Dyskusja na temat tego, co która partia zrobiła w sprawach transportowych, została wydzielona do:
viewtopic.php?f=2&t=2443Tutaj proponuję się skoncentrować na kwestiach zasadności podwyżki, jej konsekwencji, kroków zaradczych itp.
axxenfall napisał(a):
G.Madrjas napisał(a):
Myślę, że gdyby akcja nie była kojarzona jednoznacznie z pewną partią, to podpisy dawno by były zebrane.
Też tak sądzę.
A ja wręcz przeciwnie, sądzę że dużą naiwnością jest myśleć, że udałoby się jakiekolwiek referendum w Warszawie zorganizować bez szyldu dużej partii politycznej. Największe petycje ZM liczyły sobie ok. 6000-7000 podpisów. SISKOM ma problemy, żeby uciułać 1000 podpisów internetowych (!!!) ws. priorytetów. Nawet duże koalicje różnych organizacji pozarządowych miewały po 30 tys., co wciąż ma się nijak do wymaganego minimum. Niestety, ani ustrój warszawskiego molocha, ani poziom zaangażowania społecznego Polaków nie sprzyjają demokracji bezpośredniej.
Osobiście cieszę się, że kwestia cen biletów komunikacji miejskiej weszła do mainstreamu warszawskiej polityki. Myślę, że to znacznie lepszy temat do lokalnych kampanii politycznych niż np. sposób upamiętnienia ofiar ze Smoleńska. Jeśli stwierdzimy, że PiS nie ma moralnego prawa organizować zbiórki podpisów bo <coś tam z przeszłości>, to równie dobrze możemy stwierdzić że PO nie ma prawa kupować nowych tramwajów, bo pozwala na rdzewienie wagonów IC na Olszynce.