Jadąc do pracy miałem spotkanie z samochodem dostawczym DHL. Napisałem do firmy:
Cytuj:
Dn. 21.01.2011 o godz. 8.55 na ul. Broniewskiego w Warszawie przy kościele pw. Zesłania Ducha Św. samochód Państwa firmy (WA 204, nr rej. WWL00575) zastawił całkowicie drogę dla rowerów, mimo iż mógł w tym samym wjeździe bramnym zaparkować równolegle, nie tamując ruchu ani na jezdni ani na drodze rowerowej. Musiałem przerwać jazdę i przeprowadzić rower wąskim przejściem między samochodem a słupkami wygradzającymi. W tym czasie wrócił kierowca i jeszcze jedna osoba. Zwróciłem im uwagę - kierowca mógł nie słyszeć tej rozmowy, był po drugiej stronie samochodu - żeby nie parkować w ten sposób. Usłyszałem w odpowiedzi, że mam jechać sobie dalej i nie marudzić.
Sądzę, że do standardów działania firmy o światowej renomie należy przestrzeganie prawa i przynajmniej elementarna kultura osobista pracowników, a wykroczenia drogowe i bezczelność granicząca z chamstwem nie dadzą się z nimi pogodzić. Opisane zdarzenie udokumentowałem zdjęciami i zgłaszam do Straży Miejskiej. Niniejszy list i Państwa odpowiedź zamieszczę na forum dyskusyjnym warszawskich rowerzystów.
Po paru dniach kurier zadzwonił do mnie z przeprosinami, więc zrezygnowałem z wizyty w SM, ale ostatnią zapowiedź niniejszym realizuję.
Generalnie sądzę, że w przypadku samochodów służbowych interwencja u szefa firmy to droga prostsza i skuteczniejsza niż przez SM - o ile oczywiście nie chodzi o firmę działającą na zlecenie miasta (ZOM, ZTP itp.). Ich zwierzchnicy dbają o promocję bezprawia i SM też im niestraszna.