Jeśli nie wiecie co niszczy przestrzeń miasta to są to "ścieżki rowerowe":http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95 ... erowa.htmlDrogowcy kroją serek bielański ścieżką rowerowąMichał Wojtczuk 2010-04-21
Dwie 55-metrowe wieże pozwala zbudować na osi ul. Kasprowicza plan tzw. serka bielańskiego. Na sprzedaży ziemi pod takie inwestycje miasto mogłoby zarobić miliony. Ale drogowcy dokładnie w tym miejscu chcą wytyczyć...
ścieżkę rowerową, redukując wartość gruntu do zera. Serek bielański to jeden z najcenniejszych terenów w mieście. Położony jest nad stacją metra Słodowiec. Jest wolny od roszczeń spadkobierców dawnych właścicieli, bo grunty wykupił prezydent Stefan Starzyński, planując tu nowe centrum dzielnicy Bielany. Na dodatek na terenie serka od ośmiu lat obowiązuje plan zagospodarowania wyznaczający precyzyjnie, co wolno tu zbudować: biura, usługi, mieszkania. W narożniku ul. Żeromskiego i Marymonckiej będzie można postawić nawet stumetrowy wieżowiec, na pozostałej części terenu - 25-37-metrowy. Na osi ul. Kasprowicza dopuszczono jednak zabudowę wyższą, tzw. dominanty przestrzenne o wysokości do 55 metrów - to tyle, ile mierzy biurowiec Polsatu przy Ostrobramskiej. Działka, na której wolno postawić tak duże budynki, jest sporo warta, na jej sprzedaży miasto mogłoby zarobić miliony.
Jednak żeby teren serka bielańskiego można było zabudować, trzeba zlikwidować fragment ul. Kasprowicza, która dziś przecina go na ukos. Ruch ma przejąć przedłużona ulica Duracza, która będzie sięgać aż do Marymonckiej. Na zlecenie Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych przedłużenie ul. Duracza projektuje firma AiB. Niedawno zaprezentowała wstępne szkice tej drogi. Na przecięciu z ul. Kasprowicza zaplanowano rondo, pośrodku którego znajdzie się wyspa o średnicy aż 24 metrów. Okalają ją ścieżki rowerowe, które planiści wytyczyli w kuriozalny sposób: poprowadzono je dokładnie w miejscu zarezerwowanym na 55-metrowe wieże na osi Kasprowicza! Gdyby miasto zbudowało ulicę według tego projektu, wartość gruntu pod dominantami spadłaby do zera.
- Budowę ronda zalecił inżynier ruchu. Ul. Duracza będą jeździć pojazdy komunikacji miejskiej, dlatego rondo musi być tak duże - tłumaczy Agata Choińska, rzeczniczka ZMID. - Nie da się go przesunąć na północ, odsuwając od serka bielańskiego, bo po drugiej stronie planowanej ulicy jest wyjście ze stacji metra Słodowiec. A przepisy nie pozwalają, by obiekt budowlany stał bliżej niż osiem metrów od ulicy o randze powiatowej.
Plan serka bielańskiego nie przewiduje ulic w miejscu, gdzie zaprojektowali je planiści. Rondo i towarzysząca mu ścieżka rowerowa przecinają tzw. linię obowiązującej zabudowy, czyli linię poprowadzoną wzdłuż frontonów budynków. To nie zraża ZMID, który zapowiada, że rondo i ścieżki rowerowe wytyczy w trybie specustawy drogowej, wycinając fragment terenu objęty planem serka.
- To jest najcenniejszy teren dzielnicy. Tu ma powstać kompleks budynków, który ma być wizytówką Bielan. Oczywiście potrzebna jest przebudowa ulic Duracza i Kasprowicza, ale tak, żeby była zgodna z planem. Wcinanie się w serek jest niedopuszczalne - oburza się Kacper Pietrusiński, wiceburmistrz Bielan.
Projekt przedłużenia ul. Duracza krytykuje też Marek Mikos, szef miejskiego biura architektury. - Dla tak ważnego miejsca w strukturze miasta i przestrzeni publicznej, jakim jest serek bielański, propozycje stricte komunikacyjne są niewystarczające. Nie jest to bowiem jedynie węzeł komunikacyjny. Przy planowaniu tego układu drogowego zabrakło udziału urbanisty - stwierdza.
- Będziemy jeszcze rozmawiać o rondzie z inżynierem ruchu. Chcemy w jak największym stopniu respektować zapisy planu zagospodarowania - obiecuje Agata Choińska.