Zanim jednak się poddamy, warto upierać się przy tym, że miejsce roweru szosowego to szosa, jak sama nazwa na to wskazuje, a swołocz samochodowa powinna przyjąć to do wiadomości..... gorzej jeśli prawo też jest przeciwko nam...
Wiktor33 napisał(a):
Masz rację. Wydzielona ścieżka jest nie tylko ułatwieniem, lecz również szykaną dla rowerzystów. Ułatwieniem wtedy, kiedy jest sensowna i dobrze wykonana. Tak jest w Holandii, gdzie mnóstwo grup kolarzy trenuje na ścieżkach. U nas jest jak każdy widzi i dlatego mam kilka rowerów. Na warszawskie ścieźki jedyny skuteczny okazuje się fulls. Kiedy, wprawdzie ostatnio rzadko, wybieram się na szosówce do Warszawy, jadę wyłącznie po jezdni, środkiem swojego pasa, przeważnie równo, albo szybciej niż samochody. Zabieram ją też czasami na wypady po spokojnych asfaltówkach w południowe okolice, w stronę Góry Kalwarii, Prażmowa, Tarczyna, chociaż nawierzchnia i na tych drogach zaczyna się gwałtownie psuć, a i nie są już takie spokojne – coraz więcej spalinowej swołoczy i coraz mniej przyjemności z jazdy, a za dużo elementów walki o życie. Tak więc w Polsce chyba jedyną okazją do jazdy na szosówkach pozostaną regularne zawody albo masa.