Cytat z dziziejszej GW (
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34864,5221457.html)
Miejski inżynier ruchu Janusz Galas przyznaje, że uprzywilejowanie komunikacji miejskiej stanie się JEDYNYM lekiem na paraliż miasta w czasie budowy metra.
Chyba wszyscy wiemy, jakie konsekwencje ma dla rowerzystów wyznaczenie buspasa na ulicy bez ścieżki rowerowej: jazda taką trasą to ruska ruletka. Biorąc pod uwagę fakt, że w Warszawie nigdy nie wpuszcza się rowerów na buspasy (np. w Paryżu, gdzie niemal każda większa ulica ma buspasy, wszystkie są dostępne dla rowerów), takie myślenia może dla nas onzaczać znaczne pogorszenie i tak złych warunków poruszania się po mieście. Rozwiązanie zastosowane niedawno na moście ŚD lub na wiadukcie nad Dw. Gdańskim czy kształt Krakowskiego Przedmieścia po przebudowie świadczą o tym, że nie są to obawy bezpodstawne. Może więc przypomnieć miejskiemu inżynierowi ruchu o istnieniu rowerów? A może kiedyś doczekamy takiej chwili, że inżynier ruchu ponad milionowego miasta będzie to wiedział, zanim obejmie tę funkcję?