pduncz napisał(a):
Zrobiłem autonegocjację protokołu komunikacyjnego, do zgodnego z tym który zaproponował pan, i usiłowałem kontynuować dyskurs w tym samym tonie.

Aha, czyli tak samo jak ja dziś "rozmawiałem" z Panem z wagena dla volksów (czyli dla ludu). On coś krzyczał, wymachiwał, zapewne także trąbił... ja pokazałem słuchawki na uszach odsłaniając nieco czapkę i się uśmiechnąłem znacząco w odpowiedzi
Nie wyglądał, by miał coś mądrego do powiedzenia - raczej coś w stylu "spier... na chodnik", czego i tak nie zrobię. Dlatego nie wyłączałem muzyki, szkoda się denerwować, odpowiadać, udowadniać, że się nie jest wielbłądem. Zamiast tego, dałem do zrozumienia, że jego krzyk nie ma sensu i nic nie zmieni.
Pomogło, Pan sobie pojechał z piskiem opon. 100m dalej utknął w korku na Wiatraku, więc wyprzedziłem. Wkurzyło Go chyba, bo skakał później po pasach jak szalony, by nadążyć. Ostatecznie został w korku na Targowej. Przez Jagiellońską, Modlińską aż na Żerań mnie nie dogonił - a pewnie tu zmierzał, bo rejestracja Białołęcka. Tyle z tematu kto tu jest zawalidrogą i kto powinien zjechać z jezdni

_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko
