Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Wt cze 19, 2007 8:52 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 21:18
Posty: 2031
Lokalizacja: Z Warszawy
Jak wiemy - kuleje. Wieści z frontu.
Niedawno sejm zafundował nam skrócenie czasu zgłaszania uwag do mpzp z 21 do 14 dni z do studium z 30 do 21 dni. Tymczasem jak donosi NIK, a za nim PAP:

Gminy bez przestrzeni

Gminy nie wykazują wystarczającego zaangażowania w planowaniu przestrzennym, o czym świadczy niewielki wzrost powierzchni obszarów, objętych miejscowymi planami zagospodarowania – stwierdza najnowszy raport NIK. Kontrolą objęto 64 gmin z całej Polski.

Najwyższa Izba Kontroli na prośbę sejmowej komisji infrastruktury zbadała działalność samorządów m.in. w zakresie przygotowania terenów, na których mogą być realizowane inwestycje, prawidłowości i terminowości wydawania decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego oraz decyzji o warunkach zabudowy.

Jak wynika z raportu jednym z podstawowych problemów był fakt, iż większość decyzji o pozwoleniu na budowę uzyskiwano na podstawie decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, zamiast na podstawie planu miejscowego. W 64 skontrolowanych gminach wydano ogółem 35,8 tys. decyzji o pozwoleniu na budowę, z czego 10,2 tys. (28,5 %) na podstawie mpzp, a 21,5 tys. (60,0 %) na podstawie decyzji o warunkach zabudowy.

Problemu braku planów zagospodarowania nie poprawiła obowiązująca od lipca 2003 roku nowa ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. W badanych jednostkach pokrycie gmin planami miejscowymi wzrosło od tego czasu z 8% do 14%.

W tym czasie uchwalono 478 miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego a średnia powierzchnia terenu objęta planem wyniosła 182,8 ha, w tym w 14 gminach opracowano 38 planów o powierzchni do 0,5 ha. W 10 gminach mimo objęcia mpzp średnio tylko 1,8 % powierzchni gminy, nie uchwalono w kontrolowanym okresie żadnego planu. Jak podkreślają kontrolerzy - nie sprzyjało to prowadzeniu uporządkowanej i jednolitej polityki planowania przestrzennego.

W 20 gminach nie analizowano zmian w zagospodarowaniu przestrzennym i nie dokonano oceny aktualności miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego oraz wyników tych ocen nie przedstawiano radom gmin, co najmniej raz w czasie kadencji. Stwierdzono również przewlekłość prowadzonych postępowań w sprawach wydania decyzji o warunkach zabudowy oraz decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego.

Wszystko to, zdaniem NIK, stanowiło istotną barier dla rozwoju inwestycji i sprzyjało powstawaniu mechanizmów korupcjogennych. W związku z tym za konieczne uznano stworzenie mechanizmów zapewniających pokrycie daleko większej powierzchni kraju miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego.

Zdaniem autorów raportu może w tym pomóc m.in. wyznaczenie na szczeblu krajowym jednego naczelnego organu administracji publicznej właściwego w sprawach zagospodarowania przestrzennego.

Raport NIK

Daniel Pawluczuk
d.pawluczuk@pap.pl

PS: Trochę nie podoba mi się wniosek końcvowy, bo pachnie znów centralizacją Państwa - myślę jednak, ze to zależy od czego miałby być ten użąd -jeśli np. od standaryzacji i pilnowania oraz konroli to może się polepszyć.

Całość pod linkiem:
http://samorzad.pap.com.pl/?d=706181300473058

_________________
Byłem i jestem jawny, świadomy oraz chętny do współpracy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr cze 27, 2007 9:01 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 21:18
Posty: 2031
Lokalizacja: Z Warszawy
Jeszcze warto poczytać za PAP:

Nie chcą przestrzeni

Spośród 64 gmin skontrolowanych w ubiegłym roku przez NIK najmniejszy obszar objęty miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego posiadają Zakopane (0,02 proc. powierzchni gminy), Żarnowiec (0,1 proc.) i Przysucha (0,1 proc.). Niestety inne samorządy także nie śpieszą się z uchwalaniem planów zagospodarowania przestrzennego.

W ciągu ostatnich 3 lat powierzchnia gmin objętych mpzp zwiększyła się zaledwie o niecałe 10 proc. W blisko połowie spośród skontrolowanych przez Izbę gmin stopień pokrycia mpzp nie przekraczał 10 proc. ich powierzchni.

Aż 10 spośród skontrolowanych w okresie od sierpnia 2006 r. do stycznia 2007 r. jednostek nie uchwaliło żadnego mpzp. Dotyczy to m.in. gmin: Dziadkowice (woj. podlaskie), Rutki (woj. podlaskie), Mogilno (woj. kujawsko-pomorskie), Jędrzejów (woj. świętokrzyskie), Lipsko (woj. mazowieckie), Okonek (woj. wielkopolskie), Olesno (woj. opolskie), Łuków (woj. lubelskie). Średni udział powierzchni tych gmin objęty mpzp wyniósł tylko 1,8 %.

Na szczęście są także jednostki, które starają się stwarzać odpowiednie warunki do inwestowania na swoim terenie. Do gmin, w których zanotowano największy przyrost liczby uchwalonych mpzp w okresie od 31 grudnia 2003 r. do 30 czerwca 2006 r. należą:
- Andrespol (woj. łódzkie) z 0,5 % do 99,9 %, (w 2005 r. uchwalono jeden mpzp o pow. 2333 ha obejmujący obszar prawie całej gminy.
- Kije (woj. świętokrzyskie) z 1,0 % do 100 %, (w 2004 r. uchwalono jeden mpzp o pow. 9827 ha, który uzupełnił obszar gminy do 100 %),
- Dobczyce (woj. małopolskie) z 1,3 % do 100 %, (w latach 2003 - 2005 uchwalono 15 mpzp).

Objęcie całego obszaru gminy mpzp stwierdzono w gminach: Kije (woj. świętokrzyskie), Świdnik (woj. lubelskie), Dobczyce (woj. małopolskie) i Rychwał (woj. wielkopolskie).

Jak wiadomo brak mpzp stanowi istotną barierę dla rozwoju inwestycji, a także sprzyja powstawaniu mechanizmów korupcjogennych. Dlatego też za konieczne Izba uznała stworzenie mechanizmów zapewniających pokrycie znacznie większej powierzchni kraju miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego w czym może pomóc wyznaczenie jednego naczelnego organu administracji publicznej właściwego w sprawach zagospodarowania przestrzennego.

_________________
Byłem i jestem jawny, świadomy oraz chętny do współpracy.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lip 29, 2009 11:17 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 04, 2007 20:48
Posty: 2544
Lokalizacja: Ochota / Ursynów
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,9519 ... 0_r__.html

Michał Wojtczuk napisał(a):
Warszawa zagospodarowana dopiero ok. 2050 r.?

2009-07-29, ostatnia aktualizacja 2009-07-28 17:49

Przy obecnym tempie sporządzania planów zagospodarowania Warszawa zostanie nimi pokryta w całości ok. 2050 r. Powstają tak powoli, że zamiast je uchwalać, trzeba wszystko wyrzucić do kosza i zacząć planowanie od początku.

Plany zagospodarowania powstają tak powoli, że gdy w końcu przychodzi do ich uchwalania, są nieaktualne. Przy obecnym tempie Warszawa będzie nimi pokryta w całości ok. 2050 r.

Określają, co, gdzie i jak wysoko można zbudować. Ustalają jasne reguły gry dla deweloperów. Mieszkańcom dają gwarancję, że któregoś poranka nie zaskoczy ich np. płot stawiany w środku parku, tak jak wiosną stało się na Polu Mokotowskim.

- Jeśli plan nie istnieje, deweloperzy chcą zabudowywać każdy skrawek ziemi. Żeby mieć kontrolę nad tym, co powstaje w naszej dzielnicy, potrzebujemy pilnie jak najwięcej planów - mówi Bernadetta Włoch-Nagórny, rzeczniczka Białołęki.

Dzielnica bez szkoły

"Planami jest pokryte jedynie 13 proc. powierzchni stolicy. Tam, gdzie rządzą ludzie Platformy - we Wrocławiu czy w Gdańsku - ten odsetek sięga 30-40 proc. Jeżeli zostanę prezydentem Warszawy, wyrównam te opóźnienia" - obiecywała trzy lata temu Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas samorządowej kampanii wyborczej.

Nie wygląda na to, żeby udało się jej dotrzymać słowa. Dziś w Warszawie mamy ok. 150 planów zagospodarowania, które pokrywają nieco ponad 20 proc. obszaru miasta. W trakcie opracowywania są plany dla kolejnych 30 proc. W 2008 r. objęto nimi nieco ponad 2 proc. powierzchni. W tym tempie cała Warszawa zostanie pokryta planami za 40 lat! Słabą pociechą jest, że za rządów PiS plany powstawały jeszcze wolniej.

Mimo deklaracji pani prezydent planowanie przestrzenne nie stało się priorytetem jej administracji. Gotowy projekt planu zagospodarowania Pola Mokotowskiego przeleżał w szufladzie prawie rok. Z administracyjnego czyśćca wyjęto go dopiero wtedy, gdy biznesmen Marek Czeredys próbował ogrodzić należący do niego czterohektarowy fragment parku. To zbulwersowało warszawiaków. Plan przegłosowany w końcu w czerwcu pod olbrzymim naciskiem opinii publicznej zniweczył projekty irlandzkiej firmy Global Partners, która u zbiegu ul. Wawelskiej z al. Żwirki i Wigury chciała budować biurowce i apartamentowce.

Żadnych parków nie ma, niestety, na Żoliborzu Przemysłowym. Płoty, które postawili tam deweloperzy, nikogo nie oburzają. Dlatego ratusz nie widzi powodu, żeby przyspieszyć prace nad planem zagospodarowania tego terenu, które toczą się od 2004 r. Dziesięć miesięcy temu zmarł autor projektu prof. Andrzej Kiciński, ale urzędnicy wciąż nie rozwiązali kontraktu z jego spadkobiercami, nie powierzyli też planowania innej pracowni. Tym samym miasto wyrzeka się możliwości utworzenia na 66-hektarowym terenie funkcjonalnej tkanki miejskiej i ceduje planowanie przestrzenne na deweloperów. Na szczęście mamy kryzys i firmy nie spieszą się z budowaniem dzielnicy dla ponad 20 tys. mieszkańców bez ani jednej szkoły czy przedszkola - bo tak będzie wyglądać ten rejon bez planu zagospodarowania.

Boją się wykupów

Jedną z głównych przyczyn oporu przed uchwalaniem planów jest to, że nakładają na miasto obowiązek ponoszenia konkretnych nakładów. Według szacunków Marka Mikosa, dyrektora miejskiego biura architektury, do 2019 r. trzeba będzie wydać 4-5 mld zł na wykup gruntów przeznaczonych na cele publiczne (np. ulice) w planach, które zostaną uchwalone w ciągu najbliższych trzech-czterech lat. Co najmniej drugie tyle powinno się zainwestować m.in. w kanalizację czy budowę placówek oświatowych.

Ratusz uchyla się od tych obowiązków, jak tylko może. Miesiącami i latami toczy jałowe rozmowy z właścicielami gruntów potrzebnych pod budowę ulic na Polach Wilanowskich. Firma JW Construction, która zażądała odkupienia gruntu potrzebnego pod miejską ul. Meriana Coopera na Bemowie, usłyszała od wiceprezydenta Andrzeja Jakubiaka: - Warszawa ma wiele potrzeb i mało pieniędzy. Dlaczego mamy je wkładać akurat w tę ulicę? - pytał niedawno na łamach "Gazety".

Projekt za projektem

Rządy prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz nie ukróciły też schizofrenii panującej w miejskim biurze planowania. Ci sami urzędnicy, którzy pilotują prace nad planem zagospodarowania rejonu ul. Nowoursynowskiej (przewiduje przedłużenie ul. Ciszewskiego), wydają pozwolenia na budowę domów w pasie potrzebnym na jej jezdnię.

W zeszłym roku ratusz wydał pozwolenie na budowę dwóch stumetrowych wieżowców na działce firmy Impexmetal przy ul. Prostej na Woli. To decyzja sprzeczna z projektem planu zagospodarowania tego rejonu, który powstaje od dziesięciu lat, a od czterech jest gotowy. Jego wejście w życie sparaliżowały skargi rozpatrywane przez sąd administracyjny. W tym czasie w okolicy powstało już tyle budynków, że dziś już tego planu raczej nie da się uchwalić. Dyrektor Mikos przyznaje, że prawdopodobnie trzeba będzie zacząć opracowywać nowy.

To nie wyjątek. Trwają właśnie korekty ponad 20 opracowań obejmujących łącznie 2 proc. powierzchni miasta. Najbardziej znanym przykładem jest plan pl. Defilad. To także najbardziej wymowny przykład na to, że brak ciągłości w polityce przestrzennej miasta owocuje ciągnącą się w nieskończoność prowizorką.


Pozdrawiam,
Maciek

_________________
Pozostanie po nas..............|................Włóczykije.eu
ta smutna legenda,.-....__...|.......Przejrzyj, polub, podsubskrybuj RSS.
że wciąż nas uczono...........|_________________________________
uczyć się na błędach...........(Włodzimierz Ścisłowski)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz maja 06, 2010 8:52 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 04, 2007 20:48
Posty: 2544
Lokalizacja: Ochota / Ursynów
http://www.zw.com.pl/artykul/473054_Byl ... lanem.html

Monika Górecka-Czuryłło , Robert Biskupski napisał(a):
Byle zdążyć przed planem
05-05-2010, ostatnia aktualizacja 05-05-2010 22:22

Nie ma planu miejscowego – budować można niemal wszystko. Dlatego tuż przed jego uchwaleniem mnożą się wnioski o pozwolenia na budowę wielkich bloków w kameralnych osiedlach.

- Budują przy Kasprowicza 68 i przy Grębałowskiej. Zaraz po drugiej stronie ul. Kasprowicza też wyrośnie potężny budynek – alarmują mieszkańcy Starych Bielan. Są przerażeni, bo widzą, jak znika kameralna, zielona dzielnica.

– To wszystko dlatego, że wkrótce ma zostać uchwalony plan zagospodarowania przestrzennego tego terenu – mówi Jerzy Matałowski z Samorządu Mieszkańców Starych Bielan. – A plan nie pozwoli na wysoką zabudowę, duże gmachy i niszczenie starych willi. Deweloperzy muszą się więc spieszyć, żeby zdążyć przed planem. I naciskają na urzędników – podkreśla.

Szarpać grunt po kawałku

Inwestycyjny boom jest charakterystyczny także dla innych rejonów miasta, dla których powstają plany zagospodarowania.

– Wystarczy przypomnieć ubiegłoroczną awanturę o wysoki budynek przy ul. Alpejskiej w willowym Aninie – mówi jeden z miejskich urzędników. – Plan był prawie gotowy, a tu inwestor dostał pozwolenie na budowę, która nie do końca jest z tym planem zgodna.

– Bo trzeba wyszarpnąć kawałki tego uciekającego sukna – mówi metaforycznie urzędnik z miejskiego Biura Architektury, oceniając działanie deweloperów. I przyznaje, że inwestorzy wyjątkowo zabiegają o przyspieszenie wydania pozwolenia na budowę, gdy dowiadują się o planie.

Dopóki go nie ma, dopóty o warunki zabudowy jest znacznie łatwiej. Np. przy ul. Grębałowskiej wyburzono stare domki. W ich miejscu powstają nowoczesne budynki, nijak niepasujące do otoczenia. – Ale to jest paradoks warunków zabudowy, które rządzą się prawem dobrego sąsiedztwa – tłumaczy wiceburmistrz Bielan Kacper Pietrusiński. – Warunki musieliśmy wydać, bo już wcześniej spółdzielnia Dembud postawiła w pobliżu apartamentowiec. Warunki zabudowy dla nowego musiały być wydane na podobne gabaryty. To działa jak efekt domina.

Co może urzędnik

Urzędnicy zasłaniają się przepisami. I bronią przed zarzutami szybkich decyzji w obliczu powstającego planu.

– Zasady wydawania pozwoleń na budowę są jasno określone i takie same dla całej Polski – tłumaczy Tomasz Dąbkowski, naczelnik bielańskiego Wydziału Architektury i Budownictwa. – Możemy zawiesić postępowania o wydanie warunków zabudowy, jeżeli wniosek inwestora jest niezgodny z projektem przygotowywanego planu miejscowego. Ale możemy to zrobić tylko na rok. Potem warunki musimy wydać.

Urbanista Grzegorz Buczek przyznaje, że sytuacja Bielan czy Anina jest charakterystyczna dla wielu rejonów miasta, które są łakomym kąskiem dla deweloperów.

– Ale prawo nie daje urzędnikom dużego pola manewru – wyjaśnia. – Rzeczywiście można nieco wstrzymywać decyzję. Ale samo pozwolenie na budowę, jeśli warunki się uprawomocnią, urząd wydać musi. Bronią się też inwestorzy.

– Szybkie decyzje? – dziwi się przedstawiciel Tynk Budu, inwestora kontrowersyjnej budowy przy Kasprowicza 59, mecenas Cezary Jezierski. – Warunki zabudowy mamy od 2005 r. O pozwolenie wystąpiliśmy w 2008 r., a dostaliśmy je dopiero teraz.

Ale Witold Romanowski, prezes Dembudu, który już postawił budynek przy Grębałowskiej, przyznaje, że ostatnio jest lepiej. – Bo zgodę na mniejsze budynki wydaje dzielnica. I kolejki się skróciły. Na samo pozwolenie na budowę czeka się ok. trzech miesięcy – wyjaśnia. Dodaje jednak, że wniosek prawie zawsze jest odsyłany do poprawki.

– Na rozpatrzenie kompletnego już wniosku o pozwolenie na budowę urząd ma 65 dni – mówi Katarzyna Olszewska, prawnik z kancelarii adwokackiej Bartosza Wojdy. I dodaje, że w przypadku niewydania decyzji na urzędnika nakładana jest kara w wysokości 500 zł za każdy dzień zwłoki.

Pozwolenia albo paraliż


Wiceburmistrz Pietrusiński nie wiąże jednak natłoku inwestycji z przygotowywanym planem. – To metro przyciąga inwestorów – mówi.

A rzecznik Wawra Andrzej Murat przypomina: – Rzeczywiście są zalecenia, by wstrzymywać się z warunkami zabudowy, jeśli szykowany jest plan – mówi. – Ale plany często powstają długo. I trzymanie się tego zalecenia mogłoby spowodować całkowity paraliż inwestycyjny w dzielnicy. Np. plan Anina, gdzie jest ul. Alpejska, powstawał osiem lat!

– Bo dogodzenie wszystkim przy planowaniu przestrzennym nie jest proste – mówi szef miejskiego Biura Architektury Marek Mikos. – Protestują wszystkie możliwe strony, tworzenie planu się przedłuża. I znów musimy wydawać pozwolenia , które często budzą kontrowersje.

Dyrektor przyznaje jednak, że zbliżający się moment uchwalenia planu zawsze uaktywnia inwestorów. Chcą dostać zgodę na obiekt, którego za chwilę być może zbudować nie będą mogli.

prof. Jerzy Regulski, Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej napisał(a):

Po 1989 r. niemal zniszczono planowanie przestrzenne, które za czasów PRL jakoś funkcjonowało. Zlikwidowano pod hasłem wolności inwestycyjnej, ośmieszono hasłami gospodarki planowej. Coraz silniejsze lobby deweloperskie skutecznie blokowało ustawy, które miały uspraw- nić stworzenie prawa planistycznego. Gminom to wszystko jest na rękę, bo plany to koszty i lokalne kłopoty. Teraz stoimy o krok od wielkich konfliktów sąsiedzkich. Nowa ustawa nie przewiduje pozwoleń na budowę. Inwestycję wystarczy zgłosić. Sąsiad dowie się o niej, gdy na plac wjedzie koparka. I może tylko protestować. Ale odwołać się już nie może, bo nie ma od czego. Ważna w całej sprawie jest rola władz miasta, które powinny kreować politykę rozwoju na swoim terenie. Jeśli inwestycja jest z nią niezgodna, to decyzje budowlane powinny być wstrzymywane. Władza nie może zasłaniać się prawnymi kruczkami. Musi mieć odwagę podejmować decyzje trudne i kontrowersyjne.

_________________
Pozostanie po nas..............|................Włóczykije.eu
ta smutna legenda,.-....__...|.......Przejrzyj, polub, podsubskrybuj RSS.
że wciąż nas uczono...........|_________________________________
uczyć się na błędach...........(Włodzimierz Ścisłowski)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N lut 21, 2016 15:00 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 04, 2007 20:48
Posty: 2544
Lokalizacja: Ochota / Ursynów
A propos bilansu kosztów i korzyści uchwalania (sensownych) PZP:

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1, ... a-sie.html

Cytuj:
[Dariusz Bartoszewicz:]Ratusz mówi: plan to koszt, bo trzeba płacić za działki pod drogi.

[Krzysztof Domaradzki:] - Dobry plan pozwala też pozyskać wiele terenów pod zabudowę, które wcześniej były np. rezerwowane pod wielkie węzły komunikacyjne. Umiejętne gospodarowanie przestrzenią i planowanie może przynosić ratuszowi znaczne korzyści.

_________________
Pozostanie po nas..............|................Włóczykije.eu
ta smutna legenda,.-....__...|.......Przejrzyj, polub, podsubskrybuj RSS.
że wciąż nas uczono...........|_________________________________
uczyć się na błędach...........(Włodzimierz Ścisłowski)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt lut 23, 2016 16:43 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 21:18
Posty: 2031
Lokalizacja: Z Warszawy
Problem nie polega na tym, że nie ma korzyści, ale że koszty są właściwie realne i ustanowione prawnie, a korzyści są prawnie nie gwarantowane uchwalającym (nie ma takiego problemu w większości krajów zachodnich - korzyści są oczywiście gwarantowane miastu i bilansują niekorzyści).

_________________
Byłem i jestem jawny, świadomy oraz chętny do współpracy.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL