olek napisał(a):
Oczywiście, mogę się mylić, moje doświadczenia z korytarzy sejmowych są dość ograniczone. Dlatego nie mam zamiaru Cię przed niczym powstrzymywać. Mam tylko nadzieję, że jeśli to Ty się mylisz, to poświęcisz następne 4 czy 8 lat na odkręcanie strat.
Zapewniam Cię, że nie zostanę w międzyczasie posłem i nie będę nic zgłaszać w czasie drugiego czytania ustawy. Jedyne, co ewentualnie mogę zrobić, to zaproponować coś np. pani poseł Wolak. Sądzę, że ma doświadczenie sejmowe nie mniejsze od Twojego, zdaje sobie sprawę z konsekwencji zgłaszania poprawek na tym etapie. Mimo to zamierza - jak wynika ze stenogramu - zgłaszać wspomnianą przez Ciebie korektę nt. parkowania roweru. A to nie jest moim zdaniem sprawa równie ważna jak nakaz jazdy poboczem czy zakaz wjeżdżania przed samochód.
Monty B. Ike napisał(a):
Sprawa miała się rano, ale widoczność była -- kierowca Seata WIDZIAŁ rowerzystę i odbił w prawo.
Niestety znów nie doczytałeś:
http://rowerowytorun.com.pl/rower-wypadek,592,l1.htmlCytuj:
zjechał na lewy pas praktycznie w ciemno: do świtu brakowało jeszcze około godziny, a przy tym padał deszcz.
http://rowerowytorun.com.pl/rower-wypadek,614,l1.htmlCytuj:
Zaczął wyprzedzać mnie już na linii ciągłej przed oznakowanym skrzyżowaniem - dodał w sądzie kierowca seata. - Kiedy się ze mną zrównał, zobaczyłem rowerzystę, był jakieś 10 metrów przed nami. Odbiłem w prawo, myśląc, że renault skieruje się na wysepkę, ale jego kierowca tego nie zrobił.
10 m przed maską widać nawet w deszczową noc, szczególnie jeśli wprost na rowerzystę jechał - i świecił - drugi samochód.
Monty B. Ike napisał(a):
To zależy, jaką przyjąć definicję "
nadaje się".
Ja swoim góralem (jak mi się chciało), jeździłem po kopnym piachu w Kampinosie. W związku z tym -- KAŻDA nawierzchnia (rozumując w ten sposób) nadaje się do jazdy rowerem.
marek.slon napisał(a):
I przede wszystkim: czy uważasz obowiązek jazdy poboczem za słuszny lub nieszkodliwy?
Uważam za niesłuszny i szkodliwy, ale w omawianym miejscu nie ma pobocza nadającego się do jazdy, bo nie spełnia parametrów dla nawierzchni drogowych. Nawet dla dróg ziemnych, które powinny być klinowane hydraulicznie (zaprawą cementowo-wapienną lub podobnym spoiwem oraz wałowane w celu nadania odpowiedniej gładkości).
Biorąc pod uwagę Rozporządzenie "
W sprawie warunków technicznych....", nierówności na drodze rowerowej nie powinny przekraczać 1cm. Na zdjęciu raczej nie widać odpowiednio gładkiej nawierzchni na poboczu. Nachylenie poprzeczne również jest niedopuszczalne w przypadku dróg.
To pokaż przepis, który uzależnia nakaz jazdy poboczem od tego, czy spełnia ono wymogi drogi / nawierzchni drogowej lub - tu już Cię chyba poniosło - drogi rowerowej. Lub prawną definicję określenia "nadaje się do jazdy" (art. 16 ust. 5). W PoRD to określenie jest zresztą stosowane wymiennie z innym (Art. 33.1a.) "kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z pobocza z zastrzeżeniem art. 16 ust. 5, a jeżeli nie jest to możliwe - z jezdni." Czyli wystarczy, że da się z pobocza korzystać (np. prowadzić lub nieść rower...) i że nie utrudnia to ruchu pieszych (osoba prowadząca rower to pieszy, więc musiałby przeszkadzać sobie samemu). Krótko mówiąc, jest to jedno wielkie bagno, które daje możliwości swobodnego obciążania winą rowerzysty, a nie daje możliwości skutecznej obrony.
Monty B. Ike napisał(a):
(Chyba prześlę Twoją wypowiedź Dyrektorowi Kazubkowi, to Cię serdecznie uściska, bo bedzie miał dowód, że rowerem można jeździć po wszystkim, a nie tylko po asfalcie, jak sobie roszczeniowo życzą rowerzyści...

)
Wypominałeś mi kiedyś złośliwość... Naprawdę trudno dyskutować na tym poziomie. Podeślij Dyrektorowi Kozubkowi relację z rajdu Paryż - Dakar i z Camel Trophy, to Cię uściska, bo w ogóle nie będzie musiał nic budować - samochodem da się przejechać wszędzie.
Chciałem po prostu zwrócić uwagę na groźny precedens: zabitego rowerzystę uznano za współwinnego własnej śmierci, bo jechał jezdnią a nie poboczem. Możemy sobie tworzyć definicje pobocza lepsze niż w PoRD i pomstować na poziom pani sędziny. Obawiam się jednak, że jeżeli ten rzekomo "martwy przepis" pozostanie, to będziemy jeszcze nie raz takie uzasadnienie.