Monty B. Ike napisał(a):
To smutne, mieć rację
No, ja nastawienia jednak nie zmieniam - bo wydaje mi się, że moje interwencje przyczyniają się do budowania relacji i współdziałania między mieszkańcami a urzędnikami, którzy nas reprezentują. Oczywiście: uważam, że mam powody do mocnej krytyki, ale bardzo bym nie chciał antagonizować człowieka w Urzędzie Dzielnicy, z którym rozmawiam - bo jest to działanie przeciw-skuteczne. A chwaliłem już przecież szybkość reakcji Urzędu Dzielnicy, a zwłaszcza porządne ewidencjonowanie i przekazywanie zgłoszeń od mieszkańców.
Moim zdaniem problem, z którym walczymy, to konieczność 'przetarcia szlaków'.
Ogromna większość z nas jest całkowicie bierna: problem naprawy czy wytyczenia ścieżki rowerowej jest tak nietypowy, że urzędnicy zwyczajnie sobie z nim nie radzą. A jest nietypowy, bo nikomu nie chce się ruszyć zadu, żeby cokolwiek zrobić w takich sprawach. W rezultacie widzimy bezradność wszystkich służb:
- ZDM łata czerwony asfalt ścieżki rowerowej czarnym asfaltem: bo najwyraźniej nikt tam nigdy wcześniej nie stanął przed takim problemem!
- ZOM przekonuje, że przesadzenie żywopłotu ze skrajni ścieżki mogłoby doprowadzić do jego 'obumierania', bo nigdy wcześniej nie spotkali się z uwagą, że żywopłot zawęża ścieżkę, i może prowadzić do wypadków i 'obumierania' ludzi!
- wytyczenie metrowego łącznika ścieżki z osiedlową ulicą wymaga akceptacji stołecznego inżyniera ruchu... Dlaczego??? bo zbyt mało jest takich przypadków, i nikomu bardzo nie przeszkadza, że ten przepis jest chory i paraliżuje rozwój infrastruktury.
Najważniejsza rzecz: eskalujmy problemy nie antagonizując ludzi - bo bez współdziałania nie ruszymy się z miejsca nawet o centymetr.
_________________
" Ależ mieszkańcy mają szczęście, że Kris Nawrocki nie decyduje o Ursynowie

"
[Wypowiedź Piotra Guziała, (byłego) Burmistrza Ursynowa]