gazeta wyborcza napisał(a):
Droga, że można osłupieć
Katarzyna Wójtowicz
2008-05-29, ostatnia aktualizacja 2008-05-30 12:07
Scenariusz remontu jak z filmów Barei: ulica poszerzona, kable i rury położone, tylko na środku drogi zostało kilka słupów. I jeździć nią nie sposób. - Można przecież naokoło - radzi dzielnica
Pokazowy remont zrobiono w Wawrze na odcinku: Wał Miedzeszyński - Sęczkowa - Kadetów - Poprawna. O tym, że nastąpi, mieszkańcy tutejszego osiedla Las dowiedzieli się już rok temu. Urzędnicy zabrali im kawałki prywatnych działek potrzebnych na poszerzenie drogi i pocieszyli: - Nie lamentujcie! Po remoncie będziecie mieć drogę, że hej!
Ponad tysiąc mieszkańców ulic Poprawnej, Kadetów i Sęczkowej zaczęło więc kibicować drogowcom. Ci mieli zacząć remont w grudniu, ale że były święta, to ruszyli z robotą w styczniu. Na domiar złego Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji dłubało w ziemi przy zakładaniu kanalizacji, więc z pracami zeszło do wiosny. Mieszkańcy jednak nie narzekali. Docenili, że dzielnica przeznaczyła blisko 2,5 mln zł na nowe szerokie chodniki, ścieżkę rowerową i zmodernizowaną jezdnię. Już wysypano ją tłuczniem, już utwardzono, już ręce składały się do oklasków, gdy nagle dwa tygodnie temu prace stanęły. - Na amen. I zupełnie nie wiemy dlaczego. Gdyby wylano asfalt, droga byłaby prawie gotowa - mówi Wojciech Mech mieszkający przy ul. Sęczkowej.
Prawie, bo pośrodku zostały słupy zasilania, dzięki którym osiedle Las ma prąd. Przed poszerzeniem drogi stały jak należy na poboczu. Teraz cztery słupy sterczą na ul. Kadetów, a na rondzie przy Sęczkowej i Kadetów dodatkowo noga transformatora. Na pobocze może je przenieść tylko ten, kto zna się na prądzie. - Na przykład Stoen - mówi Andrzej Murat, rzecznik Wawra. I wyjaśnia: - Chcieliśmy Stoenowi zlecić te prace, ale wycenił je na 500 tys. zł. Nie stać nas na to.
Dzielnica postanowiła znaleźć tańszego wykonawcę. Zapewnia, że ofertę sporządziła przed Bożym Ciałem, ale ktoś zapomniał przygotować jej elektroniczną wersję, więc przetarg ogłoszono dopiero przedwczoraj. Jeśli nikt go nie oprotestuje, już 18 czerwca dowiemy się, kto przeniesie słupy. A potem - jak zapewnia dzielnica - pójdzie już piorunem.
Jak mieszkańcy mają sobie radzić przez ten czas, skoro od Wału Miedzeszyńskiego mają zakaz wjazdu? Mogą, jak Wojciech Mech, dojeżdżać do swojego domu ścieżką rowerową, choć to złamanie przepisów. Mogą też skorzystać z rady dzielnicy, która proponuje: można nadłożyć drogi i pojechać objazdem. Co prawda tam też trwają prace i obowiązuje ruch wahadłowy, ale co za problem.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
Ciekawe ilu kierowców skorzystało z tej "możliwości" po przeczytaniu artykułu.
Napisałem do wyborczej prośbę o usunięcie tego fragmentu z artykułu.