Zmotywowany ostatnimi doniesieniami o planach ustawienia, hm... dziwnych... stojaków na Krakowskim Przedmieściu, postanowiłem podzieliść się swoimi świeżymi jeszcze obserwacjami z wakacji.
Kopenhaga jest wprawdzie niesłychanie urowerowiona, ale chyba tam jest zupełnie inna kultura własności roweru niż u nas - nieliczni używają wyrwikółków, większość - stawia rowery luzem, instalując tylko blokady na kołach.
Mają też swoje park&ride, fotki ze stacji kopenhaskiego pociągu miejskiego:
wersja ogólnodostępna:
i wersja zabezpieczona:
a tak wygląda parking przy "Dworcu Centralnym" w Kopenhadze:
dla odmiany, Norwegowie mają już wyraźnie bardziej zbliżone do polskiego podejście do własności prywatnej. znać to po o wiele solidniejszych stojakach:
Oslo:
genialne w swojej prostocie - rura (odpowiednio powyginana!) z betonową płytą. występuje zarówno w wersji zatopionej w nawierzchnię (bywa, że zalanej asfaltem), jak i "standalone". z uwieszoną betonową płytą rower wciąż trudno ukraść.
ten model stanowczo jest najpopularniejszy w śródmieściu Oslo.
miły widok - parking, ale... rowerowy!
wersja mocowana do ściany - przy jednej ze stacji metra w Oslo:
jeszcze inny model - tym razem przy muzeum komunikacji miejskiej
Za kołem podbiegunowym (miejscowość Alta) mają chyba czasami spore opady śniegu, bo aż sobie montują na stojakach daszki. Osobiście uważam takie stojaki za niepraktyczne, wklejam jako ciekawostkę
