Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pt sie 27, 2010 14:25 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Pt lut 19, 2010 15:05
Posty: 684
Lokalizacja: Warszawa, daleko za Wawrem
http://wyborcza.biz/biznes/1,101311,8282169,Anatomia_szwedzkiego_cudu__Jak_zamienic_smieci_w_energie.html
Cytuj:
Anatomia szwedzkiego cudu. Jak zamienić śmieci w energię

Ten dziewięciomilionowy naród to współczesny król Midas - czego się nie dotknie, zamienia w energię. Gdyby to samo robiły światowe mocarstwa, ropa byłaby niewiele droższa od wody. My zaś moglibyśmy zaoszczędzić krocie. Choćby na rosyjskim gazie

Okazało się, że nie znam Szwedów. Czym może jeździć radca ambasady tego kraju? Nowym lśniącym volvo? Nie. Przybył na spotkanie saabem pamiętającym początki ABB-y. A kiedy z niego wysiadł, nastąpiła mała katastrofa: rozpięła się torba i wiatr porwał dziesiątki kartek ilustrujących szwedzki cud energetyczny, którym miał mnie oświecić. Ech, gdyby te ich rozwiązania rozprzestrzeniały się tak łatwo jak kartki, na których są zapisane

- Czy wie pan dokąd by doleciały, gdybyśmy ich nie złapali? - spytałem, idąc zadyszany z naręczem kartek.

- Na to wasze wielkie składowisko Łubna? - Gunnar Haglund usiłował wepchnąć kartki do torby. - Bardzo ją lubię - mruknął. - Ma już ćwierć wieku.

Dopiero po chwili pojąłem, że mówi o torbie. Zaraz, czy mam choć jedną tak starą rzecz? Nie. Ale widząc, jak czule pan radca gładzi swą sfatygowaną torbę, czułem, że pierwszy element energetycznej układanki wskoczył na swoje miejsce. I choć w trakcie naszej rozmowy wskoczyły też pozostałe, całość mocno mnie zaskoczyła. I nieco przeraziła.


Artur Włodarski: Chcesz szybko zdiagnozować społeczeństwo? Spójrz, co robi ze śmieciami. Jeśli to prawda, stanowimy przeciwieństwa.

Gunnar Haglund: Szwedzi i Polacy? Powiedziałbym raczej, że jesteśmy na innym etapie rozwoju.

Czyżby? My wyrzucamy 95 proc. odpadów. Wy tyle odzyskujecie i przetwarzacie, a składujecie marne 3 proc. To nie inny etap, to inna epoka.

- Nie zawsze byliśmy tacy porządni. Pamiętam jeziora tak zatrute, że nie dało się w nich kąpać. A to w centrum Sztokholmu dosłownie przypominało ściek. Dziś można pić z niego wodę.

Co was tak odmieniło?

- Strach. Gdy 1973 r. wybuchł kryzys naftowy, poczuliśmy, że stąpamy po kruchym lodzie. Nasz transport, ciepłownictwo i w ogóle cały szwedzki dobrobyt bazowały na importowanym oleju opałowym. Nie mamy ani węgla, ani gazu, ani ropy. A ta zdrożała kilkakrotnie. W pół roku. Co dalej? W panice zaczęliśmy sprowadzać węgiel z Polski. Ale wasz kraj nie był wtedy pewnym źródłem. A my zrozumieliśmy, że najważniejsze to być samowystarczalnym. I już prawie jesteśmy.

Prawie, bo niedawno zabrakło wam śmieci.

- Padliśmy ofiarą własnej gospodarności i musieliśmy kupować torf na Białorusi. A i tak co roku sprowadzamy śmieci z Norwegii.

Właśnie, wróćmy do kryzysu paliwowego. ABBA nagrała wtedy utwór "SOS", a rząd?

- Wprowadził reglamentację benzyny, ropy i ciepłej wody. Strach zajrzał nam w oczy. Koniunktura prysnęła. Dekoniunktura okazała się głęboka i bolesna. Przypomnieliśmy sobie, że jako kraj rolniczy opalaliśmy drewnem. Zaczęliśmy korzystać z odpadów leśnych

Przecież mieliście już elektrownie atomowe.

- Cztery, ale baliśmy się ich. Jak bardzo, pokazało referendum w 1980 r., po awarii reaktora pod Harrisburgiem w USA. Głosowano nad trzema opcjami - wszystkie na nie. Pierwsza - zamknąć elektrownie od razu, druga - do 2010 r. - i trzecia - przed 2030 r. Nikt nie śmiał poprzeć energetyki atomowej. Wygrała opcja druga.

Skoro tak się przejęliście Harrisburgiem, to po Czarnobylu

- Szwecja dostała największy opad po ZSRR. Było groźnie. Renifery Lapończyków jadły porosty nasycone substancjami radioaktywnymi, przy okazji wprowadzając je do łańcucha pokarmowego. Od tamtej pory nie zbudowaliśmy żadnego reaktora. Dwa musieliśmy wyłączyć - Duńczycy się przestraszyli. Czas jednak leczy rany, bo rok temu rząd przystał na zastąpienie starych reaktorów nowymi. Dziś mamy ich 10. Dają nam blisko połowę prądu.

Naszą, w Żarnowcu, ekolodzy storpedowali, nim w ogóle ruszyła.

- Wasi ekolodzy dopiero co włamali się do elektrowni Forsmark pod Sztokholmem, by nie dopuścić do rozbudowy reaktorów.

No tak, udali się nam. A jak wam się udało wybrnąć z paliwowej zapaści?

- Przede wszystkim zmieniliśmy prawo. System podatkowy i dotacje. Rozszerzyliśmy definicję paliwa. Zobowiązaliśmy gminy, by sięgały do alternatywnych źródeł energii. A na koniec zaostrzyliśmy normy środowiskowe.

Minęło 30 lat i...?

- PKB wzrosło o ponad 80 proc., zużycie energii nie drgnęło, a emisja CO2 spadła o 9 proc. Dlaczego? Bo nauczyliśmy się przekuwać kłopoty w korzyści.

Jesteście mistrzami miksu energetycznego, czyli ?

- Czerpania energii z różnych źródeł. Także tych całkiem gdzie indziej niewykorzystywanych, między innymi różnych odpadów i ścieków. Prawie połowa ciepła, którym się ogrzewamy, ma takie właśnie pochodzenie.

Jak wygląda cud energetyczny od kuchni? Obok Łubna, zacznijmy więc od śmieci.

- Odkryliśmy, że z dwóch ton odpadów komunalnych można wycisnąć tyle energii, ile z tony węgla. Spalając rocznie 4,5 mln ton śmieci, mamy z tego 13,6 TWh energii. Wystarczy, by oświetlić 250 tys. i ogrzać 810 tys. domów. 30 procent Göteborga, 60 procent Malmö i cały południowy Sztokholm właśnie tak są ogrzewane. Ten ostatni ma największą spalarnię w Europie.

Owszem, śmierdzi. W bunkrze, gdzie 200 śmieciarek dziennie wypluwa swoją zawartość, musi śmierdzieć. Ale poza nim już nie, choć cała EC Högdalen (własność miasta i fińskiego koncernu Fortum) pochłania 700 tys. ton śmieci rocznie, czyli 10 razy tyle, ile jedyna polska spalarnia na warszawskim Targówku. Wchodzę do kabiny operatora suwnicy, której wielkie stalowe łapska mieszają i podają do kotła 10-tonowe kęsy śmieci. Fotel jest pusty - wszystkim steruje komputer. Ludzi widzę dopiero przy piecu wielkości kamienicy. Zerkam przez hartowany wizjer do środka - tak musi wyglądać piekło. Wystarczy jednak wyjść za drzwi, by pomyśleć, że to sen. Cisza i spokój dookoła przeczą temu, co zostało za ścianą. Sielanka, a do tego stołówka z tarasem. Jem lunch i idę. Za bramą jest park narodowy i osiedla. Do centrum Sztokholmu - Zielonej Stolicy Europy 2010 - 20 minut autem. Tylko Polska jakby dalej niż te 1,5 godziny lotu.

- Szkoda, że nie był pan w Linköping. Tam spalarnia - cała szklana - przypomina centrum sztuki nowoczesnej.

Że niby nic do ukrycia? U nas te szyby musiałyby być pancerne.

- Szwedom spalarnie spowszedniały, mamy ich 31. Pierwsze, owszem, kopciły. A dziś? Nie ma czystszych spalin. Lepiej dla zdrowia trzy miesiące trzymać głowę w jej kominie niż zjeść jednego łososia z Bałtyku. Łącznie emitują tyle dioksyn, ile 60 paczek papierosów. Rocznie. Jest normą, że po uruchomieniu spalarni emisja pyłów w okolicy maleje.

Skoro są tak czyste, to pewnie i kosmicznie drogie.

- A skąd, dają zysk aż miło. Policzmy: dwie tony odpadów to jakby jedna tona węgla. Za tonę węgla trzeba dać ponad 300 zł. Ale zamiast tego można przyjąć dwie tony śmieci i jeszcze dostać za to minimum 200 zł. Różnica? 500 zł. Odpady to jedyne paliwo, które ma ujemną cenę. Nie ma nic tańszego. W dodatku największe spalarnie to de facto elektrociepłownie - sprzedają prąd i ciepło, które na pewno nie będą tanieć.

Ale domowe śmieci to kiepskie paliwo, bo mokre. By chciały się palić, trzeba jak w Japonii wstępnie je podsuszać, a to kosztuje Skąd ten uśmiech?

- Bo z kłopotu uczyniliśmy korzyść. Mokre śmieci + ogień = dużo pary, a ta spalaniu nie sprzyja. Chyba, że się parę skropli. Mamy wtedy o 30 proc. więcej ciepła - gwałtowny skok energii, który uczynił ten biznes naprawdę opłacalnym. Dlatego nasze spalarnie są bardziej intratne od japońskich. To m.in. zasługa 24 polskich kotłów z Rafako i Sefako przystosowanych do spalania wilgotnych odpadów i surowej biomasy, np. trawy, liści, mokrych gałęzi. A więc czegoś, z czego najlepszy harcerz nie rozpali ogniska.

Czyli tak: mamy wojujących ekologów, zdolnych konstruktorów i najwięcej wysypisk w Europie.

- Żal śmieci wyrzucać. Kryją morze energii wartej miliardy. W samych odpadach komunalnych macie jej tyle, że moglibyście przyciąć import gazu o 40 proc. Co my robimy ze swoimi? Połowę spalamy, nieco mniej odzyskujemy, a jedną ósmą przerabiamy na biogaz. Różnie w różnych gminach. A to dlatego, że premier wskazał cel - maksymalny recykling i odzysk energii - a gminy już same decydują, jak go osiągnąć. Przykład: Malmö i Helsingborg. W Malmö pragmatycy zdecydowali: "Spalamy wszystko jak leci, tak będzie najtaniej!". W Helsingborgu górę wzięli fanatycy recyklingu: "Bądźmy eko, odzyskujmy co się da!" Dwa różne światy oddalone o godzinę drogi. W pierwszym odbiór odpadów kosztuje rodzinę 800 koron, czyli 300 zł rocznie. W drugim - 2,5-krotnie więcej. Teraz oba miasta jakby się zbliżyły: Malmö zaczyna zbierać odpady żywnościowe, a Helsingborg przymierza się do spalarni. To u nas typowe, że wszyscy współpracują. No i staramy się być zgodni w kwestii kluczowych decyzji energetycznych. Bo bez tego

Byłoby tak jak u nas. Jakiś przykład na zachętę?

- Okolice miasta Linköping. To tam produkują myśliwce Gripen. A oto, co wdrożyli - pan pozwoli, że narysuję Mamy miasto i wieś. Miasto produkuje odpady, odpady trafiają do elektrociepłowni, ta zaś przerabia je na prąd i ciepło, i chłód

Brakuje wam chłodu?

- Od 92 r. wdrażamy tak jakby odwrotność centralnego ogrzewania. Centralny chłód kosztuje tyle samo, a robi się go np. z oczyszczonych i oziębionych do kilku stopni ścieków. Zamiast wielkich klimatyzatorów montuje się więc dyskretne radiatory w suficie. Ponieważ komfort oddychania jest wyższy, ludzie korzystają z tego nawet na północy.

Wróćmy jednak do Linköping. Prócz śmieci miasto wytwarza ścieki, które płyną do oczyszczalni i do biogazowni. Czy pan wie, że ścieki jednej rodziny dają dość gazu, by ta mogła gotować na nim przez rok? Dalej, wieś produkuje zboże, z którego fabryki robią tzw. biały etanol, dostępny we wszystkich stacjach benzynowych w regionie. Wieś produkuje też paszę, no i przede wszystkim żywność: mięso, mleko i warzywa trafiają do sklepów i restauracji, a odpady biologiczne i żywnościowe - do biogazowni. Z restauracji odbiera się oleje do produkcji biodiesla, a ten wraca na wieś do traktorów i trochę do elektrociepłowni, by nie zużywać oleju opałowego. Z biogazowni mamy bionawóz, który ups, kartka mi się skończyła.

W głowie się kręci od tego miksu. Krótko mówiąc, nic się nie marnuje.

- Ten deszcz pomysłów zwiemy ekologią przemysłową. Łączy technikę, współdziałanie, oszczędność i legislację. Są już miasta, gdzie wszystkie autobusy jeżdżą na biogaz ze śmieci lub ścieków. Pojawiły się po 2002 r., wraz z zapowiedzią zakazu składowania odpadów komunalnych.

Zamknęliście wysypiska?

- Na amen w 2005 r. I powstało pytanie: co zrobić z biologiczną frakcją odpadów? Jedna po drugiej gminy zaczęły przestawiać transport publiczny na biogaz, wytwarzany też z odchodów zwierzęcych. A gdzie są produkowane silniki na biometan? W Polsce, w Antoninku.

A skoro przy pomysłach jesteśmy słyszał pan może o Hammarby Sjöstad?

To chyba najczęściej wizytowane osiedle świata. Tuż przede mną był tu premier Korei Południowej i wycieczka przedszkolaków.

Z pewnością wyjechali zauroczeni. Nieduże, przeszklone bloki przeglądają się w wodach kanału Sickla i jeziora Hammarby. Szumi fontanna, szumią drzewa i szuwary. Idę drewnianym pomostem na koniec cypla i odkrywam ławeczki skryte w trzcinach. Pachnie wakacjami, zwalniają myśli, czas i tętno.

Nie wiem, czy byli wśród nich psycholodzy, ale niewątpliwie mnóstwo ludzi musiało się nagłowić, by z zapyziałej dzielnicy przemysłowej wyczarować osiedle dające tak bliski kontakt z naturą. I to zaledwie cztery przystanki tramwajem od centrum Sztokholmu.

Nic dziwnego, że mieszkania są tu o jedną czwartą droższe. Ludzie płacą nie tylko za widok z okna, ale za unikatowy ekokoncept całości. Ogrzewanie? Ciepłem odzyskanym ze spalonych śmieci, z brudnej wody i biopaliw. Czysta deszczówka z dachów zamiast do ścieków trafia tu do jeziora. Brudna z ulic kończy podobnie, tyle że jest po drodze oczyszczana. Ze ścieków pozyskuje się biogaz i nawóz. Popularny jest tu carpooling - zamiast kupować własny, rodziny dzielą się jednym samochodem.

Co ze śmieciami? Mieszkańcy wrzucają je do stacjonarnych pojemników, skąd podziemnymi rurami zasysane są (niczym listy w poczcie pneumatycznej) do stacji odległych o parę kilometrów. Tam też, zamiast hałasować między blokami, dojeżdżają śmieciarki. Są oczywiście baterie słoneczne, są pompy ciepła, jest centralny chłód. Cool! - krzykną ekolodzy na wieść, że choć 11-tysięczne Hammarby Sjöstad zużywa wszystkiego o połowę mniej niż inne osiedla, to jego budowa okazała się tylko o 6 proc. droższa.

Mnie jednak nie jest do śmiechu. Jadąc na lotnisko Arlanda (ogrzewane geotermalnie) nabieram obaw, że za sukcesami Szwedów stoi coś, co nie poddaje się naśladownictwu: mentalność.


Myślę, że korzenie waszego cudu sięgają poza kryzys naftowy

- Pyta pan, czy jesteśmy skąpi? Cóż, bieda, klimat i religia sprawiły, że oszczędność w naszym wydaniu jawi się innym jako dziwactwo lub skąpstwo. Przykład. Chcąc rozluźnić atmosferę, pewien Szwed na konferencji w Polsce powiedział: „Teraz jesteśmy rozrzutni - kupujemy, używamy, wyrzucamy. A kiedyś? Moja babcia nic nie wyrzucała, nawet sznurki zbierała. Miała dla nich dwa pudełka. Na jednym napisała: » Sznurki do ponownego użycia «. Na drugim: » Sznurki zbyt krótkie, by je ponownie użyć «. Ale były ”

Choć słuchało tego ze sto osób, tylko Szwedzi się śmiali. Rozpoznaliśmy się w tej anegdocie. Potem po cichu doszliśmy do wniosku, że Polacy są jednak z innej gliny.

Musieliście być bardzo biedni.

- Była duma, głód i nieurodzaj. I było ogromne pijaństwo, gdy w XVIII w. odkryto, że z ziemniaka da się zrobić wódkę. Z drugiej strony - religia. Prym wiódł luteranizm, który - pewnie przez warunki klimatyczne - przybrał w Szwecji szczególnie surową formę i do tej pory przyprawia nas o moralnego kaca.

A biedę i beznadzieję, które nękały nas całe wieki, pamiętali jeszcze moi dziadkowie. Powiedzenie "lort Sverige", czyli "brudna Szwecja", zrodziła przejmująca relacja ze szwedzkiej prowincji z 1938 r.

Po wojnie zaczęło się poprawiać, w latach 60. mówić o dobrobycie, ale kryzys naftowy obnażył naszą słabość. Niezależność i bezpieczeństwo stały się wręcz narodową obsesją.

Dziś macie własny samolot bojowy, znane marki aut, telefony komórkowe, a w domach na całym świecie stoją meble z Ikei. I wciąż żyjecie w czasie przyszłym.

- Lodówka, lustrzanka, rozrusznik serca, zamek błyskawiczny, kartonik Tetra-Pak, implant tytanowy, Skype... - mamy sporo wynalazków, bo lubimy eksperymentować, ulepszać...

... I zbawiać świat. 13 lat temu Szwecja pomogła Polsce uporać się z powodzią tysiąclecia. Teraz niczym misjonarze wśród pogan jeździcie i głosicie dobrą nowinę. Energetyczną.

- Bo większość tych rozwiązań można łatwo wdrożyć w Polsce! Przede wszystkim macie dużo ludzi i duży sektor rolniczy, a to oznacza dużo odpadów. Macie chyba najlepsze warunki w Europie do produkcji biopaliw na bazie drewna i biopaliw pochodzenia rolniczego. Macie dużo ziemi na uprawy roślin energetycznych, które oczyszczają glebę z metali ciężkich, a które można nawozić ściekami i efektywnie spalać. Macie sieć gazową, której my nie mamy, a którą moglibyście rozprowadzać biometan. Macie w końcu sieć cieplną, której z kolei nie mają Norwegowie, ogrzewający domy tanim prądem z elektrowni wodnych.

Ale może nie mamy pieniędzy na te nowinki?

- Bez obaw. W Szwecji, jeśli coś się nie opłaca, to się tego nie robi. Jesteśmy skąpi, więc nasze rozwiązania są tanie - to ich znak firmowy. Polska ma wszystko, by je wdrożyć. Brakuje wam tylko paru ustaw i przekonania, że to gra o przyszłość. Proszę pamiętać, że niezależność to wolność, wolność to szczęście, a szczęścia nie warto odkładać na później

Kiedy pójdziemy tą drogą? Skoro boimy się złożonych, kosztownych i realizowanych latami inwestycji, na których trudno zbić kapitał polityczny? Nie jesteśmy tak oszczędni, cierpliwi, zgodni ani zapobiegliwi jak Szwedzi. W dodatku nie umiemy współdziałać. Może ta nasza beztroska czyni nas chociaż szczęśliwszymi - pocieszałem się, patrząc, jak starannie pan radca składa kartki pełne nowych technologii. Włożył je do starej torby, wsiadł do starego saaba i niespiesznie odjechał („ważne dokąd zmierzamy, a nie jak szybko”). A ja sprawdziłem i kolejne zaskoczenie: Szwedzi są szczęśliwi i biją nas w tym na głowę! Podobnie jak inne kraje skandynawskie, które zadbały o swoją energetyczną niezależność. Myślicie, że to przypadek?

Obrazek
Z 510 kg odpadów komunalnych, jakie co roku wytwarza statystyczny Svensson (w tej roli Gunnar Haglund), odzyskuje się 490 kg, a wyrzuca 20 kg. Czyli tyle, ile można wnieść do samolotu w walizce. Nasz Kowalski potrzebowałby... 18 takich walizek

Obrazek

Obrazek


_________________
Ważne jest dokąd zmierzamy, a nie jak szybko.

"... we humans tend to screw up everything that's good enough as it is...or everything that we're attracted to, we love to go and defile it." - Chris Cornell


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt paź 05, 2010 20:02 
Offline
Początkujący

Dołączył(a): Wt wrz 28, 2010 12:50
Posty: 7
no tak wszystko świetnie. Budujmy więc spalarnie, bo już są takie co nie oddają do atmosfery dużej ilości rakotwórczych dioksyn, furanów itp. Hura!!! :)

Jednak nie można unicestwić czegoś tak po prostu. Wprowadzając do spalarnii 1 tonę śmieci i spalając je, wcale nie powodujemy, że te śmieci w magiczny sposób przestają istnieć. Ba nawet jest ich po takim spalaniu więcej. Z 1 tony odpadów powstaje w spalarni ok. 2000 kg spalin, 450 kg ścieków i 300 kg toksycznych żużli. Nie ma tu błędu: ponieważ do spalania pobierany jest tlen, a do oczyszczania woda, więc produkty spalania ważą więcej niż spalone śmieci. I nawet jeśli wszystkie prawie spaliny wyłapiemy przez mega filtry to i tak gdzieś później te wyłapane toksyny muszą pojechać, być składowane itp. polecam w tym temacie ten artykul u nas na stronie - http://www.zm.org.pl/?a=spalarnia-zagrozenia.

Druga sprawa jest taka, ze spalarnie sa szalenie nieekonomicznym rozwiazaniem. Nie tylko ich budowa jest szalenie droga, z właszcza tych nowoczesnych z dobrymi filtrami, ale także ich działalność w porównaniu do innych form radzenia sobie z odpadami jest nieopłacalna. I to 3-krotnie według choćby statystyk unijnych.

Jedynym więc rozsadnym rozwiązaniem jest zasada 3 R (reuse, reduce i recykle), a gdy już naprawde czegoś nie da się poddać recyklingowi to albo powinien taki materiał zniknąć z rynku, jeśli da się go zastąpić innym poddajaącym się recyklingowi, albo już lepiej poddać go przeróbce na paliwo w systemie MBS.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So kwi 09, 2011 13:19 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 17, 2008 22:55
Posty: 2010
Lokalizacja: Śródmieście, trzecie piętro
http://biznes.interia.pl/news/nie-wyrzu ... ik,1621440
Cytuj:
Nie wyrzucaj energii na śmietnik!
Sobota, 9 kwietnia (06:00)
Dzięki wynalezionej przez Amerykanów maszynie, niepozorny i nikomu niepotrzebny śmieć może stać się źródłem energii.

W potocznym rozumieniu śmieć to rzecz nietrwała i niepotrzebna, której właściwym miejscem jest śmietnik. Recykling znaczenia odpadków w życiu człowieka rozpoczęli w sztuce dadaiści. Od tamtego czasu śmieć zagościł w muzeach, stał się przedmiotem nauki i teorii, a także wyznacznikiem nowych subkultur. Teraz, dzięki takim wynalazkom jak GEM, śmietnik może stać się źródłem energii.

Ziemię zamieszkuje niemal 7 mld ludzi. Większość z nas codziennie kupuje, konsumuje, a potem wyrzuca na śmietnik to, co już mu się nie przyda, co uważa za rzecz zbędną. Ilość śmieci nieustannie rośnie, rosną też koszty ich utylizacji.
Średnie roczne koszty unieszkodliwiania odpadów w USA przez większe instytucje, takie jak uniwersytety, szpitale czy biurowce to około 200 tysięcy dolarów. Co więcej, latem zeszłego roku magazyn "New Scientist" donosił, że mimo zużywania 16 proc. energii w Stanach Zjednoczonych na produkcję żywności, 25 proc. pożywienia nie trafia na stoły, ale do śmietnika. Rachuby naukowców oparte na statystykach wyrzucania jedzenia w latach 90. wykazały, że amerykańskie marnotrawstwo sięga 2150 bilionów kilodżuli, a to oznacza, że corocznie za oceanem w kubłach na śmieci ląduje energia większa, niż rezerwy paliwowe tego największego ze współczesnych supermocarstw.
Gdy uświadomimy sobie, że odpadki żywnościowe to tylko jeden z rodzajów możliwych cywilizacyjnych odrzutów, a spośród nich jedynie metal i szkło nie posiadają żadnej energetycznej zawartości, uzyskamy pełen obraz niegospodarności ludzkości.

Naprzeciw temu problemowi stara się wyjść amerykańska firma IST Energy, producent GEM - maszyny odzyskującej energię wyrzuconą przez nas do kosza.
Green Energy Machine swoim wyglądem nie różni się od zwykłego kontenera na śmieci, ale zamiast ukrywać je przed naszymi oczami, przetwarza odpadki na elektryczność i ciepło, używając w tym celu tzw. czystej technologii.

- Zazwyczaj, gdy mówimy ludziom, czym się zajmujemy, wszyscy reagują zdziwieniem twierdząc, że to niemożliwe! - mówi Stu Haber, dyrektor generalny IST Energy.

Jednak fakty przemawiają same za siebie. Maszyna jest w stanie przerobić na energię 95 proc. wszystkich odpadków, zamieniając pozostałą resztę w garść popiołu. Przy dziennych odpadach równych 3 tonom, zajmujący trzy miejsca parkingowe GEM jest w stanie za pomocą wytworzonej ze śmieci energii ogrzać budynek o powierzchni 200 tys. mkw., mieszczący nawet do pięciuset pracowników. A wszystko to dzięki zastąpieniu popularnie używanego w utylizacji spalania przez proces zgazowania, czyli zamiany biomasy w paliwo gazowe, możliwe do ponownego użycia.
Ostatnio wynalazkiem zainteresowała się amerykańska armia, zamawiając GEM do bazy Sił Powietrznych Edwards w Południowej Kalifornii. Po nieudanym eksperymencie z zastosowaniem generatorów wykorzystujących alternatywne źródła energii w Iraku, w celu zaoszczędzenia na transporcie ropy naftowej, rząd amerykański liczy na nadrobienie strat dzięki przetwórstwu odpadków na energię elektryczną.
Jeżeli GEM spełni nadzieje decydentów z Waszyngtonu, jego kariera będzie przesądzona, a amerykański sen znajdzie swoje nowe oblicze, uwalniając życiodajną energię zaklętą w niepozornym i nikomu niepotrzebnym śmieciu.


Michał Mądracki

_________________
We made it idiotproof. They grow better idiots.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn kwi 11, 2011 8:31 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Śr maja 13, 2009 7:52
Posty: 658
Lokalizacja: Grochów,Gocławek, Szaserów
http://www.youtube.com/watch?v=PSx1lERHW-k

_________________
Inżynier to pewien stan umysłu,a nie tytuł.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn kwi 11, 2011 10:15 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 17, 2008 22:55
Posty: 2010
Lokalizacja: Śródmieście, trzecie piętro
http://opakowania.com.pl/Wiadomości/Benzyna-i-olej-napędowy-z-kubków-po-jogurtach-26853.html
Pomysł Polaka sprzed paru lat. O ile pamiętam, zmieniono przepisy i przestało się opłacać.

_________________
We made it idiotproof. They grow better idiots.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N kwi 17, 2011 11:06 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 04, 2007 20:48
Posty: 2542
Lokalizacja: Ochota / Ursynów
http://www.rp.pl/artykul/644046_Smieci- ... wedow.html

Anna Nowacka-Issakson napisał(a):
Śmieci poruszają Szwedów
17-04-2011, ostatnia aktualizacja 17-04-2011 00:01
Są w tym kraju przedmiotem debat, eksperymentów i pomiarów. Nawet się je importuje

Do 2006 roku zatrudniano w Szwecji dwudziestu pięciu szpiegów śmieciowych. Fakt ten pokazuje, z jaką powagą podchodzi się tu do tego zagadnienia. Byli to emerytowani policjanci, którzy kontrolowali, czy w wyznaczonych stacjach sortowania z kontenerami na określone odpady, ludzie nie wyrzucają niedozwolonych opakowań czy przedmiotów.

Śmieciowy szpieg zdemaskował np. starszą panią w Skara, która w punkcie selekcji śmiała zostawić patelnię obok zbiornika na metale. Szwedkę uniewinniono na rozprawie sądowej. Musiała jednak zapłacić 100 koron mandatu.

Moralność śmieciowa

Szwedzi są dobrze obeznani z imperatywem selekcji odpadów. Idąc wyrzucić śmieci z zawiązaną torbą, w której odznacza się np. szklany słoik, można liczyć na to że sąsiad zwróci uwagę. „Nie posortowałaś śmieci?" Osoby, które odmawiają selekcji, traktuje się jak społecznie i kulturowo niedorozwinięte. Kiedyś nawet oburzony mieszkaniec Skanör zaproponował, by odebrać prawo głosu temu, kto nie sortuje śmieci. Profesor etnologii z uniwersytetu w Lund, Lynn Akesson w publikacji „Zrównoważone wartości", wydanej dla fundacji Banku Narodowego (Riksbankens Jubileumsfonds Arsbok 2008), analizuje czy w kraju dba się moralność śmieciową mieszkańców i o ich uświadomienie, jak mają obchodzić się z odpadami.

Pozytywne nastawienie do selekcji to efekt wielu pomysłowych akcji informacyjnych. W kampanii z 2007 r. „W przyszłym życiu" przedstawiono cierpienie spersonifikowanych przedmiotów wyrzucanych do śmieci, które „z czegoś bezwartościowego mogły przeobrazić się w coś wartościowego" - pisze Ākesson w eseju „Wartość rzeczy bezwartościowych i porządek śmieci". Stary telewizor chciał stać się puszką do konserw, a używane buty chciały być spalone w celu przekazania energii cieplnej. Nawet maleńka torebka do herbaty miała ochotę być czymś wielkim. W kampanii sprzed jedenastu laty „Jeden śmieć dziennie" zachęcano mieszkańców by wyrzucali do kosza czy kontenera oprócz własnych śmieci także opakowania wyrzucone przez kogoś innego. W szkołach, by uświadomić rangę sortowania, urządza się uczniom zwiedzanie oczyszczalni ścieków.

Wymagania by Szwedzi stanęli na wysokości zadania w sprawie recyklingu ciągle rosną. Świadczy o tym nowo powstająca ekologiczna dzielnica z 10 tysiącami mieszkań w Norra Djurgarden w Sztokholmie. Od jej mieszkańców oczekuje się, że zapiszą się do szkółki uczącej, jak „jeść zielono" oraz jak mierzyć codziennie ilość wody i śmieci, by zredukować zużycie obu.

Śmieci to też obiekt eksperymentów dla ekofanów. Pewien Szwed badający je postanowił zmniejszyć ilość odpadów z gospodarstwa gromadząc je najpierw w domu w piwnicy zamiast wyrzucać na śmietnik. Chciał mieć nad nimi kontrolę mierząc ich ilość. Do czasu. Kiedy zaczęły niemiłosiernie cuchnąć poddał się w końcu i wyrzucił.

Czasami w tzw. terminalach sortowania urządza się miniszkolenia dla osób nie orientujących się w sprawach śmieci. – Istnieją wyjątki, którym musimy pokazać, jak nie mylić się w segregowaniu odpadów – mówi pracownik terminalu Tory Johansson. Pytania, które gnębią niepewnych to np. jak wyrzucać odpady z różnych materiałów np. puszkę z zasuszoną farbą, deskę z gwoździami i gdzie zostawić kanister z resztkami benzyny.

Właściwa selekcja to nie bagatela. Każdy Szwed odzyskuje ponad 236 kg odpadów rocznie. Ze spalarni śmieci w kraju pochodzi 20% produkowanego w kraju ciepła. To przekłada się na ogrzewanie 820 tysięcy willi. Produkcja energii elektrycznej odpowiada potrzebom 275 tysięcy willi. Oznacza to 0,6 procent całkowitej produkcji tego rodzaju energii. To mniej więcej tyle, ile uzyskuje się energii z farm wiatrowych.

Szwedzkich śmieci nie wystarcza jednak na potrzeby wszystkich spalarni śmieci w kraju. W ubiegłym roku sprowadzono ich aż 600 tysięcy ton zza granicy. Większość importowano z Norwegii.

Szwecja eksportuje też śmieci. W 2008 r. wywieziono ich stąd 362 tysiące ton. Były to m.in. odpady ze spalarni śmieci, a także złom, baterie, elektroniczne urządzenia, stare lodówki i zamrażarki. Ze Szwecji eksportuje się także nielegalnie np. auta ze złomu do Afryki i Azji.

Śmieci na wystawie

Ostatnio śmieciom poświęcono ekspozycję w sztokholmskim Muzeum Nordyckim. – Śmieci nas wszystkich poruszają i z tego względu jest rzeczą naturalną, że aranżujemy taką ekspozycję – mówi „Rz" intendent z Muzeum Nordyckiego, Maria Perers - Śmieci budzą uczucia nostalgii, niepewności, niechęci i obrzydzenia. Nasze motto to „Poznaj siebie samego". Dzięki ekspozycji możemy sobie uzmysłowić nasze relacje ze śmieciami. Np. jak traumatycznym przeżyciem staje się dla nas pozbycie się starego nożyka babci do sera. By rozstanie z przedmiotem, który ma dla nas sentymentalną wartość nie było zbyt brutalne, zabieramy go do letniego domku albo do garażu. Dopiero po wieloletniej kwarantannie ostatecznie decydujemy się na wyrzucenie go.

Według pierwotnych planów na wystawie miała znaleźć się konstrukcja z różnymi smrodami. – Chcieliśmy, by odwiedzający mogli rozpoznawać zapachy poszczególnych rozkładających się resztek np. jajka czy kawy według specyficznego smrodu – opowiada „Rz" producent ekspozycji w Muzeum Nordyckim, Lena Landerberg - Zrezygnowaliśmy jednak. Resztki jedzenia mogłyby bowiem przyciągnąć do muzeum szczury i myszy. Próbowano zatem innych rozwiązań. Okazało się, że wyprodukowanie zapachów śmieci chemicznie było za drogie. Muzeum zamówiło zatem z Niemiec kartki ze zdrapką z zapachem „garbage".

Wystawa ma budzić też refleksje, co to znaczy, gdy wyrzucony do śmieci przedmiot, staje się czymś użytecznym dla osoby, która go znajdzie w kontenerze.

Ekspozycja zwraca uwagę, że kiedyś prawie nic nie przeznaczano na śmietnik. Dlatego 100 lat temu jedna osoba wyrzucała ok. 30 kg odpadów. Teraz na głowę Szweda przypada ich pół tony rocznie. Na wystawie są też nieoczekiwane eksponaty, trzy podpaski. Kiedyś podpaski się szyło ze starych prześcieradeł lub koszul i wypełniało szmatami lub mchem. Użytych podpasek nie wyrzucano. Gotowało się je, suszyło z daleka od oczu osób niepożądanych i używało ponownie – mówi Landerberg.

Podobnie postępowano z garderobą. Kiedy się już wytarła i zostawały same strzępy, stawała się materiałem izolacyjnym. Na ekspozycji pokazano mocno przetarte spodnie, którymi uszczelniono drewniane ściany chatki. Do lat 50. XX wieku w Szwecji wiele materiałów używano ponownie. – mówi „Rz" Lynn Ākesson, etnolog. - Szybko rosnąca konsumpcja stworzyła problem z odpadami z gospodarstw. Jednak wówczas toksyn z przemysłu prawie wcale nie recyklinowano, tylko zakopywano je w ziemi lub zatapiano – komentuje.

Zdaniem Lynn Ākesson, jest prawdopodobne, że w przyszłości recykling może mieć podobny zakres do tego sprzed lat 50. Nie z tych samych powodów, np. braku pieniędzy, tylko z powodu braku czystej wody i naturalnych surowców np. metali – ocenia.

Czy góry śmieci będą w Szwecji rosły? – pytam. – Z wysypisk śmieci niewiele pozostało (śmieci stanowią tam ok. jeden procent) - podkreśla etnolog - Dziś wywozi się tam głównie popiół. Śmieci, których nie wykorzystano w inny sposób używa się do produkcji energii, która powstaje w wyniku spalania, w produkcji biogazu lub w wyniku procesu fermentacji.

– Wierzę w ludzką inwencję. Będziemy używać śmieci na wiele sposobów, których jeszcze nie znamy - dodaje Ākesson. – Wiele wynalazków opiera się na nich jako na surowcu. Tak długo jednak, jak rośnie konsumpcja, będzie rosła też produkcja śmieci. To wyzwanie.

Lampy z pasków, koce z butelek

Znaczne dokonania dla recyklingu mają w Szwecji designerzy. Tworzą lampy z pasków odzyskanych z używanych butelek z politereftalanu etylenu, a nawet meble z kompozytu z przetwarzanych materiałów. To modne zjawisko. Myślenie ekologiczne spowodowało, że niechęć wobec używanych ubrań zanikła, a one zyskały inne znaczenie. Pokazy kolekcji z second handów przetworzonych na unikalną garderobę przyciągają tłumy. Znana kreatorka polskiego pochodzenia, Bea Szenfeld, demonstrowała swoją kolekcję w prestiżowym Kulturen w Lund i na pokazach mody w Sztokholmie. Studenci z Konstfacku, wyższej szkoły designerskiej wykorzystali nawet zmechacenia z ubrań, zbierali je z filtra w pralce i zaprojektowali z nich sweter.

Inne formy przeróbek i uszlachetnień to np. bluzy typu polar czy koce z plastikowych butelek i kawałki gumy ze starych opon, które utylizuje się przy budowie dróg.

Pomysłów jest wiele, by ze złomu i ohydnych odpadów stworzyć coś pożytecznego. Inspirują one artystów. Finka Tuula Närhinen wykonała z rzeczy znalezionych na plażach fantazyjne plastikowe twory. To jej komentarz do gór plastiku dryfujących w morzach i oceanach bez perspektyw na to, że ulegną rozkładowi.

Z kolei Lars Nilsson codziennie zbierał opakowania i butelki po piwie. Po miesiącu gromadzenia wysłał wory ze śmieciami do Nowego Jorku, gdzie kontynuował zbieranie. To co potem z nich nie zgniło, pokazał w instalacji „jakie się po sobie zostawia ślady". Nilsson wystawił śmiecie w transparentnych plastikowych sześcianach. Kolorowe opakowania stworzyły skojarzenia z popartem.

Śmiecie uzyskały też nobilitację na letnich festiwalach w kraju, które są udręką służb miejskich. Na festiwalu w Malmö wielki podziw wzbudził pies Bossan, który potrafił sortować 18 rodzajów śmieci.

Rzeczpospolita

_________________
Pozostanie po nas..............|................Włóczykije.eu
ta smutna legenda,.-....__...|.......Przejrzyj, polub, podsubskrybuj RSS.
że wciąż nas uczono...........|_________________________________
uczyć się na błędach...........(Włodzimierz Ścisłowski)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn mar 19, 2012 13:25 
Offline
Początkujący

Dołączył(a): Cz mar 15, 2012 13:53
Posty: 3
dobrze że takie tematy równiez sa poruszane


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL