Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 13 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Cz kwi 16, 2009 17:49 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 04, 2007 19:48
Posty: 2822
Lokalizacja: Ochota / Ursynów
ZDM napisał(a):
Mniej wypadków, więcej zabitych


Z najnowszego raportu dotyczącego bezpieczeństwa ruchu drogowego na stołecznych drogach wynika, że co trzy dni na warszawskich ulicach ginie człowiek a pięć osób zostaje kalekami. Rośnie liczba ofiar śmiertelnych wśród pieszych, także na skrzyżowaniach przy działającej sygnalizacji.

Choć w 2008 roku w stosunku do roku poprzedniego zmniejszyła się liczba wypadków, poszkodowanych i rannych to zginęło aż o 15 osób więcej. Nadal na warszawskich ulicach co trzy dni ginie człowiek! Mimo zmniejszenia liczby zdarzeń z udziałem pieszych o blisko 30, w 2008 roku zginęło 4 pieszych więcej niż w 2007 roku. Niepokojącym zjawiskiem jest ucieczka kierującego z miejsca zdarzenia (92 przypadki). Wciąż duża jest też liczba wypadków powodowanych przez młodych kierowców (200).

Szczegóły raportu dotyczącego bezpieczeństwa ruchu drogowego na stołecznych drogach w 2008 roku: http://www.zdm.waw.pl/informacje/badania-i-analizy.html


Pod powyższym łączem na razie nie ma w tej chwili nawet raportu z 2007 roku, ale zakładam, że z czasem zostanie to naprawione. Ciekaw jestem, co ZDM i IR wywnioskują z tego, że stawianie wszędzie świateł wcale nie jest panaceum. Zakaz ruchu pieszego po mieście?

Pozdrawiam,
Maciek

_________________
Pozostanie po nas
ta smutna legenda
że wciąż nas uczono
uczyć się na błędach.
..........(Włodzimierz Ścisłowski)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt kwi 21, 2009 8:34 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 04, 2007 19:48
Posty: 2822
Lokalizacja: Ochota / Ursynów
Raport już jest na stronie ZDM -- krótki bo 10-stronicowy. A poniżej jeszcze krócej, z 'Polski':

http://www.polskatimes.pl/warszawa/1071 ... ,id,t.html

Grzegorz Bruszewski napisał(a):

Najwięcej pieszych ginie w centrum


2009-04-19 23:46:56, aktualizacja: 2009-04-19 23:46:56

Znamy najniebezpieczniejsze ulice w Warszawie, miejsca, gdzie najczęściej dochodzi do śmiertelnych potrąceń pieszych i kolizji drogowych.
Mimo że liczba wypadków w stolicy maleje, to więcej jest w nich ofiar śmiertelnych. Opublikowano właśnie nowy raport Zarządu Dróg Miejskich o bezpieczeństwie, przygotowany na podstawie policyjnych raportów.

- Kierowcy w Warszawie jeżdżą szybciej i za bardzo ufają swoim samochodom - podsumowuje raport Adam Sobieraj, rzecznik ZDM. Liczba wypadków spadła w zeszłym roku tylko o 8 proc., ale zginęło w nich prawie 15 proc. więcej osób. Największa liczba zdarzeń to wypadki z udziałem pieszych (50 proc.), których ginie 58 proc. wszystkich ofiar. W kolizjach pojazdów (40 proc. zdarzeń) ginie 28 proc. ofiar. Z raportu wynika też, że co trzy dni na stołecznych ulicach ginie człowiek. Codziennie przybywa pięć osób niepełnosprawnych.

Najniebezpieczniejsze dla pieszych skrzyżowania to: ul. Kijowskiej z Targową, al. Solidarności z Grodzką, Al. Jerozolimskich z Kruczą, ul. Świętokrzyskiej i Jana Pawła, ul. Czerniakowskiej z Gołkowską, Conrada z Reymonta, ul. Świętokrzyskiej z Marszałkowską, al. Niepodległości z Batorego i z Odyńca, Żwirki i Wigury z 17 Stycznia, Grójeckiej z Korotyńskiego i ul. Bema z Kasprzaka. Na tym ostatnim dopiero w marcu zamontowano sygnalizację świetlną. Mieszczą się one głównie przy dużych osiedlach lub w miejscach dojść do firm lub instytucji.

Według ZDM winnymi wypadków są zarówno kierowcy, jak i piesi. Ci pierwsi przejeżdżają nieprawidłowo przez przejścia (29,5 proc. wypadków), ci drudzy natomiast wchodzą na jezdnię nieostrożnie, nie oglądając się (40 proc.) lub na czerwonym świetle (31,5 proc.).

Kierowcy mają największe problemy na stołecznych rondach. Szczególnie na tych, na których zmieniły się zasady ruchu. Według nowego prawa drogowego nie można skręcać z wewnętrznego pasa na zewnętrzny, a wskazówkami dla kierujących pojazdami są wymalowane strzałki. Dlatego najwięcej kolizji dochodziło na rondzie Zgrupowania AK "Radosław", gdzie nowa organizacja ruchu wprowadzona została jako pierwsza, oraz na rondzie Dmowskiego.

Do kolizji pojazdów dochodzi na skrzyżowaniach, gdzie jest olbrzymie natężenie ruchu, bo trasy są wylotowe lub prowadzą do dużych osiedli. Kierowcy nie przestrzegają pierwszeństwa przejazdu (30 proc.) lub nie dostosowują prędkości do sytuacji na drodze (16,7 proc.). Według ZDM sytuacja dla kierowców wygląda najgorzej u zbiegu ulic: Świętokrzyskiej z Marszałkowską, Górczewskiej z al. Prymasa Tysiąclecia, al. Solidarności z Targową, Al. Jerozolimskich z Łopuszańską i Prymasa Tysiąclecia, Grójeckiej z Dickensa na całym moście Grota-Roweckiego, Modlińskiej od Konwaliowej do Trasy Toruńskiej, Wybrzeżu Kościuszkowskim od Karowej do Jaracza, Bitwy Warszawskiej od Al. Jerozolimskich do Szczęśliwickiej.

Raport przygotowany jest co roku. Ma korygować organizację ruchu w Warszawie. Uprawnione służby na jego podstawie będą np. zmniejszać dopuszczalną prędkość na poszczególnych odcinkach ulic, zwiększać liczbę patroli policji czy straży miejskiej czy montować nowe światła sygnalizacyjne.


Szkoda, że nie ma mowy o żadnych fizycznych sposobach uspokojenia nieco kierowców ani o wnioskach, które można by wykorzystać przy budowie nowych dróg.

Pozdrawiam,
Maciek

_________________
Pozostanie po nas
ta smutna legenda
że wciąż nas uczono
uczyć się na błędach.
..........(Włodzimierz Ścisłowski)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn kwi 27, 2009 11:32 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 10:44
Posty: 2036
Lokalizacja: Bielany, Żoliborz, Praga Północ
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,95190,6542792.html

Cytuj:
Coraz więcej wypadków ulicznych
Krzysztof Śmietana
2009-04-27, ostatnia aktualizacja 2009-04-27 08:43

Zatrważający raport o bezpieczeństwie na warszawskich ulicach ogłosił Zarząd Dróg Miejskich. Jesteśmy w ogonie europejskich stolic - liczba zabitych zamiast maleć rośnie.

Człowiek ginie u nas średnio co trzy dni. W zeszłym roku śmierć poniosło aż 125 osób. Ponad połowa to piesi. Liczba zabitych w porównaniu z rokiem 2007 wzrosła aż o 15. W Berlinie czy w Paryżu na drogach w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców ginie rocznie cztery razy mniej ludzi.

Okazuje się, że sama liczba wypadków w stolicy nieznacznie spadła - z 1560 do 1450. Ich skutki są jednak bardziej dotkliwe. - To fatalne dane. A przecież Polska zobowiązała się, że w latach 2007-13 liczba ofiar na drogach zmniejszy się dwukrotnie. Obawiam się, że w Warszawie nie mamy na to szans - komentuje dr Andrzej Brzeziński z Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej.

Do wypadków najczęściej dochodziło na ruchliwych skrzyżowaniach, m.in. przy Dworcu Wileńskim na Pradze, u zbiegu Al. Jerozolimskich i Kruczej, na Czerniakowskiej przy Gołkowskiej. Na liście niebezpiecznych miejsc są takie, które powtarzają się od lat. To np. skrzyżowanie Marszałkowskiej ze Świętokrzyską czy przejście dla pieszych u wylotu tunelu Trasy W-Z pod pl. Zamkowym, gdzie doszło do sześciu wypadków. Zostało w nich rannych czterech pieszych, których najechały samochody. Tu sytuacja ma się w końcu poprawić przy okazji remontu Trasy W-Z. Niestety, dopiero w przyszłym roku, kiedy powstanie sygnalizacja świetlna i perony przy wspólnym przystanku dla tramwajów i autobusów.

Przedstawiciele Zarządu Dróg Miejskich twierdzą, że w przypadku wszystkich niebezpiecznych miejsc zawsze zastanawiają się, co można zrobić, by wypadków było mniej. - Oprócz montowania sygnalizacji świetlnych staramy się np. budować ronda na mniejszych skrzyżowaniach. Według statystyk od razu robi się tam bezpieczniej. Jednak egzekwowanie przepisów np. dotyczących prędkości należy już do policji - mówi Urszula Nelken, rzeczniczka ZDM.

A przekraczanie prędkości to po nieprawidłowym przejeżdżaniu przejść dla pieszych i nieprzestrzeganiu pierwszeństwa przejazdu najczęstsza przyczyna wypadków.

Według mł. insp. Wojciecha Pasiecznego ze stołecznej drogówki do większej liczby zabitych w zeszłym roku przyczyniła się łagodna zima. - Na ulice wyjechało znacznie więcej kierowców i na dodatek mieli więcej okazji do przyciśnięcia pedału gazu - twierdzi Pasieczny. Jego zdaniem na tle innych krajów nasze statystyki wypadków są druzgocące. - U nas w 100 wypadkach ginie średnio 12 osób, a w Niemczech tylko dwie. To wynika przede wszystkim z fatalnej kultury jazdy. W wielu przypadkach sprawcami wypadków są też sami piesi, którzy np. wchodzą na jezdnię przy czerwonym świetle - dodaje.

Co zamierza zrobić policja, żeby poprawić te statystyki? - Ściśle współpracujemy z ZDM. W miejsca, w których dochodzi do większej liczby wypadków, często kierujemy patrole. Przymierzamy się też do montowania większej liczby fotoradarów. W tym przypadku czekamy jednak na uchwalenie ustawy, która pozwoli automatycznie identyfikować tablice rejestracyjne i szybko wystawiać mandaty. Na razie jest to niezwykle czasochłonne - twierdzi Wojciech Pasieczny.

Według Andrzeja Brzezińskiego, żeby zmniejszyć liczbę ofiar na drogach, trzeba działać o wiele bardziej energicznie. Gotowy jest program poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego w stolicy autorstwa jego i firmy Transeko. Zakłada m.in. znacznie więcej fotoradarów. Inna propozycja to wydzielenie w Śródmieściu stref dla pieszych i rowerzystów oraz stref o ograniczonym ruchu aut. Trzeba też zweryfikować sensowność wielu przejść. - Prawdziwe kuriozum to np. zebra bez świateł przez sześć pasów ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r. - wymienia Andrzej Brzeziński.

Proponuje też zmiany w przepisach o ruchu drogowym. Pieszy, który chce przejść przez jezdnię, powinien być jeszcze bardziej uprzywilejowany. Według niego tak jak w wielu krajach Europy Zachodniej kierowcy powinni się zatrzymywać, jeśli ktoś zamierza przejść przez zebrę. Program poprawy bezpieczeństwa na razie czeka na zatwierdzenie przez urzędników z biura drogownictwa w ratuszu.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna


Ciekaw jestem np.:

- Jak na statystyki wypadków wpływa instalowanie na skrzyżowaniach sygnalizacji akomodacyjnej, wzbudzanej przyciskami?

- Czy likwidowanie przejść dla pieszych likwiduje wypadki, czy tylko zmienia ich oficjalną przyczynę?

- Ile wypadków miało miejsce gdy pieszy przebiegał do przystanku "z drugiej strony" lub pomiędzy przystankami (nagminne np. przy dworcu Wileńskim, wymienionym jako szczególnie niebezpieczne skrzyżowanie)?

Odnośnie wypowiedzi dr. Brzezińskiego - kuriozum nie jest przejście dla pieszych przez sześć pasów Bitwy Warszawskiej, ale samo sześć pasów Bitwy Warszawskiej bez pasa dzielącego.

_________________
pozdrawiam, olek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn kwi 27, 2009 12:58 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): So sty 19, 2008 18:33
Posty: 460
Lokalizacja: Żoliborz
Cytuj:
Przedstawiciele Zarządu Dróg Miejskich twierdzą, że w przypadku wszystkich niebezpiecznych miejsc zawsze zastanawiają się, co można zrobić, by wypadków było mniej. - Oprócz montowania sygnalizacji świetlnych staramy się np. budować ronda na mniejszych skrzyżowaniach. Według statystyk od razu robi się tam bezpieczniej. Jednak egzekwowanie przepisów np. dotyczących prędkości należy już do policji - mówi Urszula Nelken, rzeczniczka ZDM.


No właśnie, a tego, że dobrze zaprojektowane rozwiązanie komunikacyjne może uniemożliwić łamanie przepisów, to już nie rozumieją (albo nie chcą).

Cytuj:
To wynika przede wszystkim z fatalnej kultury jazdy.


Tylko w pewnym zakresie. Ulice w Warszawie są tak zbudowane, że daje się po nich jeździć 'niekulturalnie'. Mam porównanie, bo teraz jeżdżę po Wiedniu.

W ogóle najłatwiej to powiedzieć, że wypadki są, bo Polacy (kierowcy i piesi), to chamy. Trudniej przyznać, że coś nie tego jest też z zarządcami dróg i projektantami.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn kwi 27, 2009 18:03 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 10:44
Posty: 2036
Lokalizacja: Bielany, Żoliborz, Praga Północ
Stary Trampek napisał(a):
Cytuj:
To wynika przede wszystkim z fatalnej kultury jazdy.


Tylko w pewnym zakresie. Ulice w Warszawie są tak zbudowane, że daje się po nich jeździć 'niekulturalnie'. Mam porównanie, bo teraz jeżdżę po Wiedniu.

W ogóle najłatwiej to powiedzieć, że wypadki są, bo Polacy (kierowcy i piesi), to chamy. Trudniej przyznać, że coś nie tego jest też z zarządcami dróg i projektantami.


W zasadzie to niezłe podsumowanie tematu bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce: duża liczba wypadków wynika z fatalnej kultury zarządców dróg i projektantów.

A policja oczywiście też dokłada swoją cegiełkę. Zarówno opiniując projekty organizacji ruchu, jak i dość wybiórczo i przypadkowo egzekwując przepisy.

_________________
pozdrawiam, olek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn kwi 27, 2009 18:07 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 04, 2007 19:48
Posty: 2822
Lokalizacja: Ochota / Ursynów
Cytuj:
- Prawdziwe kuriozum to np. zebra bez świateł przez sześć pasów ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r. - wymienia Andrzej Brzeziński.


Jak na mnie prawdziwym kuriozum jest brak wysepek na przejściach przez tę ulicę, w tym np. na skrzyżowaniu ze Szczęśliwicką, gdzie na przejście przez sześć pasów piesi mają OIDP jakieś sześć sekund. Jeżeli jest wysepka piesi może łatwo zorientować się, czy w miarę bezpiecznie jest przejść przez połowę ulicy, a nie musi monitorować wszystkich kierunków na raz.

Pozdrawiam,
Maciek

_________________
Pozostanie po nas
ta smutna legenda
że wciąż nas uczono
uczyć się na błędach.
..........(Włodzimierz Ścisłowski)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt kwi 28, 2009 8:24 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:18
Posty: 2049
Lokalizacja: Z Warszawy
Trochę OT ole nie mogłem się powstrzymać:

onet.pl napisał(a):
Wizja zero – bezpieczeństwo po szwedzkuTa groźna z pozoru nazwa dotyczy jak najbardziej szczytnego celu - bo za taki można uznać plan ograniczenia śmiertelnych ofiar wypadków komunikacyjnych... do zera. Czy to w ogóle możliwe?Rozwój motoryzacji w krajach wysoko rozwiniętych dał ludziom prawie nieograniczoną możliwość przemieszczania się. Jednak paradoksalnie, samochód, który przyniósł swobodę wynikającą z mobilności, spowodował też poważne zagrożenie życia i zdrowia. Właściwie nie tyle samochód, co raczej ciągły wzrost natężenia ruchu połączony z wszechobecnym pośpiechem.

Rocznie na drogach całego świata ginie prawie milion osób, a około 25 milionów odnosi obrażenia. Powoduje to gigantyczne straty materialne, które wynikają z konieczności wypłat odszkodowań, leczenia ofiar, ich rehabilitacji itp., natomiast koszty społeczne są wręcz niemożliwe do oszacowania. Nic więc dziwnego, że trwają prace, które mają na celu zmianę tej sytuacji i poprawę bezpieczeństwa. I choć projekt, o którym tu wspominamy, może dziś wydawać się – szczególnie z perspektywy rodzimego podwórka – totalną utopią, niewykluczone, że właśnie tak będzie wyglądać przyszłość motoryzacji. W niektórych krajach jest już – przynajmniej częściowo – wprowadzany w życie.

Wczoraj eksperyment, dziś rzeczywistość
W krajach zachodnioeuropejskich i skandynawskich od dawna wdraża się rozbudowane, systemowe rozwiązania organizacji ruchu, które bazują na naukowych osiągnięciach różnych dziedzin. Takie multidyscyplinarne podejście gwarantuje optymalne wykorzystanie posiadanej wiedzy, a także redukcję kosztów przez uniknięcie dublowania badań i prac.

Dobrym przykładem kompleksowej realizacji takiego planu jest szwedzki projekt Vision Zero. Ta przegłosowana w 1997 roku przez parlament inicjatywa zakłada całkowite wyeliminowanie ofiar śmiertelnych w wypadkach do 2020 roku. Jest to projekt niezwykle ambitny i nowatorski, a jego założenia w znacznym stopniu odbiegają od dzisiejszych wyobrażeń o organizacji ruchu drogowego. Filozofia Vision Zero opiera się na czterech fundamentalnych twierdzeniach:

życie ludzkie jest ważniejsze niż jakikolwiek czynnik ekonomiczny,
to politycy stanowiący prawo, zarządcy dróg i projektanci, a nie kierowcy, są odpowiedzialni za bezpieczeństwo systemu drogowego,
system drogowy powinien być tworzony z myślą o omylnym i nieprzygotowanym kierowcy, którego jedynym obowiązkiem jest przestrzeganie przepisów,
chęć podniesienia bezpieczeństwa powinna być dążeniem wszystkich kierowców, a przepisy i rozwiązania komunikacyjne muszą wychodzić im naprzeciw.
Można stwierdzić, że w Vision Zero odpowiedzialność za bezpieczeństwo jest przeniesiona z kierowcy na państwo i nowoczesną technologię. Jak zwykle w przypadku pionierskich projektów, jedną z największych trudności jest zmiana postaw i uprzedzeń, a w szczególności powszechnego przekonania, że śmiertelne wypadki w ruchu są naturalną konsekwencją mobilności i życia w nowoczesnym społeczeństwie.

Zaakceptowanie wspomnianych wytycznych w organizacji ruchu i prawodawstwie skutkuje wieloma – z dzisiejszego punktu widzenia – oryginalnymi rozwiązaniami.
Przede wszystkim wolniej
Dalsze obniżanie limitów prędkości musi budzić kontrowersje. Jednak, zdaniem autorów programu, to ważny krok w drodze do celu. Proponują ograniczenie do 30 km/h (zamiast dzisiejszych 50 km/h) w terenie zabudowanym, do 70 km/h poza terenem zabudowanym i 110 km/h na autostradach. Twórcy Vision Zero akcentują związek między niskimi prędkościami a liczbą poważnych wypadków.

Pod kontrolą
Na straży nowych przepisów stoją bardzo wysokie mandaty oraz jeszcze gęstsza niż wcześniej sieć fotoradarów i kamer. Mało tego, całkiem realne i to w niedalekiej przyszłości, jest odebranie kierowcom części dotychczasowych uprawnień i możliwości. Trwają testy auta, które przeprowadza przed uruchomieniem badanie trzeźwości kierowcy i nie uruchamia się, jeśli wykryje alkohol w wydychanym powietrzu. Obecnie w użyciu jest system informujący sygnałem dźwiękowym kierowcę o przekroczeniu prędkości. Jedynie kwestią czasu jest więc urządzenie, które po wykryciu przekroczenia samodzielnie zwolni, dostosowując prędkość do obowiązujących przepisów.

Droga, która wybacza
Zbudowanie wybaczającej drogi oznacza konieczność totalnej przebudowy istniejącej infrastruktury drogowej tak aby minimalizowała konsekwencje popełnianych przez kierowców błędów. W tym celu usuwa się z otoczenia dróg masywne słupy, drzewa i kamienie, tworząc w jej pobliżu wolną i bezpieczną strefę. Zamiast zwykłych skrzyżowań pojawiają się ronda, których zadaniem jest rozładowanie ruchu w bezpieczny sposób. Wykorzystuje się również technikę i urządzenia, które pochłaniają olbrzymią energię kinetyczną w razie wypadku, np. stalowe linki zamiast zwykłych, betonowych barier, od których samochód może się odbijać. Inną nowością jest zastosowanie na końcach barier poduszek zderzeniowych, zdolnych do wyhamowania auta osobowego na dystansie kilku metrów.

Twórcy Vision Zero czynią starania, aby zainteresować swoim podejściem do bezpieczeństwa również Komisję Europejską. Na razie biurokratów z Brukseli trudno przekonać do tak rewolucyjnych zmian, ale niewykluczone, że w końcu wezmą stronę zwolenników polityki stuprocentowego bezpieczeństwa, a więc do jej przyjęcia zobowiązana będzie również Polska. Taki rozwój wypadków może dziś wywołać jedynie smutny uśmiech na twarzy, bo nasz kraj jest na to– delikatnie mówiąc – nieprzygotowany.

Czarna rozpacz
Tak najkrócej można określić stan bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce i nie ma w tym żadnej przesady. W naszym kraju notuje się rocznie około 60 tysięcy wypadków, w których ginie niemal 6 tysięcy osób, a ponad 50 tysięcy doznaje obrażeń. Oznacza to, że rocznie z mapy znika niewielkie miasteczko. Przykładowo, w grupie wiekowej od 18 do 25 lat wypadki komunikacyjne są główną przyczyną zgonów i trwałego kalectwa. Wynikające z tego koszty, jakie ponosi państwo, sięgają 2,5% PKB rocznie. Nie oznacza to jednak, że nie podejmuje się żadnych działań naprawczych: w ramach programu GAMBIT 2000 zdefiniowano cztery zasadnicze obszary problemowe dotyczące bezpieczeństwa ruchu drogowego. Są to: przekroczenie prędkości, alkohol, piesi oraz rowerzyści i młodzi kierowcy. Długofalowym celem jest obniżenie liczby śmiertelnych ofiar wypadków do 4 tysięcy rocznie do roku 2010. Oby tak się stało, choć – według danych Komendy Głównej Policji – liczba osób, które straciły życie w wypadkach, wyniosła w 2008 roku 5437, zatem w ten ambitny cel raczej trudno uwierzyć. Nawet gdyby się udało, sytuacja wciąż będzie daleka od dobrej. Więc ile czasu musi upłynąć, żeby ktoś pomyślał i powiedział o ograniczeniu do zera śmiertelnych wypadków w Polsce? Bez smutnego uśmiechu na twarzy.


Dziwnym zbiegiem okoliczności myślałem nad tym rano jadąc do pracy - przecież w Warszawie i tak nie jeździ się więcej średni, jak 30-33 km/h - to widziałem w jakiejś prezentacji, więc po co przyspieszać?

_________________
Byłem i jestem jawny, świadomy oraz chętny do współpracy.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N maja 17, 2009 9:41 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 10:44
Posty: 2036
Lokalizacja: Bielany, Żoliborz, Praga Północ
Cytuj:
Stowarzyszenie Inżynierów i techników zaprasza na LV forum dyskusyjne na
temat:

"Program poprawy bezpieczeństwa ruchu w Warszawie"

Forum 21 maja o godz. 17
ul. Czackiego 3/5, sala E, II piętro

_________________
pozdrawiam, olek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz maja 21, 2009 15:55 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 13:11
Posty: 1024
Lokalizacja: Warszawa
Grzegorz Bruszewski napisał(a):

Najwięcej pieszych ginie w centrum


2009-04-19 23:46:56, aktualizacja: 2009-04-19 23:46:56

Najniebezpieczniejsze dla pieszych skrzyżowania to: ul. Kijowskiej z Targową, al. Solidarności z Grodzką, Al. Jerozolimskich z Kruczą, ul. Świętokrzyskiej i Jana Pawła, ul. Czerniakowskiej z Gołkowską, Conrada z Reymonta, ul. Świętokrzyskiej z Marszałkowską, al. Niepodległości z Batorego i z Odyńca, Żwirki i Wigury z 17 Stycznia, Grójeckiej z Korotyńskiego i ul. Bema z Kasprzaka.

Do kolizji pojazdów dochodzi na skrzyżowaniach (...) Według ZDM sytuacja dla kierowców wygląda najgorzej u zbiegu ulic: Świętokrzyskiej z Marszałkowską, Górczewskiej z al. Prymasa Tysiąclecia, al. Solidarności z Targową, Al. Jerozolimskich z Łopuszańską i Prymasa Tysiąclecia, Grójeckiej z Dickensa na całym moście Grota-Roweckiego, Modlińskiej od Konwaliowej do Trasy Toruńskiej, Wybrzeżu Kościuszkowskim od Karowej do Jaracza, Bitwy Warszawskiej od Al. Jerozolimskich do Szczęśliwickiej.


Zauważyłem ciekawą prawidłowość - wszystkie te miejsca to arterie przelotowe, na których można sobie poszaleć rozwijając bez żadnych problemów w zasadzie dowolną prędkość. Rozwiązania robione specjalnie "pod" kierowców, żeby im było dobrze.

Co ciekawe na ulicach, gdzie kierowcom nie jest dobrze, bo ruch jest uspokojony, wymuszona jest mniejsza prędkość - wypadków jest mniej.

Ciekawe kiedy ludzie z ZDM, ZMiD, Policji, czy biura Inż Ruchu zauważą tą ciekawą prawidłowość, że budowanie "autostrad" po mieście=wypadki.

_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz maja 21, 2009 18:57 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:18
Posty: 2049
Lokalizacja: Z Warszawy
Cytuj:
Stowarzyszenie Inżynierów i techników zaprasza na LV forum dyskusyjne na
temat:

"Program poprawy bezpieczeństwa ruchu w Warszawie"

Forum 21 maja o godz. 17
ul. Czackiego 3/5, sala E, II piętro


Jak się dowiedziałem podczas prezentacji na razie na realizację programu "nie ma pieniędzy". A przecież wystarczy tylko zastosować proponowane w tym programie rozwiązania do budowy nowych ulic. Co za miasto, co za ludzie!

_________________
Byłem i jestem jawny, świadomy oraz chętny do współpracy.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 13 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL