http://www.zw.com.pl/artykul/271686.html
Życie Warszawy napisał(a):
Ścieżka do pieniędzy
66 tys. 124 zł – tyle miasto zapłaciło za „Koncepcję włączenia Warszawy w Zielony Szlak Rowerowy Mazowsza“. To niemal maksymalna kwota, jaką mogą wydać urzędnicy, nie organizując przetargu. Nie wiadomo, kto zlecił wykonanie opracowania.
Opracowanie liczy 125 stron. Główne rozdziały to „Turystyka rowerowa“, „Ogólne informacje o projekcie Zielony Szlak Mazowsza“ i „Miasto stołeczne Warszawa“. Punkt „szczegółowy opis inwestycji“ zajmuje... ledwie cztery strony. W dodatku większość materiałów autor dostał z urzędu miasta.
Dokumenty przygotowała firma M&G Consulting Marketing Teresy Małgorzaty Zamany. Autorem pomysłu Zielonego Szlaku jest Marek Zamana (prywatnie mąż Teresy Zamany), prezes fundacji Velopoland. Jego pomysł polega na poprowadzeniu szlaków rowerowych wdłuż Wisły oraz budowę baz rowerowych – z parkingami, sklepami czy hotelami.
Miażdżące oceny
– Pracy autorskiej jest tu kilkanaście stron – ocenia koncepcję Stanisław Plewako, były Pełnomocnik Prezydenta Warszawy ds. Rozwoju Transportu Rowerowgo. – W dużej mierze są to powszechnie dostępne opisy atrakcji turystycznych Warszawy. Np. dowiadujemy się, że oficjalnie Warszawa stała się stolicą w 1952 r. A już propozycja poprowadzenia szlaków rowerowych po dwóch stronach Wisły wydaje się po prostu rozrzutna.– Jest to kompilacja różnych pomysłów – dodaje Aleksander Buczyński z Zielonego Mazowsza. – Brakuje tu oszacowania natężenia ruchu rowerowego. Bez takich badań trudno określać jakiekolwiek parametry techniczne.Teresa Zamana z M&G Consulting Marketing nie traci rezonu. – Jesteśmy otwarci na każdą krytykę. Poza tym, to tylko koncepcja, która nakreśla kierunki. Przecież w projekcie wszystko można zmienić – wyjaśnia.
O co chodzi w tym artykule? Rozumiem, że kwota ze względu na tużpodkreskowość wskazuje na nadużycie, jednak warto byłoby ruszyć coś wreszcie w tym temacie.
Jeśli chodzi o prowadzenie szlaku po obu stronach Wisły, to nie widzę w tym nic strasznego - np. wzdłuż Łaby istnieje taki szlak (Elberoute) miejscami jest dwustronny i jest to bardzo wygodne. Mosty lub przeprawy promowe są wystarczająco gęsto, żeby dojechać do ciekawych miejsc lub po prostu skorzystać z noclegów. W okolicach większych miast dwustronność byłaby wręcz niezbędna. W letnie weekendy w Niemczech ruch był OGROMNY, w okolicach Drezna robiły się wręcz korki rowerowe - mieszał się ruch lokalny z długodystansowym, szosówki i trekkingi z sakwami i przyczepkami. Recepta, którą tam zastosowano była dość prosta - w miastach ścieżki nad rzeką miały 4-6 metrów szerokości w zależności od możliwości, a poza miastem 2,5.
Czy to jest tak skomplikowane?
Z rzeczy do skopiowania:
sieć bett und bike - wzdłuż tras rowerowych można spotkać domy oznaczone takim symbolem:
w których można było przenocować i przechować rowery.
Świetne było też to, że wzdłuż tras dość często były place zabaw dla dzieci - nie mówiąc już o takich atrakcjach jak miniaturowe miasteczka z modelami kolejek
Ale nad Wisłą, na początek zupełnie wystarczą place zabaw co jakieś 10-15 km
