Napisałem 28 grudnia maila do ZDM, w sprawie przejść dla pieszych przy skwerze Żurowskiego (11-listopada/Inżynierska). Po tzw remoncie weekendowym (frezowanie + nowy asfalt) jezdnia znajduje się wyżej niż obniżenie przejścia dla pieszych:

Widać, że jest to niebezpieczne, bo przede wszystkim niespodziewane - można się potknąć i wyłożyć prosto na jezdnię, nie mówię już o trudnościach dla prowadzących wózki dziecięce lub inwalidów.
ZDM przesłał do mojej wiadomości rekordowo szybko (11 stycznia) list, którego adresatem jest DHV Polska (firma, która prowadziła nadzór inwestorski), że proszą o zobligowanie firmy Bilfinger Berger (wykonawcy) do usunięcia nieprawidłowości.
Wszystko fajnie, tylko przychodzą mi do głowy pytania.
1. Dlaczego potrzebny był do tego mój mail? Czy miasto samo nie kontroluje efektów działania firm, które wybrało w przetargach? Czy istnieje jakiś miejski nadzór budowlany, który przynajmniej z założenia powinien działać w interesie miasta, a nie wykonawcy?
2. To nie jest jednostkowy przypadek - przejść dla pieszych, które po weekendowych remontach tak wyglądają jest w Warszawie więcej - może nie jest to aż tak jaskrawe jak tu (jakieś 10cm), ale to nie powinien być nawet 1cm. Czy w każdym wypadku trzeba pisać maile? Może da się rozwiązać to systemowo?