Cytuj:
I sprawa zasadnicza: obowiązek dbałości o własny kraj mają nie tylko urzędnicy - to jest przede wszystkim nasz obowiązek. Powinniśmy go więc wymagać w równym stopniu od urzędników, jak i od samych siebie.
To prawda. Ale chodzi mi o dwie sprawy: Po pierwsze: załatwianie sprawy na zasadzie interwencji jest zajęciem bardzo czasochłonnym i jak zauważył Monty B. Ike:
Cytuj:
Poza tym -- zapewne każdy, kto zgłasza, zauważył takie zjawisko:
Zgłoszenie: "zwisają gałęzie z drzewa nad ddr przy przystanku autobusowym takiataki-01 przy ul. Owakiej".
Reakcja (po czasie): podcięto gałęzie w/w drzewa, ale w międzyczasie urosły krzaki, których nie ruszono i włażą w skrajnię...
Zero działań ponad wymuszone.
Po drugie sprawa wykonywana przez urzędników obowiązków, które do nich należą do sprawa zasadanicza. Bo właśnie od tego zależy czy państwo będzie działało i jak będzie działało. Naprawdę nie możemy i nie powinniśmy brać wszystkiego na nasze barki.
Chodzi mi o to, że możew warto pomyśleć nad rozwiązaniem systemowym. W kazdej dzielnicy jest pełnomocnik rowerowy. Niech raz na pół roku wsiądzie na rower, objedzie wszystkie trasy, zrobi raport i zgłosi miejsca do naprawy. A po jakimś czasie informacje co udało się naprawić. Oczywiście jeden zrobi to lepiej drugi byle jak, ale może lepiej zainwestować nasz czas w takie właśnie działanie?
Oczywiście nie kwestionuję interwencji punktowych - rozwiązujemy w ten sposób jakieś drobne sprawy, jednocześnie przypominamy, że ktoś nad urzędnikami czuwa i czasem może włąśnie zrobią coś więcej, bo dojdą kiedyś do wniosku, że łatwiej poprzycinać wszystkie żywopłoty niż odpowiadać na kilkadzisiąt wnisoków. Ale chodzi mi o to, ze może warto zastanowić się co możemy zrobić, żeby za jednym zamachem załatwić wiele takich spraw.
Tak ,tak w każdej dzielnicy jest koordynator ds.rozwoju systemu rowerowego.Ciekawi mnie jakie były kryteria do przydzielenia im tego zadania.W mojej dzielnicy Pani koordynator ma na imię ...Eugienia...nie żebym miała jakieś uprzedzenia ale mam poważne podejrzenia ,że Pani wieki temu NIE jeździła na rowerze.Infrastruktura rowerowa Bemowa woła o pomstę do nieba.Ale widzę ,że w dzielnicy Rembertów koordynator ma na imię Ewaryst...więc DDR tam pewnie przypominają "pimpdziadziułę dyfuzyjną"