Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Cz lut 26, 2009 14:59 
Offline
Greenpisarz

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 23:44
Posty: 630
Lokalizacja: Wawa/Praga Północ
http://www.przekroj.pl/wydarzenia_swiat_artykul,4128.html

Cytuj:
Coraz grubszy problem Ameryki

Maciej Jarkowiec

Spożywając pączki w tłusty czwartek, zwróćmy nasze myśli ku braciom i siostrom zza Oceanu. Albowiem tam, w Ameryce, każdy dzień roku jest tłusty

Po wylądowaniu w Stanach jedna rzecz uderza za każdym razem z taką samą siłą – rozmiar. Wszystko jest większe niż u nas: samochody, autostrady i wieżowce, lodówki, frytki i cola. No i ludzie. Amerykanie roztyli się do tego stopnia, że wśród wielu pomysłów na to, jak dalszemu narodowemu tyciu zapobiec, pojawiły się też inicjatywy w skali świata bezprecedensowe. Co niektórzy politycy i lobbyści wymyślili mianowicie, że przed pęknięciem z przejedzenia Amerykę uchronią... podatki.

Naród grubasów
Poznajcie Richa: 34 lata, żona, ośmioletni synek Bud, nieciekawa i licho płatna posada biurowa, domek na przedmieściach Oklahomy. I 170 kilogramów wagi przy wzroście metr osiemdziesiąt. Dużo? Nie, w normie. Sąsiad jest od Richa dużo większy. Nie mówiąc o żonie sąsiada.
Rich i jego brzuch nie odstają od otoczenia, bo według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) nadwagę ma zdecydowana większość Amerykanów (74,1 procent), a ponad jedna trzecia obywateli USA cierpi na jej formę chroniczną i chorobową – otyłość.
Epidemia otyłości sprawia, że z 24 milionów zdiagnozowanych cukrzyków co roku umiera 200 tysięcy. Chroniczna nadwaga jest drugą po paleniu tytoniu przyczyną zgonów, którym można zapobiec. Debatę nad tym, jak tę epidemię okiełznać, ożywiła propozycja gubernatora stanu Nowy Jork Davida Patersona. Chce on obłożyć 18-procentowym podatkiem wszystkie niedietetyczne napoje gazowane oraz soki zawierające mniej niż 70 procent soku w soku. Pomysł przyszedł mu do głowy, kiedy dumał nad tym, jak załatać 15-miliardową dziurę w stanowym budżecie. Nowy podatek miałby przynieść ponad 400 milionów dolarów wpływów rocznie, ale dla zwolenników takiej regulacji od finansowego dużo ważniejszy jest jej aspekt zdrowotny. Nicholas Kristof z „The New York Timesa” nazywa ją kamieniem milowym w walce państwa z otyłością. „Podatkowa dieta cud!” – zachwyca się i przekonuje, że podobnie jak opodatkowanie tytoniu okazało się najskuteczniejszym lekiem na raka płuc, tak wzrost cen niezdrowych napojów zlikwiduje narodową nadwagę. Jednak Kristof jest w mniejszości. 70 procent Amerykanów sprzeciwia się jakimkolwiek „cukrowym” czy „tłuszczowym” podatkom. Nowojorskiej inicjatywie wytyka się też niekonsekwencję: skoro akcyza na colę, to dlaczego nie na pączki i hamburgery?
Ale jeśli nie podatki, to co powstrzyma epidemię, która uszczupla budżet USA o 218 miliardów dolarów rocznie, a co gorsza, może spowodować, że obecne pokolenie Amerykanów będzie pierwszym w historii, które pożyje krócej od poprzedniego?

Cztery przyczyny i pogrzeb
Rich został skrzywdzony przez naturę. Jego przodek sprzed kilku tysięcy lat musiał zapuścić się w las, zapolować na zwierza bądź nazbierać borówek. Takie wypady kosztowały sporo energii, a ich powodzenie nigdy nie było pewne. Dlatego gdy przodkowi Richa udało się polowanie, najadał się na zapas, bo nie wiedział, kiedy będzie następna uczta. W ten sposób przodek Richa stał się miłośnikiem strawy wysokoenergetycznej – tłustej
i słodkiej – oraz wykształcił potrzebę sytości. Takie predyspozycje dostał Rich w genach. Tyle że dziś, żeby zdobyć tłusty i słodki posiłek, Rich najczęściej nie rusza się z fotela. Podnosi słuchawkę i wykręca numer swojej ulubionej pizzerii. Kiedy tylko zapragnie.
To, rzecz jasna, nie wyjaśnia, dlaczego Rich jest o wiele grubszy niż jego daleki kuzyn z Polski czy Holandii, który ma podobne predyspozycje genetyczne, taki sam telefon, a w swojej dzielnicy pizzerie tej samej sieci.
W dużym uproszczeniu powody tuszy Richa są następujące:

1
To nie jest kraj dla pieszych ludzi. Rich – tak jak 70 procent Amerykanów – żyje w „antypieszym” otoczeniu. W zasięgu spaceru nie ma sklepu spożywczego, kościoła, poczty. Nie ma w zasadzie nic. Jego synek Bud (też całkiem pulchniutki) do szkoły nie idzie, tylko jedzie, tak jak 83 procent amerykańskich uczniów. Tam, gdzie przed domem Richa kończy się trawnik, nie ma nawet chodnika, od razu zaczyna się ulica. Stany, tak jak wyglądają dziś, zostały zbudowane w czasach prosperity po II wojnie światowej. Powstały autostrady, przedmieścia domów z garażami i wyrzucone jeszcze dalej za miasto centra handlowo-rozrywkowe. Każda rodzina kupiła samochód i Amerykanie przestali chodzić. Ojcu Richa zdarzyło się jeszcze spalić trochę energii na schodach albo odkręcając szybę w aucie. Rich nie bywa w budynkach bez windy, bo ich w zasadzie nie ma, a szybę opuszcza guziczkiem.

2
Bardzo tanie kalorie. W porównaniu z innymi krajami Zachodu społeczeństwo amerykańskie jest bardzo rozwarstwione. A badania pokazują, że otyłość dotyka biednych prawie dwukrotnie częściej niż zamożnych. Jak już ustaliliśmy, po praprzodkach Rich odziedziczył potrzebę akumulowania kalorii. Doktor Adam Drewnowski z Uniwersytetu Waszyngtońskiego opracował szablon, według którego oblicza się stosunek ceny do pozyskanej dla organizmu energii. Najtańsze są w USA kalorie pochodzące z podłej jakości wielokrotnie przetworzonej żywności. Przykład? W przypadku chipsów jeden megadżul (MJ, czyli 239 kcal) energii kosztuje 20 centów, a w przypadku marchewki – 95 centów. Nic dziwnego, że 25 procent warzyw Amerykanie spożywają pod postacią frytek lub chipsów. Inny przykład: cola – 30 centów/MJ, sok pomarańczowy – 1,43 dolara/MJ. Rich i jego rodzina nie jadają świeżego chudego mięsa, ryb i warzyw, bo kontrolując domowy budżet, sięgają po nafaszerowane sztucznymi tłuszczami, cukrem i skrobią, pakowane produkty o długim terminie przydatności do spożycia. Sprawę pogarsza mechanizm błędnego koła: bieda wiąże się ze złym odżywianiem i słabą opieką zdrowotną, co napędza otyłość, a otyłość i choroby z nią związane to większe rachunki u lekarza i ograniczenie możliwości zawodowego rozwoju, co napędza biedę.

3
Dyktat korporacji. Bud, synek Richa – tak jak jego koledzy i koleżanki – ogląda rocznie 10 tysięcy (prawie 30 dziennie) spotów telewizyjnych reklamujących słodki i tłusty junk food. Jak wiadomo, dobra reklama czyni cuda – Bud stołuje się w McDonaldzie albo innym fast foodzie raz na trzy dni, a płyn wprowadza do organizmu wyłącznie w postaci wysokosłodzonych napojów gazowanych.
Pozarządowe organizacje walczące z otyłością wskazują na Skandynawię, gdzie obowiązuje zakaz reklamy skierowanej do dzieci, ale zdają sobie sprawę, że szanse na takie regulacje są w USA równe zeru. Nie na próżno branże spożywcza i restauracyjna do 13 miliardów dolarów wydanych każdego roku na kampanie skierowane do dzieci dorzucają kilka następnych na lobbing w Waszyngtonie. Co więcej, świetne układy mają też w szkołach. Choć z wielu szkolnych korytarzy zniknęły maszyny wypluwające colę za kilka monet, to Bud chodzi (to jest: jeździ) do jednej z niedofinansowanych podstawówek. Te – a stanowią one większość – potrzebują kontraktów z korporacjami takimi jak Coca-Cola, żeby mieć za co kupić nowe tablice i odremontować salę gimnastyczną.

4
Kukurydza. Część pieniędzy, które Rich oddaje państwu w postaci podatku, idzie na dofinansowanie rolnictwa. Farmerzy dostają od rządu 20 miliardów dolarów rocznie. Ich ulubioną uprawą jest kukurydza – rośnie jak zielsko i świetnie się sprzedaje. Poza biopaliwami robi się z niej paszę dla zwierząt hodowlanych oraz syrop. Dzięki paszy produkuje się tanie mięso, o wiele bardziej tłuste od tego droższego, ze zwierząt karmionych trawą. Jednak prawdziwym hitem ostatniego 20‑lecia, w ciągu którego odsetek otyłych Amerykanów zwiększył się trzykrotnie, jest syrop kukurydziany. W przemysłowej produkcji żywności wypiera on cukier, bo jest tańszy, łatwiejszy w transporcie i co najważniejsze – słodszy. A jak już wiemy, Rich ma w genach to, że lubi słodkie. Kukurydziane lobby nie ma więc większych problemów, żeby wciskać mu coraz większe ilości syropu już nie tylko do coli i batona, ale też do chleba, keczupu i wędlin. W zasadzie do wszystkiego.
Rich tak jak 58 procent Amerykanów bardzo pragnie schudnąć. Ale na siłownię i zdrowsze jedzenie go nie stać, do pracy nie pójdzie pieszo, bo za daleko i nie ma chodnika, a tabletka od lekarza jakoś nie działa. A poza tym nie zaleca się łączenia jej z alkoholem, a jak tu się rozerwać po nudnej robocie, jeśli nie browarem? Wychodzi na to, że Rich jest skazany na swój brzuch, a co za tym idzie – na cukrzycę, nadciśnienie, choroby serca, wylewy, chore nerki, osteoartretyzm, żylaki i kilka odmian raka.
No, chyba że pomoże mu państwo. Tylko jak? Państwo nie przebuduje przecież Ameryki, tak by z dnia na dzień stała się bardziej „pieszoprzyjazna”. Nie zamknie z dnia na dzień wszystkich McDonaldów, fabryk chipsów i napojów. Nie zakaże uprawiać kukurydzy. Biedy też raczej nie zlikwiduje, wręcz przeciwnie – można się spodziewać, że w czasach kryzysu jeszcze więcej obywateli przerzuci się z marchwi na frytki. Państwo może zrobić to, co robić potrafi najlepiej, czyli wprowadzić nowe podatki. Tak przynajmniej utrzymują zwolennicy tłuszczowo-cukrowych akcyz.
Barry Popkin z Uniwersytetu Karoliny Północnej, autor książki „Świat jest gruby”, uważa, że junk food ma taki sam związek z otyłością i cukrzycą jak papierosy z rakiem płuc. A badania pokazują, że 10-procentowy wzrost ceny papierosów przekłada się na trzyprocentowy spadek ich sprzedaży wśród całej populacji i aż siedmioprocentowy wśród nieletnich. Tytoniowe lobby przez lata skutecznie broniło się przed ingerencją państwa w rynek, ale słynny Marlboro Man, kowboj reklamujący najpopularniejsze papierosy, zniknął w końcu z bill-boardów, a paczka fajek jest dziś 10 razy droższa niż przed 20 laty. Tak samo – wieszczą anty-tłuszczowi lobbyści – producenci niezdrowej żywności, choć na pewno nie poddadzą się bez walki, są skazani na porażkę.
Biorąc pod uwagę to, z jak druzgocącą krytyką spotkała się propozycja gubernatora Patersona, i to, że nowym sekretarzem rolnictwa, który jest odpowiedzialny za politykę żywieniową kraju, został Tom Vilsack, człowiek silnie związany z rolniczym i spożywczym lobby, ich optymizm wydaje się przedwczesny.
To zła wiadomość dla Richa, a najgorsza dla Buda. Jego pokolenie będzie jeszcze grubsze od poprzedniego. Naukowcy mówią, że komplikacje zdrowotne wynikające z otyłości mogą skrócić życie dzisiejszych amerykańskich dzieci nawet o pięć lat. Sorry, Bud.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt cze 01, 2010 13:56 
Offline
Stały Bywalec

Dołączył(a): Pn cze 25, 2007 11:29
Posty: 245
Cytuj:
Co piąty uczeń podstawówki jest otyły lub ma nadwagę - wynika z pierwszego badania przeprowadzonego wśród najmłodszych Polaków. Najbardziej tyją dzieci z Mazowsza.
Otyłość i nadwaga dotyczy 18 proc. chłopców i ponad 14 proc. dziewcząt. W grupie wieku 9-18 lat łączna liczba dzieci to 20 proc.

(...)

- Doganiamy USA i Niemcy, a wcześniej chwaliliśmy się, że jesteśmy w grupie państw, w których problem otyłości i nadwagi jest znikomy - mówiła minister Ewa Kopacz podczas wczorajszej konferencji prasowej w CZD.

- Otyłość i nadwaga dotyczy 18 proc. chłopców i ponad 14 proc. dziewcząt. W grupie wieku 9-18 lat łączna liczba dzieci to 20 proc. - podkreślał Zbigniew Kułag, koordynator badań projektu "Olaf".
(...)

- Apelujemy do rodziców, by nie podwozili dzieci samochodem do szkoły. Lepiej wsiąść na rower, przypiąć rolki, albo pójść na piechotę - radziła min. Kopacz.

Najbardziej tyją dzieci na Mazowszu. Problem dotyczy 19 proc. dzieci. W Świętokrzyskim, Lubelskim, Małopolskim, Podkarpackim problemy z wagą ma mniej niż 15 proc. - Widać zależność między dochodami, a nadwagą - wyjaśnia Kułag. - PKB na Mazowszu jest najwyższe w kraju. Ale problem prawie nie dotyczy osób najlepiej zarabiających.
(...)


źródło: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95 ... zieci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz cze 03, 2010 11:14 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 14:11
Posty: 1024
Lokalizacja: Warszawa
Holandrzy znaleźli sposób na to by dzieci do szkoły chodziły lub jeździły rowerem. Rozwiązanie może mało finezyjne, ale za to skuteczne. Oto ono: Obrazek

Zielona strzałka to ulice pieszo-rowerowe. Czerwone są wejścia do szkoły. Na fioletowo jest ulica dostępna dla aut.


Rezultatów jest kilka:

-promocja ruchu pieszego i rowerowego - bo można to robić bezpiecznie, na oddzielnych, atrakcyjnych ciągach.

-zniechęcenie do wożenia dzieci - bo podjechać pod szkołę i tak nie można. W dodatku trzeba jechać naokoło.

-jak już dziecko jedzie autem, to i tak później idzie - od samochodu do wejścia do szkoły ma kawałek. Odpada też motyw lansu "mój tatuś ma ładniejszego SUVa niż twój". Lansem jest raczej przyjechanie pod szkołę fajnym rowerem ;-)

-zmniejszyła się liczba wypadków. Wszyscy wiedzą, że dzieciaki lubią siedzieć przed szkołą. Ławek zazwyczaj tam nie ma, więc usiąść mozna zwykle tylko na takich fajnych barierkach odgradzających chodnik od jezdni pełnej aut. Tu nie ma ani barierek, ani jezdni pełnej aut.

_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz cze 03, 2010 18:22 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): N mar 01, 2009 13:43
Posty: 367
Przecież wiadomo, że nas rodzice podjeżdżaliby pickupami pod same drzwi szkoły po drodze pieszo-rowerowej. A poza tym, niedasię. No i u nas jest inny klimat, mróz i syberia.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So sie 13, 2011 14:03 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 04, 2007 20:48
Posty: 2575
Lokalizacja: Ochota / Ursynów
http://www.zw.com.pl/artykul/622831_Nie ... silek.html

Cytuj:
Wśród osób [na Mazowszu], które lubią się ruszać, największą popularnością cieszy się rower (55 proc.). Na liście aktywności kolejne miejsca zajmują jogging (24 proc.), pływanie (18 proc.) i ćwiczenia na siłowni (17 proc.). Badania pokazały, że nawet najłatwiejsza i najtańsza forma aktywności, czyli spacery, nie jest powszechna. Co piąty mieszkaniec naszego województwa w ogóle nie chodzi na spacery.

Również co piąty z nas, jeśli ma do pokonania 500 – 800 m, korzysta z samochodu albo ze środków komunikacji miejskiej. 23 proc. unika wchodzenia po schodach i jeśli tylko może, korzysta z windy. – Szkoda, bo takie codzienne aktywności to wydatek rzędu 300 – 800 kcal dziennie – zwraca uwagę prof. Gaciong.

_________________
Pozostanie po nas..............|................Włóczykije.eu
ta smutna legenda,.-....__...|.......Przejrzyj, polub, podsubskrybuj RSS.
że wciąż nas uczono...........|_________________________________
uczyć się na błędach...........(Włodzimierz Ścisłowski)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn sie 15, 2011 13:14 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): So cze 09, 2007 15:46
Posty: 984
Lokalizacja: Belany
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn sie 15, 2011 14:47 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 17, 2008 22:55
Posty: 2010
Lokalizacja: Śródmieście, trzecie piętro
Ładna mapka -- tendencja rozwija się w czasie...
http://www.cdc.gov/obesity/data/trends.html

i na youtube:
http://www.youtube.com/watch?v=u1abjGnlfPM

_________________
We made it idiotproof. They grow better idiots.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt sie 16, 2011 1:27 
Offline
Bywalec

Dołączył(a): Wt sty 13, 2009 3:41
Posty: 92
Raffi napisał(a):
Holandrzy znaleźli sposób na to by dzieci do szkoły chodziły lub jeździły rowerem. Rozwiązanie może mało finezyjne, ale za to skuteczne.

Z rozwiązań nie tyle infrastrukturalnych, co organizacyjnych, można wspomnieć inicjatywy (głównie z miast brytyjskich) w postaci "pieszego autobusu". Polega to na tym, że nauczyciel/pracownik szkoły/oddelegowany rodzic przechodzi codziennie ustaloną trasą do szkoły, dołączając do stadka kolejne dzieci. Pomysł moim zdaniem przedni (zwłaszcza że w mniejszych miejscowościach, gdzie rejonizacja wciąż się utrzymała, a korki związane są coraz bardziej z dowożeniem dzieci do szkoły), choć przy niskim zaufaniu społecznym raczej mało realny.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt sie 16, 2011 1:44 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 17, 2008 22:55
Posty: 2010
Lokalizacja: Śródmieście, trzecie piętro
Reg napisał(a):
choć przy niskim zaufaniu społecznym raczej mało realny.

O, to to.

_________________
We made it idiotproof. They grow better idiots.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt wrz 01, 2015 19:34 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 04, 2007 20:48
Posty: 2575
Lokalizacja: Ochota / Ursynów
Sukces! Dzięki intensywnej promocji transportu samochodowego, doganiamy Amerykę ;)

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... ponad.html

Cytuj:
"Rzeczpospolita": Rząd staje do walki z otyłością. Ponad 60 proc. mężczyzn i 40 proc. kobiet ma nadwagę
jagor, PAP 28.08.2015 06:4

Do Sejmu trafił Narodowy Program Zdrowia do roku 2020, w którym rząd stawia sobie za główny cel uporanie się z problemem otyłości Polaków - informuje "Rzeczpospolita".

W Polsce nadmierną masę ciała ma już 61 proc. mężczyzn i 42 proc. kobiet. Otyłych jest w sumie 17 proc. Polaków. Otyłość jest co roku przyczyną 1,5 mln pobytów w szpitalu; jej leczenie pochłania 14,5 mld zł, czyli 21 proc. budżetu na ochronę zdrowia. Polskie dzieci tyją najszybciej w Europie.

W nowym programie po raz pierwszy na cel walki z otyłością przeznaczone zostaną konkretne pieniądze: 60 mln zł rocznie. Rząd zapowiada powstanie grup wsparcia dla otyłych, a także zespołów terapeutycznych pomagających rodzinom, w których problem otyłości dotyczy dwóch lub więcej osób.

_________________
Pozostanie po nas..............|................Włóczykije.eu
ta smutna legenda,.-....__...|.......Przejrzyj, polub, podsubskrybuj RSS.
że wciąż nas uczono...........|_________________________________
uczyć się na błędach...........(Włodzimierz Ścisłowski)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL