Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 16 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Wolisz?
Ankieta wygasła Śr maja 16, 2007 7:58
Hipermarkety na peryferiach (np. Marki, Janki) 11%  11%  [ 1 ]
Centra handlowe w mieście (np. Złote Tarasy, Arkadia) 0%  0%  [ 0 ]
Ulice handlowe (np. Nowy Świat, Marszałkowska) 22%  22%  [ 2 ]
Wielkie targowiska miejskie (np. Okęcie, Stadion) 0%  0%  [ 0 ]
targi lokalne i dzielnicowe (np. przy Hali Marymonckiej, Wolumen) 67%  67%  [ 6 ]
Liczba głosów : 9
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: Wt cze 05, 2007 20:40 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:18
Posty: 2049
Lokalizacja: Z Warszawy
Ale jaki ten wolny rynek w Polsce...

Hipermarkety hipermarketami, reklamy reklamami, a marketing marketingiem. Narzekamy na wszechogarniającą nas komercję i często uciekamy do mniejszych sklepów, bazarów etc. Niestety ja w Polsce często jestem zmuszony narzekać właśnie na te pomniejsze przedsiębiorstwa, gdyż sprzedawcy czy właściciele niejednokrotnie zachowują się, jakby klient nie był klientem, ale intruzem, kłopotem, problemem. Przykłady?
Wchodzę do sklepu rowerowego - nie ma opony, której szukam, ale kupuję paczkę baterii do lampki diodowej. Niestety nie mam drobnych widzę jest terminal na karty. "Uuu. Nie sprzedam Panu, bo transakcje kartą u nas dopiero powyżej 20 zł". OK. Wyjmuję 100 złotych (innych nie mam). Nie będę wspominał ile narzekań się nasłuchałem.
Najlepsi są w tym sezonie sprzedawcy truskawek przy Wałbrzyskiej. Praktycznie nikt nie sprzedaje na wagę - wszyscy na łubianki. Jednego dnia byłem w sklepie, do którego weszła Pani, która kupiła przed sklepem łubiankę (czyli 2 kg) truskawek. Zważyła w sklepie - 1,73kg. Ja sam chciałem z kolei kupić 0,5kg truskawek i to nawet u ulicznego sprzedawcy, który miał wagę - "Panie to nie jest stoisko, żeby pół kilo truskawek sprzedawać!".
Na innym bazarze - Tarchomin, jest sklep komputerowy. Do sklepu, mimo iż jest wielka przeszkolona witryna sklepowa etc., jest zamontowany domofon. Kto nie zadzwoni ten nie wejdzie. Sprzedawca nie chciał, aby mu do sklepu wchodziły "bachory" i przeszkadzały.
To już z kolei supermarket (nie hiper, ale super) - chcę kupić ser pleśniowy na wagę. Wielkie koła serowe mają nalepki papierowe, które wirtulanie dzielą ser na plastry. Proszę pół plastra. "Gdzie? Pół panu nie sprzedam, bo kto mi potem drugie pół kupi. Bierze Pan cały."

Marketing po Polsku? Ja się przestaję dziwić, że uczciwi ludzie w Polsce czują się albo jak frajerzy, albo jak złodzieje.

Ale są też dobre przypadki - w Wałczu weszliśmy do Pizzerii - jeszcze było przed 10, a więc zamknięte, mimo iż wszystkie drzwi już pootwierane i swobodnie można wejść. Obsłużyli nas i tylko pizzy jeszcze nie można było zamówić, bo piec był zimny.

_________________
Byłem i jestem jawny, świadomy oraz chętny do współpracy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N cze 24, 2007 15:00 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:18
Posty: 2049
Lokalizacja: Z Warszawy
Wracam do sprawy za sprawą doniesienia prasowego:

Gazeta Wyborcza napisał(a):
Niewielkie sklepy padają jeden za drugim

Przez ubiegły rok z polskich ulic zniknęło 3 tys. sklepików. Chodzi tutaj przede wszystkim o niewielkie osiedlowe spożywczaki o powierzchni poniżej 50 m kw.

- Jest to o tyle ciekawe, że przez ostatnie kilka lat liczba małych sklepów była dość stabilna - opowiada Marka Klajda, dyrektor ds. badań konsumenckich na Europę Centralną w Nielsen.

Polska jest jednym z niewielu krajów w Europie, gdzie handel tradycyjny jest bardzo silny. Wynika to z przyzwyczajeń zakupowych. Po mięso, owoce czy warzywa Polacy chodzą do osiedlowego warzywniaka czy mięsnego. Robi tak ponad połowa rodaków. Po chemię - szampony, proszki do prania - oraz napoje, do hipermarketu.

Zniknięcie z rynku trzech tysięcy sklepików nie jest według Klajdy sygnałem, że tradycyjny handel jest wypierany przez wielkie markety. - Tak naprawdę nie wiemy jeszcze, czy jest to chwilowe wahnięcie czy stała tendencja - twierdzi analityk. - Więcej będziemy w stanie powiedzieć dopiero za rok. Według Klajdy sytuacja sklepików nie jest wcale zła. Aż 17 tys. spośród 70 tys. należy do sieci zrzeszających prywatnych przedsiębiorców typu Lewiatan czy Żabka. Część z nich powiększa również swoje obiekty. W ubiegłym roku minimalnie wzrosła np. liczba sklepów między 50 a 100 m kw.

Z badań Nielsena wynika jednak też inna groźna dla nich tendencja, że małe sklepiki z roku na rok tracą udziały w rynku. O ile cztery lata temu na każde dziesięć złotych wydanych w handlu aż sześć zł przechodziło przez tradycyjne spożywczaki, o tyle teraz tylko 4,2 zł.

Tradycyjny handel dostaje w kość głównie przez duże i małe supermarkety, które mają już ok. 40 proc. rynku (wartościowo). - Supermarkety czeka dalszy szybki rozwój. W ciągu najbliższych kilku powiększą swój udział o kolejne 10 pkt proc., głównie kosztem tradycyjnych sklepów - twierdzi Klajda.

Analitycy tłumaczą, że jest to efekt nowej strategii wielkich sieci w Polsce. Nie stawiają one już na budowę wielkich sklepów. Hipermarketów, czyli sklepów powyżej 2,5 tys. m kw., powstało przez cały 2006 rok tylko dziewięć (w sumie jest ich ok. 220).

I dużo więcej raczej już nie będzie, ze względu na strukturę demograficzną kraju. Aż 38 proc. Polaków czyli 15 milionów mieszka na wsi, gdzie wielkopowierzchniowych obiektów nie opłaca się otwierać.

Wielka dystrybucja zaczęła za to mocno inwestować w małe supermarkety. Dobrym przykładem jest tu choćby Tesco - przejął małe sklepy Leader Price czy Carrefour - kupił Alberta.

Jak sklepiki mogą się obronić przed marketami? Analitycy twierdzą, że są na to trzy metody. Po pierwsze - wstąpienie do sieci franczyzowej czy grupy zakupowej, po drugie - handel świeżymi produktami, a po trzecie - sprzedawanie wysokoprocentowych alkoholi. - Sprzedawanie wódki zwiększa obroty sklepu od 70 do 100 proc. - twierdzi Klajda.

Czemu? Według Klajdy do marketów ludzie idą robić zapasy. W sklepikach kupują rzeczy do natychmiastowego spożycia. A mocne alkohole należą do tej drugiej kategorii.


No i niby to nie hipermarkety są zagrozeniem, ale jednak te same firmy (koncerny oczywiście) tylko ze zmienioną strategią inwestowania.[/quote]

_________________
Byłem i jestem jawny, świadomy oraz chętny do współpracy.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr paź 27, 2010 17:25 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Cz sty 18, 2007 21:10
Posty: 992
Lokalizacja: Warszawa
IMO lepiej byłoby wydłużyć tramy z Żerania Wsch.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz paź 15, 2015 19:09 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 04, 2007 19:48
Posty: 2784
Lokalizacja: Ochota / Ursynów
http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1, ... et-do.html

Cytuj:
Rada Warszawy przyjęła uchwałę o zniesieniu opłaty targowej. Nowe zasady obowiązywać będą od 1 stycznia 2016 r.

Uchwała o rezygnacji z poboru opłaty targowej została podjęta przez radnych jednogłośnie. O tym, że tak się stanie, prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz zapowiedziała już w sierpniu. - Jest to gest w kierunku kupców i małych przedsiębiorców, którzy co miesiąc zyskają nawet do kilkuset złotych. Jestem przekonana, że ta uchwała przyczyni się do wsparcia i rozwoju handlu targowiskowego jako formy działalności rodzinnej i lokalnej - powiedziała prezydent.

Radości ze zniesienia opłaty nie kryła Bożenna Kolba, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kupców i Drobnej Wytwórczości. - Opłata targowa była w odczuciu kupców dodatkowym obciążeniem finansowym. Zniesienie jej pozwoli tej ogromnej rzeszy przedsiębiorców uzyskać dodatkowe wsparcie przy tak trudnym rynku sprzedaży - mówi.

Handel na targowiskach (oczywiście tych legalnych) bez opłaty będzie możliwy jednak dopiero od 1 stycznia przyszłego roku. Tego dnia wejdzie w życie Ustawa o samorządzie gminnym, która to umożliwia. Daje ona samorządom swobodę w pobieraniu lub rezygnacji z opłat za handel pod chmurką.

Warszawiacy lubią bazary

Zniesienie opłaty targowej dotyczy oczywiście tylko tych kupców, którzy handlują legalnie na wyznaczonych przez miasto bazarach. Do końca roku obowiązujące wciąż stawki pozostaną niezmienione. W zależności od rodzaju asortymentu i miejsca na bazarze kształtują się od 4 do 100 zł.

Z badań przeprowadzonych w 2014 r. wynika, że mieszkańcy Warszawy chętnie robią zakupy na lokalnych bazarach oraz widzą potrzebę rozwoju takiej właśnie swoistej sieci handlowej - aż 71 proc. badanych stwierdziło, że robi zakupy na targowiskach jednodniowych, a 85 proc. chętnie skorzystałoby w przyszłości z takiej formy zakupów.

Zniesienie opłaty targowej jest w stolicy tym bardziej zasadne, że na wielu bazarach widać wolne miejsca. Na 59 istniejących stołecznych targowisk w 17 jest aż ok. 500 stanowisk do zajęcia. Wiele z nich pozostaje pustych m.in. ze względu na dotychczasową konieczność uiszczenia opłaty targowej.

_________________
Pozostanie po nas..............|................Włóczykije eu
ta smutna legenda,.-....__...|.......Przejrzyj, polub, podsubskrybuj RSS.
że wciąż nas uczono...........|_________________________________
uczyć się na błędach...........(Włodzimierz Ścisłowski)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt paź 16, 2015 22:18 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:18
Posty: 2049
Lokalizacja: Z Warszawy
To w ślad za opłata targową czas znieść ograniczenie dla opłaty parkingowej.

_________________
Byłem i jestem jawny, świadomy oraz chętny do współpracy.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So lis 28, 2015 16:48 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 04, 2007 19:48
Posty: 2784
Lokalizacja: Ochota / Ursynów
http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1, ... zmowa.html

Cytuj:
Akurat targowiska budują te ważne więzi?

- Targowiska były dawniej nie tylko miejscem handlu, ale też agorą - przestrzenią wspólną, nieogrodzoną. Nawet dziś bazarek, na który chodzę, to bardzo tradycyjnie zorganizowana przestrzeń: jest kilka budek, ale wiele osób stoi pod gołym niebem, jest kilka alejek, po których się przemieszczasz i spotykasz sąsiadów, rodziców dzieci chodzących z twoim synem do szkoły, z córką do przedszkola. Zanim skończysz zakupy, które robisz w 12 punktach, masz za sobą kilkanaście small talków. W supermarkecie czy galerii handlowej rzadko kogoś spotykam. Poza tym na bazarze zaprzyjaźniam się ze sprzedawcami, mam znajomego rolnika i właściciela sklepu rybnego. W galeriach handlowych nie tworzą się takie więzi, bo większość z nich jest nastawiona tylko na komercyjne wykorzystanie przestrzeni.

Ze sprzedawczynią w sklepie z dżinsami w galerii handlowej też mogłabym porozmawiać. Czemu to tak nie działa?

- Ona nie ma czasu. Pracuje najczęściej na umowie śmieciowej, ktoś mierzy jej efektywność, zwykle pracuje tam dość krótko i jest przerzucana ze sklepu do sklepu. Chodzi o trwałość. Rolnik, u którego robię zakupy, jest na tym bazarku od lat trzech czy pięciu, a nawet w moim ulubionym sklepie odzieżowym co parę miesięcy zmienia się obsługa.

_________________
Pozostanie po nas..............|................Włóczykije eu
ta smutna legenda,.-....__...|.......Przejrzyj, polub, podsubskrybuj RSS.
że wciąż nas uczono...........|_________________________________
uczyć się na błędach...........(Włodzimierz Ścisłowski)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 16 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL