http://www.rp.pl/artykul/541122,786670- ... ogach.htmlŚmiertelne żniwa na autostradach
Po raz pierwszy od czterech lat wzrosła liczba zabitych na drogach.
Podniesienie maksymalnej prędkości na drogach przyniosło wyraźny wzrost liczby śmiertelnych ofiar wypadków. Zginęło w nich 4114 osób – wynika z danych Komendy Głównej Policji, do których dotarła „Rz". To o 1/9 więcej niż rok wcześniej. Ta liczba może wzrosnąć nawet o 130 osób. Dlaczego? Bo do tej sumy dodaje się tych, którzy umrą w szpitalach w ciągu 30 dni od wypadku. Do tej pory umierała średnio jedna trzecia ciężko rannych w wypadkach.
Wzrosła nie tylko śmiertelność, ale też liczba wypadków drogowych. Łącznie było ich 39,4 tys. (o 2,5 proc. więcej niż w 2010 r.).
Te dane zaskakują, bo od 2007 roku liczba wypadków, zabitych i rannych stopniowo się zmniejszała. Do ub.r. spadała średnio o prawie 8 proc. rocznie.
Liczba wypadków wzrosła, choć oddawanych jest coraz więcej teoretycznie bezpieczniejszych autostrad, dróg ekspresowych i wyremontowanych dróg krajowych. Tylko w zeszłym roku otwarto 213 km autostrad.
– Jednak dobre drogi bywają zachętą do szybszej jazdy, a umiejętności kierowców nie są do tego dostosowane – mówi dr Artur Badyda z Politechniki Warszawskiej.
Wpływ na liczbę wypadków miało też, zdaniem specjalistów, podniesienie dopuszczalnej prędkości na drogach ekspresowych o 10 km/h. Ale dopuszczalna prędkość mogła wzrosnąć nawet drugie tyle. Ustawodawca dopuścił bowiem tolerancję błędu urządzeń pomiarowych o kolejne 10 km/h. Oznacza to, że na autostradzie można bezkarnie pędzić nawet 150 km/h.
– Podniesienie dopuszczalnej prędkości było lekkomyślnością – ocenia Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.
Eksperci wiążą też wzrost liczby wypadków z wprowadzeniem w połowie 2011 r. systemu elektronicznego poboru opłat drogowych, tzw. e-myta. – Część kierowców ciężarówek zaczęła korzystać z bocznych dróg, by uniknąć opłat. Do wypadków na gorszych drogach może dochodzić np. podczas prób wyprzedzania – spekuluje Badyda.
Polska znajduje się na niechlubnym trzecim miejscu w unijnej statystyce zabitych na drogach. Wyprzedzają nas tylko Bułgaria i Rumunia. W Polsce na 100 wypadków ginie 11 osób. W Unii – pięć.
Rzeczpospolita
-------------------
http://www.rp.pl/artykul/541122,786667- ... zrost.htmlPrzekonanie, że "dobre drogi to brak ofiar", to mit - mówi ekspert
Po czterech latach spadków w 2011 roku wzrosła liczba śmiertelnych ofiar wypadków - wynika ze statystyk Komendy Głównej Policji. W górę poszła też liczba wypadków.
Skąd ten wzrost? - W Polsce nie ma spójnej polityki prewencyjnej - podkreśla Ilona Buttler z Instytutu Transportu Samochodowego. - Z jednej strony trwają akcje, np. "Prędkość zabija". Z drugiej strony rząd Polski podwyższa dopuszczalne prędkości na autostradach i drogach ekspresowych o 10 km/godz. - przypomina. Zwraca też uwagę, że w zeszłym roku dopuszczalna prędkość wzrosła też na innych drogach z powodu niekarania kierowców za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 10 km/h ze względu na brak precyzji urządzeń pomiarowych.
Dane KGP dotyczące wypadków współgrają z głośnym w ubiegłym roku raportem Najwyższej Izby Kontroli o bezpieczeństwie na drogach. Według NIK Polska niekorzystnie odbiega pod względem wskaźników wypadkowych od większości krajów UE głównie z powodu złego stanu technicznego dróg.
W Niemczech wypadków jest siedem razy więcej niż w Polsce, ale zabitych dwa razy mniej. Jak to możliwe? To efekt m.in. odseparowania ruchu: na autostradach nie dochodzi do zderzeń czołowych.
Podczas kontroli stwierdzono, że "na co drugim kilometrze dróg publicznych powstały koleiny powyżej dwóch centymetrów głębokości, na co czwartym - powyżej trzech centymetrów". NIK podkreśla, że w krajach UE takie jezdnie - ze względu na bezpieczeństwo kierowców - wyłączane są z użytkowania.
- Tamten raport był moim zdaniem szkodliwy, bo całkowicie rozgrzeszył kierowców. Konsekwencje widać właśnie w fatalnych statystykach wypadkowych ujawnionych przez "Rz" - mówi Adrian Furgalski. - Stwierdzenie "dobre drogi to brak ofiar" to mit. Człowiek jest wciąż najsłabszym ogniwem - zaznacza ekspert.
Jak więc przeciwdziałać wzrostowi śmiertelnych wypadków? Buttler i Furgalski są zgodni: trzeba obniżyć dopuszczalną prędkość.
-Jeśli wolno będzie jechać 130 km/h, Polacy i tak będą jechać 150 km/h. Obniżenie dopuszczalnej prędkości obniży prędkość jazdy Polaków - przekonuje Furgalski.
W lecie ubiegłego roku posłowie apelowali do Ministerstwa Infrastruktury o obniżenie dopuszczalnej prędkości. Resort odparł wówczas, że musi przeanalizować dane, by wyciągnąć właściwe wnioski o wpływie zmian. Jak sprawdziliśmy wczoraj w ministerstwie, dotąd decyzji nie podjęto.
Równocześnie minister transportu Sławomir Nowak w ramach oszczędności ogranicza działanie urzędów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo ruchu drogowego. Czarne chmury zbierają się np. nad Krajową Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, która odpowiadała za liczne kampanie edukacyjne, np. "Zapnij pasy - włącz myślenie" czy "Prędkość zabija".
Od nowego roku rola Rady w strukturze ministerstwa została zdegradowana, skład zespołu okrojony, a wszystkie planowane przedsięwzięcia zawieszone. Czy KRBRD zostanie zlikwidowana? Na to pytanie rzecznik Ministerstwa Transportu Mikołaj Karpiński nie chciał wczoraj udzielić odpowiedzi.
Dzisiaj łączna długość autostrad w Polsce wynosi 1097 km. Jednak drogi ekspresowe i autostrady w całym kraju nie tworzą systemu i są budowane w przypadkowej kolejności. Stolica Polski zostanie objęta siecią autostrad dopiero w 2012 roku - jako jedno z ostatnich dużych miast w Polsce.
Według dyrektora GDDKiA Lecha Witeckiego autostrada A2 ma dotrzeć do Warszawy przed Euro 2012.
Rzeczpospolita
-----------------------
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... e=warszawaWięcej ludzi ginie na drogach. Rok 2011 był gorszy niż 2010
PRZEGLĄD PRASY. Po raz pierwszy od czterech lat wzrosła liczba zabitych na drogach. To podniesienie maksymalnej prędkości na drogach przyniosło wyraźny wzrost liczby śmiertelnych ofiar wypadków - czytamy w "Rzeczpospolitej".
Jak wynika z danych Komendy Głównej Policji, do których dotarła gazeta, w ubiegłym roku w wypadkach drogowych zginęło 4114 osób, o 11 proc. więcej niż rok wcześniej. Liczba ta jeszcze może wzrosnąć, nawet o 130 osób, gdy pod uwagę weźmie się osoby zmarłe w szpitalach w ciągu 30 dni od wypadku.
Wzrosła też liczba wypadków drogowych do 39,4 tys., o 2,5 proc. więcej niż w 2010 r. Te dane zaskakują, bo od 2007 roku liczba wypadków, zabitych i rannych stopniowo się zmniejszała. Do ub.r. spadała średnio o prawie 8 proc. rocznie
Liczba wypadków wzrosła, choć oddawanych jest coraz więcej teoretycznie bezpieczniejszych autostrad, dróg ekspresowych i wyremontowanych dróg krajowych. Tylko w zeszłym roku otwarto 213 km autostrad. Jednak, zdaniem cytowanych przez gazetę ekspertów, zachęca to do szybszej jazdy. Uważają oni również, że wpływ na wzrost liczby wypadków miało podniesienie dopuszczalnej prędkości na drogach.