, Inżynierem ruchu i Biurem Drogownictwa, więc metro może olewać uchwały - wystarczy, że ZDM/BDiK nie będą olewać i dadzą negatywną opinię. Bo metra, to nie przekonamy do tego, że są w błędzie - przez 50 lat wszyscy dookoła ich traktowali jak Bogów i Panów, to się teraz zachowują jakby ich nie dotyczyło prawo i mieli monopol na rację. Niełatwo to będzie zmienić. |
|
| Autor: | axxenfall [ Cz lis 12, 2009 10:21 ] |
| Tytuł: | Re: II linia metra |
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,3488 ... wasze.html Cytuj: Przejścia dla pieszych: podziemne czy zebry? - wasze opinie red. 2009-11-10, ostatnia aktualizacja 2009-11-10 09:49 Przy okazji budowy II linii metra zniknie wiele naziemnych przejść dla pieszych. Przy Dworcu Wileńskim, a także u zbiegu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej ludzie zostaną wtłoczeni pod ziemię - napisaliśmy wczoraj. Nasi czytelnicy już zabrali głos w tej sprawie Aleksander Kurstak napisał(a): Z niepokojem przeczytałem informacje o kolejnym projekcie przebudowy skrzyżowania przygotowany przez drogowców dla drogowców. Powstał zgodnie z koncepcjami, jakie na świecie były wykorzystywane w latach 60. ubiegłego wieku. I najwyraźniej takimi wzorcami kierowali się inżynierowie rysujący w pocie czoła nowe skrzyżowanie koło pomnika "Czterech Śpiących". Warszawa wiele zawdzięcza "wybitnym" koncepcjom inżynierów od dróg. Znienawidzone przez mieszkańców skrzyżowanie Al. Jerozolimskich i Marszałkowskiej koło Rotundy, zamienione w komunikacyjny ściek, gdzie piesi mają się chować pod ziemię i przedzierać po dziesiątkach schodów, bo na środku jest gigantyczna wyspa. To samo koło Dworca Centralnego - gdy pieszy wyjdzie, ginie przytłoczony gigantycznymi budynkami i wiaduktami. Al. Jerozolimskie, ulica przed wojną reprezentacyjna, przewymiarowana została do rozmiarów autostrady, w wyniku czego ludzie muszą się przemykać niemal przyklejeni do ścian budynków. Nic dziwnego, że kto żyw, stamtąd ucieka, a zamiast lokali godnych centrum miasta mamy punkty sprzedaży kebabów i odzieży używanej. A teraz jakiś pan z drugim panem wpadli na doskonałe pomysł, żeby na skrzyżowaniu Świętokrzyskiej z Marszałkowską postawić przejścia podziemne i w ten sam sposób rozwiązać "problem" pieszych pod pomnikiem "Czterech Śpiących". Tak jest! Schowajmy ludzi pod ziemię, bezkolizyjne skręty i więcej samochodów! Przy Królewskiej, Mazowieckiej nigdy nie uda się sprowadzić ludzi pod ziemię. Nie jest żadnym argumentem, że zebry będą kolidować z zejściami do metra - szerokość trotuarów w rejonie Smyka i McDonalda jest bardzo duża. Pomysł, aby likwidować zebry przy "Czterech Śpiących" należy do podobnie szkodliwych. Poszerzenie wlotu wschodniego do pięciu pasów jest piramidalną bzdurą w obliczu zwężenia mostu Śląsko-Dąbrowskiego do jednego pasa, budowy obwodnicy Pragi i charakteru ul. Targowej, która jest wielkomiejska, a nie trasą tranzytową. Ruch pieszy będzie olbrzymi. Dworzec Wileński jest jednym z ważniejszych w mieście ze względu na intensywność ruchu podmiejskiego. Nie tylko zebry powinny pozostać, ale również powinno zostać przywrócone przejście dla pieszych pomiędzy dworcem budynkiem poczty. Łukasz Kalbarczyk napisał(a): Likwidacja zebry odkorkuje ulicę Przebudowa Dworca Wileńskiego powinna przede wszystkim zakładać udrożnienie skrzyżowania. Pewnie i tak nie uda się zbudować estakad, ale likwidacja przejścia naziemnego da wreszcie możliwość ciągłego skrętu w prawo z Targowej w "Solidarności", a więc odkorkuje się prawy pas Targowej, dzięki czemu być może też cała ulica. Czy potrzebne są przejścia naziemne? Według mnie nie. I tak większość podróżnych będzie tutaj wchodziła do/z metra, czyli pod ziemię. Deptaki deptakami, ale nie można zamieniać każdego skrzyżowania w skwer. Piotrek napisał(a): Będzie centrum bez pieszych? Likwidacja przejść dla pieszych przy Dworcu Wileńskim to jakaś totalna kpina. Na całym świecie (przynajmniej zachodnim) dąży się do tego, aby miasto było przyjazne ludziom. Ruch samochodowy przenoszony jest pod ziemię, do tuneli (np. Boston), powstają ścieżki rowerowe w centrum (Kopenhaga, Wiedeń). Totalnym nieporozumieniem jest budowanie pięciu pasów niczym na jakiejś autostradzie. Biorąc pod uwagę okolice Dworca Wileńskiego (bliskość parku praskiego, zoo), może warto uwzględnić chociażby ścieżki rowerowe. Wystarczy chwilę postać na światłach, żeby zobaczyć, jaka liczba rowerzystów w ciągu dnia tędy przejeżdża. Mam nadzieje, że mieszkańcy tego rejonu nie dopuszczą do realizacji tego bezsensownego projektu. Niby mała rzecz - likwidacja przejść dla pieszych, ale skutki tego na pewno nie przysłużą się rozwojowi dzielnicy. Przy okazji wychodzi niekonsekwencja władz miasta - najpierw głośne hasła "centrum bez samochodów", a teraz "centrum bez pieszych". Pozdrawiam, Maciek |
|
| Autor: | olek [ Pt lis 13, 2009 9:54 ] |
| Tytuł: | Re: II linia metra |
http://www.tvnwarszawa.pl/-1,1628365,0,,,wiadomosc.html Cytuj: Górą czy dołem: Jak budować przejścia dla pieszych? 19:05 12.11.2009 / TVN Warszawa Czy w rejonie planowanych stacji II linii metra znikną tradycyjne przejścia dla pieszych, a zastąpią je podziemne? Tak chcą drogowcy, policjanci i większość kierowców. Ekolodzy odpowiadają: tak się już na świecie nie buduje. Miasto jest dla pieszych, więc nie każcie im schodzić do podziemi. Projekt organizacji ruchu przy Dworcu Wileńskim zakłada likwidację zebr. Podobnie może być wokół stacji Świętokrzyska i przy rondzie ONZ. Zamiast tradycyjnych przejść dla pieszych eksperci chcą budować przejścia podziemne. Pomysł podoba się policjantom, którzy twierdzą, że likwidacja zebr poprawi bezpieczeństwo. 29 ofiar tradycyjnych przejść - Od stycznia do września na skrzyżowaniach zginęło 29 pieszych potrąconych na pasach - podkreślał w studiu TVN Warszawa nadkomisarz Tomasz Krupa ze stołecznej drogówki. - Likwidacja przejść dla pieszych w okolicy Dworca Wileńskiego na pewno udrożniłaby też skrzyżowanie. Więcej samochodów mogłoby wjechać i wyjechać z centrum. Policjant przyznaje jednak, że tam gdzie są przejścia podziemne, piesi często i tak przebiegają w niedozwolonych miejscach. Miasto nie tylko dla samochodów - Miasto pełni różne funkcje, a ludzie nie poruszają się tylko samochodami. Przejścia podziemne to duże utrudnienie dla mieszkańców, szczególnie tych poruszających się na wózkach lub matek z małymi dziećmi - twierdzi z kolei Magdalena Mosiewicz z Zielonych 2004. - Przestrzeni w mieście nie powinni projektować tylko drogowcy, bo wtedy zamiast placów i miejsc spotkań dla mieszkańców będziemy mieli ulice tranzytowe i parkingi - dodaje. Ratusz: jeszcze się zastanawiamy Co na to ratusz? - Dopiero przygotowujemy się do konkretnych rozwiązań. Na pewno weźmiemy pod uwagę głosy wielu stron, również organizacji pozarządowych - zapewnia Marcin Ochmański, rzecznik ratusza. - Ale wychodzącemu np. z metra Świętokrzyska pasażerowi, który chce dostać się na plac Defilad chyba wygodniej będzie dostać się na drugą stronę pod ulicą, niż wychodzić na powierzchnię, a potem czekać na zielone światło na pasach - przekonuje. Jak podkreśla rzecznik ratusza, ostateczne rozwiązania zostaną wypracowane już w trakcie inwestycji i będą poprzedzone konsultacjami społecznymi. http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,95190,7248665,.html Cytuj: Plac Wileński dla ludzi, nie dla samochodów Krzysztof Śmietana 2009-11-13, ostatnia aktualizacja 2009-11-12 18:25 Plany likwidacji przejść dla pieszych przy Dworcu Wileńskim wywołały burę. Stowarzyszenia działające na Pradze mobilizują się. I proponują: - Zamiast kolejnego skrzyżowania dla samochodów zróbmy tam plac dla mieszkańców. Nasz tekst o planach likwidacji zebr wywołał wiele emocji. Przypomnijmy, że w czasie budowy centralnego odcinka metra urzędnicy chcą zlikwidować część przejść naziemnych - najwięcej przy Dworcu Wileńskim. Piesi mieliby tam korzystać tylko z przejść pod ziemią. Planiści chcą też poszerzyć wloty ulic, by było wygodniej kierowcom. Czytelnicy gorąco się spierają na ten temat na forum Gazeta.pl. Dostajemy także wiele maili od czytelników. Część osób jest za likwidacją przejść naziemnych, żeby ułatwić przejazd samochodom. Większość nie zostawia jednak na tym pomyśle suchej nitki. Piszą do nas nawet Polacy mieszkający za granicą. - W całej Europie przynajmniej od 20 lat odchodzi się od przejść podziemnych. Priorytetem jest odzyskiwanie miasta dla ludzi - przypomina Marcin Suszycki z Berlina. Temat zagospodarowania pl. Wileńskiego wywołał też gorącą dyskusję na Pradze. Działające tam organizacje społeczne chcą przejąć inicjatywę. Zamierzają powalczyć o to, by w czasie budowy drugiej linii metra powstała tam przestrzeń przyjazna dla mieszkańców. - Plac Wileński to przecież serce Pragi. To nie może być tylko węzeł przesiadkowy. Spychanie ludzi do podziemi to nonsens - mówi Antoni T. Dąbrowski ze Związku Stowarzyszeń Praskich. Wspólnie z innymi praskimi organizacjami i urzędem dzielnicy w następny piątek organizuje spotkanie na temat zagospodarowania pl. Wileńskiego. Zamierzają zaprosić na nie prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz i wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza. Chcą zaprezentować własną koncepcję urządzenia tego rejonu. - Plac Wileński to potencjalnie jeden z najpiękniejszych placów śródmiejskich w Warszawie - uważa Tomasz Peszke z Praskiego Stowarzyszenia Mieszkańców "Michałów". Przypomina, że przyjęta w tym roku przez Radę Warszawy strategia komunikacyjna zakłada przywracanie ulicom i placom w centrum funkcji miejskich. - Jak się ma do tego plan stworzenia na pl. Wileńskim olbrzymiego skrzyżowania z dziewięcioma pasami ruchu w al. "Solidarności" i ośmioma na Targowej? - pyta. Marcin Ochmański z biura prasowego ratusza twierdzi, że władze miasta są skłonne do dyskusji o tym, jak zagospodarować pl. Wileński. Listy od czytelników: Teraz oni: straszni mieszczanie! Ostatnia wiadomość z Pragi jest taka: jak nam zbudują stację metra przy Dworcu Wileńskim, to zlikwidują przejścia dla pieszych na głównym praskim skrzyżowaniu. Wierzącym we wszechmoc spisków i układów systematyczna degradacja ul. Targowej starczy za przykład koronny. A jest to nie tylko jedyny bulwar Pragi, lecz całej Warszawy. Bulwar, mówi nam doświadczenie, a potwierdza encyklopedia, to "szeroka, zadrzewiona ulica miejska przeznaczona dla ruchu pieszego i kołowego". Targowa - jak znalazł. Najpierw wprawiono w stan śpiączki i amputowano bazar Różyckiego, przez długie dekady powojenne jedno z najbardziej żywotnych, malowniczych miejsc stolicy i kraju. Potem wybudowano Centrum Wileńska, które miało otoczenie podnieść, ale swoimi butikami, marketami i fast foodami ogołociło Targową z targu - zarówno sklepowego, jak i barowego. Rozrasta się tu teraz osobliwa hybryda lumpeksów z aptekami, a na całej długości bulwaru nie ma ani jednej kafejki, z której można by popatrzeć na ludzi. Następnie ogłoszono, że na błoniach pod Stadionem, a jakże, Narodowym, żaden naród (czyli dzieci i młodzież, jak dawniej bywało) nie będzie sobie grać ani biegać, nie powstanie też na nich Narodowy (a jakże!) Ośrodek Sportu, lecz wybuduje się biurowce i centra handlowe. Tym sposobem Targowa nie tyle zostanie wzięta w dwa ognie, ile wymierzy się jej cios w plecy, po którym już nigdy się nie podniesie. A teraz zaplanowano likwidację przejść dla pieszych. I słusznie - bulwar w stołecznym mieście Warszawie to nie jest ulica, po której piesi będą się przechadzać! Panowie jazda będą na nim korkować. I kto tym rządzi? Ani spisek, ani układ - t e r a z o n i: "Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą, że deszcz, że drogo, że to, że tamto/ Trochę pochodzą, trochę posiedzą/ I wszystko widmo. I wszystko fantom. ( ) A patrząc - widzą wszystko o d d z i e l n i e:/ Że dom że Stasiek że koń że drzewo / Jak ciasto, biorą gazety w palce/ I żują, żują na papkę pulchną,/ Aż papierowym wzdęte zakalcem/ Wypchane głowy grubo im puchną. I znowu mówią, że Ford że kino / Że Bóg że Rosja radio, sport, wojna / Warstwami rośnie brednia potworna/ I w dżungli zdarzeń widmami płyną". (Fragmenty wiersza Juliana Tuwima "Mieszkańcy" z tomu "Biblia cygańska", 1933) Andrzej Mencwel Ratujmy zebry wokół zoo Bardzo cieszy mnie poruszenie tematu, jakim jest planowane zakopanie pieszych przejść pod ziemią, ponieważ obrazuje on w swoim absurdzie większy problem, jakim jest całkowity brak polityki planowania przestrzennego oraz komunikacyjnego Warszawy. Nie chcę bronić firmy Faber Maunsell, bo nie jakość jej pracy jest tu sednem problemu. Pewnie wykonała swoją robotę, jak potrafiła najlepiej i według wytycznych miasta. I tu jest moim zdaniem centrum problemu. To miasto wytycza standardy, kierunki rozwoju. Innymi słowy, jest to sprawa polityczna. Jeżeli miasto miałoby wypracowaną politykę komunikacyjną w zakresie ruchu pieszego, np. "Miasto dla ludzi, nie dla samochodów", i byłaby ona opisana w prostych, ale obowiązujących wszystkich zasadach, to wykonawca zlecenia, lepszy lub gorszy, albo jak kto woli, przepełniony myślą humanistyczną w mniejszym lub większym stopniu, nie miałby nic do gadania i karnie narysował plac Wileński jak w cywilizowanym mieście europejskim, a nie jak w peryferyjnym mieście północnego wschodu - wielkiej wsi ulicówce. Krzysztof Banaszewski, CENTRALA Grupa Projektowa Skrzyżowania to nie deptaki Oto mamy kolejny nawiedzony pomysł. Coś komuś się kołacze po głowie i chce to wprowadzać. Przejścia podziemne to konieczność na ruchliwych arteriach! Mówimy o dwóch najważniejszych arteriach przelotowych na Pradze: Targowej i Radzymińskiej. Żebyśmy nie wiem, jak się starali, nie zmniejszymy tam ruchu samochodów. A więc jedyne sensowne rozwiązanie to oddzielenie ruchu pieszego od samochodowego. Pomysłodawcom przejść pieszych marzy się idylliczna wizja spacerowych deptaków - owszem, lubię takie miejsca, ale nie na ruchliwych skrzyżowaniach. To jest możliwe np. na Krakowskim Przedmieściu. Natomiast przy ruchliwych arteriach nikt sobie nie spaceruje dla przyjemności, tylko chce szybko pokonać skrzyżowanie, złapać przesiadkę i jechać dalej. Obecnie, żeby przejść dwa razy po światłach przy Dworcu Wileńskim, potrzeba nieraz 5-6 minut, bo każda z ulic ma swoją fazę zielonego światła. Przejścia podziemne w takich miejscach oszczędzają czas pieszych, choć trochę upłynniają ruch i stanowią dodatkowe miejsce w przestrzeni publicznej na usługi i cywilizowany handel. Michał Starzewski Ludzie niech zostaną na ziemi Z przerażeniem przeczytałem informację o kolejnych planach likwidacji przejść nadziemnych w Warszawie. Takie rozwiązania stosowano często w całej Europie w latach 60., jednak odchodzi się od nich. W Berlinie, Londynie, Rzymie i Pradze zlikwidowano w międzyczasie większość przejść podziemnych i wyznaczono w ich miejsce normalne przejścia nadziemne dla pieszych. Odbywa się to kosztem tzw. płynności ruchu samochodowego, ale ułatwienia dla samochodów już nigdzie nie są priorytetem. Jest nim odzyskiwanie miasta dla ludzi. Przejścia podziemne zachowane zostały jeszcze w Moskwie, Kijowie, Mińsku i Bukareszcie. Warszawa już teraz jest pozbawiona normalnego centrum przez szereg przejść podziemnych na ul. Marszałkowskiej i w Al. Jerozolimskich. Jeżeli codzienne męki matek z wózkami dziecięcymi oraz ludzi poruszających się na wózkach inwalidzkich nie są dla władz miasta żadnym argumentem przemawiającym za likwidacją przejść podziemnych, to dodam, że brak przejść nadziemnych w centrum szokuje większość turystów przyjeżdżających do Warszawy i zmuszonych do korzystania z labiryntów śmierdzących podziemi. O tej prawdziwej opinii na temat Warszawy można przeczytać na forach internetowych, a nie w zamawianych przez warszawski ratusz badaniach. Plany budowy kolejnych przejść podziemnych są skandalem i muszą natrafić na opór ludzi, którym zachowanie miejskości i europejskości Warszawy leży na sercu. Andrzej Marcin Suszycki, Berlin Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna Wyróżnienia kursywą moje. Komentarz: 1. W dyskusję na temat placu wkradło się pewne przekłamanie. Nie chodzi o to, by w ogóle zrezygnować z przejść podziemnych na placu, ale o to by nie likwidować przejść nadziemnych. Kto wysiada z metra albo ma paniczne stany lękowe na myśl o pokonywaniu ulicy w poziomie, może iść pod ziemią. Kto przesiada się z autobusu na tramwaj albo idzie do centrum handlowego z kamienicy naprzeciwko, nie musi ganiać po schodach. W ten sposób i wilk syty, i owca cała. Dobrze to sformułował Wojtek w swojej wypowiedzi w pierwszym artykule, ale widać że Ochmański jak rasowy troll polemizuje nie z adwersarzami, a z samym sobą. 2. Dyskusja po raz kolejny pokazuje, że miasto de facto NIE MA żadnej polityki ani strategii. Coś tam pozapisywało w różnych dokumentach, bo, panie, Łunia kazała, ale decyzje i tak podejmują ćwoki, które tych dokumentów nawet nie przeczytały, nie mówiąc o zrozumieniu. |
|
| Autor: | jacor [ Cz lis 19, 2009 10:25 ] |
| Tytuł: | Re: II linia metra |
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,95190,7233905,Piesi_w_Warszawie_beda_spychani_do_podziemi.html Cytuj: Piesi w Warszawie będą spychani do podziemi Krzysztof Śmietana 2009-11-09, ostatnia aktualizacja 2009-11-08 17:40 Definitywnie przejścia znikną z pl. Wileńskiego, razem z pomnikiem "czterech śpiących". Szerokie jezdnie, wąskie chodniki Koncepcję węzła przesiadkowego przy Dworcu Wileńskim opracowała w zeszłym roku firma Faber Maunsell. Koncepcja zakłada jednak poszerzenie niektórych ulic przy skrzyżowaniu. Inż. Stefan Sarna z firmy Faber Maunsell, główny autor węzła przesiadkowego przy Dworcu Wileńskim, twierdzi, że przejścia w poziomie jezdni muszą tu zniknąć z kilku powodów. - Po pierwsze, tak będzie bezpieczniej dla pieszych. Po drugie, trudno byłoby je tam zmieścić, bo kolidowałyby z wejściami do metra. Po trzecie, po likwidacji przejść można poprawić przepustowość skrzyżowania dla samochodów - przyznaje Stefan Sarna. Znalazłem jakiś referat tego Sarny. Typowy przedstawiciel betonu autostradowego: http://www.pkd.org.pl/pliki/referaty/sarna.pdf Cytuj: Komentując te analizy uzasadnione jest zwrócenie uwagi, że problem zatłoczenia (kongestii)
urósł w Europie do poważnego problemu o wymiarze nie tylko techniczno-organizacyjnym lecz również ekonomicznym. [...] łączne koszty strat czasu wskutek zatorów zostały ocenione dla 1995 r. na 128 mld euro (1,9% PKB). Również u nas, zwłaszcza w dużych miastach i na krajowych drogach wylotowych, zatłoczenie staje się coraz bardziej uciążliwe nie tylko dla jadących, lecz i dla otoczenia z powodu wzmożonej emisji spalin i hałasu. Zatem trudno się dziwić, że w jednej z gazet warszawskich opublikowano skargę mieszkańca Tarchomina (osiedle w północnej dzielnicy Warszawy o zaludnieniu ok. 70 tys. mieszkańców), że jego samochód na ulicy Modlińskiej w Warszawie między 7.00 a 8.00 rano w dzień roboczy nabiera cech "nieruchomości". Informacje zawarte w referacie potwierdzają zasadność pilnego usprawniania warunków ruchu budując kolejne odcinki autostrad, korzystanie z których wymagać będzie stosownej odpłatności. |
|
| Strona 1 z 5 | Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ] |
| Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|