Dokładnie. Pamiętam, jak chodziłem do podstawówki. 850m było, po drodze do przejścia tylko jedna ulica (Modlińska), przejście z sygnalizacją świetlną - pełne bezpieczeństwo, zwłaszcza, że i ruch wtedy był kilkukrotnie mniejszy na tej ulicy.
Chodzenie było także bezpieczne w sferze "społecznej" - kradzieże, napaści, czy cuś takiego się tam nigdy nie zdarzały.
A byli ludzie, co i tak dowozili dzieciaki autami, bo to taka forma lansu była. To było co prawda dobre 10-15 lat temu, kiedy auta w Polsce były nowością, a osoba dojeżdżająca do szkoły "maluchem" z automatu była klasowym "kozakiem"... ale nie sądzę, by wiele się zmieniło. Ot zmieniły się auta na ładniejsze, szybsze i większe. No i korki się zwiększyły, bo teraz na Białołęce mieszka nie 30tys ludzi, tylko 50tys
Problemem nie jest zmiana godzin - one przesuną korki na inna porę i spowodują inne problemy, których dziś nie ma. Np część rodziców uzna, że niebezpiecznie będzie dziecku wracać samemu po zmroku - i znowu powiększy się ruch samochodowy, tylko że w szczycie popołudniowo-wieczornym. Zmiana godzin zajęć to zamiatanie problemu pod dywan. Skoro problemem jest ruch samochodowy do szkół i pracy, to trzeba zmniejszyć ten ruch - po prostu.
Na dobry początek wystarczy dać dzieciakom możliwość dojazdu rowerem do szkoły. Kawałek większej zadaszonej wiaty ze stojakami "U" i już kilkadziesiąt dzieciaków w autach mniej. A że jazda rowerem dla dzieciaków to frajda, to frekwencja gwarantowana!
Kawałek strefy o ruchu uspokojonym i znowu jacyś rodzice uznają, że skoro jest bezpiecznie na jezdni, to nie trzeba dziecka dowozić do szkoły. Jak się jeszcze dzieciaki grupami będzie puszczać, to będą chętniej chodzić, bo w grupie raźniej.
Konieczność dojścia od auta do szkoły powiedzmy 200m i cały "lans" z dojeżdżania autem znika - kolejne auta wraz z nim. Przy okazji objecie ograniczeniem możliwości wjazdu okolic szkoły sprzyjać też będzie bezpieczeństwu i... ograniczeniu poziomu hałasu. Teraz w wielu szkołach NIE MOŻNA z powodu aut otworzyć okna w czasie zajęć, bo hałas uniemożliwia prowadzenie lekcji.
Dobry dojazd komunikacją miejską w okolice szkoły i kolejne auta znikają. Zwłaszcza chodzi o dojazd z dalszych osiedli, zwłaszcza dużych. Przy czym autobus nie musi wcale jeździć co chwila - wystarczy, że przyjedzie parę minut przed każdym dzwonkiem na przerwę, a odjedzie parę minut po dzwonku na jezdnię (odjedzie z dzieciakami, co skończyły zajęcia). Jeden autobus na 45min.
Tak można i powinno się rozwiązać ten problem.
_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko
