Raffi napisał(a):
Nie byłem z miarką, nie mierzyłem. Nie będę się wypowiadał, czy to było 5m, czy 25m. Z resztą już na samym początku, w pierwszym moim poście napisałem, że zakładam, że tym razem to rzeczywiście było wtargnięcie.
Policzyłem bazując tylko na opisie Edwarda. To mogło być w okolicach 12m. A jego prędkość mogła być nawet mniejsza, niż 30km/h jaką przyjąłem. Bo jednak nie uderzył tej kobiety.
Raffi napisał(a):
Tzn podniesienia ręki tylko raz doświadczyłeś? Czy nie wtargnięcia pod koła? Pytam bez złośliwości, po prostu nie zrozumiałem.
Jeżeli podnoszenia ręki, to jest to coś, co imo warto propagować.
Podnoszenia ręki. Za "moich czasów" w szkole uczyli podnoszenia rąk przy przechodzeniu przez jezdnię.
Raffi napisał(a):
Prawdę mówiąc to nie. Tak samo jak na forum tuningowym nie zdziwi mnie narzekanie na rowerzystów jako zawalidrogi 5x w roku, przy jednoczesnym braku ważnej i oczywistej informacji, że na przejeździe rowerowym rowerzysta może jechać na rowerze i nie musi go prowadzić. Tak to po prostu jest i, choćbyśmy chcieli by było inaczej, nie zmienimy tego

Wiesz, ja zauważam takie niuanse na znakach jak rowerek obok ludzika. Niemniej racja, że obecnie stosowane znaki są mało czytelne i mogą prowadzić do sytuacji stresowych. Niemniej nie uprawnia to nikogo do nieznajomości przepisów w tym zakresie i trucia, że rower to tylko prowadzić.
Swoją drogą u nas jest ciekawy casus: DDRiP kończy się przed drogą podporządkowaną i zaczyna za nią (tak mówią znaki), ale na podporządkowanej nie ma oznakowanego przejścia dla pieszych (brak znaków pionowych i poziomych). I jak to rozumieć?
Raffi napisał(a):
IMO niepotrzebna. To znaczy, to też ciekawy temat zapewne na dyskusję, ale mieszanie tych dwóch tematów może prowadzić do zbędnych nieporozumień i emocji. O rowerzystach-samobójcach możemy zawsze porozmawiać w oddzielnym wątku jak masz chęć. Mam w tym temacie duże doświadczenie

Z resztą moje zdanie na ten temat znasz jak nie z forum, to z TVN24, gdzie komentowałem takie zachowanie.
Znam. Mam podobne. Ale czytając niektórych innych dyskutantów z wątku mam wrażenie, że odosobnione.
Raffi napisał(a):
Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, w praktyce tak właśnie jest. Kierowcy, czy rowerzyście zakazuje się picia i prowadzenia. Są za to kary, nawet więzienie. Pieszy może się nawalić do woli i w myśl przepisów nadal wolno Mu chodzić przez przejścia dla pieszych zupełnie legalnie. Nie wiem czemu tak jest (może dlatego, że bez tego nie można by pójść do pubu), ale tak jest i tego nie zmienimy.
Trudno wymagać od pieszego trzeźwości i trzeźwej decyzji, skoro nie zakazuje mu się picia. Z resztą to niewiele by dało - prócz nietrzeźwych problemy z rozumowaniem maja np dzieci i młodzież. Im tez byś musiał zakazać chodzenia.
Nikt nie mówi o zakazywaniu picia, niemniej pijak z kilkoma promilami, dość ogólnym kontakcie z rzeczywistością i świadomością miejsca i czasu może ci wyleźć dosłownie zewsząd i zrobić bardzo dziwne rzeczy. Może stać, kiwnąć "jedź pan" i wymaszerować przed maskę.
Bo umówmy się, że nie chodzi o człowieka, który poszedł do pubu i wypił w ciągu (np) trzech godzin (np) cztery piwa.
Raffi napisał(a):
johnkelly napisał(a):
Pomijam pozostałych bo niepełnosprawnym mozna zapewnić odpowiednią infrastrukturę (gadające przejścia, "czopki" przy krawędziach, zjazdy)
Może i można zapewnić infrastrukturę, może i nie. Na razie na wielu drogach przez wsi nie mamy nawet chodników, więc o gadających przejściach, czopkach przy nich, czy odpowiednich zjazdach nie mamy co mówić. Brakuje dużo bardziej elementarnych rzeczy - mimo że obu nam się to nie podoba.
Tym niemniej jednak prawo Polskie mówi, że niewidomy z laską może sobie łazić w zasadzie jak chce i już na sam jego widok w okolicy jezdni powinieneś zachować szczególną ostrożność i w razie potrzeby zatrzymać się. Nawet gdy przechodzi poza przejściem dla pieszych.
Dlatego też w okolicach szkół dla niepełnosprawnych stawiane są znaki informujące o tym, że osoby niesłyszące, niewidome itp mogą się pojawić na drodze - one też zobowiązują do szczególnej ostrożności.
W ten sposób właśnie zapewnia się dodatkową ochronę prawną tej osobie, która nie jest czasem w stanie ochronić się sama w sposób fizyczny (czyli dbając by nie wejść Ci bezpośrednio pod koła).
Tylko, że właśnie stawia się znaki uprzedzające. Niedaleko mnie jest ośrodek w Laskach dla niewidomych więc znam problem. Tutaj mamy inną sytuację.
Raffi napisał(a):
johnkelly napisał(a):
Wracając do pijanego - przecież ten jest szczególnie nieobliczalny.
Jest nieobliczalny - zgoda. Ale czy szczególnie nieobliczalny? Nie sądzę, by był bardziej nieobliczalny niż np dziecko idące skrajem drogi. Nie sądzę, by był bardziej nieobliczalny niż matka, która właśnie usłyszała, że Jej dziecko zemdlało dwie ulice dalej i zaczęła biec do niego nie bacząc na własne bezpieczeństwo. Kierowca, który w szoku po wypadku łazi w te i wewte się po drodze POMIMO próśb osób starających się Mu pomóc (sytuacja z ostatniej mojej wycieczki rowerowej).
Ludzie są nieobliczalni z wielu powodów - tu nie ma reguły, że jedni są bardziej, a inni mniej nieobliczalni. Po prostu czasem bywają nieobliczalni - jakkolwiek byśmy mocno nie pragnęli by tak nie było. Pytanie tylko, czy pozwolimy by ginęli z powodu nieobliczalności, czy damy im szansę. Powiedzmy to wprost - śmierć byłaby sprawiedliwa. Należy Im się za głupotę, nieobliczalność. Ale czy na pewno tego właśnie chcemy?
Masz rację, ale też nie upraszczajmy sprawy do tego, że wszyscy mają prawo być nieobliczalnymi z wyjątkiem kierowców. Statystyczny pieszy jest w stanie bezpiecznie przekroczyć jezdnię bez wywoływania gwałtownych manewrów wśród kierowców. Mnie np irytują ludzie przechodzący np przez Ujazdowskie w Warszawie po przejściach bez sygnalizacji. Spora część wchodzi na jezdnię i przestaje zwracać uwagę co się na niej dzieje. Mają pierwszeństwo, ale nie nadpierwszeństwo a raz widziałem tam jak dreptający pieszy zmusił do hamowania karetkę na sygnale.
Raffi napisał(a):
johnkelly napisał(a):
W tej całej dyskusji pomijany jest jeden aspekt (nieśmiało zasygnalizowany przeze mnie wcześniej, i przez ciebie wyżej) - intencji pieszego.
Podejrzewam, że to jest pomijane dlatego, że intencję ciężko zbadać, zmierzyć. Jeden wchodzi na pasy pod koła, bo właśnie zadzwonił Mu telefon, że Jego dom się pali i biegnie tam czym prędzej zupełnie nie patrząc co się dzieje. Inny włazi na przejście z miną "przejedź mnie, to Ci dopiero pokażę". Jeszcze inny po prostu nie zauważa samochodu, albo nie rozumie (efekt braku wychowania komunikacyjnego w szkołach), że do wyhamowania potrzeba miejsca.
I nigdy, ale to nigdy nie możesz być pewny co tak naprawdę kierowało wchodzącym pod koła - dopóki sam Ci tego nie powie. Tak jak pieszy nigdy nie będzie pewny Twoich intencji i motywów - przejechałeś, bo wiedziałeś, że nie wyhamujesz, czy dlatego, że Ci się nie chciało. Hamowałeś z piskiem, bo to było konieczne, czy by wystraszyć. Oni tego nie wiedzą, więc czasem reagują głupio. I tak będzie dalej.
Ja za kierownicą wolę zakładać, że ludźmi nie kieruje czysta złośliwość - zarówno jeżeli chodzi o pieszych, rowerzystów, jak i kierowców. Oszczędza mi to wielu nerwów.
Pieszy to akurat ma dość łatwo ocenić intencje kierowcy bo ten nie ma za dużo opcji - najczęściej jedną - przejechać na wprost po pasie ruchu. Pieszy wie którędy będzie się pojazd poruszał, widzi z jaką prędkością, a nawet jest w stanie ocenić czy jest widziany.
Raffi napisał(a):
johnkelly napisał(a):
Kierowca nie jest duchem świętym i nie wie co chce zrobić pieszy jeśli ten stoi przy krawędzi przejścia i nie przechodzi jeśli była taka możliwość a rusza dopiero gdy już nie ma jak hamować.
Zasada w przepisach polskich mówi - nie wiesz co robić, nie rób nic. Nie wjeżdżaj na skrzyżowanie, nie wchodź na przejście, nie wykonuj manewru np wyprzedzania - tylko zachowaj szczególną ostrożność (w praktyce zwolnij i przygotuj się do nagłego hamowania).
Widzisz pieszego przy przejściu? Nie wiesz, co zrobi? A przepuść go. Zajmie Ci to kilka sekund. W zamian masz 100% szansy, że wtedy nie dojdzie do wypadku. Stojące auto jeszcze nigdy nikogo nie przejechało. Masz też sporą szansę, że pieszy nie wbiegnie nagle pod koła auta za Tobą (co oczywiście nie byłoby Twoją winą - tym niemniej może uratujesz głupkowi życie).
Tylko, że ja oceniam sytuację i wiem co on robi. On stoi w tym miejscu na chodniku bo mu wolno tu stać. On po prostu stoi. I tylko tyle. Nie chce przejść bo miał okazję. Stoi i się rozgląda. Powszechne, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach.
Słyszałem o zdarzeniu drogowym w którym małżeństwo się kłóciło tuż przy pasach no i mężczyzna, gestykulując, wyciągnął rękę tak niefortunnie, że uderzył w przejeżdżający samochód.
Poniżej dużo kasuję, bo będziemy się powtarzać.
Raffi napisał(a):
[...]
Pytanie zatem, czy zależy nam na sprawiedliwości, czy mniejszej liczbie ofiar?
Mniejszej liczbie ofiar, ale to musi poprzedzać edukacja oraz działania policji. Jednak pijanych jest więcej niż matek biegnących do chorego dziecka. Pijanych łatwiej usunąć z przestrzeni publicznej bo są dość zauważalni. Inaczej dojdziemy do absurdu zamykania kierowców za to, że jadąc z przepisową prędkością przejechali śpiącego na drodze pijaka. Znajomy jechał po zmroku do Lublina i ledwo takiego wypatrzył. Jak go zaczął usuwać z drogi to nie dość, że mało nie dostał po twarzy to jeszcze pijaczyna zaczął iść asfaltem zygzakując. Znajomy jechał za nim na awaryjnych i naprowadzał przez telefon na siebie policję.