Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 731 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51 ... 74  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Śr paź 06, 2010 8:28 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 04, 2007 19:48
Posty: 2822
Lokalizacja: Ochota / Ursynów
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95 ... szawy.html

Dariusz Bartoszewicz, Jarosław Osowski napisał(a):
Zderzakiem w kolanko. Parkingowe osobliwości Warszawy
2010-10-06, ostatnia aktualizacja 2010-10-05 22:40

Obrazek
Chodnik wzdłuż Świętokrzyskiej to wielki parking. Piesi przeciskaja się między kawiarnianym ogródkiem a maskami aut, po drodze mijając slalomem betonowe słupki

W centrum i na peryferiach toczy się bezpardonowa walka - o przestrzeń życiową. Kierowcy i samochody zabierają pieszym chodniki, zieleń, a matkom z dziećmi - nawet place zabaw. Zmotoryzowani rzucili nas na kolana.

Obrazek
Ulica Herbu Szreniawa w Wilnowie. Miało być elegancko. Wyszło - jak zwykle.

Dziko jest. To najkrótszy komentarz po wczorajszym szybkim rekonesansie, który zrobiliśmy w Śródmieściu na Świętokrzyskiej, na tzw. deptaku na ul. Chmielnej, w modelowym Miasteczku Wilanów i na zielonym Ursynowie.

Zapraszamy na chodnik

Takiego kuriozum parkingowego w samym środku miasta jak po parzystej stronie Świętokrzyskiej nie powstydziłaby się żadna metropolia w kraju Trzeciego Świata - kierowcy za zgodą ratusza jeżdżą tu sobie środkiem chodnika. Cofają, skręcają i parkują. Piesi zaś odgrodzeni betonowymi pachołkami przemykają chyłkiem z boku. Na wysokości ogródka W Biegu Café, niedaleko skrzyżowania z Jasną, wygląda to szczególnie drastycznie. Zdarzają się momenty, gdy między kawiarnianymi stolikami a pachołkami tworzy się ciżba czekających na przejście niespełna metrowej szerokości przesmykiem.

- Jak pan tu wjechał? - pytam kierowcę tico opatrzonego plakietką "Kurier", którzy stoi właśnie przy tej cieśninie.

- Skręciłem z jezdni tam za kioskiem Ruchu i dalej po chodniku - pokazuje w stronę Mazowieckiej. - Przecież to jest normalne miejsce parkingowe. Trzeba tylko wykupić bilet [którego jednak nie wykupił].

Rzeczywiście chodnikowy parking jest całkiem legalny. Stoją znaki pokazujące, gdzie na niego wjeżdżać i w którą stronę skręcić, wyjeżdżając. Za to na dziko kierowcy jeżdżą po chodniku między Jasną a Marszałkowską. Niemal na wysokości przejścia dla pieszych rozstawiły się dwie furgonetki. W jednej trwa handel podręcznikami (za szybą stosy kwitków parkomatowych). Wygląda na to, że środek chodnika wzdłuż Świętokrzyskiej to jeden wielki parking dla okolicznych mieszkańców. Wczoraj przed południem naliczyliśmy 23 samochody z abonamentami na darmowy postój. Tylko 30 aut miało za szybami aktualne bilety parkingowe, 34 stały na gapę. Wśród nich citroen pod samymi drzwiami Café Kredens (między Szkolną a Jasną) oraz furgonetka koło apteki. Kierowca białego peugeota zostawił wielki blankiet z napisem i pieczątkami aresztu śledczego w Ostrołęce: "Zwolnienie z opłat parkingowych". Inni przybysze spoza Warszawy, którzy chcieli uniknąć opłat za postój na chodniku przy Świętokrzyskiej, wystawili za szybę różne wersje logo niepełnosprawnych. Było ich 14. Tylko trzem kierowcom straż miejska zostawiła mandaty. W sumie przejście na 250-metrowym odcinku Świętokrzyskiej zastawiały pieszym 104 samochody.

Deptak, czyli parking


Chmielna to niby w całości deptak, a co kilka minut przejeżdża nią samochód. Asfaltowej jezdni i osobnych chodników nie ma tu od lat, więc kierowcy suną między pieszymi. Miną, gestem lub klaksonem dając im do zrozumienia, by schodzili czym prędzej z drogi.

Na Chmielną bez problemu (znikły wszelkie przeszkody) można wjechać z ul. Zgoda (w stronę pasażu Wiecha) i Szpitalnej (w kierunku Nowego Światu). Oba wloty miejski inżynier ruchu opatrzył znakami zakazu ruchu i zatrzymywania. Postojowy wyjątek zrobił dla zaopatrzenia w godz. 6.30-11 (rozładunek może trwać najwyżej 45 minut) i niepełnosprawnych na trzech miejscach wyznaczonych dla nich pod kinem Atlantic. Przed godz. 12 stał ich tam cały rządek, podobnie koło przychodni. Furgonetki zaopatrzenia, kurierzy, a nawet ochrona jeździli w najlepsze. Regularny darmowy parking (bo na deptaku nie ma oczywiście parkomatów) powstał na skwerze przed punktami usługowymi w połowie drogi między Szpitalną a Nowym Światem. Spotkaliśmy tam kilkanaście aut. Wzdłuż całej Chmielnej stało ich 61. Ot, warszawski deptak.

W Miasteczku Wilanów gęsiego

Miasteczko Wilanów zbiera nagrody. To jeden z najlepszych projektów z Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki - taki werdykt wydali w tym roku w Londynie jurorzy organizacji Urban Land Institute, o czym pisaliśmy w "Gazecie". W uzasadnieniu chwalili projekt "niskiej zabudowy, o zróżnicowanych funkcjach, otwartym charakterze i bogatej architekturze, stworzony z myślą o pieszych".

- Tylko że spacerowanie stanowi tu duży problem - mówi Katarzyna Stępień. Pchając wczoraj wózek z dzieckiem na ul. Herbu Szreniawa, musiała uważać, by nie zawadzać o zderzaki parkujących samochodów. Wielka terenówka VW touareg tak stanęła, że na chodniku przy samej rampie dla wózków zostało ok. 70 cm wolnego miejsca.

- Nie da się iść razem ze znajomymi. Trudno się wyminąć wózkami - mówi młoda mama.

Można spacerować tylko gęsiego.
W zatoczkach przy ulicach samochody miały parkować wzdłuż, ale na skos mieści się ich więcej, dlatego kierowcy wjeżdżają przednimi kołami na chodnik. Im samochód dłuższy, tym dalej w głąb chodnika, tak by przejeżdżające ulicą auta nie zadrasnęły lakieru na tylnym zderzaku.

Terenowy nissan na Sarmackiej u zbiegu z Herbem Szreniawa zostawił pieszym niecały metr. Z kolei przy samej zebrze u zbiegu Klimczaka i Sarmackiej chodnik zatarasowały duża toyota corolla verso, bmw i nissan. Piesi musieli chodzić ścieżką rowerową; wchodząc na pasy, musieli uważać, bo byli gorzej widoczni.

Mordowanie pieszej sielanki

Na Ursynowie Północnym architekci rozdzielili ruch pieszy i kołowy, by np. dzieci mogły bezpiecznie same dojść do szkoły bez przechodzenia przez jezdnie. Idea została zamordowana, a samochody wdarły się wszędzie.

Przed południem, kiedy większość pracuje, na Ursynowie wewnątrzosiedlowe alejki są zastawione samochodami. Kierowcy ignorują znak zakazu wjazdu i parkują przed blokiem przy ul. Puszczyka 18. Pod numerami 17. i 19. stoją auta przy samym wejściu na klatkę. Pod dziesiątką kierowcy nie baczą na tablicę: "Droga pożarowa. Nie zastawiać". Z kolei pod ósemką jest wytyczony wąski metrowy chodnik z kostki betonowej - zajęty przez auta.

- Na Ursynowie Płn. mamy dwa typy alejek. Tylko dla pieszych projektowaliśmy tzw. uliczki między dwiema pierzejami budynków prowadzące w stronę planowanych stacji metra. Elewacje miały porastać bluszcze, by tworzyć zielone wąwozy. Po prostu piesza sielanka. Po drugiej stronie budynków, tam gdzie wejścia na klatki schodowe, powstały pasy pieszo-jezdne, które miały służyć tylko śmieciarkom, karetkom pogotowia czy straży pożarnej - przypomina prof. Marek Budzyński, główny projektant Ursynowa Płn.

W miejscu tzw. dołków na obrzeżach osiedli, czyli specjalnych obniżeń terenu dla samochodów, np. przy ul. Herbsta, nie powstały z czasem - jak przewidywali architekci - parkingi wielopoziomowe. Spółdzielcy nie chcą płacić po kilkanaście, a teraz nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych za miejsce postojowe, bo trawnik czy chodnik jest przecież gratis. Wystarczy zaanektować.

- Alejki dla pieszych zamieniły się w uliczki o ruchu uspokojonym. Potem stopniowo likwidowano place zabaw. Było ich ponad 30. Zniknęły, bo zrobiono parkingi. Tak się stało np. przy Wiolinowej w połowie drogi między Domem Sztuki a kościołem Wniebowstąpienia Pańskiego przy al. KEN - ubolewa prof. Budzyński.

Architekt uważa, że na Ursynowie nie jest jeszcze dramatycznie. - Ale będzie - przewiduje. To tylko kwestia czasu. Bez przywracania idei "pieszej sielanki" ursynowianie mogą się w końcu obudzić w parkingowym horrorze zamiast w zielonej i bezpiecznej dzielnicy.


http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34 ... trum_.html

Jarosław Osowski napisał(a):
Parkuj po ludzku: "Nie budujmy już parkingów w centrum"
2010-10-05, ostatnia aktualizacja 2010-10-05 15:33


Gdzie mamy parkować w centrum? Dlaczego miasto nie buduje podziemnych garaży? - denerwują się kierowcy. Są jednak eksperci, którzy tę akurat nieporadność ratusza chwalą.

Od wczoraj apelujemy w "Gazecie" do kierowców: "Parkuj po ludzku!". To hasło naszej nowej akcji, w której chcemy się ująć za pieszymi. Dosyć mamy rozjeżdżania i zastawiania chodników przez samochody. W Warszawie przyjęło się, że to pieszy ma im ustępować, okrążać i przeciskać się pod ścianą. Odzew był natychmiastowy - jedni dziękują za podjęcie tematu, inni zarzucają wrażą propagandę. Jest grupa czytelników, która kompromisowo proponuje, aby budować podziemne parkingi.

Jedno miejsce na jednego

Ten problem pojawił się podczas niedawnej dyskusji nad projektem przebudowy pl. Trzech Krzyży, którą szykuje ratusz. Z powierzchni mają tam zniknąć wszystkie miejsca parkingowe (przybędzie m.in. ogródków kawiarnianych), ale garaż planowany pod częścią placu miasto odłożyło na później. Tak jak w wielu innych miejscach. Od lat słyszymy, że tajemniczy inwestor zbuduje parkingi pod pl. Teatralnym, pl. Powstańców Warszawy czy pl. Bankowym. Zmieniają się prezydenci, a garaży nie ma.

- I dobrze - twierdzi prof. Wojciech Suchorzewski z Politechniki Warszawskiej. Przypomina, że w zeszłym roku radni wyznaczyli limity miejsc parkingowych. Strategia transportowa miasta przewiduje, że w ścisłym centrum (mniej więcej tam, gdzie stoją parkomaty) wypada najwyżej jedno miejsce na jedno mieszkanie. I to niezależnie od jego wielkości. Więcej parkingów tworzyć tu nie wolno. Mało tego, wzdłuż niektórych ulic - Traktu Królewskiego czy Marszałkowskiej - miejsc postojowych ubywa.

Chodniki zbyt cenne

W tej sprawie napisał nasz czytelnik Aleksander Jakubowski. Krytykuje, że ostatnio miasto zlikwidowało parking na środku ul. Emilii Plater. Skutek jest taki, że mieszkańcy nie mają gdzie zostawić auta. Dla prof. Suchorzewskiego to dobry przykład na poparcie jego tezy - w pobliżu działa garaż Złotych Tarasów, ale stoi pusty, bo kierowcy chcą uniknąć opłat. Tak jego zdaniem może być też w innych miejscach, jeśli powstałyby garaże za miliony złotych.

A co z mieszkańcami centrum? Według profesora powinni zacząć się przyzwyczajać, że miejsce na chodnikach jest tu zbyt cenne, aby całymi dniami zastawiały je ich auta. - Na Manhattanie na ciągłe parkowanie mogą sobie pozwolić tylko milionerzy, w Waszyngtonie w ścisłym centrum jest to w ogóle niemożliwe. Mój znajomy ekspert transportowy z Paryża mieszka niedaleko Centrum Pompidou, ale samochód trzyma 30 km dalej przy stacji szybkiego pociągu RER. Korzysta z niego w weekendy i wakacje, na co dzień porusza się komunikacją - opowiada.

Na kierowcę nie ma bata

A gdzie te linie metra i szybkie pociągi w Warszawie? - powtarzają zmotoryzowani. Sieci metra rzeczywiście prędko się nie doczekamy, ale linii kolejowych mamy sporo. Ci, którzy korzystają z komunikacji miejskiej, mają o niej całkiem dobre zdanie: według CBOS-u aż 78 proc. wystawia jej pozytywne oceny.

Dr Andrzej Brzeziński z Politechniki Warszawskiej zwraca uwagę na ciekawy trend w Wiedniu i Berlinie - tam wskaźniki motoryzacji spadają (z 421 i 360 aut na tysiąc mieszkańców w 2005 r. do 392 i 358 w 2008 r.). - Samochód staje się mniej potrzebny, bo jest transport zbiorowy. U nas mimo dobrej komunikacji jest odwrotnie, bo lubimy samochody - mówi. Szacuje, że w Warszawie mamy od 450 do 500 samochodów na tysiąc mieszkańców (w 2000 r. - 413). W zeszłym roku GUS podał, że w stolicy zarejestrowano 1 mln 118 tys. 781 pojazdów. Do tego trzeba doliczyć auta z innych miast. Według Zarządu Dróg Miejskich do Warszawy codziennie wjeżdża ich aż pół miliona, a liczba ta wzrosła w ciągu dziesięciu lat o połowę.

Dlatego prof. Suchorzewski boleje nad naszą polityką parkingową: - Nie potrafię wskazać przykładu innego państwa niż Polska, gdzie parkowanie na chodnikach jest legalne, jeśli nie stoi znak zakazu. Dodaje, że ceny za bilety w parkomatach są za niskie - stawka powinna być taka, aby w godzinach szczytu zajętych było 95 proc. miejsc. W dodatku kuleje karanie parkujących nieprawidłowo. Przykład? Ulica Grzybowska przy Waliców - rząd samochodów stoi za darmo mimo zakazu i strefy płatnego parkowania. Tuż obok znajduje się siedziba warszawskiej drogówki.

Cytuj:
List czytelnika: Przedzieram się z wózkiem
Od razu napiszę, że BARDZO podoba mi się ta akcja! Od roku mieszkam na ulicy Boya-Żeleńskiego (obok pl. Unii Lubelskiej). Codziennie łamany jest tu przepis zakazu postoju. Na zdjęciu widać, jak 12 aut stoi za znakiem. To nie tylko przeszkadza pieszym, ale bardzo utrudnia wyjazd z drogi wewnętrznej (całkowity brak widoczności). Zdjęcie kolejne pokazuje chodnik, przez który codziennie się przedzieram z wózkiem. Oczywiście jest to niemożliwe, tak że muszę wnosić i znosić wózek po schodach. Podnoszenie wycieraczek w autach nic nie daje - do tej pory ani razu nie widziałam policji czy straży miejskiej, która by się tym zainteresowała.
Nazwisko do wiadomości redakcji

_________________
Pozostanie po nas
ta smutna legenda
że wciąż nas uczono
uczyć się na błędach.
..........(Włodzimierz Ścisłowski)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr paź 06, 2010 12:55 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 17, 2008 21:55
Posty: 2010
Lokalizacja: Śródmieście, trzecie piętro
http://rozrywka.dziennik.pl/artykuly/304353,kinga-rusin-parkuje-na-przystanku.html
Kinga Rusin parkuje na przystanku
Cytuj:
Łatwiej jest znaleźć borowika w Lesie Kabackim, niż miejsce parkingowe w centrum Warszawy. Parkujemy, gdzie się da - gwiazdy też wychodzą ze skóry, by gdzieś postawić swoje auta.

Jak donosi wszędobylski "Fakt":
- Kinga Rusin jeździ luksusowym jaguarem XF. Prezenterka niestety ma z nim poważny problem. Nie ma go gdzie zaparkować. Ostatnie parkowanie na ul. Kruczej w Warszawie zakończyło się dla niej mandatem. Rusin zaparkowała swojego jaguara tuż przy przystanku autobusowym na wysokości Grand Hotelu. Prezenterki "Dzień dobry TVN" nie rozgrzesza nawet fakt, że w tym miejscu o miejsce parkingowe jest trudniej niż o spotkanie celebryty. Złamanie przepisów niewątpliwie było i mandat trzeba zapłacić! Tym bardziej, że to już nie pierwszy taki występek lubianej gwiazdy.

Kiedyś robiono to "na głuszca", obecnie robi się "na celebrytę"... :wink:

_________________
We made it idiotproof. They grow better idiots.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr paź 06, 2010 14:47 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 04, 2007 19:48
Posty: 2822
Lokalizacja: Ochota / Ursynów
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95 ... ziesz.html

Piotr Kowalczyk, Paweł napisał(a):
Tak parkują posłowie: z wózkiem nie przejdziesz
Piotr Kowalczyk, Paweł
2010-10-06, ostatnia aktualizacja 2010-10-06 14:35



Problem z parkowaniem nie dotyczy tylko osiedlowych ulic, ale i ważnych instytucji. Pan Paweł opisuje kierowców, którzy przyjeżdżają do ZOO, a pan Piotr przysłał zdjęcia z Sejmu, przez którego teren z wózkiem nie da się przejechać. Przeczytajcie kolejną porcję listów przysłanych na akcję "Parkuj po ludzku"

Obrazek
Tak parkują na terenie Sejmu

Wczoraj moja żona miała w okolicach Placu Trzech Krzyży spotkanie, więc zwolniłem się wcześniej z pracy, żeby ,,przejąć" od niej naszą córeczkę. Na czas trwania wspomnianego spotkania wybraliśmy się z Zosią na spacer, który zaprowadził nas na Wiejską, pod gmach Sejmu. Spacerowało się całkiem miło - chodniki z równych płyt granitowych, więc wózkiem nie trzęsie, cisza, spokój. Aż napotkaliśmy na naszej drodze widoczne na zdjęciach przeszkody. Nie wiem czy to auta Wybrańców Narodu czy pracujących na Wiejskiej szeregowych urzędników. Grunt, że przejść z naszym wózkiem (a jest to wózek z tych węższych) się nie bardzo dało. 1,5 m chodnika dla pieszych? A po co, poseł/urzędnik musi przecież zaparkować tuż pod wejściem do Sejmu! W widocznym na zdjęciu minivanie zamontowany był fotelik dziecięcy - ale i to najwyraźniej nie wpłynęło na poziom empatii jego kierowcy.

Piotr Kowalczyk

Zastawione ZOO


Obrazek
Chodnik pod mostem Gdańskim koło ZOO

Jednym z takich miejsc jest Wybrzeże Helskie w okolicy Mostu Gdańskiego. Oczywiście cała okolica ZOO jest zastawiona samochodami, ale ja napiszę tylko o odcinku pod mostem gdyż tamtędy przechodzę. Naturalnie do patologii dochodzi tam najczęściej w piękne, słoneczne dni wolne od pracy, zwłaszcza w czasie wakacji. Teraz w październiku takiej kumulacji aut już nie można zaobserwować. Niestety tak się składa, że ja z rodziną (z wózkiem) przechodzimy tamtędy na działkę, więc również gdy jest ładna pogoda i dzień wolny od pracy.

Teraz sedno sprawy. Nie tylko ja i nie jeden raz słałem pisma do ZDM, by wygrodził chodnik i raz a porządnie udrożnił przejście pod mostem. Niestety ZDM struga wariata i jedyne co robi w tej sprawie to zrzuca odpowiedzialność na Straż Miejską i Policję. To w ogóle jest kpina, bo co zrobi patrol jak zastanie taki patologiczny stan rzeczy? Założy blokady na koła (przejść wówczas i tak się nie da), Wezwie holownik? (podobno jest ok. 20 holowników w Warszawie) Samochodów jest kilkadziesiąt lub więcej... Oczyszczenie chodnika z aut zajęło by wiele godzin.

Na stronie Zielonego Mazowsza jest temat o odbijającym piłeczkę ZDMie. 8 post dotyczy ZOO: >>> Zobacz link na forum.zm.org.pl

Paweł

_________________
Pozostanie po nas
ta smutna legenda
że wciąż nas uczono
uczyć się na błędach.
..........(Włodzimierz Ścisłowski)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N paź 10, 2010 16:56 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Pn lut 12, 2007 22:27
Posty: 1062
Lokalizacja: Legionowo
Na nowej stronie Straży Miejskiej http://www.strazmiejska.waw.pl/ po lewej jest statystyka interwencji, w której są ujęte m. in. interwencje z usunięciem pojazdu i interwencje dotyczące parkowania (nie wiem, czy zakończone wystawieniem wezwania/mandatu, czy wszystkie:

Obrazek

_________________
http://www.legionowo.masa.waw.pl
http://www.bialoleka.masa.waw.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn paź 11, 2010 11:43 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 04, 2007 19:48
Posty: 2822
Lokalizacja: Ochota / Ursynów
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95 ... &width=120

Mikołaj Kirschke napisał(a):
Mity kierowców: Dlaczego parkujemy na chodnikach?
autor jest redaktorem pisma "Logo"
2010-10-11, ostatnia aktualizacja 2010-10-10 18:14

Boją się jezdni jak rwącej rzeki. By nie porwała ona ich blaszanej puszki, przynajmniej jednym kawałkiem muszą ją postawić na stałym lądzie, czyli chodniku

Mit konstytucyjny, czyli gdzieś muszę zaparkować

Najpowszechniejszy, na który można odpowiedzieć słowami Joanny Kołaczkowskiej z kabaretu Hrabi: "Dziubas, a gdzie to jest napisane, że musisz?". Prawie każdy kierowca w Polsce uważa, że nabywając samochód, nabywa jednocześnie osiem metrów gruntu w dowolnie wybranym miejscu. Prawie nikt nie zastanawia się, czy będzie miał go gdzie postawić. A przecież nie kupuję sobie helikoptera, jeśli nie mam lądowiska, nie sprawię sobie krowy, jeśli nie mam spłachetka ziemi nadającej się na pastwisko. Prawo do lądowiska czy pastwiska nie jest zapisane w konstytucji, podobnie jak prawo do miejsca postojowego pod domem.

Mit funkcjonalny, czyli trotuar służy do postoju


Choć funkcję chodnika określa jego źródłosłów (na wszelki wypadek wyjaśniam, że słowo to pochodzi od czasownika "chodzić"), zadziwiająca liczba warszawskich kierowców żyje w przeświadczeniu, że ta część ulicy jest przedłużeniem jezdni. To przekonanie zawdzięczamy ustawodawcy, który wprowadził do kodeksu drogowego kuriozalne, niemal niespotykane w Europie Zachodniej, przepisy zezwalające na postój na chodniku. Krecią robotę kontynuują drogowcy. Przykładem jest ostatni remont Poznańskiej, gdzie miejsca postojowe wyznaczono na poziomie chodnika!

Bodaj najzabawniejszy przykład zaobserwowałem na króciutkiej ul. Zwardońskiej na Sadybie. Ten zaułek ma ledwie 100 m i przejeżdża nim zapewne ok. sześciu samochodów na dobę. A mimo to parkujące tam auta prawie zawsze stoją przynajmniej jednym kołem na chodniku. Po co? Doszedłem do wniosku, że kierowcy boją się jezdni jak rwącej rzeki. By nie porwała ona ich blaszanej puszki, przynajmniej jednym kawałkiem muszą ją postawić na stałym lądzie, czyli chodniku. Głupie wyjaśnienie? Nie głupsze niż zachowanie parkujących.

Mit łaskawy, czyli wystarczy zostawić półtora metra

Nazwałem go łaskawym, bo zgodnie z nim kierowcy dzielą się z pieszymi przestrzenią, która... należy do pieszych. Tej bzdurze ulegają nawet strażnicy miejscy, którzy powinni znać kodeks drogowy. Wielu ludziom wydaje się, że pozostawienie pieszym chodnika o szerokości 1,5 m to jedyny warunek prawidłowego parkowania. Dlatego strażnicy ignorują niewłaściwie postawione auta na Czerniakowskiej, ledwie 50 m od ich siedziby. Auta, o których mówię, parkują na chodniku oddzielonym od jezdni - raz pasem zieleni czy klombem, innym razem barierką albo słupkami. Zaś art. 47 kodeksu drogowego zezwala na postój tylko "przy krawędzi jezdni", a więc wydzielone chodniki, choćby miały 20 m szerokości, są dla samochodów strefą zakazaną. Na wjazd na nie nie pozwala zresztą art. 26 pkt 3 kodeksu, zakazujący "jazdy wzdłuż po chodniku".

Mit wielopoziomowy, czyli brakuje parkingów podziemnych

Zdradliwy, bo częściowo prawdziwy. Rzeczywiście przydałoby się więcej parkingów wielopoziomowych w Śródmieściu. Szkopuł w tym, że kierowcy, którzy skarżą się na brak takich miejsc, zwykle nie korzystają z tych, które już istnieją. Najlepszy przykład to parking pod Złotymi Tarasami, gdzie chyba zawsze są wolne miejsca, zaś ul. Złota i Emilii Plater są zawalone nielegalnie parkującymi autami.

W czym problem? Po pierwsze, w pieniądzach. Parking pod Złotymi Tarasami jest płatny, a za postój na ulicach tylko w teorii trzeba płacić. Nieudolne władze nie są w stanie wyegzekwować opłat od wszystkich kierowców. Winne jest lenistwo, bo przecież trzeba zaparkować pod drzwiami miejsca, do którego zmierza.

Mit przyczynowo-skutkowy, czyli najpierw parkingi, potem mandaty

Wynika z mitu poprzedniego. I jest równie błędny. Któż miałby te parkingi budować? To nie jest obowiązek miasta, którego władze mogą co najwyżej ułatwiać tego typu inwestycje. Reszta należy do inwestorów prywatnych, a im ten biznes musi się opłacić. Dopóki straż miejska i kontrolerzy strefy parkowania nie wezmą się do roboty, dopóty żaden przedsiębiorca nie zainwestuje pieniędzy w parking podziemny, który będzie stał pusty.

Mit cywilizacyjny, skarży się tylko biedota, której nie stać na samochód

Mam niezłą pracę, zarobki powyżej średniej krajowej i... auto, którego nie parkuję w miejscach niedozwolonych. To więc argument nietrafiony. Po ten mit sięgają osoby przekonane, że samochód jest wyznacznikiem statusu społecznego. Ale to myślenie przestarzałe. Nie dzieje się tak w państwach, do których cywilizacyjnie aspirujemy: w Niemczech, Holandii, Danii, Szwecji.

Im wcześniej uświadomimy sobie, że to wszystko mity, tym szybciej życie w Warszawie stanie się znośne, korki mniejsze, a chodniki wreszcie będą godne swojej nazwy.


No proszę, nie sądziłem, że 'Logo' może być czasopismem postepowym :)

Pozdrawiam,
Maciek

_________________
Pozostanie po nas
ta smutna legenda
że wciąż nas uczono
uczyć się na błędach.
..........(Włodzimierz Ścisłowski)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn paź 11, 2010 20:29 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Pt lut 02, 2007 17:46
Posty: 523
Lokalizacja: Kąty Węgierskie
axxenfall napisał(a):
No proszę, nie sądziłem, że 'Logo' może być czasopismem postepowym :)

Jestem w ciężkim szoku, ale nie wierzę, że ten artykuł mógłby choćby zabłądzić w stronę tej redakcji :P.

_________________
Nie taka zła jak ją malują
DobraStronaPolski.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt paź 15, 2010 8:36 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:18
Posty: 2049
Lokalizacja: Z Warszawy
Grzegorz Lisicki, GW - Gazeta Stołeczna napisał(a):
Źle zaparkowane auta mają na zdjęciach. Będą kary


- Od kilku miesięcy samochody parkujące w niedozwolonych miejscach fotografujemy. Sprawca już się nie wywinie - ostrzega komendant straży miejskiej Zbiegniew Leszczyński.

Grzegorz Lisicki: Czytelnicy skarżą się, że patrole straży miejskiej mijają rzędy nieprawidłowo zaparkowanych aut i nie reagują.

Zbigniew Leszczyński, komendant straży miejskiej: - To niesprawiedliwa opinia. Gdy strażnicy patrolują teren, to wypisują mandaty, wzywają holowniki, by wieźć taki samochód. Ale często patrol idzie w sprawie innego wezwania. I wtedy musi jak najszybciej dostać się w konkretne miejsce. Strażnicy nie mogą wtedy reagować po drodze na wszystko. Mam 1650 strażników, na aglomerację, jaką jest Warszawa, to za mało. Na ulice w całym mieście na jedną zmianę wychodzi 600-620 osób. Ci strażnicy zajmują się nielegalnym handlem, pilnują szkół, patrolują osiedla. Nie może być tak, że rzucą wszystko i ruszą na źle parkujące auta. I tak 40 proc. wezwań dotyczy ruchu drogowego.

Moja koleżanka z Brukseli wpisała na Facebooku: "Zaparkowałam samochód, poszłam do kiosku, żeby rozmienić pieniądze. Po jakichś 3 min byłam z powrotem, a za wycieraczka już czekał mandat". Czy u nas tak będzie?

- Widać już zmiany. W tym roku w sprawie nieprawidłowego parkowania interweniowaliśmy już 292 tysiące razy, wystawiliśmy 51 tys. mandatów. Od 1 kwietnia mamy nową taktykę. Zmieniliśmy sposób wzywania sprawców wykroczeń w celu złożenia wyjaśnienia i ewentualnego ukarania. Oprócz pozostawienia wezwania za wycieraczką fakt popełnienia wykroczenia dokumentowany jest fotograficznie. To podstawa do wszczęcia czynności w sprawie o wykroczenia i daje pewność, że sprawca (w Polsce sprawcą wykroczenia w ruchu jest kierowca, a nie właściciel pojazdu) nie uniknie odpowiedzialności.

I to pomaga?

- Według nas bardzo, bo kara jest nieuchronna. Dzięki temu poznikały samochody spod Ministerstwa Sprawiedliwości. Pouczenia nadal stosujemy, ale tylko w uzasadnionych wypadkach życiowych, np. gdy ktoś zaparkował nielegalnie pod szpitalem, bo właśnie przywiózł rodzącą.

A ile aut już odholowaliście w tym roku?

- 8233.

To wychodzi 28 samochodów dziennie. Nie tak wiele.

- Usunięcie pojazdu jest ostatecznością. Zajmują się tym jedynie dwie firmy, które mają ograniczone możliwości techniczne. W ostatnich dniach nastąpiła nowelizacja prawa o ruchu drogowym, która porządkuje sprawy związane m.in. z parkowaniem na miejscach dla osób niepełnosprawnych oraz w strefie obowiązywania znaku T-24. To spowoduje wzrost liczby usuniętych pojazdów.

Uściślijmy, to kierowca będzie musiał ponieść koszty dojazdu i pracy holownika niezależnie od tego, czy pojazd udało się odholować. Koszty ustalą radni na podstawie ustawowych stawek.

- Na dodatek planowane jest zawieranie umów z firmami nawet na trzy lata. Ta zmiana powinna zachęcić firmy, które mają holowniki, by zainwestowały w nowy sprzęt. Holowników powinno więc przybywać i odholowanych aut też.

Na razie jednak przybywa tylko tabliczek T-24, które informują, że z danego miejsca pojazd może być odholowany.

- Tabliczki umieszcza ZDM na wniosek mieszkańców. Nie może ich jednak przybywać w nieskończoność, jeśli się nie ma środków, żeby auta usuwać, bo ludzie widzą, że to "lipa". Dziś jest ich za dużo jak na nasze możliwości.

Zmasowane odholowywanie przydałoby się w biurowej części Służewca. Tam samochody parkują na dziko, gdzie tylko się da.

- Prowadzimy rozmowy z dzielnicą, by problem ograniczyć. Na razie poszliśmy na pewne ustępstwa. W okolicach biurowców i Galerii Mokotów, gdzie rzeczywiście jest totalny bałagan, a trawniki są rozjeżdżone, powinny zostać ułożone płyty, przez które będzie przerastała trawa. Tak będzie na Konstruktorskiej, Suwak, być może na Postępu. Dzięki takim improwizowanym parkingom nie trzeba będzie już bez końca odnawiać zniszczonych trawników. Rozwiązania porządkujące parkowanie proponujemy we wszystkich dzielnicach. Czasem drobne, ale pożyteczne. Dla przykładu, na Mokotowie, na ul. Obrzeżnej zaproponowaliśmy odgrodzenie samochodów od chodnika kilkoma donicami. Na ul. Domaniewskiej od Wołoskiej do Rodziny Hiszpańskich sugerujemy zamontowanie dwóch tabliczek T-24 i ustawienie dwóch słupków. Ale w niektórych miejscach radzimy, by znaki zakazu postoju usnąć, bo z naszych obserwacji wiemy, że są niepotrzebne. Tak jest np. na Przasnyskiej na odcinku od Krasińskiego do Elbląskiej. Tu auta mogłyby parkować przy krawężniku, nie tamując ruchu.

A czy straż planuje w sprawie parkowania jakąś spektakularną akcję, taką jak np. Zefir przeciwko handlarzom?

- Takie akcje to przeszłość. W ciągu dwóch tygodni pokazówki nie rozwiąże się żadnych problemów. Mam za to inne propozycje, które jednak wymagałyby zmian w prawodawstwie. Pierwsza - to zwiększenie odpowiedzialności właściciela pojazdu za czyny karalne, czyli m.in. wykroczenia drogowe popełnione z użyciem jego pojazdu. Druga - zamiast często bardzo niskiego (np. 100 zł) mandatu skuteczniejsze mogłoby być nakładanie kar administracyjnych w wysokości ustalonej przez miejscowe władze.

Czyli załóżmy 500 złotych kary ustanowione przez Radę Warszawy. To odstraszyłoby parkujących np. na Chmielnej?

- Wyższe kary zawsze odstraszają.


Ojej.

_________________
Byłem i jestem jawny, świadomy oraz chętny do współpracy.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt paź 15, 2010 11:36 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Pt lut 19, 2010 14:05
Posty: 694
Lokalizacja: Warszawa, daleko za Wawrem
Cytuj:
Moja koleżanka z Brukseli wpisała na Facebooku: "Zaparkowałam samochód, poszłam do kiosku, żeby rozmienić pieniądze. Po jakichś 3 min byłam z powrotem, a za wycieraczka już czekał mandat". Czy u nas tak będzie?

Stołeczna SM chyba nie dałaby rady wypisać samego mandatu w 3 minuty, a co dopiero zauważyć źle zaparkowany pojazd, zareagować, sprawdzić go (np. czy nie jest kradziony, lub czy nie jest recydywistą), wypisać mandat i włożyć za wycieraczkę w tym czasie.

Ale mam nadzieję, że sprawy będą szły ku lepszemu.

Cytuj:
Na razie jednak przybywa tylko tabliczek T-24, które informują, że z danego miejsca pojazd może być odholowany.

Ja w ogóle nie rozumiem sensu istnienia tabliczki T-24. Przecież jeśli jest zakaz zatrzymywania, to ze względów bezpieczeństwa, więc każdy taki samochód powinien być bezzwłocznie odholowany, aby zminimalizować czas istnienia zagrożenia. Bo samochód z mandatem za szybą lub blokadą na kole nadal przeszkadza i np. ogranicza widoczność. Istnienie tabliczki T-24 sugeruje, że znak zakazu zatrzymywania bez niej jest jakby mniej ważny. Jakby chciał powiedzieć "Tu niby nie wolno się zatrzymywać, ale jeśli to zrobisz to nic złego się nie stanie. Najwyżej dostaniesz mandat, ale żadnych wypadków to nie powinno spowodować".

_________________
Ważne jest dokąd zmierzamy, a nie jak szybko.

"... we humans tend to screw up everything that's good enough as it is...or everything that we're attracted to, we love to go and defile it." - Chris Cornell


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt paź 15, 2010 13:50 
Offline
Greenpisarz

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 22:44
Posty: 630
Lokalizacja: Wawa/Praga Północ
Uwaga!
Mamy nowy oręż w walce z źle parkującymi: Słowa samej SZEFOWEJ ZDM!! Przytaczajmy je w pismach kierowanych do ZDM, teraz już nie mogą odmówić :-)

http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,8514552,Sposob_na_parkingowych_cwaniakow__Najlepsze_sa_slupki.html

Cytuj:
Sposób na parkingowych cwaniaków? Najlepsze są słupki
Rozmawiał Grzegorz Lisicki
2010-10-15, ostatnia aktualizacja 2010-10-14 20:26

Rozmowa na piątek: Grażyna Ledzion, szefowa Zarządu Dróg Miejskich, opowiada jak ZDM walczy z nieprawidłowo parkującymi kierowcami.

Grzegorz Lisicki: Komendant straży miejskiej twierdzi, że w Warszawie jest już za dużo miejsc z tabliczkami T-24 (ostrzegającymi o możliwości odholowywania pojazdu). Te tabliczki wiesza ZDM. Co pani na to?

Grażyna Lendzion, dyrektor ZDM: To sposób na cwaniaków. Ale nie oszukujmy się, żeby to wyplenić, na każdej ulicy musiałby stać holownik.

Więc to zwykły straszak?

- Często odholowanie auta to jedyny sposób, bo część kierowców nie zna umiaru. Jeden pan tuż przed otwarciem Emilii Plater zaparkował przy krawężniku jednego z łuków jezdni, wysiadł i poszedł. Nie było go trzy godziny, w końcu zadzwoniliśmy po straż, ona po holownik i ten kierowca zapłacił za parking 600 zł.

Czy niedługo całe miasto będzie otabliczkowane?

- Nie. Uważam, że tabliczki T-24, wiszą tylko tam, gdzie faktycznie złe parkowanie zagraża innym, np. zasłania widoczność. Powieszenie tabliczki to nie taka prosta sprawa. T-24 może być tylko tam, gdzie już wcześniej ustawiono znak B-36, czyli zakaz zatrzymywania się. W takich miejscach trzeba przygotować nową organizację ruchu, zatwierdza ją inżynier ruchu. To nie jest tak, że wspólnota mówi "powieście", a my wieszamy.

Poza tym tabliczka wszystkiego nie załatwi. Pilnowanie źle zaparkowanych aut i ich odholowywanie to sprawa straży miejskiej.

A ona dostaje od was cynk, że na danej ulicy powiesiliście tabliczki?

- Nie. To mieszkańcy muszą zawiadomić straż, gdy widzą, że za tabliczką stoi samochód.

Jaki jest pani zdaniem najbardziej skuteczny sposób na źle parkujące samochody?

- Wiem, że wielu się ze mną nie zgodzi, ale uważam, że słupki. Najlepiej takie "najgorsze", niskie, pękate i biało-czerwone. Ich samochód nie wywróci ani nie wygnie.


A jeśli nie słupki, to co?

- To "baby". 50-kilogramowe kloce, które stoją np. na Świętokrzyskiej.

Co z miejscami parkingowymi przy tej ulicy?

- Po budowie metra sądzę, że ta ulica radykalnie się zmieni. Teraz przypomina skansen, zwłaszcza na odcinku Marszałkowska - Nowy Świat, po stronie północnej. Po budowie cały pas ruchu to muszą być "ziemie odzyskane" dla pieszych i ogródki. To ma być reprezentacyjne miejsce i wygodne do poruszania się pieszych, których po otwarciu metra będzie znacznie więcej. Na tym odcinku ulicy za kilka lat widzę miejsca parkingowe zaledwie dla kilku aut. Miejska polityka jest taka, żeby minimalizować liczbę samochodów w centrum.

Tak jak przy odnowionej Emilii Plater, gdzie znikła parkingowa wyspa pośrodku ulicy.

- Nie jest tak, że likwidujemy miejsca parkingowe. Są jak najchętniej widziane. Rzeczywiście w trakcie remontu zlikwidowaliśmy wyspy, na których parkowano auta. Bo nie dość, że niezgodne z przepisami Ministerstwa Infrastruktury, to jeszcze były niebezpieczne dla innych kierowców i pieszych. Na Emilii Plater uporządkowaliśmy jeden z największych bałaganów. Tam naprawdę żadne doraźne naprawy już nie pomagały. To był powód do wstydu dla całego miasta. Zamiast wyspy będą teraz gabiony, czyli metalowe kosze ułożone w kształt helisy DNA i brzozy w jutowych workach wkopanych w ziemię. Łatwo będzie można je usunąć.

A samochody?

- Samochodów i parkujących, i przejeżdżających po prostu ubędzie. To ma być ulica uspokojonego ruchu. Dotychczas parkowano tam na dziko, Prawie nikt za to nie płacił, a okoliczne duże parkingi przy PKiN i w Złotych Tarasach stały pustawe. Teraz się zapełnią.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt paź 15, 2010 14:02 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:18
Posty: 2049
Lokalizacja: Z Warszawy
Cytuj:
Samochodów i parkujących, i przejeżdżających po prostu ubędzie. To ma być ulica uspokojonego ruchu.


Pani Grażyno - chyba nt. remontu E.Plater raczy Pani sobie po prostu kpić. :twisted:

_________________
Byłem i jestem jawny, świadomy oraz chętny do współpracy.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 731 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51 ... 74  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL