robert_c napisał(a):
Modernizacja Trasy AK i budowa jej przedłużenia do Konotopy to nie jest wymysł GDDKiA, tylko wynika to z wszelkich wcześniejszych ustaleń, analiz i strategii (m.in. Strategia Rozwoju Warszawy do 2020 roku).
Przy tych dokumentach pracowali specjaliści od komunikacji, drogownictwa, urbanistyki i ochrony środowiska.
Aha. I ci specjaliści jak jeden mąż stwierdzili, że Trasa AK po modernizacji ma np. nie mieć ścieżki rowerowej i nie spełniać współczesnych norm hałasu?
Cytuj:
W żadnym ze znanych mi stowarzyszeń nie ma specjalistów równie utytułowanych i o równie wielkim doświadczeniu i wiedzy, co ci, którzy opracowywali np. Strategię rozwoju Warszawy, czy Studium uwarinkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego dla m.st. Warszawy.
Negowanie powyższych opracowań przez laików w dziedzinie jest zwykłym przejawem populizmu, niczym wiecej.
Amatorzy zbudowali Arkę, profesjonaliści Titanica
Wybacz, ale po dobrych 10 latach skutecznego wykazywania, że tak bywa również w dziedzinie transportu, wolimy konkretne argumenty od podpierania się doświadczeniem i tytułami.
Poza tym prawdziwego profesjonalistę poznaje się po tym, że prezentuje różne możliwości i ich prawdopodobne konsekwencje, a wybór pozostawia klientowi.
Cytuj:
Wraz z budową miejskich obwodnic ma nastąpić ograniczenie ruchu na ulicach w centrum miasta. Podniesienie opłat za parkowanie, ograniczenie miejsc parkingowych, wydzielenie stref obsługiwanych komunikacją miejską, itp.
Taaak. "Ma nastąpić" to właściwe ujęcie tematu.
W szczególności moim laickim rozumkiem trudno mi pojąć związek pomiędzy budową obwodnic a podniesieniem opłat za parkowanie i ograniczaniem miejsc parkingowych. Uważasz, że jeśli ktoś do tej pory dojeżdżał samochodem do pracy np. na Marszałkowską czy Świętokrzyską, to po zbudowaniu obwodnic, zamiast udać się do pracy, będzie sobie przez cały dzień radośnie jeździł w kółko dowolnie wybraną obwodnicą, w związku z czym miejsce do parkowania będzie mu już niepotrzebne?
Wojtek napisał(a):
Przy strategii rozwoju Warszawy nie pracował za to żaden mieszkaniec miasta - nie mógł także wyrazić swoich poglądów na jej temat, bo mógł jedynie wrzucić do "kaczo-urenki" głos poparcia. Trochę lepiej było ze Studium, ale gdyby dano nie 21 dni, ale cztery miesiące na konsultacje społeczne dałoby się więcej zmienić, niż się dało.
Przy czym warto zauważyć, że:
(a) mało kto wiedział o pracach nad Studium i miastu raczej nie zależało na rozpropagowaniu możliwości zgłaszania uwag
(b) w zasadzie wszystkie uwagi mieszkańców co do układu drogowego - niezależnie od tego czy dotyczyły dodania czy usunięcia trasy i jak były uzasadnione - zostały hurtem odrzucone z uzasadnieniem typu ctrl-C/ctrl-V.
Urzędnicy żałowali kilku miesięcy na porządne konsultacje społeczne - a teraz będziemy za to płacić przez najbliższe kilkanaście lat brakiem akceptacji mieszkańców dla zapisów studium i wynikającym z tego kontestowaniem poszczególnych inwestycji.