Groob napisał(a):
We wzmiankowanym przypadku nie przyspiesza. Jestem to w stanie stwierdzić na podstawie codziennych obserwacji i co mi szanowny Pan zrobi? Mało tego - jak już mówiłem, we wzmiankowanym przypadku nawet nie włącza w ciągu 5 sekund, nawet jeśli akurat przypada właściwa faza.
Przyspiesza, tylko nie w takim czasie, w jakim niektórzy oczekują. Bez wzbudzenia, które powoduje skrócenie zielonego dla konfliktowych grup kołowych, trzeba by było tam czekać dłużej niż do następnego cyklu.
Przypada w sensie już trwa, czy ma nastąpić?
Jeśli to pierwsze, to algorytm najprawdopodobniej jest tak skonstruowany, że pieszy bądź rowerzysta ma ograniczony czas by jego wzbudzenie spowodowało natychmiastowe przejście pomiędzy fazą dla współbieżnych grup kołowych bez pieszych a fazą gdzie piesi i te same grupy kołowe dostają zielone. Taki warunek wprowadza się, ponieważ pieszy wzbudzający zbyt późno doprowadziłby do opóźnienia początku zielonego dla grup kolizyjnych. Jeśli to skrzyżowanie pracuje niezależnie to pół biedy, można takie rozwiązanie zaakceptować. Jeśli nie, to sypie się wtedy koordynacja, a to skrzyżowanie akurat właśnie jest w koordynacji.
Cytuj:
Czyli że a) mamy do czynienia z realizacją fatalnego, dyskryminującego najsłabszych uczestników ruchu projektu b) skoro spieprzono projekt, należy teraz zrekompensować to najsłabszym uczestnikom ruchu właściwymi programami sygnalizacyjnymi.
(…)
Na razie dyrektor Trzciński i każdy inny urzędnik odpowiedzialny jest za dyskryminację innych poza kierowcami grup użytkowników tego skrzyżowania, albowiem w ich przypadku jego pokonanie trwa kilkadziesiąt razy dłużej.
Sygnalizacja świetlna ZAWSZE kogoś mniej lub bardziej dyskryminuje. Jak się jednej stronie zrekompensuje, to druga szybko odezwie się z pretensjami. Nie chodzi tu tylko o konflikty pomiędzy uczestnikami ruchu różnych typów, ale również relacji kierunkowych jak np. jadący drogą główną kontra jadący drogą podporządkowaną.
W tym wypadku strona najmocniejszych uczestników ruchu argumentowałaby zapewne: „skoro spieprzono wykonanie projektów autostrad należy nam to zrekompensować właściwymi programami sygnalizacyjnymi”.
Cytuj:
Na marginesie, akurat w przypadku rowerzystów wystarczyłoby zrównanie długości faz z odpowiednimi fazami dla samochodów. Podejrzewam, że to maksymalnie 10 minut roboty tych szpeców.
Nie długości faz, tylko długości sygnałów zielonych. Samo zrównanie to za mało. Na pokonanie obu jezdni na raz przez rowerzystę potrzeba tam ok. 35 sekund, przez pieszego tak jak wcześniej pisałem - - 70. Jeśli tam rzeczywiście jest cykl 90-sekundowy, to biorąc pod uwagę długie przejścia dla pieszych, które wymuszają po kilkanaście sekund międzyzielonego, to jest to za dużo. Szansą byłoby wydłużenie go do 120. A to by sprawiło, że aby zachować koordynację potrzebne byłoby przeprogramowanie całego ciągu na cykl 120 sekund.
Tak się składa, że niebawem będę miał dostęp do dokumentacji tego skrzyżowania, więc przejrzę ją pod tym kątem.
Cytuj:
Mam na to pisma dyrektora Trzcińskiego, które potwierdzają, że mamy do czynienia z ręczną detekcją rowerzystów.
W porządku, jednak gdyby nastąpiła fala skarg na ową detekcję ręczną, to byłaby to najtańsza broń przeciwko – zmiany w dokumentacji, które nie oznaczałyby istotnych zmian w terenie. Ja bym na ich miejscu tak zrobił w razie braku funduszy na wprowadzenie innych form detekcji.
Monty B. Ike napisał(a):
W Holandii i Niemczech i gdzie indziej występują znaki drogowe i metalowe słupy latarń i jakoś nie wpływają na masowo tam stosowane wykrywanie indukcyjne... Przechodnie gubią tam drobne*), a od samochodów odpadają nakrętki...
A może wpływają tak samo, tylko mniej ich to obchodzi?
A może używają tylko na drogach rowerowych jednokierunkowych, które są wyznaczone na jezdni?
Nie wiem na 100%, nie miałem styczności z ludźmi za to odpowiedzialnymi w tych krajach.
Skoro Niemcy mogą wszędzie stosować krótsze cykle - do 90 sekund maksimum, to pewnie nie mają tak przeciążonych skrzyżowań jak my i im to rybka ile razy w ciągu dnia faza z pieszymi została wzbudzona bezcelowo.
A teraz mała przerwa relaksu na koniec dywagacji o zakłóceniach w postaci obrazka:

Aby detektor pętlowy usprawnił nam przekraczanie skrzyżowania bardziej niż przycisk ręczny, nie powinien być umieszczony jedynie tuż przed przejazdem rowerowym, ale również kilkadziesiąt metrów przed nim, powiedzmy ze 30. I to koniecznie nie jeden, tylko od razu dwa, bo inaczej nie rozpoznamy kierunku w którym rowerzysta się porusza - to naprawdę są prymitywne urządzenia, które potrafią stwierdzić co najwyżej obecność czegoś zaburzającego pole magnetyczne w swojej okolicy.
Dzięki temu szybciej wtedy wzbudzamy sterownik, a jeśli trwa akurat zielone dla nas, to możemy uzyskać przedłużenie wystarczające do przekroczenia skrzyżowania.
Skoro potrafimy już stwierdzić czy pojazd rowerowy, któremu należy się detekcja automatyczna jedzie w kierunku skrzyżowania (powiedzmy, że tego na załączonym obrazku), a nie w drugą stronę, to spróbujmy odpowiedzieć na pytanie za 1000 punktów:
Na którym przejeździe rowerowym wzbudzić dla niego zielone? Tutaj nawet 50 pętli nie zapewni nam czytania w myślach dzielnego rowerzysty. A to jeszcze nie jest najgorsza sytuacja, bo na innym skrzyżowaniu mogłaby być jeszcze droga w prawo i wtedy rowerzysta jadący bezkolizyjnie w prawo wzywałby biedny sterownik na daremno.
Cytuj:
Wygląda to jak manifest programowy leśnych dziadków z Wydziału Sygnalizacji Bezsensownej ZDM i Inż. Ruchu...
W zasadzie za takie wypowiedzi warto by było dać bana...

Czyżbym naruszył jakiś dogmat o wiecznej omylności urzędników, że nawołujesz do banowania mnie?
Jakieś argumenty podważające to, co napisałem, czy tak tylko piszesz bo Cię klawiatura swędzi? To nie żaden manifest tylko fakty mające matematyczne poparcie.
Reg napisał(a):
Walka o przepustowość powinna mieć swoje granice. W pewnym momencie przyrost przepustowości staje się minimalny, a utrudnienia dla innych użytkowników są znaczne. Do dziś jestem zaskoczony, że na skrzyżowaniu typu Świętokrzyska-Nowy Świat, musiałem wciskać guziki.
Twoje założenia do wzrostu przepustowości są obwarowane jeszcze kilkoma innymi. Po pierwsze, to prawdopodobieństwo, że co 5 cykl nikt nie wciśnie guzika, jest dosyć małe - dotyczy natężeń ruchu pieszego rzędu 50-100 osób na godzinę (szacunki dotyczą skrzyżowań "nieprzystankowych"). Na peryferiach to możliwe, w mocniej zurbanizowanych terenach raczej nie. Po drugie, zyskujemy przepustowość relacji w przypadku gdy pozostałe relacje nie są przeciążone. Jeśli realizowany jest program maksymalny, to nie mamy zysku z braku domyślnego włączania fazy bez obsługi ruchu pieszego. Kolejną sprawą jest koordynacja, Sygnalizacja pracuje całą dobę i jeden algorytm rzadko wystarcza. Nie widzę przeszkód, by w porze znikomego ruchu pieszego guziki spełniały swoją funkcję, a w szczycie ich naciskanie było niepotrzebne.
To były rozważania na poziomie ogólnym, bez określania charakteru i miejsca skrzyżowania. Z poglądem, że akomodacja dla pieszych nie ma większego sensu, gdy ich ruch jest duży, od razu się zgodziłem, dodając że ten ruch podlega wahaniom dobowym, więc też nie ma nic złego, gdy w tym samym miejscu działa akomodacja poza szczytem.
Przepustowość na skrzyżowaniu sterowanym sygnalizacją jest proporcjonalna do udziału efektywnego sygnału zielonego w cyklu, więc rachunek jest prosty – zabierając z kilka sekund z czasu międzyzielonego niewykorzystanej grupy pieszej możemy zwiększyć udział zielonego innej grupy lub grup w tym jednym cyklu. To ma sens głównie na dużych skrzyżowaniach, niezależnie czy jest przeciążone czy nie.
Cytuj:
To jest fatalne skrzyżowanie do sterowania. Tam jest T = 90s? Planowano zdaje się 120?
Intuicja też mi podpowiada, że w przy większym ruchu jest 120, a przy mniejszym 90. Zobaczę dokumentację – będę mądrzejszy.
Cytuj:
Czyli w którym momencie jest zbyt późno?
Np. za duży odstęp czasowy między pojazdami w polu detekcji, który zaskutkował brakiem przedłużenia zielonego. To tylko moje luźne przypuszczenia . Bardzo możliwe, że to naprawdę była awaria.
Cytuj:
Pytanie, czy na żywym organizmie się to weryfikuje? Tj. ktoś wykonuje pomiary, które mogą być podstawą oceny jakościowej, a nie tylko "wizualnie jest ok"?
Obowiązkowe wg rozporządzenia są pomiary natężenia ruchu przed wprowadzeniem sygnalizacji i przynajmniej raz w roku podczas eksploatacji. Tam, gdzie jest akomodacja, oczywiście można też pozyskiwać dane bezpośrednio ze sterownika.
Cytuj:
Ja bym chętnie poznał ten "standard warszawski". Z uzasadnieniem czemu tak, a nie inaczej.
Standard warszawski to m.in. (pewnie jest tego więcej, ale to najbardziej rzuca się w oczy):
- maksymalna długość cylku sygnalizacji to 120 sekund – to akurat nie jest sprzeczne z czerwoną książką
Dłuższe cykle lepiej rozładowywałyby długie kolejki, jednak zbyt długie czerwone powodowałoby samowolne wjeżdżanie pojazdów na skrzyżowanie – to powoduje pojawianie się wrażenia, że sygnalizacja jest zepsuta .
- nie wydzielanie zawsze pasa do skrętu w lewo oraz fazy dla niego na wlocie głównym, gdy są co najmniej 3 pasy na wlocie, skrajny lewy pas służy do jazdy na wprost lub w lewo
Ratujemy ruch nie zabierając jednego pasa do jazdy prosto, kosztem np. jakiegoś mało obciążonego lewoskrętu. Przykład: skrzyżowanie Radzymińska-Trocka/Bieżuńska, gdzie zgodnie z prawem trzeba by było wydzielić fazę dla skrętu w ślepą uliczkę, bądź też postawić znak B-21 "zakaz skrętu w lewo".
- wydzielanie pasa do skrętu w lewo na wlocie podporządkowanym bez wydzielania fazy
Unikanie realizacji zbyt dużej liczby faz. Im więcej faz, tym więcej traci się na czasy międzyzielone. Przykład: Radzymińska-Łodygowa, Żwirki i Wigury-1 Sierpnia.
- malowanie przejść dla pieszych przez ścieżki rowerowe bez stawiania znaków D-6 „przejście dla pieszych” obok nich.
Zwiększenie uwagi pieszych na ścieżki połączone z oszczędnością na oznakowaniu pionowym.
- łączenie znaków A-7 „ustąp pierwszeństwa” z D-6
Oszczędność , użycie mniejszej liczby masztów.
Cytuj:
. W niektórych miastach w kraju, na skrzyżowaniach, na których ruch pieszy jest znaczny, posunięto się nawet do tego, że zrezygnowano z przycisków na rzecz podstawowego układu faz z obsługą pieszych. Świat się nie zawalił.
Nawet i w Warszawie nie wszędzie jest i nie wszędzie się ją planuje detekcję pieszych.
Elementy detekcji aż tak drogie nie są by ich nie używać na taką skalę jaka jest obecnie.
jacor napisał(a):
"Piesi powodują"? Co to za język? Piesi przecież powinni być w mieście uprzywilejowani. A przecież to samochody przeszkadzają pieszym w poruszaniu się po mieście. Te 50 metrowe przejścia dla pieszych są niewygodne nie tylko w sterowaniu - są uciążliwe (i niebezpieczne!) dla pieszych.
Czas międzyzielony pomiędzy kończącą grupą pieszą, a rozpoczynającą ruch grupą kołową jest zawsze o kilka sekund większy niż analogiczny czas pomiędzy równoległą, współbieżną grupą kołową, a tą samą grupą kołową. Zadowolony? Sens jest dokładnie taki sam jak poprzednio.
Tam nie ma 50-metrowych przejść dla pieszych, tylko są dwa 20-metrowe z 50-metrowym, bardzo bezpiecznym i szerokim chodnikiem między nimi.
Cytuj:
Oto propozycja ćwiczeń na zmianę perspektywy:
kierowcy powodują wydłużanie czasu oczekiwania pieszych na przejście przez jezdnię!
A teraz moja propozycja ćwiczeń na to samo:
Ani pieszy, ani rowerzysta, ani kierowca czegokolwiek nie jest pępkiem świata.
Cytuj:
To jest błąd w podejściu - nie widzę żadnego wyzwania programistycznego w tym, aby włączenie zielonego dla pieszych mogło nastąpić po włączeniu przycisku "w trakcie fazy". Nawet więcej: zielone dla pieszych powinno móc się zapalić ZAWSZE OD RAZU gdy wciska je pieszy PO TYM gdy wcześniej tego zielonego w fazie nie było - dlaczego kierowcy znów mają być uprzywilejowani??
To byś zobaczył to wyzwanie, po wypadkach jakie to rozwiązanie by powodowało. To, że ktoś dostaje zielone oznacza, że ktoś musi dla jego bezpieczeństwa dostać czerwone. A żeby to było również bezpieczne dla tego, co dostaje czerwone, to warto zabezpieczyć mu drogę by nagle nie spotkał się boleśnie, na środku skrzyżowania, z tym co akurat dostał zielone.
Cytuj:
O! To co można z tym zrobić? To może wystarczyłoby skrócić im czas kiedy mają zielone! Albo zlikwidować możliwość skrętu gdzieś tam. A po co tu 3 pasy do jazdy na wprost? Przecież gdy pada deszcz albo jest -10 stopni lub mniej, warto jeszcze bardziej skrócić czas oczekiwania pieszych na przejście i jeszcze bardziej skrócić fazy zielone dla samochodów! Czy choćby zaprogramować przyciski tak, aby zielone dla pieszych włączało się natychmiast? Piesi i rowerzyście mogą mieć zielone w każdym kierunku w tym samym czasie, nikomu nic złego się nie stanie.
Trzeba pomyśleć o potrzebach pieszych! Może zrobić wykrywacz zbliżającego się autobusu? Można byłoby wtedy przyspieszyć pieszym włączenie zielonego, tak, aby zdążyli do niego wsiąść?
Problemy sygnalizacji z tego co widzę, przerastają Cię. Pozwolisz, że jednak zajmę się bardziej merytorycznymi dyskutantami.
GFM napisał(a):
Ban banem, ale ja proponuję zastosować totalną ignorancję tego człowieka.
To typowy przykład wielbiciela "świętych samochodzików" - czyli tego środka
transportu, który emituje najwyższą ilość trujących spalin na każdy przejechany osobokilometr.
Puuudłooo! Nie mam nawet prawa jazdy, a rowerem po tym mieście przejechałem ok. 40 000 km, po części pracując przez pół roku jako kurier.
Osobiście jestem zwolennikiem zdrowego rozsądku i uważam, że każda skrajność jest zła.
Cytuj:
Ideą tego stowarzyszenia i tego forum jest promowanie i walka o prawa
dla tych uczestników ruchu, którzy emitują trujących spalin jak najmniej.
Nawet gdy się używa w tej walce pieniackich "argumentów"?