Tarciu napisał(a):
Myślę, że warto by powiedzieć na ten temat coś więcej.
W zasadzie to co najważniejsze napisał już Marcin: chodzi o powielenie dobrych wzorców organizacyjnych (audyt, standardy, "oficer" / wydział / zespół rowerowy) z samorządów lokalnych (Gdańsk, Kraków, Warszawa, Wrocław) na poziomie ogólnokrajowym.
Oprócz tego Zespół:
- organizuje warsztaty poświęcone standardom infrastruktury rowerowej - co miesiąc w innym województwie, wrzucałem już na tym forum prasówkę z Opola;
- zbiera i porządkuje wiedzę o ruchu rowerowym w Polsce - właśnie światło dziennie ujrzało studium wypadków rowerowych, następne na tapecie będą pomiary ruchu, może za rok uda się coś zrobić z ewidencjonowaniem ścieżek i zbieraniem informacji statystycznych;
- służy jako zaplecze merytoryczne dla ministerstwa, dostarczając wkładu dla różnych pism i uczestnicząc w przygotowaniu nowelizacji paru rozporządzeń.
Zespół ma własną zakładkę na stronie GDDKiA (podaję URL dopiero teraz, bo dopiero po 2 miesiącach webmasterowi udało się poprawić literówkę w nazwie...):
http://www.gddkia.gov.pl/article/drogi_ ... _rowerowa/Bieżące informacje "robocze" pojawiają się od czasu do czasu na rowery2. Ale nie należy spodziewać się jakiegoś błyskawicznego rozwoju wypadków, bo jak to zwykle w polskich urzędach - zmiany wymagają geologicznej skali czasu. Np. zarządzenia o których pisał Marcin, były w zasadzie gotowe już w czerwcu, zanim zespół ruszył (a wstępny projekt powstał jeszcze jakoś pod koniec ubiegłego roku). W październiku były "w uzgodnieniach" - i w grudniu dalej są, choć na szczęście już z prawnikami, po dwóch rundach merytorycznych z poszczególnymi departamentami.
Efekty mogą być widoczne za 2-3 lata, i to zapewne nie wszędzie - zresztą podobnie było w Warszawie. Marcin narzeka, że po tym epizodzie zawodowym będzie musiał wydać fortunę na psychoterapeutę

O ile w Warszawie czy w Krakowie udało się już trochę projektantów i drogowców wychować, to w terenie poziom polskiej inżynierii jest jeszcze bardziej dołujący - na kilkadziesiąt projektów poddanych audytowi były może dwa czy trzy, które nadawały się do poprawiania, a nie rysowania od nowa.