Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 95 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 10  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Wt paź 22, 2013 8:51 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:18
Posty: 2049
Lokalizacja: Z Warszawy
Taka sama tabliczka jest od Zielonki do Kuźnicy Białostockiej.

BTW. PKP S.A. i jej spółki córki zostały ustanowione tylko po to, by skarb Państwa otrzymywał swój haracz z przychodów PKP S.A., które są pochodną danin płaconych przez pozostałe spółki ze stajni i nikogo nie obchodzi czy te spółki mają stratę czy zysk, a najlepiej to je z zyskiem sprzedać.

_________________
Byłem i jestem jawny, świadomy oraz chętny do współpracy.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt paź 22, 2013 12:06 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:18
Posty: 2049
Lokalizacja: Z Warszawy
Gorzka podróż
To koniec. Kolej w Polsce dla mnie się skończyła. Już od początku roku odłożyłem na półkę kolej podmiejską, ale to było łatwiejsze, bo w odwodzie miałem inny ekologiczny środek transportu – rower. Dzięki rowerowi korzystam z kolei podmiejskiej tylko, gdy naprawdę muszę. Teraz przyszła kolej na koniec przygody z koleją dalekobieżną. Decyzja ta była o wiele trudniejsza, bo w dalekich podróżach kolej konkuruje ze znacznie mniej komfortowymi autobusami (lub busami), albo, co gorsza, mało ekologicznym samochodem, ale stało się. Moje cztery dotychczasowe tegoroczne dalekobieżne podróże koleją okazały się kompletną klapą, mimo iż statystyki kolejowe przedstawiają, że punktualność pociągów w Polsce stale się poprawia, a w ogóle to jesteśmy w europejskiej czołówce (http://www.utk.gov.pl/pl/aktualnosci/33 ... -dwa-kwart aly-2013.html?search=822038 lub http://biznes.onet.pl/tusk-polska-kolej ... 93,5042521, 3045147,92,news-detal). Oto rzeczywistość…

Do trzech razy sztuka…
Maj. Pierwsza podróż, międzynarodowa, do Pragi. Podróż prosta. Wsiadam w pociąg w Warszawie i wysiadam w Pradze, albo wsiadam w Pradze i wysiadam w Warszawie. Czas trwania dwanaście godzin. Do Pragi punktualnie dojechać się udało. Problemy pojawiły się z powrotem. W wagonach, nota bene czeskich, bo polski przewoźnik własnych wagonów do obsługi międzynarodowych pociągów nie używa, urwał się sprzęg. Kosztowało to pasażerów mniej więcej dwie godziny postoju. Fakt, awaria zdarzyła się na terenie Czech, w czeskich wagonach, ale pociąg uruchomiony został przez polskiego przewoźnika. Na terenie Polski, dzięki rozbuchanym rezerwom w rozkładzie jazdy pociąg odrobił godzinę z opóźnienia tak, że należało mi się tylko 25% wartości ceny biletu jako rekompensata. Tym razem udało się ją uzyskać.
Czerwiec. Druga podróż, międzynarodowa, do Brukseli. Pewnie niektórzy stwierdzą, że jestem dziwakiem, iż jeżdżę pociągiem do Brukseli, ale akurat na tym kierunku jest całkiem dobre rozkładowe połączenie kolejowe z Warszawy. Wyjeżdża się wieczorem do Kolonii pociągiem Jan Kiepura, skąd dalej jedzie się szybkim pociągiem Thalys lub ICE do Brukseli – można być w niej przed 9 rano, wyspanym, gotowym na spotkania służbowe. W drugą stronę jest podobnie. Bilety kupiłem z prawie miesięcznym wyprzedzeniem i jak się okazało to był mój podstawowy błąd. Już po zakupie biletu, w Niemczech powódź nawiedziła dorzecze Łaby, co spowodowało, że pociąg Jan Kiepura, akurat w dni moich podroży, jeździł długim objazdem, który Niemcy oceniali na maksimum 120 minut opóźnienia, przy oczekiwanym przeze mnie oczekiwanym czasie na przesiadkę 40 minut. W Polsce o tym fakcie nie było żadnych informacji, w Niemczech gdzie po niemiecku na stronach internetowych była. Faktycznie gdy obudziłem się o 5:30 w pociągu do Kolonii, ten miał już 180 minut opóźnienia i był z Hanowerze. Zmieniłem przytomnie pociąg na odjeżdżający akurat ICE Hanower-Kolonia (bezkosztowo ze względu na opóźnienie planowanego połączenia), który niestety rozkładowo przyjeżdżał 2 minuty po odjeździe kolejnego dogodnego dla mnie Thalys’a do Brukseli. Już oszczędzę sobie opisu mojej dalszej podróży do Brukseli, która miała walor bardziej turystyczny niż biznesowy. Z powrotem terminowo przyjechałem Thalysem z Brukseli do Kolonii, ale z Kolonii do Warszawy przyjechałem ze 120 minutowym opóźnieniem, co jak podejrzewałem będzie miało miejsce. Tym razem obydwaj przewoźnicy wykręcili się od odszkodowania, a mi już nie chciało się odwoływać.
Wrzesień. Trzecia podróż, krajowa do Zgorzelca. Z Warszawy szczęśliwie udało się przyjechać do Zgorzelca planowo, z jedną przesiadką, choć przyjazd był już po północy. Niestety gorzej było z powrotem. Tym razem dałem się zwieść internetowemu planerowi podroży kolejowych, choć na pewno realizacja zaplanowanego przeze mnie połączenia jest możliwa, zapewne w inne dni, niż akurat jechałem. Według tegorocznego rozkładu jazdy powrót ze Zgorzelca po 15:00 do Warszawy z przyjazdem jeszcze tego samego dnia jest możliwy i to w niecałe 8 godzin (7:58)! Prawdziwy cud na kolei! Ale uwaga – nie można jechać przez Wrocław, ale przez Żary i Zieloną Górę oraz Zbąszynek z trzema przesiadkami. Taką trasę udało się odnaleźć w planerze. Trasę stosunkowo bezpieczną, bo wszystkie przesiadki powyżej 10 minut oczekiwania. Wszystko szło jak z płatka. Taksówką na dworzec, zakup biletu w kasie oddalonej od peronów o ponad 200 metrów i schowanej gdzieś za sklepem z warzywami, przesiadka w Żarach, wysiadka w Zielonej Górze… i niestety. Pociąg z Zielonej Góry do Zbąszynka nie odjeżdża planowo. Okazało się, że skład pociągu nie był obecny na stacji, bo obsługiwał wcześniejszy pociąg z Wrocławia do Zielonej Góry, gdzie po 20 minutach oczekiwania „cudownie” zamieniał się w pociąg Zielona Góra-Zbąszynek. Takiej informacji nie było w systemie informacji kolejowej, choć pewnie pomogłaby mi rozmyśleć się co do wyboru tego połączenia, wszak opóźnienia pociągu na tak długiej trasie, w dodatku aktualnie remontowanej, zdarzają się statystycznie częściej. Pociąg z Wrocławia spóźnił się 45 minut, a do Zbąszynka odjechał z ok. 30 minutowym opóźnieniem, które kierownik i mechanik pociągu i tak skrócili do 20 minut obracając czoło składu pociągu w Czerwieńsku w 3 minuty, zamiast planowych 10 (Można? Można!). To oczywiście nie zmienia faktu, że nie złapałem ostatniej przesiadki, która akurat była na pociąg Eurocity Berlin-Warszawa-Express, bo kto by się na tak konkurencyjnym rynku przejmował kilkoma pasażerami z pociągu innego przewoźnika? Efekt, zamiast 8 godzin podróży i przyjazdu do Warszawy tego samego dnia, dodatkowych 6 godzin podróży (razem 14) i przyjazd następnego dnia rano, w dodatku też tylko dlatego, że po Polsce kursują nocne autobusy firmy PolskiBus (i cud, że można dostać na nie bilety jeszcze na godzinę przed odjazdem autobusu). Odszkodowanie – jakie odszkodowanie, za 20 minut opóźnienia?

…za czwartym nauka[1]
Październik. Jako zatwardziały miłośnik kolei, ekologii i przysłów polskich nie przejąłem się zbytnio tymi trzema przygodami i wyruszyłem w czwartą podróż, krajową, do Kluczborka. Połączenie też niby bezpieczne, z jedną tylko przesiadką w Opolu, przy aż 42 minutach oczekiwania (dla od dawna nie korzystających z kolei oznaczającego po prostu „marznięcie na dworcu”). Wsiadam w Warszawie, niedługo potem zasypiam i smacznie śpię. Budzę się, pociąg stoi. Próbuję spać dalej, ale brakuje mi kojącego kołysania wagonów, bo pociąg uporczywie stoi na stacji i nie rusza. Zaspanym uchem słyszę rozmowę pasażerki z obsługą wagonu z kuszetkami i słyszę „około dwóch godzin opóźnienia”. Chwytam za zegarek – 6:00, powinniśmy być tuż przed Opolem. Wyglądam za okno – Ruda Śląska Chebzie. Upewniam się u obsługi wagonu – Tak, mamy aktualnie dwie godziny opóźnienia. - I Pan mnie nie obudził, przecież ja mam przesiadkę do Kluczborka!?! - Zdąży Pan na następny pociąg. - Owszem, tylko, że ten pociąg przyjeżdża do Kluczborka na 10:30, a ja wtedy powinienem już dawać wykład na konferencji odbywającej się ok. 20 km od Kluczborka! Szybki remanent – dzięki rozkładowi kolejowemu w smartfonie znajduję połączenie z Lublińca o 7:32 do Kluczborka na 8:36, na które jeszcze jest szansa by zdarzyć dojechać taksówką z Gliwic. Będzie kosztowało ze 300 złotych – trudno, w PKP upomnę się o swoje. Szczęśliwie taksówka zdążyła, osobowy się nie spóźnił, konduktor łaskawie anulował 8 złotych opłaty za wydanie biletu w pociągu przy czynnej kasie (a kiedy ja miałem czas by kupić bilet w kasie!) na konferencji byłem na czas. W taksówce tylko uświadomiłem sobie, że skąd obsługa nocnego miała wiedzieć o mojej przesiadce do Kluczborka, kiedy od dawna nie ma już czegoś takiego jak wspólny bilet na pociągi dwóch różnych przewoźników kolejowych? Po konferencji tego samego dnia za to mały kolejowy rewanż, większość trasy aż do Skierniewic przejechałem samochodem z jednym z uczestników i akurat traf chciał, że dzięki 20. minutowemu opóźnieniu pociągu Łódź-Warszawa udało się na niego zdążyć i być w Warszawie prawie zgodnie z planem (może z tymi 20 minutami opóźnienia). Jednak marne to pocieszenie. Ciekawe czy przewoźnik uzna mi 300 złotych za kwalifikowany koszt alternatywnej trasy dojazdu do Kluczborka?

Pech czy złe zarządzanie?
Być może czytający opis moich podroży uznają, że miałem wyjątkowego pecha. Jednak zarządzający koleją w Polsce wydatnie temu pechowi pomagają:
- nie zapewniają skomunikowań pomiędzy pociągami różnych przewoźników, nawet jeśli te mają znaczenie dowozowe dla pociągów dalekobieżnych, albo nie zapewniają pociągów bezpośrednich tak, dokąd chce się jechać – takich miejsc jest coraz więcej;
- nie honorują wzajemnie biletów, ani nie sprzedają jednego biletu na całą trasę tylko dlatego, że odbywa się ona pociągami rożnych przewoźników, albo nawet i jednego przewoźnika, ale na pociągi różnej kategorii;
- produkują „dziurawy” rozkład jazdy, który powoduje, że jak się spóźnisz na przesiadkę, możesz czekać nawet i pół dnia na następny pociąg w tę samą stronę;
- nie informują odpowiednio pasażerów o utrudnieniach na trasie przejazdu, w szczególności w pociągach międzynarodowych, gdzie nawet na stałych trasach (realizowanych od ponad 20 lat!) o obsługę w wielu językach trudno;
- uchylają się od odszkodowań za niezrealizowane planowo przejazdy;
Międzynarodowe korporacje mają mnie za dojną krowę, rząd i krajowe spółki za owcę do strzyżenia, a polskie koleje mają mnie za nic – nie uważają mnie chyba nawet za pasażera. Mnie, zatwardziałemu miłośnikowi kolei zrozumienie tego faktu zajęło aż cztery feralne podróże, ale nie dziwię się, jak wielu Polakom dojście do takich wniosków zajmie tylko jedna podróż, albo tylko próba jej zaplanowania lub choćby rzut oka na pociąg na stacji. Dość! I czym tu teraz jechać Panie Premierze? Podrzuci mnie Pan limuzyną?

[1] Już po napisaniu całości przypomniałem sobie, że we wrześniu 2013 jechałem także do Zakopanego via Kraków, z czego z Warszawy do Krakowa EIC, który też się spóźnił ok. 25 minut, przez co do autobusu na przesiadkę biegaliśmy. Poza tym w EIC mnóstwo ludzi stało w Warsie na "miejscówki bez wskazania" i nie można było po ludzku nic zjeść. Przykłady można by mnożyć.

_________________
Byłem i jestem jawny, świadomy oraz chętny do współpracy.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt gru 13, 2013 22:06 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Cz sty 18, 2007 21:10
Posty: 994
Lokalizacja: Warszawa
Stefczyk.info napisał(a):
NIK krytycznie o zabezpieczeniach kolejowych
12.12.2013

System bezpieczeństwa w ruchu pociągów ma wiele istotnych luk – alarmuje Najwyższa Izba Kontroli, która wytknęła kolejom wieloletnie zaniedbania w utrzymaniu infrastruktury, co sprawia, że liczba wypadków na kolei - choć spada - wciąż jest wysoka.

W środę PAP poznała raport NIK z kontroli stanu bezpieczeństwa na kolei w latach 2002-12. Odnotowano w nim, że według danych Europejskiej Agencji Kolejowej jedna piąta śmiertelnych ofiar wypadków na kolei w UE ginie na polskich torach, podczas gdy Polacy stanowią zaledwie jedną trzynastą populacji UE.

Według NIK, niewystarczający nadzór nad kolejami sprawował zarząd spółki PKP PLK, prezes Urzędu Transportu Kolejowego, a także minister transportu, który do czasu katastrofy pod Szczekocinami z 3 marca 2012 r. "w niewystarczający sposób podejmował działania w stosunku do nieprawidłowości sygnalizowanych mu przez Urząd Transportu Kolejowego". "Wszystkie wymienione podmioty ocenione zostały przez NIK negatywnie" - czytamy w raporcie.

NIK zauważa, że ostatnio mniej było wypadków kolejowych i poprawia się stan infrastruktury, ale Polska wciąż zajmuje drugie (po Rumunii) miejsce w Europie pod względem liczby wypadków na kolei, a liczba ofiar w poważnych wypadkach kolejowych jest największa w Europie (ponad 10 razy większa niż w Niemczech, czy we Francji). Przyczyną wypadków najczęściej był zły stan torów, rozjazdów i urządzeń sterowania ruchem kolejowym. W stanie dobrym jest ledwie 43 proc. infrastruktury, w dostatecznym - 30 proc., niezadowalającym - 23 proc, a w złym - 4 proc.

Izba uznała, że spółka PKP PLK niewystarczająco zmodernizowała infrastrukturę, której stan w znacznej części uniemożliwiał bezawaryjne prowadzenie pociągów. "Kontrola NIK ujawniła, że sygnał zastępczy - czyli procedura o potencjalnie najniższym stopniu ochrony przed wypadkami – był stosowany przez ponad 7 dni w co najmniej 102 miejscach w kraju" - czytamy w raporcie. "Niektóre niesprawne rozjazdy były eksploatowane nawet przez kilka lat, natomiast zwłoka w remontowaniu urządzeń sterowania ruchem kolejowym dochodziła do kilkunastu dni" – alarmuje NIK. Opóźnienia wynikały z powodu niewystarczających środków na ich finansowanie napraw, a także braków w zatrudnieniu pracowników służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo ruchu kolejowego.

Za "nierzetelny" NIK uznał nadzór nad pracownikami odpowiedzialnymi za utrzymanie infrastruktury kolejowej, którzy nie potrafili w czasie codziennych oględzin wykryć usterek, ujawnianych dopiero na okresowych badaniach komisyjnych. "Ruch pociągów był przez dłuższy okres prowadzony po niesprawnych rozjazdach, a dyżurni ruchu nie mieli o tym żadnej wiedzy" - wskazali kontrolerzy. Wytykają oni też kolejom zły nadzór przewoźników nad pracą maszynistów, którzy przekraczali niekiedy dopuszczalną prędkość (nawet o 30 km/h) i ignorowali wskazania urządzeń pokładowych w lokomotywach, dotyczące kontroli czujności maszynisty.

Średni wiek używanych w Polsce wagonów przekracza wciąż 25 lat i wynosi w PKP Intercity ponad 26 lat, a Przewozach Regionalnych blisko 33 lata. Średni wiek lokomotyw w Polsce wynosi ponad 29 lat.

"Zły stan taboru kolejowego był jedną z przyczyn defektów powstających w trakcie prowadzenia pociągów, co zagrażało bezpieczeństwu ruchu kolejowego" - stwierdza NIK.

Zastrzeżenia Izba zgłasza też do Urzędu Transportu Kolejowego (UTK) odpowiedzialnego za nadzór nad bezpieczeństwem ruchu kolejowego, który według NIK nie podejmował skutecznych działań w celu wyeliminowania wieloletniego (trwającego nawet 10 lat) stosowania sygnałów zastępczych. "UTK rzadko weryfikował informacje przekazywane przez podmioty kolejowe przed wydaniem im certyfikatów i świadectw bezpieczeństwa oraz bardzo rzadko przeprowadzał audyty systemów zarządzania bezpieczeństwem po wydaniu certyfikatów" - napisano.

NIK uznała, że ważne dla bezpieczeństwa komunikacji kolejowej przepisy unijne były wdrażane w Polsce z opóźnieniem - nawet do 21 miesięcy. "Ze znacznym opóźnieniem realizowany jest Narodowy Plan Wdrażania Europejskiego Systemu Zarządzania Ruchem Kolejowym. Dzięki zastosowaniu najnowszej generacji urządzeń system ten stwarza szansę na znaczne podniesienie poziomu bezpieczeństwa ruchu kolejowego w Polsce" - stwierdza NIK.

PAP, lz


źródło: Stefczyk.info


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt gru 17, 2013 11:56 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Cz sty 18, 2007 21:10
Posty: 994
Lokalizacja: Warszawa
Wielki sukces PKP – nie udało się to żadnemu rządowi od 1918 r.!

Obrazek

źródło: Niezlomni.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sty 30, 2014 12:03 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:18
Posty: 2049
Lokalizacja: Z Warszawy
Zanosi się na jeszcze większy sukces. Pobycie się pasażerów...
Rynek Kolejowy napisał(a):
W marcu wielkie cięcia połączeń PKP Intercity

„Rynek Kolejowy” dotarł do projektu zmian, które nastąpią w rozkładzie PKP Intercity od 9 marca. Pasażerów czeka masowe cięcie połączeń, które ma w założeniu zmniejszyć stratę przewoźnika.

Zmiany dotyczą połączeń dotowanych ze Skarbu Państwa na mocy umowy służby publicznej (Public Service Contract, PSC). W Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju brakuje według doniesień środków na realizację całej umowy, dlatego pomyślano o likwidacji części połączeń. Według dokumentów, do których dotarł „Rynek Kolejowy” analizowane były trzy warianty zmian.

Do wykonania wybrano wariant pośredni, przewidujący ograniczenie pracy eksploatacyjnej o 2,9 mln pociągokilometrów, co oznacza zmniejszenie pracy przewoźnika o prawie 10 procent. Dzięki temu Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju ma oszczędzić 20 milionów złotych na dopłatach do połączeń pasażerskich PKP Intercity.

Które pociągi?

Według dokumentów, od 9 marca całkowicie zawieszone mają zostać pociągi TLK: Monciak (Przemyśl– Gdynia), Reymont (Łódź - Kraków), Barnim (Szczecin - Poznań, według rozkładu rocznego miał zostać od marca wydłużony do Wrocławia), Konopnicka (Warszawa – Białystok), oraz Pogórze, Dolnoślązak i Wyspiański (Kraków – Wrocław). Kolejne cztery pary pociągów TLK zostaną odwołane na odcinku Warszawa – Białystok.

Do tego ma dojść do skrócenia relacji kolejnych pociągów: Hetman (Poznań – Rzeszów), Wiking (Poznań – Szczecin), Ślązak (Przemyśl – Wrocław), Wysocki (Warszawa – Częstochowa). Wiele połączeń, w tym Poprad, Rawa, Pogoria, Rozewie, Uznam, Słowiniec, Jeziorak, czy Wisłok będzie miało ograniczone dni kursowania. Dojdzie jedna zmiana trasy: Uznam pojedzie przez Zieloną Górę i Kostrzyn.

PKP Intercity nie potwierdza

PKP Intercity nie potwierdza tych informacji. - Pracujemy nad kształtem siatki połączeń jaka wejdzie w życie w marcu. Uwzględni ona prace modernizacyjne prowadzone na liniach oraz ewentualną optymalizację wynikającą z naszych analiz. Po zakończeniu tych prac poinformujemy o zmianach – mówi rzeczniczka przewoźnika Beata Czemerajda.

Informację o likwidacji połączeń potwierdziliśmy jednak w kilku niezależnych źródłach. Podobnie jak to, że PKP Intercity nie może już „pracować nad kształtem siatki połączeń”, ponieważ termin uzgodnienia rozkładu jazdy z PKP PLK już upłynął, a trasy zostały zamówione.

W całej sprawie jest jeszcze kilka niewiadomych. Nie można wykluczyć, że dotacja państwowa z umowy PSC nie ulegnie zmianie, a „zaoszczędzone” pieniądze zmniejszą planowaną na ten rok stratę finansową spółki. Niepotwierdzone są również zmiany, spowodowane pozostałymi pracami modernizacyjnymi na torach. Dotkną one m. in. połączeń Warszawa – Łódź i przejazdów przez warszawską linię średnicową.

Poseł interweniuje

Jedną z pierwszych osób, która poinformowała nas o planowanym przez PKP Intercity cięciu połączeń był poseł Sławomir Zawiślak (PiS). Zainteresował się on sprawą TLK Hetman. Jego trasę udało się, po długich walkach lokalnych aktywistów przywrócić do Zamościa – jako jedynego pociągu PKP Intercity. Teraz trasa ma zostać skrócona do Rzeszowa, co – jak zauważa poseł – odcina region od połączeń kolejowych.

Zawiślak napisał listy w tej sprawie do prezesa PKP Intercity i PKP SA. Wskazuje, że przewoźnik zrobił wiele, by „ograniczyć” frekwencję w pociągu (nieogrzewane składy, opóźnienia, zmiany trasy na mniej korzystną, brak akcji promocyjnej), a teraz zamiast poprawić niedociągnięcia, chce skasować połączenie. Interpelował też w tej sprawie do ministerstwa. Jak dotąd – bez odpowiedzi.


I po sprawie. Już odśnieżam samochód i kupuje bilety na PolskiegoBusa.

_________________
Byłem i jestem jawny, świadomy oraz chętny do współpracy.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sty 30, 2014 13:46 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Cz lut 01, 2007 20:03
Posty: 371
Lokalizacja: Służew
I dalej z cyklu "zrównoważony rozwój":

http://autobusczerwony.blox.pl/2014/01/ ... .html?bo=1

Dłuuuuga lista nowych dróg w tym autostrad i ekspresówek i dla porówniania plany kolejowe:
* wprowadzenie jak najszybszych połączeń z Warszawy z wykorzystaniem składów Pendolino do Gdańska (tu ma być najkrótszy w historii czas przejazdu), do Krakowa i Katowic (przywrócenie rekordowego czasu sprzed lat :mrgreen: ) i do Wrocławia;
* przebudowa linii Rail Baltica przez Białystok na Litwę, Łotwę i do Estonii;
* poprawa jakości na liniach w obrębie aglomeracji warszawskiej :roll: .

_________________
Walcz o połaczenie rowerowe Ursynowa i Służewca:
http://www.facebook.com/RoweremNaSluzewiec
pisz wnioski do Burmistrza: burmistrz@mokotow.waw.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn lut 03, 2014 2:09 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Cz sty 18, 2007 21:10
Posty: 994
Lokalizacja: Warszawa
Obrazek

źródło: Facebook.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lut 12, 2014 1:00 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Cz sty 18, 2007 21:10
Posty: 994
Lokalizacja: Warszawa
Obrazek

źródło: Facebook.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N lut 23, 2014 3:32 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Cz sty 18, 2007 21:10
Posty: 994
Lokalizacja: Warszawa
rozkład sprzed 77 lat ...
Obrazek

źródło: Facebook


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N mar 09, 2014 10:48 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 17, 2008 21:55
Posty: 2010
Lokalizacja: Śródmieście, trzecie piętro
Polska drugą Japonią (6 sierpnia 1945, blisko punktu zero)
Dla porównania...

_________________
We made it idiotproof. They grow better idiots.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 95 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 10  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL