Żeby ubarwić, może podlinkuję
mapkę metra w NYC.
Pod ziemią na wielu stacjach latem jest tam naprawdę skwar (są bardzo płytko, a niektóre nawet wysoko nad ziemią ;-) Za to wagoniki na ogół są mocno klimatyzowane, a pikanterii dodaje fakt że cześć linii ma podwójne tory w każdym kierunku - i tamtędy jeździ metro pospieszne, które nie zatrzymuje się na wszystkich stacjach i wyprzedza "osobowe" ;-) I wtedy trzeba czekać dłużej w skwarze...
Rowerzyści traktują tam przepisy dość... swobodnie. Ja sam byłem zszokowany, ilu zupełnie bezpardonowo jeździ pod prąd. Latem, w soboty, część ulic jest oddawana we władanie rowerzystów i biegaczy:
tzw. Summer Streets - coś jak u nas Nowy Świat i KP, tylko że w NYC można tak przejechać przez cały Manhattan ;-)
Trafiłem tam na nieco nostalgiczne zjawisko, które utkwiło mi w pamięci. "Nagrobek" dla zabitego rowerzysty. Wystawili koledzy.
Biały rower... i opony też
