ajarmoniuk napisał(a):
Tzn. nie są zielone, są pomarańczowe (co bardziej logiczne - warunkowe). Widziałem w Sewilli chyba albo w Maladze - nie pamiętam już dokładnie.
Hmm a może sens miałoby uderzenie właśnie w zmianę formy ,,zielonych strzałek'' - np. na migające zielone albo właśnie pomarańczowe. Mam wrażenie, że efekt psychologiczny byłby całkiem spory - w końcu już nie byłoby wrażenia, że wjeżdża się na zielonym.
Z obecnością strzałek przez co najmniej kilkanaście lat musimy się już raczej pogodzić - po takiej spektakularnie nieudanej próbie ich ucywilizowania, nikt o zdrowych politycznie zmysłach nie zdecyduje się na kolejną.
ajarmoniuk napisał(a):
Natomiast ja ich po prostu nienawidzę. Tak jak większości innych typowo polskich rozwiązań komunikacyjnych (np. niechęć do rond).
Ja nienawidzę typowego w Warszawie olewania pieszych (i rowerów) co skutkuje jeżdżeniem ,,na pałę''. Sama idea warunkowego skrętu nie jest jakaś straszna, choć może z nią jest jak z komunizmem - szczytne cele, nie do realizacji w praktyce ze względu na ludzką naturę.
A ronda faktycznie są mocno niedoceniane, ale - co tu dużo mówić - wymagają minimalnie większego zaangażowania od kierowców i gadać przez komórę nie pozwalają, bo trzeba kręcić kierownicą i zmieniać biegi jednocześnie
