Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 86 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pt sie 28, 2009 13:50 
Offline
Stały Bywalec

Dołączył(a): Cz sty 29, 2009 7:20
Posty: 202
Groob napisał(a):
[...]
Jeśli coś źle zrozumiałem z twojego opisu miejsca, popraw mnie proszę :)

Pozdrawiam.


Może ja odpowiem - tak, musiałeś coś źle zrozumieć :). Kobieta truchtała. Czyli przyjmijmy, że poruszała się z prędkością 10km/h - nie trzeba Bolta by taką prędkość utrzymać przez kilka sekund. Wysepka z reguły ma 1m, pas ruchu 3m = 4m. Przy takiej prędkości kobieta mogła przejść w ciągu 2s 5,5m (czyli znalazłaby się już na prawym pasie ruchu) a na wysepce znalazła się już po 1,4s. Edward twierdzi, że jechał sporo poniżej 50km/h, co prawda na wyrost dodając, że kobieta była szybsza niż on :). Nie mam podstaw by nie wierzyć - skoro sporo to przyjmijmy 30km/h (w końcu się zatrzymał bez ofiar) w 1,5s jest to 12m. Bazując na swoim doświadczeniu kierowcy, pieszego i cyklisty sytuacja jak najbardziej możliwa bo maska tak by zasłaniała drogę na półtorej długości samochodu osobowego (czyli 8-9m). Czyli, bazując na tym co Edward pisał, w momencie gdy kobieta wkraczała na lewą część jezdni on mógł być w odległości 12m od pasów, gdy ona weszła na wysepkę on był poniżej 4m od pasów. Czyli teoretycznie gdy ona po 2s była mu przed maską on był od niej poniżej 4m i hamował. Gdyby kobieta szła normalnie, czyli z prędkością 5km/h to po 1,4s dopiero by wchodziła na wysepkę a Edward ją właśnie mijał. Czas reakcji człowieka to 0,2s, z właściwą oceną intencji sprawczyni pewnie więcej - pewnie została mu mniej niż sekunda na ruszenie nogą i zahamowanie. Ot i tyle.

EDIT A najlepsze w tym jest to, co dodatkowo uwiarygadnia Edwarda, że gdyby jechał 50km/h to przejechałby pasy nim ta truchtająca kobieta by wtruchtała na wysepkę, bo przy takiej prędkości przejechałby w tym czasie 20 metrów :).

W między czasie pojawiły się nowe odpowiedzi. Rozczuliła mnie zwłaszcza odpowiedź Pduncza (Raffiemu postaram się odpowiedzieć :)). Nie wierzę ci. Prozaicznie nie wierzę ci w te najwyższą note z fizyki i prawo jazdy zrobione w zeszłym wieku - chociaz zrobić mogłeś, ale nie jeździsz. Bo tylko ktoś kompletnie pozbawiony wyobraźni i doświadczenia może pisać o karaniu za truchtanie. Są pewne granice w dyskusji, których staram się nie przekraczać a teraz musiałbym przekroczyć odpowiadając ci.

Edwardzie, proszę, nie daj się podpuścić i nie kontynuuj.

_________________
Zapraszam na blog: http://www.maciejrozalski.eu
i fotoblog: http://www.maciejrozalski.cal.pl


Ostatnio edytowano Pt sie 28, 2009 14:05 przez johnkelly, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt sie 28, 2009 13:59 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): So cze 09, 2007 14:46
Posty: 984
Lokalizacja: Belany
johnkelly napisał(a):
Nie wierzę ci. Prozaicznie nie wierzę ci w te najwyższą note z fizyki i prawo jazdy zrobione w zeszłym wieku

Nie chce mi się robić skanów, i tak pewnie zarzuciłbyś fałszerstwo. To żałosne, że doszliśmy do tego. Twierdzisz, że łgam prosto w oczy. Uważam że możemy mieć odmienne zdania, spierać się, ale w dobrym towarzystwie takie opinie są nie na miejscu.

EDIT: Być może Twoje "samochodziarskie" doświadczenie nie pokrywa się z moim, ponieważ mam oprócz niego "parę" km doświadczenia rowerowego. Przy czym dziesiątki, jeśli nie setki razy byłem wyprzedzany przez rozpędzony samochód gdy przepuszczałem ludzi przez przejścia. I znów wychodzę na samochwałę ;-)


johnkelly napisał(a):
Bo tylko ktoś kompletnie pozbawiony wyobraźni i doświadczenia może pisać o karaniu za truchtanie.


Może mnie nie zrozumiałeś. Pytałem o podstawę prawną, wedle której na przejściu (bez sytuacji bezpośredniego wchodzenia pod koła) pierwszeństwo ma kierowca. Dostałem odpowiedź, że "baba truchtała". To wszystko jest czarno na białym. Raffi i inni mają więcej ode mnie cierpliwości do spokojnego tłumaczenia. Szacun.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt sie 28, 2009 14:22 
Offline
Stały Bywalec

Dołączył(a): Pt sie 24, 2007 10:36
Posty: 115
Lokalizacja: Königswinter/Niemcy
edward_ozarow napisał(a):
Przejdzie im to z wiekiem i z nabyciem tak zwanego doświadczenia życiowego. Co więcej: czytając Sebastiana i wtórującego mu Pduncza jestem przekonany, że obaj nie mają prawka.


takie przekonania mogą prowadzić na manowce
nie masz pojęcia ile mam(y) lat ani jakie mamy doświadczenie
ja mam prawo jazdy od '94 roku i przejechałem w tym czasie ponad 800 tyś km

jakieś tam doświadczenie na drodze mam, chociaż nie uważam się za bardzo dobrego kierowcę

Tak czy inaczej nie bardzo wiem co to ma do rzeczy, każde dziecko powinno wiedzieć, że samochód w miejscu nie staje (to jako pieszy) a jako kierowca jestem za rozwiązaniem holenderskim. Prosto, krótko bez wątpliwości. Problem w tym, że w polsce zdecydowanie gorzej w praktyce wyglądają kierowcy a nie piesi (jak już ktoś zauważył) a mówią o tym statystyki:

Cytuj:
Aż 67% wypadków z pieszymi miało miejsce na wyznaczonych przejściach, a więc w miejscach, które są wskazane pieszemu do przekraczania jezdni, w których powinna przysługiwać mu szczególną ochrona. Kierujący pojazdami doprowadzają do wypadków na przejściach 2,5 krotnie częściej niż sami piesi. Liczby te kwalifikują Warszawę, jako jedną z najniebezpieczniejszych stolic europejskich.


to za ZDM... ale bez problemu można sprawdzić coroczną statystykę

nikt przecież nie twierdzi, że piesi są święci (ani rowerzyści) - co nie zmienia faktu gdzie leży główny problem i o tym jest artykuł


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt sie 28, 2009 14:38 
Offline
Stały Bywalec

Dołączył(a): Pt sie 24, 2007 10:36
Posty: 115
Lokalizacja: Königswinter/Niemcy
johnkelly napisał(a):
1. założenie, że silniejszy nie uważa na pieszych (co nie jest prawdą).


j.w. - sprawdź dane statystyczne zamiast powoływac się na prawdę

Cytuj:
2. nie ma nic o uważaniu słabszego więc to silniejszy powinien uważać bardziej (co jest patologią).


Holendrzy zawsze byli dziwni ale zaraz patologia? :-)

Cytuj:
Jest to przedstawienie punktu widzenia osoby, która nigdy w takiej sytuacji drogowej nie była i tylko sobie teoretyzuje. Uważać muszą wszyscy a nie ktoś bardziej bo... (cośtam).


a może to tylko inny punkt widzenia

jeśli prawdą byłoby to co napisałeś że wszyscy muszą równo uważać to chyba nie potrzebne byłyby kursy i egzaminy dla kierowców...

inna analogia - kierowcy są zdecydowanie bardziej najrażeni na restrykcje prawne niż piesi... chyba własnie dlatego że to właśnie oni muszą bardziej...

to o czym pisze Stary Trampek czy Raffi (silniejszy i odpowiedzialność) zostało już dawno temu na zachodzie przedyskutowane i wprowadzone a wyniki widać w szpitalach


Ostatnio edytowano Pt sie 28, 2009 15:25 przez Sebastian, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt sie 28, 2009 15:10 
Offline
Stały Bywalec

Dołączył(a): Pt sie 24, 2007 10:36
Posty: 115
Lokalizacja: Königswinter/Niemcy
edward_ozarow napisał(a):
Co do samej sytuacji to chyba ją opisałem dostatecznie precyzyjnie by każdy inteligentny człowiek miał wyobrażenie co zaszło. Więc: kobieta truchtała z rowerem z lewej na prawą, nie zatrzymała się na wysepce i wkroczyła mi 2-3m przed maskę bo nie widziałem jej kolan.


to jest chyba sedno sprawy

wg Twojej wizji świata - miałeś pierwszeństwo i właściwie babe można strąbić i opieprzyć a jak byś nie wyhamował to jej problem

inna interpretacja:
doskonale widziałeś, że kobieta ma zamiar i że wchodzi na przejście - oczekiwałeś "jedynie" że ze względu na wysepkę (czy cokolwiek innego) to ona ustąpi pierwszeństwa

wg tej wersji (powiedzmy wariant holenderki i w praktyce austriacki, niemiecki itd) - nigdy nie oczekujesz od pieszego, że ustąpi ci pierwszeństwa na pasach/zbliżając się do pasów/będąc na wysepce itp.

Dalej:

Ty i pan radny twierdzicie, że druga wersja jest w praktyce niemożliwa.
Mogę chyba zaryzykować stwierdzenie, że reszta uczestników twierdzi zupełnie coś odwrotnego i robi to na przykładzie rozwiązań (i ich skutków) stosowanych w państw powiedzmy bardziej cywilizowanych.

Takie małe podsumowanie - poprawcie mnie jeśli coś pokręciłem.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt sie 28, 2009 16:15 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Śr maja 13, 2009 6:52
Posty: 658
Lokalizacja: Grochów,Gocławek, Szaserów
Policja apeluje o szczególną ostrożność.Kogo, do kogo ten apel?A może oni apelują sami do siebie?Może edukację drogową należy rozpocząć od samych funkcjonariuszy,szkolenia,kursy itp.Pójdzie trochę kasy z budżetu , i może na ulicach się uspokoi?A my piesi i rowerzyści i tak swoimi szlakami poruszamy się.

_________________
Inżynier to pewien stan umysłu,a nie tytuł.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt sie 28, 2009 16:19 
Offline
Stały Bywalec

Dołączył(a): Cz sty 29, 2009 7:20
Posty: 202
Raffi napisał(a):
Nie byłem z miarką, nie mierzyłem. Nie będę się wypowiadał, czy to było 5m, czy 25m. Z resztą już na samym początku, w pierwszym moim poście napisałem, że zakładam, że tym razem to rzeczywiście było wtargnięcie.


Policzyłem bazując tylko na opisie Edwarda. To mogło być w okolicach 12m. A jego prędkość mogła być nawet mniejsza, niż 30km/h jaką przyjąłem. Bo jednak nie uderzył tej kobiety.

Raffi napisał(a):
Tzn podniesienia ręki tylko raz doświadczyłeś? Czy nie wtargnięcia pod koła? Pytam bez złośliwości, po prostu nie zrozumiałem.

Jeżeli podnoszenia ręki, to jest to coś, co imo warto propagować.


Podnoszenia ręki. Za "moich czasów" w szkole uczyli podnoszenia rąk przy przechodzeniu przez jezdnię.

Raffi napisał(a):
Prawdę mówiąc to nie. Tak samo jak na forum tuningowym nie zdziwi mnie narzekanie na rowerzystów jako zawalidrogi 5x w roku, przy jednoczesnym braku ważnej i oczywistej informacji, że na przejeździe rowerowym rowerzysta może jechać na rowerze i nie musi go prowadzić. Tak to po prostu jest i, choćbyśmy chcieli by było inaczej, nie zmienimy tego ;-)


Wiesz, ja zauważam takie niuanse na znakach jak rowerek obok ludzika. Niemniej racja, że obecnie stosowane znaki są mało czytelne i mogą prowadzić do sytuacji stresowych. Niemniej nie uprawnia to nikogo do nieznajomości przepisów w tym zakresie i trucia, że rower to tylko prowadzić.

Swoją drogą u nas jest ciekawy casus: DDRiP kończy się przed drogą podporządkowaną i zaczyna za nią (tak mówią znaki), ale na podporządkowanej nie ma oznakowanego przejścia dla pieszych (brak znaków pionowych i poziomych). I jak to rozumieć?

Raffi napisał(a):
IMO niepotrzebna. To znaczy, to też ciekawy temat zapewne na dyskusję, ale mieszanie tych dwóch tematów może prowadzić do zbędnych nieporozumień i emocji. O rowerzystach-samobójcach możemy zawsze porozmawiać w oddzielnym wątku jak masz chęć. Mam w tym temacie duże doświadczenie :-)

Z resztą moje zdanie na ten temat znasz jak nie z forum, to z TVN24, gdzie komentowałem takie zachowanie.


Znam. Mam podobne. Ale czytając niektórych innych dyskutantów z wątku mam wrażenie, że odosobnione.

Raffi napisał(a):
Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, w praktyce tak właśnie jest. Kierowcy, czy rowerzyście zakazuje się picia i prowadzenia. Są za to kary, nawet więzienie. Pieszy może się nawalić do woli i w myśl przepisów nadal wolno Mu chodzić przez przejścia dla pieszych zupełnie legalnie. Nie wiem czemu tak jest (może dlatego, że bez tego nie można by pójść do pubu), ale tak jest i tego nie zmienimy.

Trudno wymagać od pieszego trzeźwości i trzeźwej decyzji, skoro nie zakazuje mu się picia. Z resztą to niewiele by dało - prócz nietrzeźwych problemy z rozumowaniem maja np dzieci i młodzież. Im tez byś musiał zakazać chodzenia.


Nikt nie mówi o zakazywaniu picia, niemniej pijak z kilkoma promilami, dość ogólnym kontakcie z rzeczywistością i świadomością miejsca i czasu może ci wyleźć dosłownie zewsząd i zrobić bardzo dziwne rzeczy. Może stać, kiwnąć "jedź pan" i wymaszerować przed maskę.

Bo umówmy się, że nie chodzi o człowieka, który poszedł do pubu i wypił w ciągu (np) trzech godzin (np) cztery piwa.

Raffi napisał(a):
johnkelly napisał(a):
Pomijam pozostałych bo niepełnosprawnym mozna zapewnić odpowiednią infrastrukturę (gadające przejścia, "czopki" przy krawędziach, zjazdy)


Może i można zapewnić infrastrukturę, może i nie. Na razie na wielu drogach przez wsi nie mamy nawet chodników, więc o gadających przejściach, czopkach przy nich, czy odpowiednich zjazdach nie mamy co mówić. Brakuje dużo bardziej elementarnych rzeczy - mimo że obu nam się to nie podoba.

Tym niemniej jednak prawo Polskie mówi, że niewidomy z laską może sobie łazić w zasadzie jak chce i już na sam jego widok w okolicy jezdni powinieneś zachować szczególną ostrożność i w razie potrzeby zatrzymać się. Nawet gdy przechodzi poza przejściem dla pieszych.

Dlatego też w okolicach szkół dla niepełnosprawnych stawiane są znaki informujące o tym, że osoby niesłyszące, niewidome itp mogą się pojawić na drodze - one też zobowiązują do szczególnej ostrożności.

W ten sposób właśnie zapewnia się dodatkową ochronę prawną tej osobie, która nie jest czasem w stanie ochronić się sama w sposób fizyczny (czyli dbając by nie wejść Ci bezpośrednio pod koła).


Tylko, że właśnie stawia się znaki uprzedzające. Niedaleko mnie jest ośrodek w Laskach dla niewidomych więc znam problem. Tutaj mamy inną sytuację.

Raffi napisał(a):
johnkelly napisał(a):
Wracając do pijanego - przecież ten jest szczególnie nieobliczalny.


Jest nieobliczalny - zgoda. Ale czy szczególnie nieobliczalny? Nie sądzę, by był bardziej nieobliczalny niż np dziecko idące skrajem drogi. Nie sądzę, by był bardziej nieobliczalny niż matka, która właśnie usłyszała, że Jej dziecko zemdlało dwie ulice dalej i zaczęła biec do niego nie bacząc na własne bezpieczeństwo. Kierowca, który w szoku po wypadku łazi w te i wewte się po drodze POMIMO próśb osób starających się Mu pomóc (sytuacja z ostatniej mojej wycieczki rowerowej).

Ludzie są nieobliczalni z wielu powodów - tu nie ma reguły, że jedni są bardziej, a inni mniej nieobliczalni. Po prostu czasem bywają nieobliczalni - jakkolwiek byśmy mocno nie pragnęli by tak nie było. Pytanie tylko, czy pozwolimy by ginęli z powodu nieobliczalności, czy damy im szansę. Powiedzmy to wprost - śmierć byłaby sprawiedliwa. Należy Im się za głupotę, nieobliczalność. Ale czy na pewno tego właśnie chcemy?


Masz rację, ale też nie upraszczajmy sprawy do tego, że wszyscy mają prawo być nieobliczalnymi z wyjątkiem kierowców. Statystyczny pieszy jest w stanie bezpiecznie przekroczyć jezdnię bez wywoływania gwałtownych manewrów wśród kierowców. Mnie np irytują ludzie przechodzący np przez Ujazdowskie w Warszawie po przejściach bez sygnalizacji. Spora część wchodzi na jezdnię i przestaje zwracać uwagę co się na niej dzieje. Mają pierwszeństwo, ale nie nadpierwszeństwo a raz widziałem tam jak dreptający pieszy zmusił do hamowania karetkę na sygnale.

Raffi napisał(a):
johnkelly napisał(a):
W tej całej dyskusji pomijany jest jeden aspekt (nieśmiało zasygnalizowany przeze mnie wcześniej, i przez ciebie wyżej) - intencji pieszego.


Podejrzewam, że to jest pomijane dlatego, że intencję ciężko zbadać, zmierzyć. Jeden wchodzi na pasy pod koła, bo właśnie zadzwonił Mu telefon, że Jego dom się pali i biegnie tam czym prędzej zupełnie nie patrząc co się dzieje. Inny włazi na przejście z miną "przejedź mnie, to Ci dopiero pokażę". Jeszcze inny po prostu nie zauważa samochodu, albo nie rozumie (efekt braku wychowania komunikacyjnego w szkołach), że do wyhamowania potrzeba miejsca.

I nigdy, ale to nigdy nie możesz być pewny co tak naprawdę kierowało wchodzącym pod koła - dopóki sam Ci tego nie powie. Tak jak pieszy nigdy nie będzie pewny Twoich intencji i motywów - przejechałeś, bo wiedziałeś, że nie wyhamujesz, czy dlatego, że Ci się nie chciało. Hamowałeś z piskiem, bo to było konieczne, czy by wystraszyć. Oni tego nie wiedzą, więc czasem reagują głupio. I tak będzie dalej.

Ja za kierownicą wolę zakładać, że ludźmi nie kieruje czysta złośliwość - zarówno jeżeli chodzi o pieszych, rowerzystów, jak i kierowców. Oszczędza mi to wielu nerwów.


Pieszy to akurat ma dość łatwo ocenić intencje kierowcy bo ten nie ma za dużo opcji - najczęściej jedną - przejechać na wprost po pasie ruchu. Pieszy wie którędy będzie się pojazd poruszał, widzi z jaką prędkością, a nawet jest w stanie ocenić czy jest widziany.

Raffi napisał(a):
johnkelly napisał(a):
Kierowca nie jest duchem świętym i nie wie co chce zrobić pieszy jeśli ten stoi przy krawędzi przejścia i nie przechodzi jeśli była taka możliwość a rusza dopiero gdy już nie ma jak hamować.


Zasada w przepisach polskich mówi - nie wiesz co robić, nie rób nic. Nie wjeżdżaj na skrzyżowanie, nie wchodź na przejście, nie wykonuj manewru np wyprzedzania - tylko zachowaj szczególną ostrożność (w praktyce zwolnij i przygotuj się do nagłego hamowania).

Widzisz pieszego przy przejściu? Nie wiesz, co zrobi? A przepuść go. Zajmie Ci to kilka sekund. W zamian masz 100% szansy, że wtedy nie dojdzie do wypadku. Stojące auto jeszcze nigdy nikogo nie przejechało. Masz też sporą szansę, że pieszy nie wbiegnie nagle pod koła auta za Tobą (co oczywiście nie byłoby Twoją winą - tym niemniej może uratujesz głupkowi życie).


Tylko, że ja oceniam sytuację i wiem co on robi. On stoi w tym miejscu na chodniku bo mu wolno tu stać. On po prostu stoi. I tylko tyle. Nie chce przejść bo miał okazję. Stoi i się rozgląda. Powszechne, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach.

Słyszałem o zdarzeniu drogowym w którym małżeństwo się kłóciło tuż przy pasach no i mężczyzna, gestykulując, wyciągnął rękę tak niefortunnie, że uderzył w przejeżdżający samochód.

Poniżej dużo kasuję, bo będziemy się powtarzać.

Raffi napisał(a):
[...]

Pytanie zatem, czy zależy nam na sprawiedliwości, czy mniejszej liczbie ofiar?


Mniejszej liczbie ofiar, ale to musi poprzedzać edukacja oraz działania policji. Jednak pijanych jest więcej niż matek biegnących do chorego dziecka. Pijanych łatwiej usunąć z przestrzeni publicznej bo są dość zauważalni. Inaczej dojdziemy do absurdu zamykania kierowców za to, że jadąc z przepisową prędkością przejechali śpiącego na drodze pijaka. Znajomy jechał po zmroku do Lublina i ledwo takiego wypatrzył. Jak go zaczął usuwać z drogi to nie dość, że mało nie dostał po twarzy to jeszcze pijaczyna zaczął iść asfaltem zygzakując. Znajomy jechał za nim na awaryjnych i naprowadzał przez telefon na siebie policję.

_________________
Zapraszam na blog: http://www.maciejrozalski.eu
i fotoblog: http://www.maciejrozalski.cal.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt sie 28, 2009 21:00 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 17, 2008 21:55
Posty: 2010
Lokalizacja: Śródmieście, trzecie piętro
Kolejna "byznesłoman" za kierownicą
Baba za kierownicą:
- wyprzedzała przed przejściem dla pieszych nie mając widoczności (bo prawą stronę zasłaniał autobus, z którego zrobione jest nagranie).
Piesze:
- były na przejściu, daleko od krawężnika, więc o żadnym wtargnięciu nie ma mowy.

Czasami dochodzę do wniosku, że metody stosowane do XIX w. (np. pręgierz, chłosta lub gąsior) miały swoje zalety...

_________________
We made it idiotproof. They grow better idiots.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt sie 28, 2009 22:13 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Cz maja 29, 2008 9:46
Posty: 307
Lokalizacja: Ursus
Świetnie zachował się kierowca drugiego samochodu - szybki pościg i ucieczka się skończyła.

_________________
www.rowerowy-ursus.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt sie 28, 2009 22:26 
Offline
Stały Bywalec

Dołączył(a): Pn maja 18, 2009 14:34
Posty: 272
Lokalizacja: Warszawa, Sadyba
Natomiast spora część komentarzy pod newsem zdaje się potwierdzać tezę dr. Osadzińskiego.

    :arrow: "Nie lubie kobiet za kółkiem ale w 100% stwierdzam, że nie była to jej wina, a raczej wina kierowcy autobusu który zobaczył 3 młode lachony i jak nigdy zatrzymał się na pasach zasłaniając wszystko i kobieta jadąca obok nie widziała tych dziewczyn"
    :arrow: "Zastanówcie się ierowcy i nie bądźcie za bardzo uprzejmi dla pieszych, zwłaszcza na dwupasmowych jezdniach. Kierowca jadący prawym pasem zatrzymując się przed sobie sprawę że jadący lewym może nie zareagować"
    :arrow: Kierująca nie miała szans dostrzec przechodzących. Nie wiem, jakie jest prawo, ale jako piesze kobiety zachowały się bezmyślnie. Wiadomo, że kierowca może nie zauważyć ich, skoro część przejścia zasłania mu autobus, zatem czy tak trudno jest spojrzeć, czy za autobusem nic nie jedzie? (zasada ograniczonego zaufania). Nie wiem, kto ponosi winę za wypadek (moim zdaniem powinny piesze)


To jest przerażające.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 86 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL