Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 13 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pn gru 22, 2008 0:41 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 17, 2008 21:55
Posty: 2010
Lokalizacja: Śródmieście, trzecie piętro
http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/na_drogach/news/zabojcza-hipokryzja-swietoszkow,1225714

INTERIA napisał(a):
Zabójcza hipokryzja świętoszków
RMF
Piątek, 12 grudnia (09:02)


Znam osobiście lub przez przyjaciół wielu posłów, senatorów, ministrów i innych tzw. VIP-ów. Fascynuje mnie nieodmiennie, jak różne mają poglądy na motoryzację w rozmowach towarzyskich i w oficjalnych wypowiedziach "z trybuny" lub przed kamerami.

W swobodnej rozmowie są normalnymi, typowymi kierowcami, utyskującymi mniej lub bardziej na polski bałagan na drogach, na dróg owych brak, na złe oznakowanie, na fatalny stan samochodów i zbyt łatwe szermowanie ograniczeniami prędkości oraz kontrolami radarowymi.

Z najwyższą przyjemnością włączają się do dyskusji o sprytnych sposobach unikania policyjnych "łapanek", o radiu CB, o ostrzegawczym mruganiu lampami i oczywiście o tym, czy np. drogę Warszawa-Gdańsk pokonali za kierownicą w cztery godziny czy krócej.

Bez najmniejszych wątpliwości mówią, że gdyby były porządne drogi (ekspresowe, autostrady), to byłoby mniej wypadków. I że nie szybkość zabija, a brak dróg, umiejętności i bezmyślność. No i rzucają klątwy pod adresem zbytniego fiskalizmu państwa, dążenia do zatkania wszystkich dziur budżetowych kosztem kierowców.

Czyli mówią tak, jak wszyscy. Po prostu normalni ludzie. :o

Wiedząc, z kim mam do czynienia i słysząc takie wypowiedzi, nabieram nadziei, że wreszcie "u góry" jest ktoś, kto rzeczywiście rozumie problemy polskiego kierowcy. Że ruszy budowa dróg - i to tam, gdzie one powstawać powinny. Że skończy się samowola inżynierów ruchu i tzw. zarządców dróg, że idiotyczne oznakowanie zniknie, że nikt już nie będzie dowalał kolejnych podatków do cen pali i aut.

Słucham, słucham, po czym za każdym razem ląduję z kacem moralnym - jak naiwna panienka, która znów dała się zbajerować kandydatowi na poważnego kandydata na męża.

Bo wystarczy, że takiemu politykowi czy urzędnikowi podetknąć pod nos "sitko" (mikrofon), wystarczy na niego skierować kamerę albo postawić go na mównicy, a już się nadyma i zaczyna gęgać, jak to polscy kierowcy są rozwydrzeni, że się u nas jeździ za szybko i stąd wszystkie polskie plagi. Że trzeba ostrzej, że więcej kontroli, że akcje uświadamiające. Że szybkość to śmierć lub kalectwo.

Czyli bla bla bla... Pieprzenie w bambus. Powtarzanie wyuczonych formułek, jak niegdyś o warchołach czy elementach antysocjalistycznych. Zaklinanie rzeczywistości.

O co tu chodzi, u diabła? Dlaczego ten sam facet, którego znam jako fascynata motoryzacji (czyli z pewnością nie człowieka zakochanego w jeździe "po duńsku" od 50 do 80 km/h), zachowuje się jak mój najgorszy wróg - ba! swój własny największy wróg! - kiedy mówi oficjalnie?

To jest najwyższy stopień zakłamania, bo jest to okłamywanie samego siebie!

Jak mam wierzyć w jakiekolwiek zapewnienia i obietnice dotyczące drogownictwa, przepisów i regulacji, jeśli ten sam człowiek, który wyprzedza mnie, gdy jadę naprawdę dużo szybciej niż wolno, machając przy tym do mnie przyjaźnie, zaraz potem w gazecie czy radiu lub telewizji rzuca gromy na piratów drogowych? A jak przyjdzie co do czego, to co, pomachamy legitymacją poselską, tak?

Sienkiewiczowski Zagłoba używał określenia: "Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni" - i to jest właśnie to.

Bądźmy wszyscy uczciwsi. Powiedzmy sobie otwarcie: w Polsce nie ma ludzi jeżdżących z przepisowymi prędkościami. Ale bez przesady!

Przytłaczająca większość ludzi najchętniej podróżuje z bardzo rozsądnymi prędkościami - rzędu maksymalnie 120-130 km/h. Czyli takimi, z jakimi pozwalają jeździć nawet Skandynawowie, Szwajcarzy czy Japończycy (by wymienić tylko najbardziej paranoidalnych wrogów szybkości).

Może zamiast bić pianę w oparach hipokryzji, spróbujmy znaleźć jakieś sensowne rozwiązanie. Zróbmy wszystko, by w naszym kraju było PO CZYM jeździć. By drogi były bezkolizyjne. By z każdego miejsca w Polsce można było w dwie godziny dotrzeć do jakiegoś powszechnie dostępnego toru wyścigowego i poszaleć.

I bezwzględnie ścigajmy tych, którzy naprawdę stanowią zagrożenie - kretynów przejeżdżających skrzyżowania na czerwonym świetle, bezmózgów wyprzedzających na pasach, zabójców w autach bez hamulców, bez świateł (lub z nieprawidłowymi światłami) itp.

A wy wszyscy świętoszkowie, mówcie prawdę i weźcie się do prawdziwej roboty!
Maciej Pertyński
INTERIA.PL

Geniusz, zaiste. Ciekawe, czy widział porównanie statystyk wypadków w Polsce i w Skandynawii?

_________________
We made it idiotproof. They grow better idiots.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn gru 22, 2008 9:58 
Offline
Stały Bywalec

Dołączył(a): Cz sie 09, 2007 9:16
Posty: 161
Niestety pan Maciej Pertyński nie zastanowił się dlaczego politycy są tacy dwulicowi. Jedynie wspomina coś o tym , że każdy polityk przechodzi jakieś szkolenie co mówić. I zupełnie nie pomyślał że posłowie może tylko przy nim tak mówią, bo wiedzą, że mądrzejszy musi ustąpić. Nieprawdą jest też to że nikt nie przestrzega przepisów.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn gru 22, 2008 11:31 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:18
Posty: 2049
Lokalizacja: Z Warszawy
Pawle. W świetle wyników badań to może się okazać, że w przypadku niektorych przepisów, naprawdę nikt ich nie przestrzega, choć są one nawet logiczne i potrzebne. Natomiast wiemy na pewno, że niektórych przepisów nie przestrzega większość, a to niewiele mniej niż wszyscy.

_________________
Byłem i jestem jawny, świadomy oraz chętny do współpracy.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn gru 22, 2008 11:34 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): So sty 19, 2008 18:33
Posty: 460
Lokalizacja: Żoliborz
Cytuj:
Nieprawdą jest też to że nikt nie przestrzega przepisów.


A ja myślę, że każdy od czasu do czasu łamie jakieś przepisy. Ograniczeń prędkości nie przestrzega w tym kraju nikt. Najbardziej umiarkowani kierowcy przekraczają ca o 10-20 km/h, mniej umiarkowani o 40, o innych szkoda gadać. Widziałeś kiedyś samochód, który by jechał po wisłostradzie 50 km/h? Ja nie.

Powyższy artykuł jest moim zdaniem wyrazem typowego w tej chwili w Polsce podejścia do problemów związanych z motoryzacją i większość Polaków uznałaby go za zdroworozsądkowy i wyważony. Niestety...

EDIT Zupełnie zgadzam się z Wojtkiem.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn gru 22, 2008 12:47 
Offline
Stały Bywalec

Dołączył(a): Cz sie 09, 2007 9:16
Posty: 161
Cóż... Szkoda, że nie znacie nikogo kto by przestrzegał przepisów. Ja takie osoby znam. szczególny nacisk kładą na ograniczenia prędkości.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt gru 26, 2008 14:55 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 17, 2008 21:55
Posty: 2010
Lokalizacja: Śródmieście, trzecie piętro
Ten sam kretyn raz jeszcze:
http://motoryzacja.interia.pl/hity_dnia/news/apel-olewajmy-idiotyzmy,1233871
INTERIA napisał(a):
Apel: olewajmy idiotyzmy
Piątek, 26 grudnia (01:36)

Przez długie lata z obrzydzeniem odnosiłem się do amerykańskich "produkcyjniaków" - filmów, w których dzielny obywatel, idąc nawet po granicy prawa, w końcu zwyciężał w starciu z bezduszną maszyną państwową i bezmyślnymi biurokratami.

Rzygać mi się chciało, jak w filmie "Więzień Brubaker" na koniec więźniowie i klawisze (przynajmniej ci uczciwi) bili brawo przegranemu per saldo Robertowi Redfordowi.

Ale od dziś koniec z nabijaniem się z takich scen. Sam ogłaszam krucjatę przeciwko sabotażystom działającym w majestacie prawa - socjopatom, którzy zamiast robić, co w ich mocy, by w miarę możliwości naszej jakże skromnej substancji drogowej upłynnić ruch i ułatwić poruszanie się samochodów, usiłują nas, kierowców, pozabijać, a przynajmniej doprowadzić do takiego stanu, żeby zabił nas sam skok ciśnienia tętniczego. I choć to dotyczy wielu miejsc w Polsce, opis ograniczę do jednego przykładu.
Przejechałem się otóż po dłuższej przerwie po tzw. Drodze E77 - czyli Tranzytowej Drodze Europejskiej Północ-Południe. Mówiąc po ludzku, trasie Warszawa-Gdańsk. Przeżyłem niebywale jak na Polskę pozytywne zaskoczenie w Płońsku, gdzie w ciągu ostatnich czterech miesięcy (a więc błyskawicznie) powstała piękna obwodnica z nowym, drugim wiaduktem.
Ale potem już nie było tak dobrze. Konkretnie od czasu, gdy minąłem znak "Witamy na Warmii i Mazurach". Nagle zacząłem co chwilę dostrzegać przejawy tak drastycznej nienawiści wobec zmotoryzowanych, że nie śmiem już nikogo oskarżyć o głupotę i bezmyślność. Bo to jest jak najbardziej przemyślane działanie.

Na odcinku około 150 km naliczyłem nie mniej niż 40 miejsc, gdzie domalowano znaki poziome lub dostawiono znaki pionowe do już istniejącego oznakowania drogi z jedną myślą: maksymalnego utrudnienia jazdy.

Na długich i przejrzystych nawet nocą odcinkach szerokiej, pięknej nawierzchni namalowano podwójne linie ciągłe, żeby broń Boże nie dało się wyprzedzać. A ponieważ w wielu przypadkach chodzi o odcinki bardzo wręcz wiejskie, wiadomo - mamy kilometrami wlec się za traktorem czy kombajnem, chociaż zwykła ciężarówka też wystarczy.

Po natknięciu się na taką podwójną ciągłą lub znak zakazu wyprzedzania w miejscach, które jako "częściowy gdańszczanin" znam od dziesiątków lat jako absolutnie bezkolizyjne i przelotowe, zacząłem się zastanawiać, czy aby nie powstało tu coś przy drodze, co podniosłoby zagrożenie z poziomu 0/10 do 10/10, ale ani razu się czegoś takiego nie dopatrzyłem. Czyli - zwyczajna nadgorliwość inżyniera ruchu z "nowej polskiej szkoły". Dla ułatwienia - "nowa polska szkoła inżynierii ruchu" mówi, że trzeba maksymalnie utrudnić ruch pojazdów, bo jak nie będą jechać, to będzie bezpiecznie.

No nic, napotyka człowiek coś takiego raz czy dwa, to sobie tylko pomyśli o owym urzędasie z uczuciem - wiadomo, co mu w co. Ale kiedy na odcinku 150 km musi snuć się za ciężarówką 40 km/h po raz piąty czy dziesiąty, to największemu legaliście puszczają nerwy i? I zaczyna jechać tak, jakby tych cholernych i idiotycznie domalowanych ciągłych linii tam w ogóle nie było.
Efekt jest oczywisty - kolejny upadek autorytetu państwa. Bo jak się pojawia następny idiotyczny przepis, którego nie przestrzega nikt (nawet Policja, co na "siódemce" jest normą), to zaczyna się erozja prawa. A w skrajnym przypadku dochodzi do kontestacji takiego prawa, czyli właśnie tytułowego obywatelskiego nieposłuszeństwa.
I dziś w świątecznym nastroju naprawdę z całego serca namawiam do oficjalnego, demonstracyjnego olewania takich idiotyzmów. Żeby nie było, że się czaję: przyznaję się publicznie do wielokrotnego złamania zakazu wyprzedzania na trasie Warszawa - Gdańsk na odcinku przebiegającym przez województwo Warmińsko - Mazurskie. I jeśli ktoś mnie spróbuje na tej podstawie pociągnąć do odpowiedzialności, będę walczył.
Już tu dzisiaj niniejszym zawiadamiam wszelkie możliwe organa ścigania, że w trakcie pokonywania ww. trasy administratorzy tego odcinka "siódemki" wielokrotnie usiłowali sprowadzić zagrożenie katastrofą lądową na mnie i na innych użytkowników drogi przez samowolne i bezmyślne uzupełnianie oznakowania Drogi Krajowej nr 7 (E77) o zakazy wyprzedzania w miejscach nie wykazujących śladowych choćby cech wskazujących na konieczność dodatkowego sterowania ruchem.
A jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości, dorzucam bezpłatnie w zestawie następujące doniesienie: władze zarządzające drogą E77 na odcinku warmińsko-mazurskim z premedytacją powodują zagrożenie katastrofą w ruchu lądowym przez niespodziewane umieszczanie na drodze w osi jezdni fizycznych elementów nieuzasadnionych i nieujętych w Kodeksie Drogowym.

Pojawiły się tu otóż np. dziwaczne słupki zamocowane śrubami na stałe w osi jezdni w miejscu, gdzie według obowiązujących przepisów wolno dokończyć manewr wyprzedzania przed rozpoczynającą się strefą zakazu wyprzedzania (np. skrzyżowanie).
Na drodze tej pojawiły się też ni stąd ni z owąd wysepki, które co prawda nie są w żaden sposób oznakowane, ale za to mają 3-5 cm wysokości, więc znikną pod pierwszym opadem śniegu, ale zawieszenie w razie najechania urwą! I spowodują naprawdę katastrofę - bo jakiś orzeł intelektu pozwolił jakiemuś swojemu znajomkowi zarobić na tych przeróbkach. A inny to zatwierdził.
No i clou programu: między Olsztynkiem a Rychnowem wydano masę pieniędzy na ZLIKWIDOWANIE jednego z dwóch pasów do stromego podjazdu w stronę Rychnowa przez zastawienie go solidnym płotkiem o standardach autostradowego oddzielacza pasów - wytrzymałby najechanie 40-tonowej ciężarówki. A ponieważ tu jest naprawdę stromo, przez 3 km trzeba będzie się turlać na pierwszym biegu za zdychającą ciężarówką.

To jest już naprawdę szczyt, bo my, kierowcy, nie mamy najmniejszych szans na obronę. Pozostaje więc tylko powtarzanie głośno i wyraźnie: KTOŚ NA TYM NIEŹLE ZAROBIŁ! Bo jak inne argumenty nie podziałają, może chociaż takie oskarżenie - niechby i fałszywe, oszczercze i niesprawiedliwe - wywoła efekt...
Maciej Pertyński (Auto Moto)

Ten pan naprawdę nie lubi fizycznych metod uspokojenia ruchu ;)

_________________
We made it idiotproof. They grow better idiots.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt gru 26, 2008 21:47 
Offline
Stały Bywalec

Dołączył(a): Cz sie 09, 2007 9:16
Posty: 161
Monty B. Ike napisał(a):
Ten pan naprawdę nie lubi fizycznych metod uspokojenia ruchu ;)


Wiadomo co mu w co...

Tak się składa, że znam doskonale odcinek Olsztynek - Rychnowo. Chwała projektantowi za azyl w Sudwie. (Zrobili go niestety dopiero po śmiertelnym wypadku na przejściu dla pieszych). Zawsze musi ktoś być ofiarą by coś zrobili.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So sty 03, 2009 0:35 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): So cze 09, 2007 14:46
Posty: 984
Lokalizacja: Belany
INTERIA napisał(a):
władze zarządzające drogą E77 na odcinku warmińsko-mazurskim z premedytacją powodują zagrożenie katastrofą w ruchu lądowym

uff, całe szczęście, że przynajmniej ruch powietrzny oszczędzili...
INTERIA napisał(a):
przez niespodziewane umieszczanie na drodze w osi jezdni fizycznych elementów nieuzasadnionych i nieujętych w Kodeksie Drogowym.

Pojawiły się tu otóż np. dziwaczne słupki zamocowane śrubami na stałe w osi jezdni w miejscu, gdzie według obowiązujących przepisów wolno dokończyć manewr wyprzedzania


O, czy to pojawiły się u nas takie fajne, niskie, gumowe słupki, które w razie najechania obstukają samochód, ale większej krzywdy mu raczej nie zrobią? Takie jak niedawno widziałem w Poczdamie przy remontowanej drodze i bardzo mi się podobały? :-)

Nieoznakowane wysepki to faktycznie brzmi jak granda, bardzo dobrze że nerwowy pan dziennikarz na to zwrócił uwagę - teraz należy zgłosić to zarządcy drogi.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So lut 28, 2009 8:45 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 10:44
Posty: 2036
Lokalizacja: Bielany, Żoliborz, Praga Północ
http://www.rp.pl/artykul/269044.html

Cytuj:
Polska lista strachów
Grażyna Zawadka , Piotr Nisztor 26-02-2009, ostatnia aktualizacja 27-02-2009 03:12

Lęk budzą piraci drogowi, wandale, pijani i narkomani. Z badań, które zleciła Komenda Główna Policji, wynika jednocześnie, że rośnie poczucie bezpieczeństwa, a Polacy dobrze oceniają sposób, w jaki policjanci walczą z przestępczością.

"Rz" dotarła do wyników badań, które w ubiegłym miesiącu na zlecenie Komendy Głównej Policji przeprowadziło konsorcjum trzech ośrodków badawczych: CBOS, DGA PBS i TNS OBOP.

Czego obawiamy się najbardziej? Brawurowo jeżdżących kierowców. Tak zadeklarowało 36 proc. ankietowanych. Mniej niż rok wcześniej (o 3 proc.) i więcej niż w 2007 r. (o 1 proc.), gdy policja zamówiła podobne badania.

Wyniki nie dziwią Aleksandry Kieres, prezes Fundacji Nadzieja pomagającej ofiarom wypadków. – Z roku na rok zgłasza się do nas coraz więcej osób poszkodowanych w wypadkach – mówi "Rz". – Dla wielu z nich konsekwencje wypadków są bardzo bolesne. To nie tylko unieruchomienie ciała i uzależnienie się od pomocy osób trzecich, ale też utrata pracy i co za tym idzie brak środków do życia .

Szef polskiej policji gen. Andrzej Matejuk zapowiada w rozmowie z "Rz", że nie będzie taryfy ulgowej dla piratów drogowych. – Poleciłem surowo karać kierowców przekraczających prędkość i łamiących przepisy. A także nakazałem maksymalnie wykorzystać wideorejestratory, które będą wyłapywać piratów – mówi.

Badania wskazują, że mniej więcej co piąty Polak obawia się niszczenia mienia przez wandali, agresji ze strony pijanych i narkomanów, napadów oraz włamań do mieszkań czy samochodów. Wyraźnie mniejsze obawy budzą za to kieszonkowcy. To wyniki podobne jak w ostatnich dwóch latach.

Mimo mizerii finansowej policji 57 proc. badanych (tyle samo, co w ubiegłym roku) uważa, że skutecznie walczy ona z przestępczością. Mniej osób (o 3 pkt proc.) wystawia jej oceny negatywne. 64 proc. ankietowanych nie ma zastrzeżeń do pracy policjantów pełniących służbę w ich rejonie.

Badania pokazują, że wzrosło poczucie bezpieczeństwa. Niczego nie obawia się 18 proc. ankietowanych, czyli o 2 pkt proc. więcej niż w ubiegłym roku.

Zdecydowanie bezpieczniej czujemy się w miejscu zamieszkania. Strach przed zagrożeniami jest najniższy od trzech lat. Ponad dwie trzecie (77 proc.) ankietowanych przyznaje, że nie czuje lęku, spacerując po zmroku w pobliżu swojego domu. Kiedy podobne pytanie zadano w badaniach w 1994 r., co druga osoba twierdziła, że podczas wieczornych spacerów nie czuje się bezpiecznie. – Większe poczucie bezpieczeństwa jest z jednej strony rezultatem tego, że policja działa efektywniej – uważa socjolog Janusz Czapiński. Wskazuje też na czynnik ekonomiczny.

– W ostatnich latach Polacy stawali się bogatsi, a w bogatszym społeczeństwie mniejsza jest pokusa podejmowania działań przestępczych. Nikt nie będzie kradł samochodu, jeśli za stosunkowo nieduże pieniądze może go kupić – tłumaczy prof. Czapiński.
Rzeczpospolita

Obrazek

_________________
pozdrawiam, olek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt cze 19, 2009 11:57 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 17, 2008 21:55
Posty: 2010
Lokalizacja: Śródmieście, trzecie piętro
Ziemkiewicz
Cytuj:
A to Polska właśnie
Rafał A. Ziemkiewicz
W telewizji pokazali typowy polski los, rzekłbym - skrót i metaforę życia w państwie, z którego zmasowana propaganda każe nam być dumnymi jako z wielkiego historycznego sukcesu.

Za rejsowym busem z Warszawy do Lublina pojechał radiowóz z kamerą. Kierowcę zresztą o tym uprzedzono. Świadom ciągniętego ogona jechał on więc przez cały czas zgodnie z przepisami i ani razu nie przekroczył dozwolonej prędkości. W efekcie, gdy już przyjechał do Warszawy, dostał półtora tysiąca mandatu za niedotrzymanie rozkładu jazdy, no bo jadąc w taki sposób oczywiście przyjechał grubo po czasie.

Oto kwintesencja życia w RPRL-u: jak się już zawezmą, to cokolwiek zrobisz, i tak ci dokopią, no chyba, że odpalisz (bo to przecież była pokazówka, na co dzień skończyłoby się inaczej). Jechałby kierowca normalnie - też by musiał zapłacić, bo przecież w każdej wsi byle idiota stawia sobie ile chce ograniczeń prędkości, żeby się wykazać przed miejscowymi troską; bo przecież rząd, Sejm i cała reszta też się chcą wykazać troską i do kretynizmów lokalnych dodają swoje, centralne.

A wydawałoby się, że inteligentny człowiek...

_________________
We made it idiotproof. They grow better idiots.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 13 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL