5 V br. wysłałem na email kontaktowy KSP taki list:
Cytuj:
Szanowni Państwo,
proponuję nawiązanie bliższej współpracy między Wydziałem Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji a środowiskiem warszawskich rowerzystów. Obie strony mogą na tym wiele skorzystać.
Istnieje pilna potrzeba podniesienia bezpieczeństwa rowerzystów na warszawskich ulicach. Odnoszę wrażenie, że wykroczenia zagrażające życiu i zdrowiu tych uczestników ruchu wyróżniają się częstotliwością i bezkarnością, co oczywiście pozostaje w ścisłym związku. Gdy jeżdżę rowerem, przynajmniej raz dziennie zdarza mi się, że na skrzyżowaniu, często z sygnalizacją, kierowca wymusza na mnie pierwszeństwo. Podczas jazdy samochodem doświadczam podobnych sytuacji rzadziej niż raz na rok. Jednocześnie nie słyszałem o żadnej policyjnej akcji skierowanej przeciwko tego typu wykroczeniom. Jeżeli zdołam wyhamować rower i nie dojdzie do wypadku - a oczywiście zawsze staram się tak zrobić i dzięki ostrożności i wieloletniemu doświadczeniu niemal zawsze mi się to udaje - to winny wykroczenia może być pewny bezkarności. Co więcej, utwierdza się w przekonaniu, że tak należy jeździć. Wymuszanie pierwszeństwa na skrzyżowaniach to jednak tylko jeden przykład spośród wielu częstych, niebezpiecznych i bezkarnych zachowań kierowców. Rowerzyści, jako osoby bezpośrednio zagrożone, są zainteresowani współpracą z policją - czy znajdzie się podobna chęć z Państwa strony?
Ustalenie form współpracy wymaga bezpośrednich rozmów, ale już teraz mogę przedstawić dwa pomysły, po części już skonsultowane z innymi rowerzystami, jako przykład i temat do przemyśleń.
Pierwszy to wyznaczenie jednego funkcjonariusza odpowiedzialnego za sprawy rowerowe. Takich oddelegowanych policjantów mają miasta znacznie mniejsze niż Warszawa. Zadania dla niego wydają się oczywiste: monitorowanie bezpieczeństwa poprzez zbieranie danych o wypadkach i własne obserwacje z jazdy rowerem po mieście, inicjowanie działań drogówki, opiniowanie proponowanych rozwiązań, kontakt z organizacjami rowerowymi itd. Jest już taka osoba w biurze Inżyniera Ruchu - w policji przydałaby się jeszcze bardziej.
Drugi pomysł to wyposażenie ochotników w policyjne kamery montowane np. do kasku lub kierownicy. Pozwoliłoby to rejestrować i ścigać bardzo częste i niebezpieczne wykroczenia, zresztą nie tylko wobec rowerzystów. Zapis video i zeznanie świadka są wystarczającym materiałem do nałożenia mandatu lub wytoczenia sprawy. Zakup odpowiedniego sprzętu na pewno by się policji zwrócił z nawiązką. A samo podjęcie takiej akcji i nagłośnienie jej w mediach już by zrobiło swoje.
Piszę w imieniu własnym, ale stroną w rozmowach byłoby oczywiście szerzej reprezentowane środowisko rowerzystów, w tym główne organizacje i inicjatywy rowerowe.
Z wyrazami szacunku
i dokładnie po miesiącu dostałem odpowiedź. W długim elaboracie wykazują, że już wywiązują się perfekcyjnie ze swoich obowiązków, a kończą tak:
Cytuj:
Uznając jednak, że każda propozycja współpracy może przynieść korzyści dla poprawy bezpieczeństwa niechronionych uczestników ruchu drogowego, uprzejmie proszę o nawiązanie kontaktu z Kierownikiem Sekcji Organizacji Służby Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji kom. Arturem Wilkiem - tel. kontaktowy 608-571-116, celem ustalenia terminu i miejsca spotkania.
oraz dziękują za wszystko i zapewniają o pełnej czujności. Podpisał się (nieczytelnie) naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KSP.
Dziś rozmawiałem z kom. Wilkiem: wyglądało na to, że rzeczywiście ma ochotę coś zrobić. Spotkanie ma się odbyć w ostatnim tygodniu lipca - szczegóły ustalimy mniej więcej za tydzień - i chyba w komendzie na Waliców, bo on chce zaprosić kilka osób ze swojej strony. Je też nie chciałbym wystąpić solo. Potraktują rzecz poważniej, jeśli przyjdzie kilka osób. Jeśli ktoś będzie w tym czasie w Warszawie i byłby zainteresowany udziałem, proszę o kontakt tu lub na priv,
marek.slon@wp.pl