zm.org.pl
http://forum.zm.org.pl/

Projektowane oznakowanie poziome
http://forum.zm.org.pl/viewtopic.php?f=1&t=555
Strona 1 z 1

Autor:  Raffi [ So lis 24, 2007 11:09 ]
Tytuł:  Projektowane oznakowanie poziome

Szczegóły mozna znaleźć na:

http://www.zm.org.pl/download/rower/projekt_oznakowania_poziomego.pdf

Tutaj proszę zgłaszać uwagi. Ja tez swoje zgłoszę.


Po pierwsze nowe oznakowanie powinno być bezpieczne. Obecnie używane farby po deszczu są tak śliskie, że umieszczenie ich na jakimkolwiek łuku, zjeździe z górki powoduje niebezpieczeństwo. Zdecydowanie lepsze będą tu wmontowywane na płyty ze znakami zatopionymi w nich.


Po drugie "uczulacze". Pomysł oznakowywania miejsc niebezpiecznych jest godny uwagi, ale trzeba pamiętać o kilku rzeczach:
-Pierwsza to to, że rowery są bardzo zróżnicowane. Jedne mają amortyzatory i balonowe opony, drugie mają bardzo sztywne ramy i wąziuteńkie opony napompowane do 11 atm. Ideałem byłoby zrobić takie "uczulacze" by działały na wszystkich, ale jeżeli ten co ma amortyzator ma coś poczuć, to uczulacz musi być taki, by stwarzać zagrożenie życia komuś jadącemu na rowerze typowo szosowym, bardzo czułym na nierówności.
-Dwa to to, że kiedyś próbowano instalowac progi zwalniające na ścieżkach, by zmusić rowerzystów do zwolnienia. Osiągnięto efekt odwrotny od zamierzonego - część rowerzystów zamiast zwalniać przyśpieszała i przeskakiwała z rowerem nad progami. Z kolei druga część traciła na progach równowagę lub zwalniała znacznie. Z powodu dużych różnic w prędkościach poszczególnych osób dochodziło do wypadków. Progi zdemontowano. Obawiam się, że tak samo może być z "uczulaczem".
-Trzecia i chyba najważniejsza. Uczulacz taki nie wszędzie można postawić. Postawienie go za blisko przejścia spowoduje, że rowerzysta nie wyhamuje (koło nie jest hamowane, gdy nie dotyka ziemi, a ponad połowa rowerów nie ma zawieszenia). Proponowane w projekcie dwa metry od przejścia powodują, że rowerzyście zostanie za nimi tylko 1 metr do hamowania, bo (wg rysunku na str. 23 opracowania) za "uczulaczem" będzie jeszcze drugi "śliski" znak. Zatem próba zwrócenia uwagi rowerzystów na zakręt, czy przejście może spowodować, że rowerzysta po prostu nie będzie miał jak zwolnić.
Podobnie jest na stronie 29, gdzie uczulacz jest przed łukiem. W sam raz by na nim stracić panowanie i wylecieć z zakrętu wprost pod koła pojazdów na jezdni.
Zupełnie nie rozumiem idei uczulacza, gdy wjeżdżamy na pas rowerowy w jezdni - to chyba nic niebezpiecznego ;-)
Strona 30 to uczulacz przed przejściem (no właśnie, jedno czy dwukierunkowym, bo oznakowanie jest sprzeczne?), który jeszcze będzie na spadku. Rowerzysta w tej sytuacji albo zatrzyma się przed nim jeszcze (to po co uczulacz?), albo się nie zatrzyma wcale, już zabraknie Mu miejsca za uczulaczem na podjęcie reakcji i hamowanie.
-No i cztery: Wprowadzanie roweru w niepotrzebne wibracje realnie co 20-30m (tak gęsto są rozmieszczone przejścia, wyjazdy z posesji i przejazdy na niektórych ścieżkach) może spowodować wg mnie tylko jedno - rowerzyści będą omijać te miejsca nierówne, czyli przeskakiwać je, zjeżdżać na chodnik by je ominąć, albo jechać jezdnią zamiast drogą rowerową.


Linia środkowa P-1. Bardzo dobra i potrzebna rzecz. W tej chwili wiele ścieżek jest już bardzo uczęszczanych i tam taka linia pozwoliłaby jasno określić poszczególne pasu ruchu i wyeliminować próby jechania we 3 obok siebie na wąskiej drodze.


Podobnie linia P-7a/b i wersja "chodnikowa" mogą być bardzo przydatne. W tej chwili drogi rowerowe są zbyt słabo odseparowane od chodnika i większość pieszych po prostu ich nie zauważa wchodząc czasem wprost pod koła. Cokolwiek, co poprawi tą sytuacje jest działaniem na miejscu i na czasie.


Kolorowa nawierzchnia. Ta nie może być malowana po położeniu. Musi to być po prostu nawierzchnia już w takim kolorze, która jest kładziona już w tym kolorze. Każda warstwa farby położona na asfalcie zmniejsza drastycznie jego przyczepność po deszczu i w zimę. Więc to musi być nawierzchnia barwiona, a nie zwykła "pociągnięta farbą"

"Rowerki" - Malowanie "naprzemiennie" co 40m różnych kierunków to nie tylko zbyt rzadkie malowanie (zwłaszcza w obszarze śródmieścia, na drogach separowanych wyłącznie graficznie), ale tez oznakowanie dość mylące. Ktoś właśnie wjeżdżający na ścieżkę i widzący namalowany tylko jeden kierunek, może się nielicho (i boleśnie) zdziwić widząc kogoś z naprzeciwka. A przecież wymiary znaku pozwalają umieścić dwa obok siebie.


Poza tym uwaga ogólna: Znaki utwardzalne termicznie są bardziej śliskie niż te utwardzane chemicznie. Przynajmniej z tego co mi wiadomo. Lepsze więc będą te drugie.


Drogi rowerowe w terenie objętym ochroną konserwatorską. Pomysł całkowitej rezygnacji z barwienia dróg rowerowych to pomysł zły. Zgadzam się, że potrzeba ograniczyć tam kolorowanie nawierzchni, ale w miejscach niebezpiecznych jak skrzyżowania, bezpieczeństwo powinno mieć priorytet nad estetyką.

Autor:  pduncz [ So lis 24, 2007 17:00 ]
Tytuł:  Re: Projektowane oznakowanie poziome

Raffi napisał(a):
Strona 30 to uczulacz przed przejściem (no właśnie, jedno czy dwukierunkowym, bo oznakowanie jest sprzeczne?), który jeszcze będzie na spadku. Rowerzysta w tej sytuacji albo zatrzyma się przed nim jeszcze (to po co uczulacz?), albo się nie zatrzyma wcale, już zabraknie Mu miejsca za uczulaczem na podjęcie reakcji i hamowanie.


też mnie to uderzyło po oczach. przy przejazdach moim zdaniem powinny być progi zwalniające, ale dla samochodów!

Autor:  pitagor [ N lis 25, 2007 19:11 ]
Tytuł: 

Przykład uczulacza gdy droga rowerowa przechodzi w ciąg pieszo-rowerowy, Londyn:
http://www.bractworowerowe.ats.pl/londy ... 41%20.html

Autor:  olek [ Pn lis 26, 2007 15:54 ]
Tytuł: 

Moje 0,03 PLN:

Terminologia

W opracowaniu zbyt szeroko stosowane jest pojęcie drogi rowerowej, co może prowadzić do nieporozumień przy stosowaniu wytycznych. Proponuję przyjąć znaczenie drogi dla rowerów zgodne z definicją zawartą w ustawie Prawo o ruchu drogowym; w przypadku prowadzenia ruchu rowerowego na zasadach ogólnych jezdnią -- korzystać z pojęcia trasa rowerowa.

Uczulacz

Grubość pasków ,,uczulacza'' jest zbyt duża. Wprawdzie obowiązujące w Polsce rozporządzenie dopuszcza na drogach rowerowych uskoki do 1 cm, ale analogiczne standardy w krajach europejskich ograniczają maksymalną wysokość nierówności do 4-5 mm. Biorąc pod uwagę problemy z dokładnością wykonania w Warszawie, uczulacz nie powinien zakładać grubości większej niż 3 mm.

Warto zwrócić uwagę, że stosowanie tego typu elementów wiąże się z dużym ryzykiem -- jeśli będą odbierane przez rowerzystów jako uciążliwe, utrudniające jazdę, rowerzyści będą starali się unikać pokonywania przeszkody. Może prowadzić do zachowań nieczytelnych dla innych uczestników ruchu (np. objazd chodnikiem lub częścią ścieżki przeznaczoną do ruchu w przeciwnym kierunku, wcześniejszy zjazd na jezdnię) lub niebezpiecznych (np. rozpędzanie roweru do dużej prędkości i przeskakiwanie nad uczulaczem zamiast oczekiwanego zwolnienia).

Niewłaściwe wydaje się stosowanie uczulacza przez każdym przejściem dla pieszych. Należy pamiętać, że na wielu z istniejących tras rowerowych przejścia dla pieszych rozmieszczone są bardzo gęsto, np. w związku z dojściami do miejsc parkingowych. Stosowanie uczulaczy co kilkadziesiąt metrów mija się z celem, gdyż jak słusznie zauważyli projektanci -- nie wolno tego znaku nadużywać, by pozostawał bodźcem wystarczająco wyrazistym. Wytyczne powinny określać maksymalną częstość stosowania uczulacza - np. odległość pomiędzy kolejnymi uczulaczami nie mniejsza niż 2 km na głównych trasach rowerowych, nie mniejsza niż 1 km na trasach lokalnych.

Przed wprowadzeniem uczulaczy na szerszą skalę wskazane jest wykonanie dwuetapowych testów:

1. Próby na nieużywanym odcinku nawierzchni z udziałem różnego rodzaju rowerów -- w tym szosowych, obciążonych bagażem, z dzieckiem w foteliku -- z rejestracją drgań roweru i subiektywnych opinii użytkowników.

2. Próby na istniejących drogach dla rowerów z obserwacją zachowań użytkowników (np. poprzez rejestrację wideo).

Oznakowanie drogowskazowe

Warto rozważyć uzupełnienie projektu o poziome oznakowanie drogowskazowe. Oznakowanie drogowskazowe jest kluczowe dla czytelności systemu rowerowego, a oznakowanie poziome jest bardziej odporne na dewastacje niż pionowe.

Oznakowanie drogowskazowe byłoby szczególnie przydatne na skomplikowanych węzłach drogowych (np. Trasa Siekierkowska / Wał Miedzeszyński), gdzie nie jest oczywiste, w którą drogę należy skręcić, by podążać dalej w obranym kierunku, ale także np. do wskazywania dogodnych tras ulicami lokalnymi, tam gdzie brak wydzielonych dróg rowerowych.

Oznakowanie powinno się składać z dwóch elementów:

- Nazwa lokalizacji, do której prowadzi dana trasa lub dany skręt (konieczne określenie czcionki, zasad rozmieszczania liter itp.);

- Identyfikator trasy -- wydaje się, że najwygodniejsza byłaby identyfikacja poszczególnych tras za pomocą liczb (np. 1. Ursynów -- Bielany, 2. Praga -- Bemowo itd.), w takim wypadku należy przewidzieć jedno- i dwucyfrowe numery tras.

Elementy te mogłyby być stosowane razem (np. 1 Kabaty) lub samodzielnie -- tylko numer trasy (jako element upewniający rowerzystę, że kontynuuje podróż obraną trasą), lub tylko nazwa lokalizacji (na dojazdach do lokalizacji szczególnych, nie wymagających wytyczania oddzielnych tras -- np. parkingu Bike and Ride lub promu przez Wisłę).

Oznakowanie ciągów pieszo-rowerowych i jezdni

Wątpliwości budzi założenie całkowitego braku elementów oznakowania poziomego na ciągu pieszo-rowerowym oraz w jezdni o ruchu uspokojonym. Założenie to stoi w sprzeczności z wymienionymi we wstępie celami, takimi jak wskazanie rowerzystom ich miejsce w ruchu drogowym, oraz ich zaistnienie w świadomości współużytkowników drogi -- kierowców oraz pieszych.

Wydaje się celowe uzupełnienie katalogu znaków graficznych o znaki:

- ciągu pieszo-rowerowego (poziomy odpowiednik znaku C-13/C-16);

- pasa autobusowo-rowerowego;

- ulicy rowerowej.

Można zrezygnować z wprowadzania ww. znaków, jeśli oznakowanie drogowskazowe będzie zawierać symbol roweru i będzie stosowane na wszelkiego rodzaju trasach rowerowych.

Autor:  kulikowski [ N gru 02, 2007 22:08 ]
Tytuł: 

:idea: dodałbym jeszcze instalację pętli akomodacyjnej dla rowerzystów sterującej światłami drogowymi

Autor:  olek [ Wt gru 04, 2007 6:14 ]
Tytuł: 

kulikowski napisał(a):
:idea: dodałbym jeszcze instalację pętli akomodacyjnej dla rowerzystów sterującej światłami drogowymi


Pętla indukcyjna to nie oznakowanie poziome, ale naprowadziłeś mnie na dobry trop. Przydałoby się oznakowanie, które wskazywałoby, w którym miejscu trzeba przejechać / stanąć rowerem, by włączyć sobie zielone światło, do stosowania zarówno na jezdni jak i na wydzielonych drogach rowerowych. Coś w stylu:

http://www.dpi.wa.gov.au/cycling/images ... clight.jpg

albo:

http://youtube.com/watch?v=IwNJYtmlyqw

Oczywiście, to pieśń przyszłości, najpierw nasze wyroby inżynieropodobne od sygnalizacji musiałyby się nauczyć instalować i dostrajać pętle indukcyjne, tak by wykrywały rowery. Ale jak kompleksowe oznakowanie, to może się przydać.

Autor:  axxenfall [ Pn lis 02, 2015 9:52 ]
Tytuł:  Re: Projektowane oznakowanie poziome

Raffi napisał(a):


Ach, te wspomnienia dopiero co aspirujących półkowników :) Ale ja nie o tym, tylko a propos:

Cytuj:
Po pierwsze nowe oznakowanie powinno być bezpieczne. Obecnie używane farby po deszczu są tak śliskie, że umieszczenie ich na jakimkolwiek łuku, zjeździe z górki powoduje niebezpieczeństwo.


http://www.expressilustrowany.pl/artyku ... l?cookie=1

Cytuj:
Urząd Miasta Łodzi musiał zapłacić rowerzyście, który przewrócił się na skrzyżowaniu ul. Piotrkowskiej i Traugutta i mocno poturbował, aż 36 tysięcy złotych. Sąd wydał taki wyrok, bo pasy na przejściu dla pieszych były zbyt śliskie.

Adam W. jechał na rowerze jezdnią przez centrum Łodzi. Padał deszcz. Gdy wjechał na pasy przy skrzyżowaniu ul. Piotrkowskiej i Traugutta/6 Sierpnia, wpadł w poślizg i przewrócił się, doznając poważnych obrażeń. Po długim leczeniu wystąpił do Urzędu Miasta o odszkodowanie.

Ale urzędnicy odmówili jego wypłaty. Twierdzili, że przejście dla pieszych było pomalowane zgodnie z obowiązującymi normami. Farba, której użyto, miała zaś wymagane atesty.

Sąd Rejonowy dla Łodzi Śródmieścia uznał jednak roszczenia mężczyzny i nakazał wypłacenie mu 36 tysięcy złotych, w tym 30 tys. zł zadośćuczynienia i 6 tys. zł odszkodowania. W uzasadnieniu wyroku sąd stwierdził, że wprawdzie farba formalnie spełniała normy, ale... nie była właściwa. Zastosowano bowiem tanią farbę tzw. cienkowarstwową, która, gdy jest mokra, staje się śliska, co jest niebezpieczne szczególnie dla rowerów o wąskich oponach.

Sąd stwierdził, że urzędnicy sami przyznali, iż jedynym kryterium wyboru farby była jej niska cena. Spór o prawo do odszkodowania i jego wysokość toczył się cztery lata. Po niekorzystnym dla urzędu wyroku sądu rejonowego apelacją zajmował się sąd okręgowy, który uznał wszystkie argumenty rowerzysty i utrzymał w mocy orzeczony wyrok.

– Już nie używamy tej farby – zapewnia Piotr Grabowski z Zarządu Dróg i Transportu UMŁ. – Zmieniliśmy technologię i na najbardziej obciążonych przejściach stosujemy antypoślizgową farbę grubowarstwową. Są w Łodzi miejsca, gdzie do malowania pasów używana jest farba cienkowarstwowa, ale nie taka, jakiej użyto w przypadku tamtego skrzyżowania. Do tego nie stosujemy jej w miejscach o dużym ruchu.

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/