Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 86 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Śr wrz 02, 2009 22:39 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 13:11
Posty: 1024
Lokalizacja: Warszawa
johnkelly napisał(a):
To jest kwestia przede wszystkim nauczycieli. W klasie 1-3 miałem takie nauki i to beż żadnych podręczników tylko na zasadzie pogaduch nauczycielki, w klasie 4-8 nie miałem nic (nawet wycieczek :) co powinno dać wyobrażenie w kwestii zaangażowania nauczyciela-wychowawcy w pracę).


No o kursach na prawko i innej edukacji to już na priv nieco pogawędziliśmy. Zdanie mamy takie samo - jest źle.

johnkelly napisał(a):
W kwestii "rozjedź mnie, a dopiero Ci pokaże" to ciekaw jestem jakie byłyby komentarze gdyby kobieta z wątku nie wyszła przed samochód, tylko przed rower w okolicznościach sprowadzających się do gwałtownego hamowania rowerzysty ;).


Najlepiej przetestuj to na jakimś typowo rowerowym forum, albo na grupie pl.rec.rowery. Obstawiam, że możesz się mile zdziwić. Przynajmniej ja na grupie nieraz czytałem posty przyznające rację pieszym, czy kierowcom. Nie ma wśród rowerzystów jakiś zmowy, więzów krwi, czy innej tam solidarności jajników ;-) Choć oczywiście osoby z klapkami na oczach też na pewno się znajdą.

johnkelly napisał(a):
Dokładnie. Przy czym problem jest raczej tej natury, że decydentom nie zależy na ich stosowaniu, więc projektanci olewają takie niuanse. U mnie "nie dało się" zbudować DDRiP stosownej szerokości w szczerym polu.


To dość częste niestety. My ostatnio regularnie "walczymy" z Transprojektem Gdańskim. Ostatnio projektant tamtejszy nie umiał oddzielić drogi rowerowej od chodnika mając w zapasie ponad 17m trawnika. Ręce opadają. U faceta każdy nowy projekt to kolejna katastrofa, przeskoczył chyba nawet niesławny BAKS. A niestety sporo tych projektów teraz klepią - św Wincentego, trasa Tysiąclecia, Czerniakowska-BIS ( http://www.zm.org.pl/?a=czerniakowska_bis-098 ).


johnkelly napisał(a):
Raffi napisał(a):
O ciekawy przykład na poparcie mojej tezy, że nidgy nie wiesz, który pieszy jest "nienormalny" i coś odwali. A co jeżeli facet był głuchy, albo niedosłyszący? Tego nie widać po nim, a daje Mu to oczywiste prawo, by nie usłyszeć karetki.


Dlaczego akurat twojej tezy? Ja postawię inna wzorowaną na lansowanej w tej dyskusji: ten pieszy doskonale widział i słyszał karetkę a, że uważał, że ma bezwzględne pierwszeństwo niezależnie od okoliczności to postanowił ukarać kierowcę karetki za to, że ten jechał szybko i go jeszcze popędzał


Jest to możliwe, że tak uważał jak piszesz i że tak robił jak piszesz. Dlaczego uważam, że to potwierdza moja tezę? Jeżeli tak było jak piszesz, to facet chciał oddać życie "za wiarę w swoje pierwszeństwo" i karać kierowcę karetki, że próbuje zdąrzyć na czas by uratować komuś życie - czyli jednym słowem normalny to ten pieszy raczej nie był ;-)

johnkelly napisał(a):
Ano. Ale jeśli w zamian będzie się tłukło pieszemu do głowy, że on ma zawsze pierwszeństwo to będziesz miał wzrost śmiertelności na pasach bo to przecież kierowca ma obowiązek uważać i mu ustąpić.


Doświadczenia państw Zachodu i tamtejsze statystyki wypadków twierdzą coś zgoła innego. Holandia, mająca takie przepisy jest państwem z takim poziomem bezpieczeństwa na drogach, którego Polska jeszcze przez najbliższe dekady nie da rady osiągnąć. Nie uważam tego za zbieg okoliczności.

Gdyby takie rzeczy zdarzały się "od przypadku", to Polskie eksperymenty z robieniem wszystkiego na opak, czyli np stawianiem "odpromienników energoterapeutycznych" na niebezpiecznych skrzyżowaniach już dawno postawiłyby nas w czołówce Europy pod względem bezpieczeństwa. A jesteśmy w ogonie. Właśnie dlatego, że chcemy ten sam cel koniecznie osiągnąć innymi metodami niż wszyscy.

johnkelly napisał(a):
To fakt, ale to sprawdziłoby się tylko np w śródmieściu Warszawy (Wilcza, Hoża itp) ale na Marszałkowskiej już nie.


Na Marszałkowskiej przy obecnej jej szerokości, już nie. Przy czym mowa o odcinku od Konstytucji na północ.

Bo na południowej części ulicy (od Konstytucji do Puławskiej), moim zdaniem działałoby świetnie. Poza tym Wilcza, Hoża, Grzybowska, Żelazna i setki innych... to wcale nie są ulice, na których nie ma wypadków. To, że gdzieś rozwiązanie się nie sprawdza, nie znaczy, że należy z niego wszędzie całkowicie rezygnować.

W Berlinie też nie mają uspokojenia ruchu wszędzie. Ale 70% ulic nim objęli. Właśnie tych mniejszych, węższych, o mniejszych (bardziej lokalnym) ruchu. Schared Space też jest stosunkowo nieczęstym rozwiązaniem (jeszcze).
Tymczasem u nas nie robi się zupełnie nic. Bo jak na Marszałkowskiej się nie da, to i Hożą, Wilczą i inne zostawmy jak jest. I to jest błąd - świat nie kręci się wokoło kilku głównych ulic. Wręcz przeciwnie - ulic mniejszych jest więcej i to nimi należy się zająć w pierwszej kolejności. Na trasach przelotowych wypadki są spektakularne, bo zdarzają się przy wysokiej prędkości (jak dzwon Zientarskiego), jednak duża liczba wypadków zdarza się na takich ulicach jak np Korkowa. A tam uspokojenie ruchu pasuje jak ulał.

johnkelly napisał(a):
Raffi napisał(a):
[...]
Porządny człowiek (ten znajomy). Możliwe, że uratował facetowi życie. Oby więcej takich ludzi.


Tym razem pewnie uratował, niemniej chyba bardziej przejmował się losem kierowcy, który mógłby pijaka trafić.


Pobudki mnie nie interesują. Czyn się liczy. Przecież prawda jest taka, że duża część, jeżeli nie większość działań społecznych zaczyna się w interesie własnym. Przykład: krawężnik, który dzięki zgłoszeniu obniżono wszystkim rowerzystom, nie przeszkadza i temu, kto go zgłosił. A zapewne po nim jeździł, bo inaczej nie wiedziałby o jego istnieniu ;-)

Ja nie widzę nic złego w fakcie, że ludzie zajmują się sprawami społecznymi z pobudek własnych. Ostatecznie w końcu pomagają wszystkim.

johnkelly napisał(a):
Raffi napisał(a):
Ja kiedyś miałem dwa podobne zdarzenia (jedno niedawno). Jedno z nich to pijaczka łażąca po estakadach trasy toruńskiej przy Modlińskiej. Wyglądała co chwila na dół pod estakady, tak jakby czegoś tam szukała (chciała skoczyć?).
Na szczęście udało się ją zdjąć z estakady zanim skoczyła, albo zanim coś ją rozjechało. Choć na Policję też trzeba było czekać 45 minut! Ciekawiło mnie tylko jedno - widoczną dla mnie z kilkuset metrów Babę zanim do niej dojechałem rowerem minęło z dobre sto pojazdów. Nikt nie zareagował. Kazdy pewnie przeklinał sobie pod nosem, że baba łazi między autami i stwarza zagrożenie, ale NIKT nic z tym nie zrobił.


Nie bardzo kojarzę miejsce o którym piszesz, niemniej osobiście miałbym pewne zahamowania przed zatrzymywaniem się w takim miejscu. Ze względu na moje własne bezpieczeństwo. Ale - nie znam miejsca więc nie wypowiadam się.


Najwyższa estakada na węźle z Modlińską. Czyli ta do zjazdu z Grota w Modlińską. Jest tam szeroki na około 2m pas wyłączony z ruchu, spokojnie można się zatrzymać nie tylko rowerem, ale i ciężarówką. My głównie z niego działaliśmy, pomiędzy pojazdy staraliśmy się nie wchodzić. Baba za to łaziła gdzie popadnie, ale i tak nie dawała się do siebie zbliżyć, więc niewiele mogliśmy zrobić (każdy nasz krok w jej kierunku to jej krok w tył). Tylko uspokajać sytuację, machać kierowcom by zwolnili i tak ustawiać się względem babki, by nie właziła między auta, ani nie miała czasu by myśleć o skakaniu. Krótko mówiąc - zajęliśmy jej czas ;-)

Możesz być spokojny - gdyby to nie było bezpieczne, to bym tam nie zatrzymał. Najgorszy ratownik, to martwy lub ranny ratownik - bo nie dość, że nie pomógł, to jeszcze dodał siebie do listy ofiar. Bardzo wiec zwracam uwagę, by mojego bezpieczeństwa w takich sytuacjach nie zaniedbywać.

EDIT: Przy okazji przepraszam Cię, na priv odpowiem zapewne z opóźnieniem.

_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz wrz 03, 2009 11:22 
Offline
Stały Bywalec

Dołączył(a): Cz sty 29, 2009 7:20
Posty: 202
Raffi napisał(a):
No o kursach na prawko i innej edukacji to już na priv nieco pogawędziliśmy. Zdanie mamy takie samo - jest źle.


Ano.

Raffi napisał(a):
johnkelly napisał(a):
W kwestii "rozjedź mnie, a dopiero Ci pokaże" to ciekaw jestem jakie byłyby komentarze gdyby kobieta z wątku nie wyszła przed samochód, tylko przed rower w okolicznościach sprowadzających się do gwałtownego hamowania rowerzysty ;).


Najlepiej przetestuj to na jakimś typowo rowerowym forum, albo na grupie pl.rec.rowery. Obstawiam, że możesz się mile zdziwić. Przynajmniej ja na grupie nieraz czytałem posty przyznające rację pieszym, czy kierowcom. Nie ma wśród rowerzystów jakiś zmowy, więzów krwi, czy innej tam solidarności jajników ;-) Choć oczywiście osoby z klapkami na oczach też na pewno się znajdą.


A choćby post zaczynający TEN wątek :). Albo opisy jak masowicze kopali w samochód, który zaplątał się w kolumnę. Od razy zaznaczę, że oba zachowania to dla mnie margines i to margines marginesu. Ale są. Sam je obserwuję (dot. pierwszego bo na masę nie jeżdżę).

Raffi napisał(a):
johnkelly napisał(a):
Dokładnie. Przy czym problem jest raczej tej natury, że decydentom nie zależy na ich stosowaniu, więc projektanci olewają takie niuanse. U mnie "nie dało się" zbudować DDRiP stosownej szerokości w szczerym polu.


To dość częste niestety. My ostatnio regularnie "walczymy" z Transprojektem Gdańskim. Ostatnio projektant tamtejszy nie umiał oddzielić drogi rowerowej od chodnika mając w zapasie ponad 17m trawnika. Ręce opadają. U faceta każdy nowy projekt to kolejna katastrofa, przeskoczył chyba nawet niesławny BAKS. A niestety sporo tych projektów teraz klepią - św Wincentego, trasa Tysiąclecia, Czerniakowska-BIS ( http://www.zm.org.pl/?a=czerniakowska_bis-098 ).


Ano. Świadczy to o kompetencjach decydentów, projektantów a przede wszystkim jest efektem jedynego wyznacznika w przetargu na wykonanie, czyli niskiej ceny.

Raffi napisał(a):
Jest to możliwe, że tak uważał jak piszesz i że tak robił jak piszesz. Dlaczego uważam, że to potwierdza moja tezę? Jeżeli tak było jak piszesz, to facet chciał oddać życie "za wiarę w swoje pierwszeństwo" i karać kierowcę karetki, że próbuje zdąrzyć na czas by uratować komuś życie - czyli jednym słowem normalny to ten pieszy raczej nie był ;-)


Do takiej nienormalności został sprowadzony Edward. I to pomimo, że to "nasz człowiek" :).

Raffi napisał(a):
johnkelly napisał(a):
Ano. Ale jeśli w zamian będzie się tłukło pieszemu do głowy, że on ma zawsze pierwszeństwo to będziesz miał wzrost śmiertelności na pasach bo to przecież kierowca ma obowiązek uważać i mu ustąpić.


Doświadczenia państw Zachodu i tamtejsze statystyki wypadków twierdzą coś zgoła innego. Holandia, mająca takie przepisy jest państwem z takim poziomem bezpieczeństwa na drogach, którego Polska jeszcze przez najbliższe dekady nie da rady osiągnąć. Nie uważam tego za zbieg okoliczności.

Gdyby takie rzeczy zdarzały się "od przypadku", to Polskie eksperymenty z robieniem wszystkiego na opak, czyli np stawianiem "odpromienników energoterapeutycznych" na niebezpiecznych skrzyżowaniach już dawno postawiłyby nas w czołówce Europy pod względem bezpieczeństwa. A jesteśmy w ogonie. Właśnie dlatego, że chcemy ten sam cel koniecznie osiągnąć innymi metodami niż wszyscy.


Przepisy tego nie załatwią. Przed tym musi iść stosowna edukacja i to już od szkoły. Dlaczego na zachodzie jest lepiej? Odważę się postawić tezę, że u nich te zasady ewoluowały razem z rozwojem infrastruktury i mentalnością ludzką od przeszło sześćdziesięciu lat. U nas nastąpił BOOM motoryzacyjny w ostatniej piętnastolatce, ale nie poszedł za tym rozwój infrastruktury. Prozaicznie - tam był czas wprowadzać wszystko metodami prób i błędów, doświadczalnie, u nas trzeba nadrobić kilkadziesiąt lat zapóźnienia w infrastrukturze, kulturze prawnej, nawet mentalności i to NA JUŻ. To jest niewykonalne metodami nakazowymi. A obaj wiemy, że nie jest też tak tragicznie jak by się wydawać mogło - vide nasza dyskusja na priv o skrzyżowaniu bez przejścia. Przepisy sobie a praktyka sobie.

Raffi napisał(a):
johnkelly napisał(a):
To fakt, ale to sprawdziłoby się tylko np w śródmieściu Warszawy (Wilcza, Hoża itp) ale na Marszałkowskiej już nie.


Na Marszałkowskiej przy obecnej jej szerokości, już nie. Przy czym mowa o odcinku od Konstytucji na północ.

Bo na południowej części ulicy (od Konstytucji do Puławskiej), moim zdaniem działałoby świetnie. Poza tym Wilcza, Hoża, Grzybowska, Żelazna i setki innych... to wcale nie są ulice, na których nie ma wypadków. To, że gdzieś rozwiązanie się nie sprawdza, nie znaczy, że należy z niego wszędzie całkowicie rezygnować.

W Berlinie też nie mają uspokojenia ruchu wszędzie. Ale 70% ulic nim objęli. Właśnie tych mniejszych, węższych, o mniejszych (bardziej lokalnym) ruchu. Schared Space też jest stosunkowo nieczęstym rozwiązaniem (jeszcze).
Tymczasem u nas nie robi się zupełnie nic. Bo jak na Marszałkowskiej się nie da, to i Hożą, Wilczą i inne zostawmy jak jest. I to jest błąd - świat nie kręci się wokoło kilku głównych ulic. Wręcz przeciwnie - ulic mniejszych jest więcej i to nimi należy się zająć w pierwszej kolejności. Na trasach przelotowych wypadki są spektakularne, bo zdarzają się przy wysokiej prędkości (jak dzwon Zientarskiego), jednak duża liczba wypadków zdarza się na takich ulicach jak np Korkowa. A tam uspokojenie ruchu pasuje jak ulał.


U nas jest to kwestia przede wszystkim mentalności decydentów. Jeśli ci budują DDR i DDRiP z komentarzem: "ciąg pieszo-rowerowy, który umożliwi bezpieczny dojazd, mieszkańcom Ożarowa, rowerami do Puszczy Kampinoskiej" i wogóle "pomiędzy Ożarowem a Babicami będziemy bezpiecznie jeździć na wycieczki rowerowe" (starosta mojego powiatu) to załamać się można. Ciąg o którym mowa opisałem w ten sposób jako komentarz do słów starosty: "Najistotniejsze w tym jest to, iż zgodnie z oznakowaniem na Strzykulskiej jest dwukierunkowa droga dla pieszych i rowerów po której rowery i piesi mogą poruszać się po całej szerokości ciągu, wedle kolorów kostki jest tam przywąski chodnik i jednokierunkowa droga dla rowerów (ale obowiązują znaki), wedle parametrów technicznych jest to jednokierunkowa droga dla pieszych i rowerów (a nie dwukierunkowa jak "mówią" znaki), wedle wypowiedzi właściwych urzędników jest to chodnik z dopuszczonym ruchem rowerowym. Tak więc każdy sobie może wybrać co chce :). Do wyboru, do koloru.". Rower służy do wycieczek. I już. Komentarz Edwarda do słów starosty: "A to jest kwintesencja urzędniczego myślenia o ruchu rowerowym :). Mieszkańcy Ożarowa mają jeździć na wycieczki ponieważ w mniemaniu urzędników tylko do tego służy rower. Nie daj Boże gdyby mieszkaniec Strzykuł chciał dojechać rowerem do pracy, sklepu, urzędu albo szkoły. On ma jechać na wycieczkę bo do takich instytucji jeździ się samochodem, najlepiej służbowym.".

Raffi napisał(a):
[...]

EDIT: Przy okazji przepraszam Cię, na priv odpowiem zapewne z opóźnieniem.


Spoko.

_________________
Zapraszam na blog: http://www.maciejrozalski.eu
i fotoblog: http://www.maciejrozalski.cal.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So wrz 05, 2009 10:00 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 17, 2008 21:55
Posty: 2010
Lokalizacja: Śródmieście, trzecie piętro
Morderstwo z premedytacją

W skrócie, bo nie mam czasu na pełne tłumaczenie:

Cytuj:
W Toronto Michael Bryant, prokurator generalny prowincji Ontario, mający szanse na zostanie premierem tej prowincji, wdał się w awanturę z kurierem rowerowym, Darcy Allanem Sheppardem (w wyniku -- prawdopodobnie -- wymuszenia na w/w kurierze pierwszeństwa).

Kurier schwytał lusterko jego Saaba -- kabrioletu, sądząc zapewne, że powstrzyma aroganckiego kierowcę przed ruszeniem, do czasu zakończenia sporu. Jednak prokurator Bryant, ignorując to, ruszył z miejsca zdarzenia.

Następnie, nie mogąc pozbyć się kuriera, pan prokurator zjechał na chodnik, miażdżąc cyklistę o drzewo i skrzynkę na listy.
W wyniku odniesionych obrażeń kurier zmarł.

Prokurator jest oskarżony o "zbrodnicze zaniedbanie [zapewne zasad bezpieczeństwa drogowego], które doprowadziło do śmierci" oraz "Niebezpieczne prowadzenie pojazdu. prowadzące do śmierci".

Jak dla mnie, powinno się go oskarżyć o morderstwo z premedytacją.
Niestety, Old Sparky, wynalazek Tomasza Alva Edisona, wyszedł już z użycia, a przedstawiciele profesji prawnej mają dla siebie wzajemnie wiele pobłażania. Być może kariera polityczna pana prokuratora ulegnie drobnemu opóźnieniu.

<edit:>
Cytuj:
Update:
Prawdopodobnie jest nagranie CCTV z miejsca zdarzenia. Bryant rozmyślnie zjechał na przeciwległy pas, po czym na chodnik, przyciskając samochód do latarń, drzew, hydrantów i skrzynek pocztowych. Rowerzysta upadł pod tylne koła pojazdu Bryanta i istnieją zeznania, że Bryant cofnął samochód, ponownie przejeżdżając po ofierze.

_________________
We made it idiotproof. They grow better idiots.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So wrz 05, 2009 12:25 
Offline
Bywalec

Dołączył(a): Wt sty 13, 2009 2:41
Posty: 92
Przebrnąłem przez wszystkie strony tego wątku, niestety nie notowałem po drodze pytań i komentarzy, więc większą część, do której miałem się odnieść pominę.

Ze spraw które zapamiętałem (bez cytowania - przepraszam odgórnie za lenistwo).

Znaki informujące o przejściu i przejeździe dla rowerzystów są jednak gorzej dostrzegalne, lepiej dawać oddzielnie znak informujący o przejściu i przejeździe (nawet 2 na jednym słupku).

Kalkulator jazdy jest dość dobry. Pomija tylko fakt, że wyróżnia się trzy rodzaje reakcji - na coś z zaskoczenia, spodziewaną i bodaj przewidywaną, co jednak powoduje spore zróżnicowanie drogi przejazdu. A teraz pytanie, kto w końcu ma pierwszeństwo czekając na przejście? Czy ja wchodząc przed samochód, który znajdował się w odległości umożliwiającej bezpieczne zatrzymanie się przy prędkości z którą się porusza mogę to zrobić czy nie? Czy ja wtargnąłem? Czy nie umożliwiono mi możliwości przejścia? Jeśli kierowca nie zwolni, to mnie pewnie potrąci. Kto będzie winien w świetle zagmatwanych przepisów? Ma to kapitalne znaczenie, bo odpowiedź na to pytanie wg mnie da odpowiedź, czy ja mogę praktycznie wejść na przejście, jak mam pewność, że ustąpię pojazdom, czyli w praktyce "stój, może nic nie pojedzie".

Wypadki na przejściach dla z jednią jednokierunkową z dwoma pasami ruchu są częste i zwykle tragiczne w skutkach. Jak już pisano, tu nie ma wątpliwości - winien będzie kierowca wyprzedzający (tak, wyprzedzający) pojazd, który zatrzymał się, by umożliwić pieszemu przejście. Zwłaszcza że przez taką jezdnię pieszy ma zabronione przekraczanie jej poza przejściem dla pieszych.

Problem jest bardzo złożony i wymaga kompleksowych, strukturalnych działań, czyli w praktyce jest u nas nie do wyeliminowania. Ale to będzie musiało nastąpić. Obecnie wypowiedzi kierowców bronią status quo, wg mnie w trosce o własną wygodę, o możliwość jeżdżenia szybko tam, gdzie nie powinni. U nas zbyt łatwo "wtargnąć" pod jadący pojazd. Zdecydowanie potrącenie pieszego jest zbyt łatwo usprawiedliwiane, mimo statystyk.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr wrz 09, 2009 20:34 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 13:11
Posty: 1024
Lokalizacja: Warszawa
johnkelly napisał(a):
Przepisy tego nie załatwią. Przed tym musi iść stosowna edukacja i to już od szkoły.


Oczywiście. Tylko by uczyć, trzeba mieć czego. Wyobraź sobie, że nie ma przepisów Prawa o Ruchu Drogowym. Czego będziesz uczył, by było bezpiecznie?

Dlatego edukacja TAK. Nawet BARDZO TAK, od małego, po emeryturę. Ale nie można stawiać tylko na edukację. Trzeba też przepisy skonstruować tak, by każdy nauczyciel i uczeń wiedział co i jak i mógł się ich nauczyć.

Teraz nie wiadomo, kiedy pieszy może wejść, a kiedy to już wtargnięcie. 5m? 10? 30? Sami mieliśmy problem z tym by to określić. Bo to zależy: Od prędkości, od pogody, od widoczności, od przyczepności, od typu auta, od jego stanu technicznego i psychomotorycznych zdolności kierowcy. W praktyce - nie wiadomo, bo na oko idąc chodnikiem tego nie ocenisz w 100% dobrze. Ta niejasność powoduje problemy - tu kierowca pomyśli "jeszcze przejadę, za późno na hamowanie", a gdzie indziej pieszy źle oceni, że auto spokojnie zdoła zahamować.

Obecny stan przepisów jest może wygodny dla Policji i ustawodawcy, bo łatwo wskazać winę komukolwiek - zarówno pieszemu jak i kierowcy. I nie będzie miał żadnych podstaw by udowodnić, że jest inaczej. Ale dla pieszych i kierowców jest niebezpieczny, bo nie daje pewności.

johnkelly napisał(a):
Dlaczego na zachodzie jest lepiej? Odważę się postawić tezę, że u nich te zasady ewoluowały razem z rozwojem infrastruktury i mentalnością ludzką od przeszło sześćdziesięciu lat. U nas nastąpił BOOM motoryzacyjny w ostatniej piętnastolatce, ale nie poszedł za tym rozwój infrastruktury. Prozaicznie - tam był czas wprowadzać wszystko metodami prób i błędów, doświadczalnie, u nas trzeba nadrobić kilkadziesiąt lat zapóźnienia w infrastrukturze, kulturze prawnej, nawet mentalności i to NA JUŻ. To jest niewykonalne metodami nakazowymi. A obaj wiemy, że nie jest też tak tragicznie jak by się wydawać mogło - vide nasza dyskusja na priv o skrzyżowaniu bez przejścia. Przepisy sobie a praktyka sobie.


Owszem, za 50 lat będzie i u nas lepiej zapewne. Wyewoluujemy, jak słusznie mówisz. ba, jak widzę jak się jeździ dziś, a 10 lat temu, to już różnica jest kolosalna. Uczymy się.

Ale, jak słusznie napisałeś, to jest temat na wczoraj. Już trzeba coś z tym zrobić. Kierowców w kilka dni nie zmienimy, rowerzystów i pieszych też (edukacja trwa), dróg w tydzień nie zbudujemy (to też trwa). Ale przepisy możemy w tydzień poprawić, by były jasne, czytelne i klarowne. Właśnie po to, by sytuacje takie jak z naszego priv, gdzie przepisy sobie, a praktyka sobie - nie miały miejsca w sytuacjach, które są wypadkogenne.

_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz wrz 10, 2009 9:19 
Offline
Stały Bywalec

Dołączył(a): Cz sty 29, 2009 7:20
Posty: 202
Raffi napisał(a):
johnkelly napisał(a):
Przepisy tego nie załatwią. Przed tym musi iść stosowna edukacja i to już od szkoły.


Oczywiście. Tylko by uczyć, trzeba mieć czego. Wyobraź sobie, że nie ma przepisów Prawa o Ruchu Drogowym. Czego będziesz uczył, by było bezpiecznie?

Dlatego edukacja TAK. Nawet BARDZO TAK, od małego, po emeryturę. Ale nie można stawiać tylko na edukację. Trzeba też przepisy skonstruować tak, by każdy nauczyciel i uczeń wiedział co i jak i mógł się ich nauczyć.

Teraz nie wiadomo, kiedy pieszy może wejść, a kiedy to już wtargnięcie. 5m? 10? 30? Sami mieliśmy problem z tym by to określić. Bo to zależy: Od prędkości, od pogody, od widoczności, od przyczepności, od typu auta, od jego stanu technicznego i psychomotorycznych zdolności kierowcy. W praktyce - nie wiadomo, bo na oko idąc chodnikiem tego nie ocenisz w 100% dobrze. Ta niejasność powoduje problemy - tu kierowca pomyśli "jeszcze przejadę, za późno na hamowanie", a gdzie indziej pieszy źle oceni, że auto spokojnie zdoła zahamować.

Obecny stan przepisów jest może wygodny dla Policji i ustawodawcy, bo łatwo wskazać winę komukolwiek - zarówno pieszemu jak i kierowcy. I nie będzie miał żadnych podstaw by udowodnić, że jest inaczej. Ale dla pieszych i kierowców jest niebezpieczny, bo nie daje pewności.


W tym punkcie się właśnie nie zgadzamy. Czy zaostrzenie przepisów sprawi, że kierowcy przestaną omijać przepuszczające pieszych na pasach pojazdy? Nie, bo obecne przepisy nie pozostawiają pola do interpretacji. Art.26.ust.3 jest prosty jak konstrukcja cepa. A mimo to za każdym razem jak jestem w Wawie widzę jak ten przepis jest łamany. W tym przepisie też coś należy zmienić? Jest "Kierującemu pojazdem zabrania się", zmienimy na "zakazuje się"? Co to da? Za przeproszeniem jedynym rozwiązaniem tego problemu jest wykorzystanie techniki i instalacja odpowiednich urządzeń na takich przejściach i idąca za tym "tresura" za pomocą mandatów. W Wawie by to się bardzo ładnie sprawdziło bo problem dotyczy głównie kierowców z reguły jeżdżących między tymi samymi punktami - praca <-> dom - tą samą trasą.

Na priv omawialiśmy sytuację pieszego na skrzyżowaniu bez wyznaczonego przejścia. Przepisy sobie, życie sobie i to w dodatku na korzyść pieszego.

Kilkakrotnie w wątku padł argument, że jak kierowca nie wie co zrobić, to najlepiej niech nie robi nic. I tak jest w rzeczywistości :). Jako kierowca samochodu, albo roweru, jeśli jadąc znajdę się w sytuacji by nie robić nic to nie robię nic - czyli jadę dalej. Nie hamuję, nie przyspieszam - nie robię nic.

W kwestii samej edukacji to 3/4 zależy tylko i wyłącznie od uczącego. Jestem w stanie sobie wyobrazić Policjanta z ruchu, który zrobi tekturowe samochody, ubierze w nie dzieciaki i wpuści w "miasteczko drogowe" i w ten sposób będzie ich uczył PoRD. Ale jestem też w stanie sobie wyobrazić innego Policjanta z ruchu, który posadzi dzieciaki w ławkach i zacznie im pie..ić o zachowaniu szczególnej ostrożności. Który lepszy?

Albo "ustąpienie miejsca" :). Na chłopski rozum oznacza to, że jako rowerzysta, powinienem ominąć pieszego nie zmuszając go do zmiany prędkości czy kierunku ruchu. Ale to na chłopski rozum. A co w sytuacji gdy piesi zajmują całą szerokość ciągu?

Raffi napisał(a):
johnkelly napisał(a):
Dlaczego na zachodzie jest lepiej? Odważę się postawić tezę, że u nich te zasady ewoluowały razem z rozwojem infrastruktury i mentalnością ludzką od przeszło sześćdziesięciu lat. U nas nastąpił BOOM motoryzacyjny w ostatniej piętnastolatce, ale nie poszedł za tym rozwój infrastruktury. Prozaicznie - tam był czas wprowadzać wszystko metodami prób i błędów, doświadczalnie, u nas trzeba nadrobić kilkadziesiąt lat zapóźnienia w infrastrukturze, kulturze prawnej, nawet mentalności i to NA JUŻ. To jest niewykonalne metodami nakazowymi. A obaj wiemy, że nie jest też tak tragicznie jak by się wydawać mogło - vide nasza dyskusja na priv o skrzyżowaniu bez przejścia. Przepisy sobie a praktyka sobie.


Owszem, za 50 lat będzie i u nas lepiej zapewne. Wyewoluujemy, jak słusznie mówisz. ba, jak widzę jak się jeździ dziś, a 10 lat temu, to już różnica jest kolosalna. Uczymy się.

Ale, jak słusznie napisałeś, to jest temat na wczoraj. Już trzeba coś z tym zrobić. Kierowców w kilka dni nie zmienimy, rowerzystów i pieszych też (edukacja trwa), dróg w tydzień nie zbudujemy (to też trwa). Ale przepisy możemy w tydzień poprawić, by były jasne, czytelne i klarowne. Właśnie po to, by sytuacje takie jak z naszego priv, gdzie przepisy sobie, a praktyka sobie - nie miały miejsca w sytuacjach, które są wypadkogenne.


Nakazowo mentalności ludzkiej się nie zmieni. Byli tacy co próbowali i po kilkudziesięciu latach prób poszli do lamusa. Oczywiście, że przepisy powinny być jak najprostsze. IMO jadący i idący drogą główną zawsze powinni mieć pierwszeństwo przed jadącymi drogą podrzędną, nawet jak nie ma przejazdu czy przejścia. Bo taka jest praktyka. W tym się zgadzamy.

_________________
Zapraszam na blog: http://www.maciejrozalski.eu
i fotoblog: http://www.maciejrozalski.cal.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt paź 09, 2009 10:07 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 17, 2008 21:55
Posty: 2010
Lokalizacja: Śródmieście, trzecie piętro
http://aleseriale.pl/gid,5497,img,211160,fototemat.html?ticaid=68e42
Cytuj:
Tomasz Stockinger, który od 12 lat gra kryształowego jak łza doktora Lubicza w serialu "Klan", wsiadł kompletnie pijany (ponad dwa promile) za kółko - informuje "Super Express".
Wjechał w dwa inne samochody i uciekł z miejsca wypadku. Wpadł na policyjnej blokadzie.

Pan aktor narąbał się i zaczął mysleć, że gra w "Bondzie"? :lol:

_________________
We made it idiotproof. They grow better idiots.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt paź 09, 2009 19:08 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 13:11
Posty: 1024
Lokalizacja: Warszawa
Ciekawe czy po "pierwszej damie kierownicy" Otylce Jedrzejczak i "szybko ale Bezpiecznie" Zientarskim, będzie kolejna gwiazdeczka, która jakoś uniknie kary, lub dostanie minimalną.

_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz paź 29, 2009 14:03 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 17, 2008 21:55
Posty: 2010
Lokalizacja: Śródmieście, trzecie piętro
http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,7164417,Potracil_autem_rowerzystke__odpowie_za_usilowanie.html
Cytuj:
Potrącił autem rowerzystkę, odpowie za usiłowanie zabójstwa
dżek, PAP 2009-10-20, ostatnia aktualizacja 2009-10-20 11:57:16.0

Za usiłowanie zabójstwa i spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu odpowie przed olsztyńskim sądem 26-letni Łukasz N., który w maju potrącił "maluchem" 16-letnią rowerzystkę i wlókł ją ponad 300 metrów po drodze. Prokuratura twierdzi, że oskarżony celowo uderzył autem w nastolatkę.

Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do sądu - poinformował Mieczysław Orzechowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.

Szesnastoletnia Paulina P. została potrącona przez auto prowadzone przez Łukasza N. na drodze do miejscowości Łańsk pod Olsztynem. Dziewczyna była na przejażdżce rowerowej z koleżanką. Zdaniem śledczych, obie jechały prawidłowo prawym pasem jezdni.

- W pewnym momencie obie koleżanki wyprzedził fiat 126 p, którym kierował Łukasz N. Po kwadransie mężczyzna zawrócił, zjechał na lewy pas ruchu, a następnie przyspieszył i celowo skierował się na jadące prawidłowo rowerzystki - powiedział Orzechowski.

Wjechał w nią celowo?
Prokurator dodał, że jadąca jako pierwsza koleżanka poszkodowanej zdołała zjechać na pobocze i dzięki temu uniknęła zderzenia. "Maluch" uderzył jednak przodem w Paulinę P. Zdaniem prokuratorów, o celowym działaniu Łukasza N. świadczy m.in. to, że przyspieszył tuż przed uderzeniem w rowerzystkę. - Biegli stwierdzili, że świadczy o tym m.in. fakt, iż szkło z rozbitej ciałem poszkodowanej szyby "malucha" wpadło do jego wnętrza - powiedział Orzechowski.

- Poszkodowana najpierw znalazła się na masce auta, a następnie nieco się zsunęła. Jej pasek zaczepił o część karoserii i dzięki temu dziewczyna nie trafiła wprost pod koła. Łukasz N. jednak nie zwolnił ani nie podjął hamowania, tylko wlókł dziewczynę przez 314 metrów" - powiedział Orzechowski.

Dziewczyna ciężko ranna, ale przeżyła
W wyniku wypadku Paulina P. doznała wielu poważnych obrażeń ciała, które spowodowały trwały uszczerbek jej zdrowia. Tragedia dziewczyny poruszyła lokalną społeczność - podolsztyńska wieś, z której pochodził kierowca "malucha", organizowała zbiórki pieniężne na leczenie poszkodowanej.

Po wypadku Łukasz N. nie udzielił dziewczynie pomocy, tylko uciekł z miejsca wypadku, zabierając rower, na którym jechała Paulina P. Śledczy kilka dni po wypadku znaleźli jednoślad w lesie. Pomocy dziewczynie udzielili zaalarmowani przez jej koleżankę rodzice oraz wezwana natychmiast karetka pogotowia.

"Przypalałem papierosa"
- Sam Łukasz N. uciekł, został zatrzymany po dwóch dniach, stąd nie wiadomo, czy w chwili wypadku był trzeźwy, czy nie. Nie przyznaje się do winy; twierdzi, że zmienił tor jazdy, bo przypalał papierosa, a dziewczyna wjechała mu pod koła" - powiedział rzecznik prokuratury.

W śledztwie okazało się, że Łukasz N. kupił "malucha" na krótko przed wypadkiem. Nie powinien jednak nim jeździć, ponieważ w 2006 roku sąd zakazał mu kierowania wszelkimi pojazdami - była to kara za kradzież i kierowanie ciągnikiem po pijanemu. - Dlatego drugi z postawionych mu zarzutów dotyczy złamania zakazu sądowego - podkreślił prokurator Orzechowski.

Łukasz N. od chwili zatrzymania jest tymczasowo aresztowany. Jego sprawę będzie rozpoznawał sąd okręgowy.
dżek, PAP

Wzruszający jest eufemizm w tytule: "potrącił"...
To tak, jak skinu na sali sądowej, którego złapali, jak bejsbolem wbił klientowi czaszkę do klaty, mówi, łypiąc spod malutkiego czółka: "proszę sądu, machłem i mnie się bejsbol wymsknął z ręki i tylko trochę go zawadził, to nie moja wina, że on taki słabowity był"... :twisted:

_________________
We made it idiotproof. They grow better idiots.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz paź 29, 2009 18:35 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Pn lut 12, 2007 22:27
Posty: 1062
Lokalizacja: Legionowo
Dziś w moim przypadku byłaby to matka wioząca swoim Seicento dwójkę dzieci.

Takiego zagrożenia, jakie ona dla mnie stworzyła nie udało się stworzyć nawet kierowcy ciągnika siodłowego z naczepą, który wyprzedził mnie na centymetry na obwodnicy Jabłonny w stronę Warszawy.

Pani odwinęła swój popisowy numer dojeżdżając od strony Warszawy do ronda którym zaczyna się obwodnica Jabłonny. Ja jechałem prawym pasem, ale zdecydowanie nie przy jego krawędzi. Jechałem prosto ze wspólnego pasa do skrętu w prawo i jazdy na wprost, tzn zamierzałem jechać prosto, gdy z lewej strony zobaczyłem kątem oka sunący na mnie zderzak Seicento i usłyszałem pisk opon, odbiłem więc lekko w prawo na obszar wyłączony z ruchu pomiędzy dwoma zjazdami z ronda i tam się zatrzymałem. Pani swoim Seicento stała w poprzek prawego pasa pod kątem 45 stopni, co by sugerowało, że skręcała z 2-go jeśli w ogóle nie z 3-ego pasa. Dobrze, że nie jechała szybciej i że bezpośrednio za nią nikt nie jechał, albo w porę zauważył, co się szykuje, bo mógłby ją na mnie wepchnąć uderzając w tył jej pojazdu. Dobrze, że chociaż dzieciaki miała prawidłowo pozapinane w fotelikach i sama miała zapięte pasy, bo inaczej to by pewnie wszyscy odbili się od przedniej szyby...

Kobieta w końcu zjechała z ronda, przejechała ze 100m i się zatrzymała, bo była w takim szoku, że nie była w stanie dalej jechać. Nie miała wątpliwości, że to jej wina. Także porozmawialiśmy i każdy pojechał w swoją stronę. Zaczęło się od pytania: Czy Panią po***ało? Na co w odpowiedzi usłyszałem, że chyba tak...

Potem omówiliśmy sobie sytuację, że jak będzie tak dalej jeździć to w końcu kogoś zabije, że jak się nie da bezpiecznie skręcić to można pojechać dalej prosto i zawrócić na następnym skrzyżowaniu, itp.

_________________
http://www.legionowo.masa.waw.pl
http://www.bialoleka.masa.waw.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 86 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL