em c napisał(a):
Wg mnie jest to raczej bez sensu, bo wydaje mi się że łatwiej jest przekonać do takiego rozwiązania urzędników
A próbowałeś?
Na przekonywanie urzędników nie trzeba koncesji ani licencji, każdy może spróbować i sam siebie przekonać co jest łatwe a co nie.
Moje zdanie jest takie, że kontrapas jest jednak znacznie większym udogodnieniem niż zwykły pas. Otwiera dla rowerów relacje i skróty niedostępne dla samochodów, czasem zamiast objeżdżać 2 km drogami głównymi mógłbym pojechać 500 m ulicą lokalną - dzięki temu droga rowerzysty jest nie tylko bezpieczniejsza, ale też krótsza i przyjemniejsza. A problemy formalne identyczne jak w przypadku zwykłego pasa.
Poza tym ruch rowerów pod prąd to nie tylko kontrapasy, w wielu przypadkach wystarczyłaby sama tabliczka T-22, bez oznakowania poziomego, co neutralizuje problem z wymogiem eliminacji parkowania - i inne miasta tak robią. Ale w Warszawie w tym przypadku również rozbijamy się o wydumane interpretacje sprzecznych przepisów.